Artykuł

Adam Grobler: Na Titanicu orkiestra gra

Cel można rozumieć na trzy sposoby. Cel może być osiągalny, jak zdanie egzaminu. Cel może być nieosiągalny, ale przybliżalny, jak przeprowadzenie dokładnego pomiaru. Cel może być nieosiągalny i nieprzybliżalny, ale może polegać na podążaniu w określonym kierunku.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 6 (30), s. 41–42. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Taką klasy­fikację celów przeprowadz­ił John Watkins (Nau­ka a scep­ty­cyzm 1984/1989). Przykła­dem trze­ciego rodza­ju celu jest nieśmiertel­ność, której nie sposób osiągnąć ani niczym przy­bliżyć. Bo prze­cież najdłuższe życie jest nieskończe­nie odległe od nieśmiertel­noś­ci, tyle samo, co życie przed­w­cześnie zakońc­zone. Moż­na jed­nak przez przedłużanie ludzkiego życia podążać w stronę nieśmiertel­noś­ci, nie zbliża­jąc się do niej ani na jotę.

Watkins użył tego przykładu, aby pokazać, że celem nau­ki może być praw­da, mimo że praw­da jest nieosią­gal­na ani nieprzy­bliżal­na. Praw­da jest nieosią­gal­na z tego powodu, że każde zdanie nau­ki może zostać w przyszłoś­ci pod­ważone. Nie mamy również metody sza­cow­a­nia przy­bliże­nia prawdy, która przy­pom­i­nała­by metody sza­cow­a­nia błę­du pomi­arowego.

Porów­nanie nieśmiertel­noś­ci z prawdą miało służyć tylko ilus­tracji sze­rok­iego rozu­mienia poję­cia celu. Myślę jed­nak, że może ono być bardziej poucza­jące. William James (Wola wiary, w: Pra­wo do wiary 1896/1996) wymieni­ał dwa cele poz­na­nia: poszuki­wanie prawdy i unikanie błę­du. Dowodz­ił przy tym, że nad­mier­na kon­cen­trac­ja na drugim z nich utrud­nia real­iza­cję pier­wszego. Nazbyt skrupu­latne sprawdzanie hipotez, prze­rost kry­ty­cyz­mu z obawy przed błę­dem grożą spowol­nie­niem przy­ros­tu wiedzy, a nawet ześl­izg­nię­ciem się w jałowy scep­ty­cyzm. Inaczej mówiąc, prze­sadne ograniczanie ryzy­ka obezwład­nia, odbier­a­jąc szan­sę na duże albo jakiekol­wiek zys­ki. Tak w poz­na­niu, jak i w biz­ne­sie czy każdej innej dzi­ałal­noś­ci. Z drugiej strony im więcej wiemy, tym więcej jest znaków zapy­ta­nia. Na przykład poz­na­je­my coraz więcej gatunków bak­terii zamieszku­ją­cych ludzkie orga­nizmy, co znaczy, że o coraz więk­szej ich licz­bie nie wiemy, jak na nas wpły­wa­ją. A czego się dowiemy, zaraz okazu­je się nieak­tu­alne, bo wychodzą na jaw różne inter­akc­je między dany­mi bak­te­ri­a­mi, które radykalnie zmieni­a­ją ich dzi­ałanie na nas.

Jeśli snuć jakieś analo­gie między nieśmiertel­noś­cią a poz­naniem, odpowied­nikiem poszuki­wa­nia prawdy może być rozwi­janie medy­cyny, diete­ty­ki i opie­ki senio­ral­nej. Zaś kore­latem unika­nia błę­du jest unikanie śmiertel­nych zagrożeń, kon­flik­tów i ogól­nie ostrożny tryb życia. W tej kwestii prze­sa­da również rodzi napię­cie z celem pod­sta­wowym. Wys­trze­ganie się ryzy­ka może wprawdzie przedłużyć trwanie życia, ale skra­ca je pod wzglę­dem licz­by i inten­sy­wnoś­ci przeży­wanych doz­nań. Z drugiej strony zamiłowanie do moc­nych wrażeń z ryzykownej jazdy samo­cho­dem – w czym Pola­cy przo­du­ją na tle resz­ty Europy – skutku­je skróce­niem życia spraw­ców i ofi­ar wypad­ków. Nato­mi­ast pozornie bez­pieczne przeży­cia, w nad­mi­arze czer­pane ze smart­fonów i podob­nych źródeł, zastępu­ją więzi społeczne ich nami­astka­mi, co zamienia życie w jego marną imi­tację. Im więcej mamy przy­jaciół na Face­booku, tym mniej są oni przy­jaciół­mi.

Właśnie. Więcej. Utopi­jne marze­nie o nieśmiertel­noś­ci prze­rodz­iło się w marze­nie o więcej. Podsy­cane przez biznes, który również ma cel trze­ciego rodza­ju: moż­na wszak wciąż się bogacić, choć to do niczego nie przy­bliża. To ten biznes namaw­ia mnie za pomocą reklam, bym wyp­ił więcej piwa (bo wtedy chce się żyć), kupił niepotrzeb­ne­go mi ciucha, pod­wyższył abona­ment, którego i tak nie wyko­rzys­tu­ję, podróżował do miejsc znanych z mnóst­wa fotografii.

Pojechałem, wprawdzie nie na wycieczkę, lecz na kon­fer­encję. Jest na niej więcej refer­atów, niż jestem w stanie wysłuchać, toteż rozglą­dam się trochę wokół. Na uli­cy Karo­la w Pradze tłum więk­szy niż na man­i­fes­tacji, tyle że, prócz mojej ukochanej Eli u boku, nie zna­j­du­ję w nim przy­jaciół. Tabuny wielo­języ­cznych przy­byszów zadep­tu­ją to, co jeszcze jest do zadep­ta­nia i na nic nie patrzą, bo w ciż­bie i tak nic zobaczyć się nie da. Dotarły one do Pra­gi prze­ważnie samolota­mi, za który­mi ciąg­nie się potężny ślad węglowy (więcej tanich linii). Masowo piją wodę z plas­tikowych butelek, które po uży­ciu zatruwa­ją azjaty­ck­ie morza lub są puszczane ze smogowym dymem na pol­s­kich skład­owiskach śmieci. W sklepach zupełnie zbędne suweniry, które ktoś wyt­worzył z kur­czą­cych się zasobów plan­e­ty, a kto inny usiłu­je je sprzedać, mar­nu­jąc energię na oświ­etle­nie i ogrzanie lub chłodze­nie lokalu.

A tym­cza­sem nasze miejsce do życia umiera. Tak oto, niepom­ni nauk Arys­tote­le­sa o zachowa­niu umi­aru między skra­jnoś­ci­a­mi, w tanecznych kon­wul­s­jach obra­camy dąże­nie do nieśmiertel­noś­ci w jego prze­ci­wieńst­wo.


Adam Grob­ler – Pro­fe­sor, pra­cown­ik Insty­tu­tu Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Opol­skiego i członek Prezy­di­um Komite­tu Nauk Filo­zoficznych PAN. Zaj­mu­je się metodologią nauk, teorią poz­na­nia, filo­zofią anal­i­ty­czną i dydak­tyką filo­zofii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwor­ga dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzi­adek, jak na razie, ośmior­ga wnucząt. Miesz­ka w Krakowie.  grobler.artus.net.pl,  e‑mail: adam_grobler@interia.pl

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Ryszard Pęza

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

3 komentarze

Kliknij, aby skomentować

    • Taki mały komen­tarz co do stwierdzenia że: “im więcej mamy przy­jaciół w medi­ach społecznoś­ciowych tym mniej są oni przy­jaciół­mi” to sko­jarzyło mi się stwierdze­nie doty­czące zagad­nienia o uza­leżnieni­ach. “Czym innym jest życie w w tzw. realu a czym innym pok­lask w medi­ach społecznoś­ciowych, który nijak ma się do życia rzeczy­wis­tego”. I to jest fakt, ale dlaczego tak jest, to myślę tem­at na odd­ziel­ny filo­zoficzny artykuł. Może przy­czyną jest to, że łatwiej napisać niż powiedzieć? Gdzie jest ta głów­na przy­czy­na?

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy