Filozofia w filmie Omówienia i recenzje Publicystyka

Agnieszka Kuboń: W pogoni za balonikiem [recenzja]

kadr z filmu Podróż czerwonego balonika
Jednym z moich najstarszych wspomnień z dzieciństwa jest balonik wypełniony helem, który przywiązany był do kierownicy mojego rowerka. Dziwnym zbiegiem okoliczności sznurek się rozwiązał, a balonik odfrunął. Ja zaś pozostałam sama ze łzami w oczach. Jak inaczej mogłam zareagować, mając zaledwie cztery lata? Rodzice obiecali mi kupno nowego tylko dlatego, abym przestała płakać. Ale czy jedno szczęście można zastąpić innym? I dokąd odchodzi to pierwsze? Znajduje nowego właściciela, czy to nowy właściciel je odnajduje?

Na początku był balonik, cały czer­wony. Stanął, a dokład­nie zaw­isł nad drogą, którą mały chło­piec codzi­en­nie szedł do szkoły. A chło­piec, jak na dziecko przys­tało, balonik z latarni zdjął i zabrał ze sobą. Do szkoły. I nieste­ty spóźnił się na lekc­je. Szy­bko okaza­ło się, że balonik nie jest akcep­towany przez społeczeńst­wo, zwłaszcza przez dorosłych, którzy stara­ją się za wszel­ka cenę go odgo­nić. Być może przez wzgląd na jego inten­sy­wną czer­wień. Wyglą­da zbyt wyraz­iś­cie na tle szarego i zakur­zonego Paryża, który wciąż nosi znamiona wojny. Jego obec­ność w pewnym momen­cie zaczy­na przeszkadzać także rówieśnikom chłop­ca, którzy rzu­ca­ją w niego kamieni­a­mi, ostate­cznie go niszcząc.

Ale czemu? Cóż zaw­inił ten mały, niepo­zorny przed­miot? Może to przez jego lekkość, figlarność i radość? Balonik prze­cież jest nieodłącznym atry­butem dziecińst­wa – nie znam dziec­ka, które by go nie uwiel­bi­ało. A może jest obiek­tem zaz­droś­ci? Bo wybrał sobie tego małego chłop­ca na przy­ja­ciela. Tak, wybrał na przy­ja­ciela, bo balonik w krótkome­trażowym filmie Alber­ta Lamorisse’a pt. Czer­wony balonik jest jak­by obdar­zony duszą i wol­ną wolą.

W tej mini pro­dukcji z 1956 roku główne role odgry­wa­ją chło­piec, znaleziony przez niego balonik oraz ich niecodzi­en­na przy­jaźń. Bohaterowie dru­go­planowi mają zaś na celu usunię­cie baloni­ka. Wyglą­da to tak, jak­by chcieli wtłoczyć chłop­ca w ram­ki akcep­towalne przez paryskie społeczeńst­wo. Jak­by chcieli zabronić mu być sobą nat­u­ral­nym i szczęśli­wym dzieck­iem, żyją­cym w powo­jen­nej Francji. Jak­by chcieli, by żało­ba wciąż trwała.

Jak­by sami nie chcieli dostrzec, że woj­na już się skończyła, małe rzeczy mogą cieszyć i moż­na sobie bez wyrzutów poz­wolić na radość.

Mogło­by się wydawać, że to his­to­ria o niczym, że jest niesamowicie nud­na, bo niewiele w niej dialogów, a akc­ja przyspiesza tylko w momen­cie pró­by „zamachu na życie” baloni­ka. Jed­nak ta pros­ta opowieść mimo wszys­tko skła­nia do reflek­sji. I być może niek­tórych zachę­ci do sięg­nię­cia po balonik nad­muchany helem.

Ale to nie wszys­tko. Bo ta krótkome­trażówka zain­spirowała innego reży­sera do stworzenia całkiem nowej his­torii w Podróży czer­wonego baloni­ka, filmie z 2005 roku.

Jest to obraz w reży­serii tajwańskiego reży­sera Hou Hsiao-hsiena, który opowia­da his­torię mat­ki samot­nie wychowu­jącej syna. Jej życie jest zwycza­jne i tak dobrze nam znane. Pracu­je, zaj­mu­je się domem i wielo­ma inny­mi ważny­mi sprawa­mi. Nie jest łat­wo być samot­ną matką. Braku­je jej cza­su, aby opiekować się synem, dlat­ego zatrud­nia tajwańską nian­ię.

Każdy z bohaterów posi­a­da duszę artysty. Mat­ka pracu­je w teatrze lalek, nia­nia ma zdol­noś­ci reży­ser­skie, zaś chło­piec uwiel­bia muzykę i uczy się gry na pianinie. Zatem łączy ich sztu­ka. Ale każdy inaczej patrzy na szczegóły. Zwłaszcza na jeden. Jest nim czer­wony balonik, będą­cy moty­wem przewi­ja­ją­cym się przez cały film.

Ani mat­ka, ani nia­nia nie zauważa­ją go, gdy pojaw­ia się w oknie mieszka­nia, mimo że ta dru­ga słysza­ła o czer­wonym baloniku i prag­nie nakrę­cić o nim film. Jedynie chło­piec go dostrze­ga, a nawet próbu­je naw­iązać z nim roz­mowę. Jest to ukry­ty przekaz dla nas, że dzieci spoglą­da­ją na świat w inny sposób niż my, dorośli. Częs­to dostrze­ga­ją więcej, patrzą głę­biej, patrzą sercem.

Balonik może więc sym­bol­i­zować fan­taz­je, ucieczkę od real­nego życia w świat marzeń, który jest tak samo nieuch­wyt­ny, jak dry­fu­ją­cy po niebie balonik. A może jest on metaforą straty czegoś, co było i do czego chło­piec chci­ał­by wró­cić? Bard­zo praw­dopodob­ne, gdyż na pewno chci­ał­by wró­cić do przeszłoś­ci, kiedy jego rodz­ice byli razem i cała rodz­i­na była szczęśli­wa. Pojaw­ia­ją­cy się cza­sa­mi balonik był­by niczym powraca­jące wspom­nienia życia, które bezpowrot­nie odeszło. I z tego powodu chło­piec wyda­je się być per­ma­nent­nie nieszczęśli­wy. Przed­w­cześnie utracił radość dziecińst­wa, a tuła­ją­cy się po Paryżu balonik jest sym­bol­em tej straty.

Z cza­sem bohaterowie coraz głę­biej zanurza­ją się w swoich smutkach i samot­noś­ci. Ale „szczęś­cie jest jak piórko na dłoni”, właśnie jak zagu­biony czer­wony balonik. Wystar­czy otworzyć okno i wpuś­cić go do środ­ka, aby umil­ił nam życie, pod­niósł na duchu, był jed­ną z wielu małych rzeczy, które razem tworzą wielkie szczęś­cie.

W obu fil­mach balonik ma zróżni­cow­aną sym­bo­l­ikę. Może być odczy­tany jako marze­nie, stra­ta lub szansa. Także jako coś, co wzbudza zaz­drość i gniew. Wszys­tko zależy od indy­wid­u­al­nej inter­pre­tacji widza, który może się odnieść zarówno do fil­mowej fabuły, jak i swo­jego pry­wat­nego życia. Bo ileż to baloników w życiu stra­cil­iśmy? Ile próbowal­iśmy zła­pać? Ile udało się schwytać? A ile pozostało nieuch­wyt­nych? Zig­norowanych? Nieza­uważonych? A może po pros­tu zapom­nieliśmy, że ist­nieją? Ilu nam zaz­droszc­zono? Ile skradziono lub zniszc­zono? Za ilo­ma płakaliśmy, jak­by był to koniec świa­ta, a ile zastąpil­iśmy nowy­mi?

W  men­tal­noś­ci ludzkiej niewiele się zmieniło na przestrzeni lat. A czer­wony balonik wciąż dry­fu­je po niebie, w słońcu i w deszczu, czeka­jąc aż ktoś go zauważy, podąży za nim i wyciąg­nie po niego dłoń.


Agniesz­ka Kuboń – ukończyłam ped­a­gogikę na kierunku Pro­fi­lak­ty­ka psy­chope­d­a­gog­icz­na z ele­men­ta­mi ter­apii. Krótko, bo około 2 lata, pra­cow­ałam w wyuc­zonym zawodzie, najpierw w szkol­nej świ­etl­i­cy, następ­nie w przed­szkolu. Od 8 lat mieszkam w Irlandii, gdzie przez ostat­nie 4 lata wraz z mężem prowadz­imy ori­en­tal­ną restau­rację. Jestem matką żywiołowej 3 lat­ki. W wol­nych chwilach czy­tam oraz piszę do szu­fla­dy lub na oso­bis­tego blo­ga.

 

Ilus­trac­ja: kadr z fil­mu Podróż czer­wonego baloni­ka, ©Region Ile-de-France, Soficin­e­ma 3, 3H Pro­duc­tions, Mar­go Films, Les Films du Lendeiman, arte France Cin­e­ma, Canal+, CineCin­e­ma, Sofi­ca Poste Image


Zain­tere­sowała Cię filo­zofia w filmie? Po więcej tek­stów z tego dzi­ału zajrzyj tutaj.

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy