Artykuł

Adam Grobler: Nauka przeciw wolnej woli?

Cóż warte byłoby życie, gdyby kierowało nim ślepe przeznaczenie lub równie ślepy przypadek? Jak uchronić się od pułapek myślenia, że tak właśnie jest?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 10–12. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Determinizm a odpowiedzialność moralna

Prawa nau­ki pozwala­ją przewidy­wać przyszły bieg zdarzeń. Zna­jąc na przykład zasady mechani­ki oraz położe­nie Zie­mi, Księży­ca i Słoń­ca w danej chwili, moż­na przewidzieć, kiedy nastąpi zaćmie­nie Słoń­ca. Księżyc nijak nie może pow­strzy­mać się przed przesłonię­ciem nam promieni słonecznych. Jak powiedzi­ał Pierre Simon de Laplace, demon, który znał­by położe­nie i pęd wszys­t­kich cząstek we Wszechświecie, znał­by całą jego przeszłą i przyszłą his­torię. A sko­ro my składamy się z cząstek, to, podob­nie jak Księżyc, krążymy po wyz­nac­zonych prawa­mi przy­rody orbitach i żad­nym wysiłkiem woli nie jesteśmy w stanie z nich zboczyć. Gdy­by przyjąć deter­minizm za dobrą mon­etę, poję­cie odpowiedzial­noś­ci prawnej i moral­nej straciło­by jakikol­wiek sens. Bylibyśmy niewin­ni w całej ohy­dzie naszych wys­tęp­ków, tak samo jak niegod­ni chwały naszych dokon­ań.

Nie mielibyśmy również o co się starać, bo nasze sukcesy i klęs­ki były­by z góry przesąd­zone. By uniknąć poczu­cia bezrad­noś­ci wobec przez­naczenia i zachować ludzką god­ność, trze­ba założyć, że mamy wol­ną wolę – możność wyboru postępowa­nia.

Kwantowa niedookreśloność

XX wieku nau­ka odesłała demona Laplace’a tam, gdzie jego miejsce: do piekła. Z per­spek­ty­wy teorii kwan­tów cząst­ki uzysku­ją położe­nie lub pęd dopiero w wyniku pomi­aru. Pomi­ar zaś jest inter­wencją obser­wa­to­ra w badany przezeń układ przy­rod­niczy – inter­wencją, bez której wartoś­ci para­metrów określa­ją­cych stan cząst­ki są niedookreślone. Co więcej, jak głosi zasa­da nieoz­nac­zonoś­ci, im dokład­niej wyz­naczy się położe­nie cząst­ki, tym mniej dokład­nie moż­na ustal­ić jej pęd i vice ver­sa. Pon­ad­to na pod­staw­ie pomi­aru w danej chwili nie da się jed­noz­nacznie przewidzieć stanu układu w żad­nej chwili przyszłej. Moż­na jedynie określić rozkład praw­dopodobieńst­wa jakiegoś zdarzenia na przestrzeni możli­wych stanów, z których jeden zre­al­izu­je się dopiero w wyniku przeprowadzenia kole­jnego pomi­aru.

W takim uję­ciu pod­miot nie jest pio­nkiem w grze ślepych sił przy­rody, lecz graczem. Stan układu przy­rod­niczego nie tylko urzeczy­wist­nia się dopiero dzię­ki aktowi pomi­aru, ale dochodzi do skutku jako jeden z wielu praw­dopodob­nych następstw poprzed­niego stanu, a nie jako jego koniecz­na kon­sek­wenc­ja. Jeżeli ter­az sam pod­miot potrak­tować jako część układu przy­rod­niczego, to wiz­ja z góry przesąd­zonego losu ustępu­je wyobraże­niu sieci roz­gałęzi­a­ją­cych się sce­nar­iuszy. Wyła­ni­a­ją­ca się stąd kon­cepc­ja deter­miniz­mu statysty­cznego jest na pozór łatwiejsza do uzgod­nienia z poglą­dem przyz­na­ją­cym nam wol­ną wolę.

Przygnębiający wniosek

Na pozór. Wybór ścież­ki w roz­gałęzie­niu sieci alter­naty­wnych sce­nar­iuszy dokonu­je się wprawdzie w momen­cie pomi­aru, przeprowad­zonego wszak z woli pod­mio­tu, ale wynik pomi­aru, który o tym wyborze decy­du­je, już od pod­mio­tu nie zależy. Że moje czyny nie są przesąd­zone przez los jed­noz­nacznie, a tylko z pewnym praw­dopodobieńst­wem, nie jest żad­ną pociechą. Czy moi­mi wyb­o­ra­mi rządzi konieczność, czy przy­padek, są one jed­nakowo poza kon­trolą mej woli. Baruch Spin­oza twierdz­ił, że wol­na wola jest złudze­niem, które pow­sta­je za sprawą niez­na­jo­moś­ci przy­czyn naszego postępowa­nia. Gdy­byśmy je znali, wiedzielibyśmy, że rzekomy wybór jest kon­sek­wencją splo­tu przy­czyn, na które nie mamy wpły­wu. Poję­cia fizy­ki kwan­towej wnoszą do tej kwestii tylko tyle, że zastępu­ją przy­czynowość deter­min­isty­czną przy­czynowoś­cią statysty­czną.

Ten przygnębi­a­ją­cy pogląd próbował odd­al­ić m.in. Peter Straw­son, odd­ziela­jąc zupełnie wol­ność od przy­czynowoś­ci. O tym, czy czyn jest wol­ny, ma decy­dować to, czy odczuwam go jako wol­ny, akcep­tu­ję go jako mój włas­ny, bez wzglę­du na przy­czyny, które go spowodowały. Czyn wol­ny odróż­nia się nie od czynów zde­ter­mi­nowanych przy­czynowo, lecz od czynów kom­pul­sy­wnych, czyli odczuwanych jako popełnione pod wewnętrznym przy­musem, które­mu nie potrafię się oprzeć. Jak w przy­pad­ku kom­pul­sy­wnego obżarst­wa czy innego nałogu, o którym wiem, że mi szkodzi i chcę z nim zer­wać, ale nie mam siły wyz­wolić się spod jego władzy nade mną.

Ta linia rozu­mowa­nia wyda­je się wsza­kże niewystar­cza­ją­ca w świ­etle badań ekspery­men­tal­nych Ben­jam­i­na Libeta. Wykaza­ły one, że impul­sy ner­wowe uruchami­a­jące pewne dzi­ała­nia wyprzedza­ją nawet o dwie sekundy świadomą decyzję o ich pod­ję­ciu. Inny­mi słowy, kieru­je nami odruch, który poprzedza wybór, będą­cy w isto­cie pogodze­niem się z uwarunk­owa­ni­a­mi, nad który­mi nie mamy kon­troli. Moż­na powiedzieć, że nasze czyny są w znacznej mierze kom­pul­sy­wne i wyda­je się nam, że są wolne wtedy, gdy kom­pul­s­ja nie budzi naszego sprze­ci­wu.

Wyjątkiem od tej zasady mogą być ewen­tu­al­nie czyny pode­j­mowane po długim namyśle, na który zazwyczaj nie pozwala­ją okolicznoś­ci. Trud­no prze­cież zas­tanaw­iać się dłużej niż ułamek sekundy, gdy mamy przed sobą rozpęd­zoną ciężarówkę. Odruchy w takich razach ratu­ją nam życie.

Miejsce dla wolnej woli

W rozwikła­niu tych zaw­iłoś­ci może pomóc wprowad­zone przez Harry’ego Frank­fur­ta rozróżnie­nie między prag­nieni­a­mi pier­wszego i drugiego rzę­du. Pier­wsze są skierowane bezpośred­nio na cel: chcę jeść, bo jestem głod­ny albo mam kom­pul­sy­wną potrze­bę jedzenia. Drugie są skierowane na prag­nienia: mogę prag­nąć czegoś prag­nąć lub nie prag­nąć. Chcę chcieć jeść, bo brak apety­tu może mi zaszkodz­ić. Albo chcę się wyz­wolić od kom­pul­sy­wnej chę­ci jedzenia. Jak mówił Czepiec do Dzi­en­nikarza: „duza by juz mogli mieć, ino oni nie chcom chcieć!” [Stanisław Wyspi­ańs­ki, Wese­le, pre­miera 1901].

Niekiedy moje nieprzy­mus­zone czyny mi się nie podoba­ją. Wykonu­ję je zapewne pod wpły­wem mech­a­niz­mu wykry­tego przez Libeta: odruch uru­chomił dzi­ałanie chwilę wcześniej, zan­im zdążyłem prze­myśleć wybór. Mogę jed­nak prze­myśleć go po fak­cie i dojść do wniosku, że nie chcę chcieć tak postępować. W ten sposób przy­go­tu­ję się do poczynienia pożą­danego przeze mnie wyboru w podob­nej sytu­acji w przyszłoś­ci, nawet jeśli świadomie pode­jmę decyzję dwie sekundy po uru­chomie­niu odpowied­nich pro­cesów neu­ronowych. Inaczej mówiąc, wol­na wola niekoniecznie prze­jaw­ia się w poje­dynczych dzi­ała­ni­ach. Może za to ksz­tał­tować ogól­ną lin­ię postępowa­nia.

Ograniczona rola przypadku

Poje­dyncze wybo­ry częs­to są zależne od przy­pad­kowych okolicznoś­ci. Na popar­cie tej tezy mogę przy­toczyć wiele przykładów z włas­nej biografii. O tym, że zostałem filo­zofem, a nie matem­atykiem, zde­cy­dowało drob­ne wahanie koni­unk­tu­ry. Film Krzyszto­fa Kieślowskiego Przy­padek przed­staw­ia trzy roz­gałęzienia życio­ry­su głównego bohat­era, Wit­ka, od chwili, w której zdąży lub nie zdąży wskoczyć do odjeżdża­jącego pociągu i spot­ka na swej drodze te lub inne oso­by. W jed­nym zosta­je dzi­ałaczem reży­mowej młodzieżów­ki, w drugim angażu­je się po stron­ie „Sol­i­darnoś­ci”, w trzec­im dba wyłącznie o swo­je pry­watne interesy. Doce­ni­a­jąc rolę przy­pad­ku w ludzkim życiu, uważam jed­nak, że wol­na wola wyk­lucza tak skra­jny rozziew postaw i sty­lu życia bohat­era alter­naty­wnych sce­nar­iuszy. Jeśli o mnie chodzi, gdy­by sprawy potoczyły się odrobinę inaczej, mógłbym dziś być matem­atykiem zami­ast filo­zofem. Nie wyobrażam sobie jed­nak siebie, ze swoim zacię­ciem teo­re­ty­cznym, w roli kierown­i­ka budowy lub pro­dukcji, choć ojciec marzył, abym został inżynierem.

Pyta­nia do tek­stu:

1. Dlaczego zdaniem auto­ra deter­minizm jest nie do pogodzenia z odpowiedzial­noś­cią moral­ną i prawną?
2. Czy odwołanie do fizy­ki kwan­towej jest w stanie wyjaśnić możli­wość wol­nej woli?
3. Na czym pole­ga wol­ność woli według H. Frank­fur­ta?
4. Czy moż­na je pogodz­ić z deter­minizmem?


Adam Grob­ler – Pro­fe­sor, dyrek­tor Insty­tu­tu Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Opol­skiego i wiceprze­wod­niczą­cy Komite­tu Nauk Filo­zoficznych PAN. Zaj­mu­je się metodologią nauk, teorią poz­na­nia, filo­zofią anal­i­ty­czną i dydak­tyką filo­zofii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwór­ki dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzi­adek, jak na razie, pię­cior­ga wnucząt. Miesz­ka w Krakowie. WWW: http://grobler.artus.net.pl,
e‑mail: adam_grobler@interia.pl

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka. W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy