Antropologia Filozofia społeczna Filozofia w filmie

Adriana Joanna Mickiewicz: Dziecko cichszego Boga 

Jednym z najciekawszych wątków filmu staje się konflikt pomiędzy Rubenem a dyrektorem ośrodka wokół sposobu rozumienia niepełnosprawności. Dla pierwszego, utrata słuchu stanowi kalectwo uniemożliwiające prowadzenie dotychczasowego życia. Drugi bohater – Joe – stanowczo sprzeciwia się uznawaniu niesłyszenia za ułomność.

Twór­cy i twór­czy­nie fil­mu Sound of metal wyko­rzy­stu­ją kame­ral­ny dra­mat muzy­ka tra­cą­ce­go słuch do opo­wie­dze­nia histo­rii o życiu z nie­peł­no­spraw­no­ścią, uza­leż­nie­niu od dźwię­ków oraz o potrze­bie odna­le­zie­nia wewnętrz­ne­go spo­ko­ju. Reży­ser (Darius Mar­der) nawią­zu­je do popkul­tu­ro­we­go wize­run­ku arty­sty sce­ny alter­na­tyw­nej: zagu­bio­ne­go bun­tow­ni­ka i nar­ko­ma­na, kon­te­stu­ją­ce­go aktu­al­ną rze­czy­wi­stość i odrzu­ca­ją­ce­go życie w spo­łe­czeń­stwie. Postać Rube­na (Riz Ahmed) obra­zu­je trud­ną dro­gę godze­nia się ze świa­tem, wła­snym cia­łem oraz z samym sobą.

Fabu­ła fil­mu jest sto­sun­ko­wo pro­sta. Ruben to per­ku­si­sta, któ­ry wraz ze swo­ją uko­cha­ną (Oli­via Cooke) współ­two­rzy zespół heavy­me­ta­lo­wy. Posta­ci pro­wa­dzą alter­na­tyw­ny model życia w dro­dze, na mar­gi­ne­sie spo­łecz­nych norm i kon­wen­cji. Miesz­ka­ją w kam­pe­rze, dzię­ki cze­mu swo­bod­nie prze­miesz­cza­ją się mię­dzy kon­cer­ta­mi, odby­wa­ją­cy­mi się w cią­gle nowych miej­scach. Ich świat wypeł­nia­ją inten­syw­ne, kako­fo­nicz­ne dźwię­ki, któ­re pozwa­la­ją im uciec od codzien­nych pro­ble­mów. On zma­ga się z uza­leż­nie­niem od nar­ko­ty­ków, ona ma widocz­ne bli­zny po samo­oka­le­cza­niu. Azyl, jaki zapew­nia im muzy­ka, zosta­nie bru­tal­nie zbu­rzo­ny, gdy Ruben zacznie tra­cić słuch. Arty­sta będzie zmu­szo­ny szu­kać pomo­cy w odcię­tym od świa­ta ośrod­ku dla osób niesłyszących.

Jed­nym z naj­cie­kaw­szych wąt­ków fil­mu sta­je się kon­flikt pomię­dzy Rube­nem a dyrek­to­rem ośrod­ka (Paul Raci) wokół spo­so­bu rozu­mie­nia nie­peł­no­spraw­no­ści. Dla pierw­sze­go, utra­ta słu­chu sta­no­wi kalec­two unie­moż­li­wia­ją­ce pro­wa­dze­nie dotych­cza­so­we­go życia. Jest to defekt, któ­ry nale­ży napra­wić za pomo­cą kosz­tow­nej ope­ra­cji, pozwa­la­ją­cej czę­ścio­wo przy­wró­cić zmysł. Dru­gi boha­ter – Joe – sta­now­czo sprze­ci­wia się uzna­wa­niu nie­sły­sze­nia za ułom­ność. Swój ośro­dek budu­je na prze­ko­na­niu, że per­cep­cja oso­by głu­chej nie jest w żaden spo­sób lep­sza czy gor­sza od spo­so­bu odbie­ra­nia świa­ta przez sły­szą­cych: jest wyłącz­nie inna. Ozna­cza to, że nie­peł­no­spraw­ność nie sta­no­wi ska­zy, któ­rą nale­ży nie­zwłocz­nie usu­nąć. Trze­ba ją zaak­cep­to­wać i nauczyć się z nią żyć.

Pole­mi­ka boha­te­rów nawią­zu­je do dys­ku­sji toczą­cych się na grun­cie kry­tycz­nych stu­diów nad nie­peł­no­spraw­no­ścią (disa­bi­li­ty stu­dies). Ruben repre­zen­tu­je per­spek­ty­wę medy­ka­li­za­cji: pra­gnie „napra­wić” wła­sne, odmień­cze i „nie­peł­ne” cia­ło, aby dosto­so­wać je do spo­so­bu funk­cjo­no­wa­nia cia­ła zdro­we­go. Pro­wa­dzi zacię­tą wal­kę o zacho­wa­nie swo­je­go życia w daw­nym kształ­cie. Jego obse­syj­ne pró­by odzy­ska­nia słu­chu zosta­ją porów­na­ne do pro­ble­mu uza­leż­nie­nia (od dźwię­ków, czy od eks­tra­wa­ganc­kie­go życia?): „Brzmisz jak uza­leż­nio­ny” – zauwa­ży Joe w jed­nej ze scen.

Nauka jaką Joe udzie­li Rube­no­wi nie pole­ga wyłącz­nie na ćwi­cze­niu prak­tycz­nych umie­jęt­no­ści umoż­li­wia­ją­cych komu­ni­ka­cję (np. języ­ka migo­we­go, czy obsłu­gi spe­cja­li­stycz­nych urzą­dzeń). To przede wszyst­kim lek­cja świa­do­me­go kon­stru­owa­nia wła­snej toż­sa­mo­ści jako oso­by nie­sły­szą­cej. Nauczy­ciel chce, by Ruben „nauczył się być głu­chym”. Tym samym wska­zu­je, że (para­fra­zu­jąc Simo­ne de Beau­vo­ir) nikt nie rodzi się nie­sły­szą­cym – oprócz czyn­ni­ków bio­lo­gicz­nych ist­nie­je sze­reg kate­go­rii spo­łecz­no-kul­tu­ro­wych, któ­re deter­mi­nu­ją nasze rozu­mie­nie (nie)pełnosprawności. Joe pod­wa­ża popu­lar­ne, opre­syj­ne nar­ra­cje kul­tu­ro­we przed­sta­wia­ją­ce nie­peł­no­spraw­ne­go jako „samot­ne­go kale­kę” i „nie­szczę­sną ofia­rę okrut­ne­go losu” (Dzie­ci gor­sze­go Boga, Czło­wiek słoń) lub „jed­nost­kę toczą­cą hero­icz­ną wal­kę z wła­sny­mi ogra­ni­cze­nia­mi” (Teo­ria wszyst­kie­go, Motyl i ska­fan­der). Oba spo­so­by repre­zen­ta­cji uzna­ją nie­peł­no­spraw­ność za cechę nie­nor­ma­tyw­ną, odróż­nia­ją­cą jed­nost­kę „cho­rą” od „zdro­we­go” spo­łe­czeń­stwa. Dyrek­tor ośrod­ka odrzu­ca zarów­no litość jak i podziw oraz poka­zu­je, że odmien­na per­cep­cja oso­by nie­sły­szą­cej może stać się przed­mio­tem afir­ma­cji. Postać repre­zen­tu­je w fil­mie posta­wę zbli­żo­ną do amor fati: umi­ło­wa­nia wła­sne­go losu w obli­czu szczę­ścia i nie­szczę­ścia, zdro­wia i choroby.

Ruben będzie musiał spró­bo­wać pogo­dzić się z nową sytu­acją oraz odna­leźć pozy­tyw­ne spo­so­by postrze­ga­nia same­go sie­bie oraz wła­sne­go miej­sca w świe­cie. Naj­waż­niej­sze zada­nia sta­wia­ne przed boha­te­rem doty­czą wła­śnie prób odna­le­zie­nia spo­ko­ju, samo­roz­u­mie­nia oraz samo­ak­cep­ta­cji nie pomi­mo nie­peł­no­spraw­no­ści, ale z nie­peł­no­spraw­no­ścią. Ahmed odma­lo­wu­je swo­ją postać z ogrom­nym wyczu­ciem i empa­tią. Uka­zu­je wewnętrz­ne kon­flik­ty boha­te­ra, płyn­nie lawi­ru­jąc mię­dzy wyra­zi­stą i nie­spo­koj­ną gesty­ku­la­cją anga­żu­ją­cą całe cia­ło a spo­koj­ną, wyci­szo­ną i sub­tel­ną grą, w któ­rej emo­cje zosta­ją odda­ne jed­nym spojrzeniem.

Pomi­mo wyraź­ne­go prze­sła­nia reży­se­ro­wi uda­je się unik­nąć zby­tecz­ne­go mora­li­za­tor­stwa. Film ope­ru­je sub­tel­ny­mi środ­ka­mi wyra­zu, któ­re pozwa­la­ją sku­pić się na prze­ży­ciach głów­nej posta­ci. Mar­der opo­wia­da te histo­rię w spo­sób pro­sty, nie­wy­mu­szo­ny, bez fajer­wer­ków czy chwy­tów melo­dra­ma­tycz­nych. Sound of metal to pięk­ne, kame­ral­ne kino, któ­re moż­na uznać rów­nież za odpo­wiedź na hałas i nad­miar bodź­ców, cha­rak­te­ry­stycz­ny dla współczesności.


Sound of metal, reż. Darius Mar­der, USA 2019


Simo­ne de Beau­vo­ir – jed­na z naj­waż­niej­szych filo­zo­fek femi­ni­stycz­nych dwu­dzie­ste­go wie­ku. W swo­jej naj­waż­niej­szej pra­cy pt. Dru­ga płeć autor­ka prze­pro­wa­dzi­ła sze­ro­kie, kry­tycz­ne stu­dium patriar­chal­nej kul­tu­ry. Pada tu słyn­ne twier­dze­nie, któ­re sta­ło się inspi­ra­cją dla nur­tu gen­der stu­dies: „Nie rodzi­my się kobie­ta­mi – sta­je­my się nimi”. Ozna­cza ono, że spo­so­by defi­nio­wa­nia kobie­co­ści zosta­ją narzu­co­ne przez sys­tem patriar­chal­ny. Cechy, kate­go­rie czy role (np. sła­bość, opie­kuń­czość, instynkt macie­rzyń­ski), któ­re w kul­tu­rze wią­że­my z kobie­co­ścią nie są zatem zda­niem Beau­vo­ir wro­dzo­ne, ale sta­no­wią efekt socja­li­za­cji i oddzia­ły­wa­nia czyn­ni­ków zewnętrznych.


Adria­na Joan­na Mic­kie­wicz – dok­to­rant­ka filo­zo­fii w SDNH Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, lau­re­at­ka pro­gra­mu mini­ste­rial­ne­go „Dia­men­to­wy Grant”. Inte­re­su­je się zwłasz­cza filo­zo­fią spo­łecz­ną, ety­ką oraz teatrem.

 

Ilu­stra­cja: kadr z fil­mu Sound of metal

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy