Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2025 nr 4 (64), s. 45–46. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.
Logika się kłania: zgodnie z zasadą dwuwartościowości ze zdań sprzecznych jedno z nich jest prawdziwe, a drugie fałszywe. Oczywiście dotyczy to wyłącznie zdań dyskursu prawdziwościowego, czyli takiego, w którym zdania w ogóle podlegają wartościowaniu logicznemu. Jest kwestią sporną, czy pod tę kategorię podpadają zdania ocenne, np. o wyższości Lidla nad Biedronką albo na odwrót. Michael Dummett (Truth and other Enigmas) rozciągnął tę wątpliwość na zdania nieweryfikowalne. Na przykład: „Jones był odważny” w przypadku, gdy Jones zmarł, nie narażając się w życiu na żadne niebezpieczeństwo. Nie dał nigdy świadectwa ani odwagi, ani jej braku – i już nie da.
W przypadku przedwcześnie zmarłego Jonesa utrzymywać, że był on odważny albo nie, mimo że nie ma i być nie może żadnych dowodów ani na jedno, ani na drugie, znaczy dopuszczać możliwość prawdy nierozpoznawalnej, prawdy dostępnej tylko z boskiego punktu widzenia. Dummett zaś twierdzi, że takie pojęcie jest niezrozumiałe, ponieważ uczymy się odróżniać zdania prawdziwe od fałszywych tylko dzięki skojarzeniom z okolicznościami, w których są one akceptowane lub odrzucane. Myślę jednak, że mechanizm uczenia się języka nie wyklucza rozumienia, że pewne prawdy leżą poza naszym zasięgiem. Zakładając, że Jones zmarł w wieku dorosłym i nie cierpiał na dysocjację lub inne zaburzenia osobowości, mamy pełne prawo powiedzieć, niezależnie od wszelkich świadectw, że był on odważny lub nie. Jeśli to założenie jest fałszywe, jak w przypadku bohatera powieści Jerzego Kosińskiego Wystarczy być, wówczas wypada zgodzić się z Dummettem, że przykładowe zdanie nie jest ani prawdziwe, ani fałszywe.
Innym argumentem Dummetta (Logiczna podstawa metafizyki) jest to, że zdania języka naturalnego nie są jednoznacznie prawdziwe lub fałszywe. Kiedy wiele lat temu na seminarium dyskutowałem ze studentami na ten temat, nagle rozpętała burza za oknem. Pod koniec zajęć ktoś zawołał: „Przestało padać”. Wyszliśmy na zewnątrz, by zaobserwować niecodzienne zjawisko. W powietrzu unosiły się drobniutkie kropelki wody, odrobinę tylko większe od mgły, ale tak lekkie, że zanim opadły, dłuższą chwilę tańczyły w powietrzu. Powiedziałem: „Oto mamy przykład zdania, które nie jest jednoznacznie prawdziwe – »Przestało padać«”. Jest ono prawdziwe albo fałszywe, zależnie od tego, gdzie postawić granicę między mżawką a mgłą, albo wynaleźć jakieś pojęcie pośrednie. Skądinąd podobnie może być z odwagą lub jej brakiem.
Logika zna pojęcie nadwartościowania. Niektóre zdania mogą być w jednych wartościowaniach (np. przy jednych definicjach mżawki lub kryteriach odwagi) prawdziwe, a w innych fałszywe. Są to tzw. luki prawdziwościowe. Niektóre zdania mogą być prawdziwe w każdym wartościowaniu lub w każdym wartościowaniu fałszywe. Te są jednoznacznie prawdziwe lub fałszywe. Takie ujęcie doskonale pasuje do zdań, w których występują pojęcia nieostre i trzeba arbitralnie zdecydować, czy coś jest jeszcze białe, czy białawe, szarawe lub wręcz szare.
Z odcieniami szarości mamy problemy w różnych dziedzinach dyskursu. Jak powiedział kandydat na prezydenta, Karol Nawrocki, są tylko dwie „pucie”, natomiast przed nim Donald Trump, bez kłopotu z polską fonetyką, ogłosił, że w Ameryce są tylko dwie płcie (nota bene inaczej niż w Indiach). Tymczasem istnieje kilka kryteriów rozróżniania płci, m.in. kryterium chromosomalne, gonadalne, fenotypowe, hormonalne, psychologiczne. Nie zawsze dają one zgodne ze sobą wyniki. Znane są kontrowersje w sprawie płci biegaczki Caster Semenyi, która zdobyła złoty medal na olimpiadzie w 2016 r., kiedy zawieszono ograniczenie poziomu testosteronu u zawodniczek. Wprowadzono je ponownie w 2019 r., co odebrało Caster prawo udziału w jej ulubionych konkurencjach. Europejski Trybunał Praw Człowieka w 2023 r. uznał to za przejaw dyskryminacji. Można powiedzieć, że Caster w jednych wartościowaniach jest kobietą, w innych – mężczyzną. Logika się kłania. Czasem nisko.
Skłoniła się logika przed rabinem i rzekła: „Rebe, jesteś wielki. Wiedziałeś, że jeden z twoich rozmówców ma rację w niektórych wartościowaniach, a drugi w niektórych innych. Trzeci zaś ma rację w każdym wartościowaniu”. Z logiką nie ma żartów.
Warto doczytać:
- M. Dummett, Logiczna podstawa metafizyki, przeł. W. Sady, Warszawa 2019.
- M. Dummett, Truth and other Enigmas, Harvard 1978.
Adam Grobler – Profesor, były pracownik Katedry Filozofii Uniwersytetu Opolskiego i członek Prezydium Komitetu Nauk Filozoficznych PAN. Zajmuje się metodologią nauk, teorią poznania, filozofią analityczną i dydaktyką filozofii. W wolnym czasie gra w brydża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czworga dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dziadek, jak na razie, ośmiorga wnucząt. Mieszka w Krakowie. E‑mail: adam_grobler@interia.pl.
Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.
< Powrót do spisu treści numeru.
Ilustracja: Małgorzata Uglik
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.















“Tymczasem istnieje kilka kryteriów rozróżniania płci, m.in. kryterium chromosomalne, gonadalne, fenotypowe, hormonalne, psychologiczne. Nie zawsze dają one zgodne ze sobą wyniki” — autor miesza w powyższym tekście dwa sposoby rozumienia płci: obiektywny — biologiczny (sex) i subiektywny — kulturowy (gender). To, że płeć w sensie biologicznym jest zjawiskiem nieostrym (bo istnieje pewna szara strefa przypadków pośrednich między meżczyzną a kobietą), jest oczywiste i znane naukowcom od dziesiątków lat. Mamy tu do czynienia z takiego samego typu nieostrością, jak w przypadku większości pojęć empirycznych. Jednak do nie dawna jeszcze nikt z powodu tej nieostrości nie twierdził, że istnieje spektrum płci biologicznych lub więcej niż dwie płcie biologiczne. Po prostu wyjaśniano to odwołując się do pojęcia zaburzenia rozwoju płciowego. Innymi słowy: jeżeli nie było zgodności między najbardziej podstawowym kryterium (jakim jest kryterium chromosomalne), a pozostałymi kryteriami, to określano dany przypadek jako zaburzenie. Natomiast pod wpływem różnego rodzaju postmodernistycznych filozofii zaczęły się pojawiać koncepcje płci kulturowej (gender), jako tworu kulturowego i/lub subiektywnego i zupełnie niezwiązanego z płcią biologiczną (o braku tego związku wyraźnie pisze J. Butler). Natomiast dzisiaj bardzo często uzasadnia się to drugie rozumienie płci przez odwołanie do faktów z dziedziny biologii (jak w powyższym artykule), co jawnie przeczy samej definicji płci kulturowej. I w tym wszystkim mamy liczne błędy ekwiwokacji — mieszanie dwóch kompletnie różnych rozumień słowa “płeć” i mieszanie tego, co dziś nazywa się transgenderyzmem, z tym, co dziś nazywa się interseksualizmem. I dziwne jest, że nawet zwolennicy filozofii analitycznej, którzy kładą nacisk na logikę, ulegają modzie na tę tzw. “teorię gender” i tracą tu głowę. Mamy tu do czynienia z tzw. denializmem płciowym, który jest na lewicy czymś analogicznym jak denializm klimatyczny na prawicy (swoją droga pojęcie ocieplenia klimatu też jest nieostre). Ideologia zaślepia nas wszystkich.
…no chyba, że prof. Grobler wypowiada się w tym artykule tylko o płci biologicznej. Ale w takim razie to, co napisał o płci biologicznej, nie będzie stanowić żadnego uzasadnienia dla “teorii gender”. Dobrze byłoby jednak jasno określić, co się ma na myśli używając polskiego słowa “płeć”.