Artykuł Filozofia języka

Adam Grobler: Dalej niż koniec języka

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 5 (23), s. 41–42. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Wszel­ka filo­zofia jest „kry­tyką języ­ka”. (Co praw­da nie w sen­sie Mau­th­n­era).

[Lud­wig Wittgen­stein, Trac­ta­tus logi­co-philo­soph­i­cus]

Wspom­ni­any przez Wittgen­steina Fritz Mau­th­n­er (ur. 1849, zm. 1923), którego dziś mało kto pamię­ta, głosił (trochę pod wpły­wem Friedricha Niet­zschego), że język ksz­tał­tu­je się przy wal­nym udziale poe­t­y­ck­iej wyobraźni i twór­czych aktach abstrak­cyjnego myśle­nia. W rezulta­cie sta­je się sys­te­mem kon­wencji, który niczym kur­ty­na, odd­ziela nas od rzeczy­wis­toś­ci. Zami­ast narzędziem poz­na­nia jest prze­to nieusuwal­ną przeszkodą na drodze do jego osiąg­nię­cia. Że język może myśl sprowadzać na manow­ce, w szczegól­noś­ci myśl społeczną i poli­ty­czną, uświadomił nam m.in. George Orwell (1903–1950). W słyn­nej powieś­ci Rok 1984 wprowadz­ił on poję­cie nowom­owy, której celem ma być uniemożli­wie­nie wyartykułowa­nia sprze­ci­wu wobec total­i­tarnej władzy. Jej organa­mi są min­is­terst­wa poko­ju (czyli wojny), prawdy (czyli pro­pa­gandy), miłoś­ci (czyli inwig­i­lacji i egzekucji), obfi­toś­ci (czyli zarządza­nia niedostatkiem).

Nowom­ową na co dzień posługi­wały się władze PRL, „demokracji ludowej”. Utr­walała ona „prze­wod­nią rolę par­tii”, której pro­gram był „pro­gramem nar­o­du”. Bun­tować się prze­ciw niemu mogli zatem tylko „wro­gowie kla­sowi”, „wichrzy­ciele” i inne „nieod­powiedzialne ele­men­ty”, które narusza­ły „jed­ność nar­o­du”. By dać im odpór, władze nieustan­nie toczyły „walkę o pokój”. Dziś – w „demokracji suw­eren­nej” – „dobrej zmi­any” przed „lewaka­mi” oraz „komu­nista­mi i złodzie­ja­mi”, którzy na dodatek „szkalu­ją Pol­skę”, broni „biało-czer­wona druży­na”. Z „jed­noś­ci nar­o­du”, który „wsta­je z kolan” dzię­ki obraża­niu wszys­t­kich sojuszników, wyła­mu­ją się obar­c­zone „gen­em zdrady” „resor­towe dzieci” i „nadzwycza­j­na kas­ta sędz­iów”, którą ma się poskromić za pomocą „demokratyza­cji sądów”.

W prze­ci­wieńst­wie do Mau­th­n­era Wittgen­stein twierdzi, że język jest jedynym łącznikiem ze światem. „Zdanie jest obrazem rzeczy­wis­toś­ci. Albowiem rozu­miejąc je, znam przed­staw­ioną przez nie sytu­ację”. Ele­men­ty zda­nia – nazwy – oznacza­ją przed­mio­ty, zaś sposób pow­iąza­nia nazw w zda­niu przed­staw­ia, prawdzi­wie lub fałszy­wie, kon­fig­u­rację przed­miotów w świecie. Tak ścisłą relację między językiem a światem niek­tórzy komen­ta­torzy niezbyt for­tun­nie nazy­wa­ją „izomor­fizmem”. Niem­niej jed­ną z najważniejszych tez Trac­ta­tusa jest, że „Granice mego języ­ka oznacza­ją granice mego świa­ta”. Inaczej mówiąc, o czym nie potrafię sen­sown­ie powiedzieć, tego w moim świecie nie ma. Język jest nie tyle kur­tyną, która zasła­nia rzeczy­wis­tość, ile dzi­urką od klucza, przez którą dojrzeć moż­na tylko to, co mieś­ci się w jej ogranic­zonym polu widzenia.

Obie metafory nie­jako z prze­ci­wnych stron ujmu­ją kłopo­ty, w jakie może nas wpędz­ić język. Nowom­owa jed­nych drażni zde­for­mowanym obrazem rzeczy­wis­toś­ci, innych odci­na od tych jej aspek­tów, które burzą pozorny ład zbu­dowany przez jed­nos­tron­ną nar­rację. Na szczęś­cie nie jesteśmy skazani na język skost­ni­ały raz na zawsze w jed­nej formie. Wprawdzie Wittgen­stein w Trac­ta­tusie nie wspom­i­na o możli­woś­ci ewolucji języ­ka, ale też nic w jego wywodach jej nie wyk­lucza. Fak­tem his­to­rycznym zaś jest, że w roz­wo­ju nau­ki, wpadłszy na ślad zjawisk nieopisy­wal­nych w doty­chcza­sowym języku, zna­j­dowano nowe środ­ki językowe do ich teo­re­ty­cznego uję­cia.

Chodzi tu o coś głęb­szego niż proste opa­try­wanie nazwa­mi nowo odkry­wane lub kon­struowane przed­mio­ty, jak nie od zawsze znane bak­terie czy telewiz­o­ry. Mam na myśli wynalaz­ki językowe, które radykalnie zmieni­ały nasze poj­mowanie świa­ta, jak kon­cepc­je graw­itacji, genu czy podświado­moś­ci. Wbrew Mau­th­nerowi poe­t­y­cką wyobraź­nię moż­na zaprząc do wzmoc­nienia naszych możli­woś­ci poz­naw­czych. Bo czyż odd­zi­ały­wanie na odległość, przed New­tonem nie do pomyśle­nia, nie jest czys­tą poezją w zestaw­ie­niu z prozą bezpośred­nich popch­nięć?

Nowom­owa PRL-u ogranicza­ła debatę poli­ty­czną do poty­czek między obroń­ca­mi aktu­al­nej linii kierown­ict­wa par­tii mark­sis­towskiej a poszuku­ją­cy­mi „powro­tu do prawdzi­wego Mark­sa”. Pier­wszych niezmi­en­nie nazy­wano dog­matyka­mi, drugich rewiz­jon­ista­mi, bez wzglę­du na przed­miot sporu. Do przemi­any ustro­jowej przy­czyniło się zer­wanie ówczes­nego gorse­tu pojęć dzię­ki podziem­ne­mu obiegowi lit­er­atu­ry, która przys­woiła nam idee lib­er­alne i kon­ser­waty­wne. Idee wów­czas gotowe, lecz dla nas niedostęp­ne. Dziś z różnych powodów, o których trud­no tu dysku­tować, wyda­ją się one coraz mniej atrak­cyjne. Toteż przeła­manie dzisiejszej nowom­owy wyma­ga nowych wynalazków dyskur­su poli­ty­cznego. A więc poe­ci poli­ty­ki, do dzieła!


Adam Grob­ler – Pro­fe­sor, pra­cown­ik Insty­tu­tu Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Opol­skiego i członek Prezy­di­um Komite­tu Nauk Filo­zoficznych PAN. Zaj­mu­je się metodologią nauk, teorią poz­na­nia, filo­zofią anal­i­ty­czną i dydak­tyką filo­zofii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwor­ga dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzi­adek, jak na razie, sześ­cior­ga wnucząt. Miesz­ka w Krakowie.
grobler.artus.net.pl,
e-mail: adam_grobler@interia.pl.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Łukasz Szostak

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Słowo jest narzędziem komu­nikacji, a prob­le­mem jest tylko to kto jak rozu­mie słowo, bo słucha­ją­cy rozu­mie jego znacze­nie po swo­je­mu. Ale aby doprowadz­ić do dyskur­su celem którego jest poko­nanie różnic w pod­miotowym nadawa­niu znaczenia słowa potrzeb­ny jest czas trwa­nia dyskur­su. Ale najażniejsza pod­miotowa cecha to ROZUM, który skła­da się z czterech wyższych umiejet­noś­ci umysłowych: MYŚLENIE, POZNANIE, WOLA wyboru i SĄDZENIE pod­miotowych wyborów. Bez ROZUMU świat zamienia się w piekło wal­ki.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy