Czego nie wiemy o filozofii średniowiecznej? Historia filozofii starożytnej

Agnieszka Kijewska: #13. Dwunastowieczna wiedza o naturze: …coś tak słodkiego i smakowitego

Czym Teodoryk zasłużył sobie na tak wielki szacunek ze strony innych uczonych? Odpowiedź na to pytanie może przynieść analiza jego Traktatu o dziełach sześciu dni.

Download (PDF, 1.1MB)


Piotr Alfonsi, urodzony w Andaluzji dwunastowieczny lekarz, astronom, polemista, znawca nauki arabskiej, w swoim Liście do perypatetyków w niezwykłych słowach opisywał proces zdobywania wiedzy:

Skoro jest rzeczą właściwą, że wszyscy ci, którzy skosztowali nieco nektaru filozofii, kochają się wzajemnie, to każdy, kto miałby do przedstawienia coś rzadkiego i cennego a zarazem pożytecznego dla innych, co jest jednak jest im nieznane, powinien przekazać tę wiedzę wspaniałomyślnie tak, aby w ten sposób wiedza innych mogła wzrastać i rozwijać się w czasie. My zatem chcąc zachowywać to prawo, pragniemy prowadzić wnikliwe dociekania, aby przedstawić wam, którzy tego doświadczacie, coś tak słodkiego i smakowitego (Alfonsi 1993, s. 165, tłum. A.K.).

Uprawianie „spekulacji fizykalnej” metodą aksjomatyczną

Myśliciele XII w., zwłaszcza ci, skupieni wokół szkoły w Chartres, byli zafascynowani wiedzą o naturze, a inspiracje do konstruowania systemu tejże wiedzy płynęły z nieznanych dotąd pism Arystotelesa oraz nauki i filozofii arabskiej. Pomimo recepcji tekstu Arystotelesowskich Analityk wtórych, które wykładały teorię wiedzy, zarówno tej postępującej metodą dedukcji, jak i tej opartej na metodzie indukcji, filozofowie tego okresu nie mieli wzoru uprawiania nauk przyrodniczych. Posiadali natomiast wzorce wiedzy demonstratywnej, osiąganej metodą aksjomatyczną, jak np. Boecjuszowy traktat O hebdomadach czy Elementy geometrii Euklidesa. W Analitykach wtórych Arystoteles, określając metodę dowodu, pisał, że

przesłanki wiedzy demonstratywnej muszą być prawdziwe, pierwotne, bezpośrednie, lepiej znane, wcześniejsze [od wniosku] i muszą być jego przyczyną […]. Przesłanki muszą być prawdziwe, bo to, co nie istnieje, nie może być poznane […]. Przesłanki muszą być pierwsze i przyjęte bez dowodu, w przeciwnym razie będą wymagały dowodu dla swego uznania […]. Przesłanki będące przyczynami wniosku muszą być i lepiej znane, i wcześniejsze od niego. […] tylko wtedy posiedliśmy wiedzę o rzeczy, gdyśmy poznali jej przyczynę (Arystoteles 1990, 71b, s. 257).

Mając wyraźną świadomość specyfiki i odrębności „spekulacji fizykalnej” wielu autorów XII w. próbowało uprawiać ją według metody aksjomatycznej. Funkcję przesłanek tego fizykalnego dyskursu, przesłanek prawdziwych, pierwszych, bezpośrednich, które są przyczyną wniosku, pełniły ostateczne przyczyny rzeczy albo ich konstytutywne czynniki, czyli elementy. Te przesłanki czerpano z dwóch podstawowych źródeł wiedzy, a mianowicie z Biblii – przede wszystkim z Księgi Rodzaju oraz z tekstu Platońskiego Timajosa. Lekturę tę wspierały odwołania do Komentarza do „Snu Scypiona” Makrobiusza, O Pocieszeniu, jakie daje filozofia i traktatów teologicznych Boecjusza czy też różnych znanych wówczas tekstów medycznych. Tak odmienne w charakterze teksty odczytywano za pomocą wspomnianej w poprzednim felietonie metody integumenalnej, aby tą drogą wydobyć z nich jedność prawdy o naturze wszechrzeczy.

Teodoryk z Chartres i Traktat o dziełach sześciu dni

Jednym z wielu autorów, którzy usiłowali w ten sposób ukonstytuować wiedzę o naturze był Teodoryk z Chartres, brat wspomnianego już Bernarda. Niewykluczone, że w roku 1121 Teodoryk był kierownikiem szkoły w Chartres. Przypuszczenie to opiera się na wyznaniu Piotra Abelarda, który w Historii moich niedoli opisuje przebieg synodu w Soissons zwołanego dla osądzenia jego dzieła O jedności i troistości Boga. W czasie trwania obrad niejaki Teodoryk, mistrz i kierownik szkoły wystąpił w jego obronie, kpiąc z Abelardowych oskarżycieli. Szyderczość tonu tej wypowiedzi doskonale zgadza się z tym, co i w innych źródłach można przeczytać na temat Teodoryka, znanego powszechnie ze swojego ciętego języka (Abelard 1993, s. 61).

Teodoryk był zaangażowany w studium sztuk wyzwolonych, zarówno na poziomie trivium, jak i quadrivium. Uważa się, że właśnie on jako pierwszy, jeszcze przed Abelardem, studiował Arystotelesowskie AnalitykiO dowodach sofistycznych, wchodzące w skład tzw. logiki nowej, którą dopiero wówczas odkryto na Zachodzie. Owocem tych jego zainteresowań był podręcznik zatytułowany Heptateuchon, który stanowił swoistą encyklopedię siedmiu sztuk wyzwolonych. Szczególne jednak znaczenie dla rozwoju ówczesnej wiedzy o naturze miał jego Traktat o dziełach sześciu dni (De sex dierum operibus). Uczeń Teodoryka, Klarembald z Arras, określił autora tego traktatu jako najznakomitszego filozofa całej Europy, wybitnego nauczyciela i platonika. Tę opinię podzielają także inne listy dedykacyjne: Herman z Karyntii poświęcił mu swoje tłumaczenie Planisfery Ptolemeusza, a Bernard Silvestris z Tours ofiarował swoje dzieło O wszechświecie (Cosmographia) ze słowami: „Teodorykowi – uczonemu wielkiej wiedzy i sławy – Bernard Silvestris [ofiarowuje] swoje dzieło” (Wszystko to ze zdziwienia, s. 136). Czym Teodoryk zasłużył sobie na tak wielki szacunek ze strony innych uczonych? Odpowiedź na to pytanie może przynieść analiza jego Traktatu o dziełach sześciu dni.

W dziele tym Teodoryk podjął wykład Księgi Rodzaju „zgodnie z zasadami nauki o naturze i dosłownie (secundum physicam et ad litteram)”:

Zamiarem Mojżesza było wykazanie w tej Księdze, że stworzenie rzeczy i zrodzenie człowieka zostało dokonane przez jednego i jedynego Boga, któremu należy się uwielbienie i cześć. Celem zaś tej Księgi jest poznanie Boga na podstawie [poznania] Jego dzieł (Teodoryk z Chartres 2006, 1, s. 72–73).

Prekursor „matematycznej teologii”

Nauka o naturze (fizyka) miała zatem prowadzić do wiedzy o Bogu (teologia), a pośrednikiem między tymi dwoma dziedzinami były nauki matematyczne. Teodoryk przywołał tutaj Boecjuszowy podział nauk składających się na filozofię, rozumianą jako miłość mądrości. Mądrość jest bowiem zrozumieniem prawdy tego, co jest, czyli prawdy rzeczy niezmiennych, a – jak już twierdził Pitagoras – jedynie nieliczni, a w zasadzie niemal nikt nie jest w stanie poznać tych rzeczy w ich czystości. Z tego względu tych, którzy szukają prawdy, nie nazywa się mądrymi, ale filozofami, to znaczy jak gdyby uczniami mądrości (por. A. Kijewska, Księga Pisma i Księga Natury. Heksaemeron Eriugeny i Teodoryka z Chartres, Lublin 1999, s. 191). W tak pojętej filozofii wyróżnia się, ze względu na cel, filozofię teoretyczną albo spekulatywną, nastawioną wyłącznie na poznanie oraz praktyczną, nastawioną na działanie. Przedmiotem rozważań filozofii teoretycznej jest forma rzeczy ujęta w zróżnicowanym, właściwym dla każdej z nauk, aspekcie. Filozofia naturalna albo fizyka ujmuje tę formę tak, jak istnieje ona w materii, a zatem bada ją w jej konkretności i zmienności. Matematyka bada formy ciał ujmując je poza materią, bez związku z konkretnymi ciałami; bada prawdziwe koło, prawdziwy trójkąt i inne przedmioty matematyczne, które można rozważać bez związku z materią, chociaż nie istnieją one poza nią. Tymczasem najwyższa z nauk teoretycznych, teologia, bada ogół rzeczy ujęty w ich prostocie, tj. w czystej formie Bożej Opatrzności (por. tamże, s. 192–194). W ten właśnie sposób fizyka miała prowadzić do „poznania Boga”.

Wiedza o naturze, jak wspomniano, konstruowana była według metody dedukcyjnej, która wskazywała jako swoje przesłanki przyczyny i elementy, z których była wyprowadzana całość rzeczywistości:

Takie to rozróżnienie przyczyn Mojżesz bardzo wyraźnie przedstawia w tej Księdze. Bo gdy mówi: Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię, wskazuje na przyczynę sprawczą, czyli Boga. Wskazuje również na przyczynę materialną, to jest na cztery elementy, które nazywa niebem i ziemią. […] Gdziekolwiek natomiast mówi powiedział Bóg, wskazuje na przyczynę formalną, którą jest Mądrość Boża, ponieważ mówić o odniesieniu do Stwórcy nie oznacza niczego innego jak ustanowienia we współwiecznej sobie Mądrości formy rzeczy mającej zaistnieć. Wszędzie zaś gdzie powiada: widział Bóg, że było dobre, wskazuje na przyczynę celową, którą jest dobroć samego Stwórcy. […] Widzenie bowiem przez Stwórcę, że to, co zostało stworzone jest dobre, nie jest niczym innym jak tylko upodobaniem tego, co sam stworzył dzięki swej dobroci. W materii więc, która jest czterema elementami, działa Trójca Święta, stwarzając samą materię, ponieważ jest przyczyną sprawczą, stworzoną – formując i porządkując, ponieważ jest przyczyną formalną, a uformowaną i uporządkowaną, miłując i kierując nią jako przyczyna celowa. Albowiem Ojciec jest przyczyną sprawczą, Syn formalną, Duch Święty celową, cztery elementy materialną. Dzięki tym czterem przyczynom istnieje wszelka substancja cielesna (Teodoryk 2006, 3, s. 76–77).

Pierwotną, nieuporządkowaną materię zbudowaną z czterech elementów Teodoryk nazwał hyle (materia) i stwierdził, że ten początkowy chaos został uporządkowany przez „Ducha Bożego, który unosił się nad wodami”, a którego Platon w Timajosie nazwał duszą świata (por. tamże, 25–27, s. 100–105). Wskazawszy na przyczyny substancji świata, Teodoryk opisywał dalej jej strukturę i podkreślał, że wpisane zostały w nią prawa, którym ona odtąd podlega. Funkcja sprawcza w tak ukonstytuowanym świecie została przekazana najbardziej ruchliwemu elementowi, a mianowicie ogniowi:

Tak więc ogień jest jakby twórcą i przyczyną sprawczą; ziemia zaś jakoby przyczyną materialną; natomiast dwa elementy, które są pośrodku jakby narzędziem lub pośrednikiem […]. Te siły oraz inne, które nazywam zarodkowymi, Bóg stwórca wszystkich rzeczy wszczepił w elementy i proporcjonalnie je dostosował, aby z mocy tych elementów pochodził porządek czasu i pory roku i aby we właściwym czasie moce działające sukcesywnie wytwarzały stworzenia cielesne (tamże, 17, s. 90–93).

Rozważania fizykalne mają zatem prowadzić do poznania Stwórcy, a pośrednikiem są tutaj nauki matematyczne, składające się na sztuki quadrivium:

Istnieją więc cztery rodzaje dowodów: arytmetyczne, muzyczne, geometryczne i astronomiczne, które wiodą człowieka do poznania Stwórcy. Tymi narzędziami w tejże teologii krótko należy się posługiwać, aby ukazywać zarówno działanie Stwórcy w rzeczach, jak i – co przedstawimy – racjonalnie dowodzić (tamże, 30, s. 107).

W ten sposób Teodoryk zapoczątkował nurt rozważań, który przez współczesnych badaczy został określony mianem „matematycznej teologii”, mającej swoje korzenie u Platona, a której dziedzicem był później Mikołaj z Kuzy. Fizykalna analiza struktury świata pokazała, że „z liczby pochodzą i ciężar, i miara, i miejsce, i kształt, i czas i ruch”, czyli te własności, które opisują substancję wszechświata (por. tamże 35, s. 113). Źródłem zaś wszelkiej liczby jest jedność, która ustanawia wszystkie rzeczy:

Ponieważ jednak jedność stwarza wszelką liczbę – liczba zaś jest nieskończona – jest rzeczą konieczną, by jedność nie miała ograniczenia w swej mocy. Jedność jest więc wszechmocna w stwarzaniu liczb. Lecz stwarzanie liczb jest stwarzaniem rzeczy. Jedność jest więc wszechmocna w stwarzaniu rzeczy. To zaś, co jest wszechmocne w stwarzaniu liczb, jest wszechmocne w sposób jedyny. Jedność więc [jest] wszechmocna. Jest więc konieczne, żeby jedność była Bogiem. Tyle o jedności (tamże 36, s. 113).

Wiedza o naturze, która jest „słodka i smakowita”, ma stopniowo, jakby za rękę (manuductio) prowadzić myśl ludzką ku odkryciu Stwórcy wszystkiego. Parę wieków później Mistrz Eckhart w paradoksalny sposób napisał, że pragnieniem samego Boga jest to, aby człowiek wszedł na tę drogę, bo On:

Wszystkich swoich dzieł dokonuje po to, byśmy Nim byli. Kiedy widzi, że Nim jesteśmy, biegnie ku nam jakby przynaglany jakąś potężną siłą, śpieszy się oraz postępuje tak, jakby Jego Boski byt miał się rozpaść i sam w sobie w nicość obrócić. Śpieszy się, by nam objawić cały bezmiar swego Bóstwa oraz pełnię swego bytu i natury. Pilno Mu się stać naszą własnością w tym samym stopniu, w jakim jest swoją. Bóg zaznaje tu w całej pełni radości i rozkoszy (Eckhart 2013, s. 195).


Warto doczytać

  • Abelard, Historia moich niedoli, tłum. L. Joachimowicz, Warszawa 1993.
  • P. Alfonsi, Letter to the Peripatetics [w:] J. Tolan, Petrus Alfonsi and his Medieval Readers, Gainesville 1993.
  • Arystoteles, Analityki wtóre, tłum. K. Leśniak, Warszawa 1990.
  • S. Bafia, A. Kijewska, Krąg szkoły w Chartres, [w:] Przewodnik po filozofii średniowiecznej: od św. Augustyna do Joachima z Fiore, red. A. Kijewska, Kraków 2012, s. 209–237.
  • Eckhart, Kazanie 12, tłum. W. Szymona, Poznań 2013.
  • E. Jeauneau, L’Age d’or des Ecoles de Chartres, Chartres 1995.
  • A. Kijewska, Księga Pisma i Księga Natury. Heksaemeron Eriugeny i Teodoryka z Chartres, Lublin 1999.
  • Teodoryk z Chartres, Traktat o dziełach sześciu dni, tłum. S. Bafia, Kraków 2006.
  • Wszystko to ze zdziwienia. Antologia tekstów filozoficznych z XII wieku, red. M. Frankowska-Terlecka, Warszawa 2006.

Agnieszka Kijewska – historyk filozofii starożytnej i średniowiecznej, kierownik Katedry Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej KUL. W swojej pracy naukowej zajmuje się dziejami starożytnego i średniowiecznego neoplatonizmu, a w szczególności twórczością św. Augustyna, Boecjusza, Jana Eriugeny, szkoły w Chartres i Mikołaja z Kuzy. W czasie wolnym lubi zwiedzać muzea, czytać literaturę piękną, słuchać muzyki i uprawiać ogródek.

Ilustracja: Pejzaż z urzędnikami studiujący astronomię i geometrię, XV w.

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy