Artykuł

Agnieszka Lekka-Kowalik: Budowanie lepszego świata – część 2

Sens życia jest każdemu zadany i każdy musi go budować na własny rachunek. Każdy jest za sens własnego życia osobiście odpowiedzialny. Ostatecznie jednak chodzi o to, bym poprzez własne życie konstytuowała dobry – coraz lepszy – świat. Wtedy będę mogła wykrzyknąć: dobrze jest żyć.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 4, s. 44–45. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Dobro jako źródło sensu życia

W poprzed­nim odcinku („Filo­zo­fuj!” 2015 nr 3) ustalil­iśmy, że moje życie ma dla mnie sens – i wtedy wiem i czu­ję, że warto żyć – w trzech przy­pad­kach: gdy ja dzi­ałam, ciesząc się samym dzi­ałaniem, gdy dążę celu oraz gdy kon­tem­plu­ję chwilę. Dal­sze anal­izy pokaza­ły, że dzi­ałanie, którym się cieszę, cel, do którego dążę, treść chwili, którą kon­tem­plu­ję, sta­ją się źródłem sen­su mojego życia dopiero wtedy, gdy „pasu­ją” do tego, kim jestem jako człowiek, z całym moim wyposaże­niem cielesno-psy­chiczno-duchowym. Owo „pasowanie do mojego człowieczeńst­wa” wskazu­je, że subiek­ty­wne zad­owole­nie z życia nie kon­sty­tu­u­je sen­su mojego życia. Jest odwrot­nie – dojrze­nie sen­su życia sta­je się źródłem zad­owole­nia z życia. Pytanie wobec tego brz­mi: jakie cieszące mnie dzi­ała­nia, wybrane cele czy kon­tem­plowane chwile „pasu­ją do mojego człowieczeńst­wa” tak, by mogły stać się źródłem sen­su życia? By odpowiedzieć na to pytanie, wykon­a­jmy pewien ekspery­ment myślowy. Oto szuka­jąc sen­su życia, natrafi­amy na dwie rady, co mamy czynić, by rad­ować się życiem: pier­wsza pro­ponu­je niszcze­nie ławek na osied­lach, dru­ga – zaan­gażowanie się w wolon­tari­at dla niepełnosprawnych. Czy ktoś, kto wybierze pier­wszą opcję, będzie mógł racjon­al­nie twierdz­ić: „moje życie miało sens, ponieważ tak kon­sek­went­nie niszczyłem ław­ki, że przes­tano je na osied­lach staw­iać”? Sądzę, że nikt na serio tak twierdz­ić nie będzie. Nato­mi­ast mało kto gotów jest twierdz­ić, że życie wolon­tar­iusza pracu­jącego z niepełnosprawny­mi jest pozbaw­ione sen­su. Gdzie tkwi różni­ca między tymi propozy­c­ja­mi? Najproś­ciej moż­na ją ująć następu­ją­co: niszcze­nie ławek nie przynosi niko­mu dobra (raczej kreu­je kłopo­ty i kosz­ty), choć oczy­wiś­cie może przynieść chwilowe zad­owole­nie niszczące­mu. Opiekowanie się niepełnosprawny­mi przynosi zaś dobro, nawet jeśli wolon­tar­iusz cza­sem ma dość swoich zajęć. Krótko mówiąc, czynie­nie zła i rad­owanie się złem nie nada sen­su ludzkiemu życiu, choć oczy­wiś­cie są ludzie, którzy zło czynią i złem się napawa­ją. To samo doty­czy środ­ków, które prze­cież nie są uświę­cane przez cele. Uży­cie moral­nie złych środ­ków – nawet jeśli są skuteczne – pozbaw­ia mnie nawet radoś­ci z włas­nej mocy dzi­ała­nia. To dlat­ego opub­likowanie cud­zego artykułu pod włas­nym nazwiskiem czy ścią­ganie na klasów­ce staw­ia pod znakiem zapy­ta­nia sen­sowność dążeń samych w sobie słusznych: dąże­nia do bycia naukow­cem czy zdoby­cia wyk­sz­tałce­nia. Co więcej – pozbaw­ia sen­su chwilę „tri­um­fu”, gdy artykuł ukazu­je się czy dosta­ję piątkę ze sprawdzianu, gdyż ja wiem, że to nie mój sukces, a inni prędzej czy później się dowiedzą. Raczej ukry­wam wobec tego ów sukces, niż się nim chwalę. Doda­jmy tu jeszcze jeden ele­ment. Czyniąc różne rzeczy, budu­ję także siebie i wobec tego mogę odpowiedzieć na pytanie, kim naprawdę jestem czy byłem. Tu także ujaw­nia się kon­trast między: „byłem niszczy­cielem ławek” i „byłem wolon­tar­iuszem w hos­picjum” czy „byłem autorem książ­ki” i „byłem złodziejem cud­zych wyników”.

Trze­ci wniosek naszych rozważań brz­mi więc następu­ją­co: moje życie ma sens, gdy czynię to, co dobre, i czynię to dobry­mi środ­ka­mi, dążę do tego, co dobre czy też radu­ję się chwilą przynoszącą dobro. Zaz­naczmy od razu, że taką chwilą może być odkrycie prawdy czy kon­tem­plac­ja pięk­na – i właśnie dlat­ego, że chodzi w niej o prawdę czy pię­kno, przynosi ona dobro. Nie znaczy to też, że – by życie miało sens – muszę pod­porząd­kować je jed­ne­mu dobre­mu celowi oraz że zro­bi­e­nie czegoś złego przekreśla sens mojego życia – wszak mogę się pomylić w oce­nie czy też ulec pokusie złego. Prob­lem zaczy­na się wtedy, gdy zaczy­nam zło akcep­tować. Nieste­ty, nie mam nieza­wod­nej recep­ty na dające sens życia cele, dzi­ała­nia czy chwile, która była­by przy­dat­na zawsze, wszędzie i dla każdego. Za poszuki­wanie owych „sen­so­da­jnych” rzeczy każdy jest oso­biś­cie odpowiedzial­ny i nawet najlep­sze rady najws­panial­szych ludzi muszą zostać przek­sz­tał­cone we własne decyz­je.

Konstytuowanie lepszego świata

Jest jeszcze jeden aspekt wart rozważe­nia: sen­su życia nie ustanaw­iamy włas­ną wolą i chę­cią. Życie jest usen­sow­n­i­ane nie­jako „z zewnątrz” – moje cele, dzi­ała­nia i chwile okazu­ją się włąc­zone– w dobry i piękny bieg wydarzeń i zarazem go kon­sty­tu­u­ją. Pewnie nieje­den uśmiech­nie się z poli­towaniem, trak­tu­jąc moją wypowiedź jako nieznośny ide­al­izm. Czy aby na pewno? Jeśli wylegu­jąc się na plaży, cieszę się chwilą, to prze­cież dlat­ego, że jest słońce i wia­tr, i szum morza – nie przeze mnie stwor­zony; i o tej chwili będę mogła opowiedzieć przy­ja­ciołom, którzy przyjdą do mnie z wiz­ytą. A chwila bycia razem z przy­jaciół­mi usen­sow­n­ia roz­maite proza­iczne dąże­nia: by mieszkanie było czyste, by na kuchence dusiła się wołow­ina z zioła­mi, a w lodów­ce był zim­ny sok. Męczące sprzą­tanie, uciążli­we zakupy i nużące siekanie ziół nabier­a­ją sen­su, ponieważ sta­ją się środ­ka­mi do czegoś pięknego: cieszenia się wza­jem­ną obec­noś­cią blis­kich ludzi. Co więcej, jestem włąc­zona w dobry bieg wydarzeń – moi przy­ja­ciele odchodzą syci i zad­owoleni, nieco bardziej wypoczę­ci, i może dzię­ki temu mój przy­ja­ciel chirurg sprawniej przeprowadzi oper­ację, a mój przy­ja­ciel inżynier wpad­nie na pomysł, jak usunąć dokuc­zli­wą awar­ię w fir­mie. Sens, tak jak jedze­nie i picie, jest czymś, co napeł­nia nas z zewnątrz – nie może­my go ustanow­ić włas­ną wolą, ale może­my – a koniec końców musimy – wybrać jego źródła. Tak jak może­my źle wybrać jedze­nie i picie i w rezulta­cie zatru­je­my orga­nizm, tak źle może­my wybrać i cele, i dzi­ała­nia, i chwile do kon­tem­platy­wnego uży­wa­nia lub może­my uciec od tego wyboru. Jeśli tak się stanie, sta­je­my w pewnym momen­cie z pusty­mi ręka­mi, stwierdza­jąc: życie nie ma sen­su. Za sens włas­nego życia jesteśmy odpowiedzial­ni.

Czwarty wniosek naszych rozważań brz­mi więc: moje życie ma sens, gdy z wol­nego wyboru włączam się w budowanie dobrego świa­ta. Moje dobre dąże­nia wpisu­ją się w cią­gi dobrych dążeń i dobrych chwil, a one – w całość dobrego życia. Paradok­sal­nie, moje życie ma dla mnie sens jeśli kon­cen­tru­ję się na osią­ga­niu włas­nego zad­owole­nia. Gdy to pojmiemy, pojaw­ia się pas­ja – pas­ja życia, mojego życia. A wtedy już żadne myśli o bezsen­sownoś­ci nie przyjdą mi do głowy. Ist­nieje doskon­ały przykład, ilus­tru­ją­cy wnios­ki na tem­at sen­su życia: upraw­ian­ie nau­ki. O tym już w kole­jnym odcinku naszych rozważań.


Agniesz­ka Lek­ka-Kowa­lik – Pro­fe­sor filo­zofii, mag­is­ter chemii. Zaj­mu­je się filo­zofią nau­ki i etyką badań naukowych. Pełniła funkcję prorek­to­ra KUL ds. pro­mocji i współpra­cy z zagranicą.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci.


Zachę­camy do dyskusji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.

Przykład­owe pyta­nia do dyskusji:
1. Skąd wiemy, że otacza­ją­cy nas ludzie nie są zom­bi?
2. Na postaw­ie czego przyp­isu­je­my innym osobom stany umysłowe, np. uczu­cia, odczu­cia bólu, doz­na­nia kolorów, przeko­na­nia, prag­nienia?

 

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy