Artykuł Etyka Filozofia religii Ontologia

Agnieszka Woszczyk: Zło jako brak dobra. Prywacyjna teoria zła

Problem zła był podejmowany i rozumiany w dziejach filozofii na wiele sposobów. Pytanie: unde malum? („skąd zło?”) należy do istotnych kwestii metafizyki, rozumianej klasycznie jako nauka o pierwszych zasadach bytu bądź jako sfera tego, co nie może być rozstrzygnięte na podstawie danych dostępnych w doświadczeniu.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 5 (35), s. 6–8. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Teodycea – dlaczego dobry Bóg pozwala na zło?

Pyta­nia o gene­zę zła i jego przy­czy­ny sta­ją się szcze­gól­nie donio­słe w tych sys­te­mach filo­zo­ficz­nych, któ­re zakła­da­ją, że rze­czy­wi­stość pocho­dzi z jakiejś dosko­na­łej zasady
(np. Jed­no-Dobro w sys­te­mie neo­pla­toń­skim) lub jest stwo­rzo­na przez dobre­go Boga. Uzna­nie ist­nie­nia zła, przy jed­no­cze­snym zało­że­niu, że przy­czy­na rze­czy­wi­sto­ści jest dobra lub raczej ucho­dzi za samo Dobro, rodzi głę­bo­kie trud­no­ści. Wobec tego poja­wia­ją się wąt­pli­wo­ści doty­czą­ce dosko­na­ło­ści takiej zasa­dy, bowiem jak może ona być Dobrem, sko­ro rodzi zło? Sprzecz­ne wyda­je się to, by Dobro pro­wa­dzić mogło do złych skut­ków przy jed­no­cze­snym zacho­wa­niu swej dobrej natu­ry. Gdy­by przy­jąć nato­miast, że zło nie pocho­dzi z tej samej przy­czy­ny, co cała rze­czy­wi­stość, to będzie się ono jawić rów­nież jako pozba­wio­ne racji, a nawet jako samo­ist­ne w swym bycie. Pro­wa­dzi to do nie­da­ją­cej się zaak­cep­to­wać w sys­te­mach moni­stycz­nych tezy, że Dobro i Zło są rów­no­rzęd­ny­mi zasa­da­mi, a w sys­te­mach teistycz­nych – rów­no­rzęd­ny­mi bogami.

Pozo­sta­jąc w tej opty­ce, war­to pod­kre­ślić, że pro­blem zła sta­je się szcze­gól­nie donio­sły, gdy rze­czy­wi­stość ujmo­wa­na jest w aksjo­lo­gicz­nej per­spek­ty­wie Zda­rze­nia. Sta­ny świa­ta nie są wte­dy neu­tral­ne, i to nie tyl­ko dla doświad­cza­ją­ce­go go pod­mio­tu. War­to­ścio­wa­niu pod­le­ga rów­nież sta­tus zasad bytu. Ozna­cza to, że to, co ma sta­tus wzor­czy, co jest przy­czy­ną lub źró­dłem ist­nie­nia pochod­nych wobec nie­go bytów, będzie zawsze pocią­ga­ło za sobą wyż­szą dosko­na­łość, odpo­wied­nio: dobro. Jeśli do tego zało­ży się, że rze­czy­wi­stość jest porząd­kiem, a nie cha­osem, to pro­blem zła zary­su­je się z całą ostro­ścią. Może to pro­wa­dzić do poszu­ki­wa­nia argu­men­tów mają­cych oba­lić tezę o odpo­wie­dzial­no­ści pierw­szej zasa­dy lub Boga za obec­ność zła w świe­cie, czy­li teo­dy­cei. Zło jawić się będzie wów­czas jako pozba­wio­ne racji tłu­ma­czą­cej jego powstanie.

Prywacyjna teoria zła

Zatem, aby uczy­nić pro­blem zła bar­dziej zro­zu­mia­łym, poja­wia się pry­wa­cyj­na teo­ria zła, któ­ra odma­wia mu cha­rak­te­ru cze­goś rze­czy­wi­ste­go, uzna­jąc je za nie­byt. Będzie to zatem teo­ria pró­bu­ją­ca udzie­lić odpo­wie­dzi na pyta­nie: „czym jest zło?”. Ma ona cha­rak­ter onto­lo­gicz­ny, a nie etycz­ny, a więc sytu­uje pro­blem zła w kon­tek­ście roz­wa­żań o bycie i jego koniecz­nych wła­ści­wo­ściach. Pri­va­tio w języ­ku łaciń­skim ozna­cza brak, nie­do­sta­tek, sama nazwa wska­zu­je więc, że pry­wa­cyj­na teo­ria zła będzie gło­sić, że zło nie jest czymś pozy­tyw­nym, nie ma sta­tu­su bytu, ale jest jego brakiem.

Poja­wia się wobec tego pro­blem: jak rozu­mieć nie­byt zła? W opo­zy­cji do bytu, któ­ry jest zawsze czymś, ma swo­ją okre­ślo­ność, zło nie sta­no­wi cze­goś rze­czy­wi­ste­go, ale ujaw­nia się poprzez róż­ni­cę stop­nia dosko­na­ło­ści dane­go bytu w sto­sun­ku do tego, czym mógł­by on być. Moż­na rozu­mieć to na dwa spo­so­by. Pierw­szy to uję­cie, w któ­rym roz­wa­ża­my brak jako dają­cy się pojąć przez odnie­sie­nie do natu­ry dane­go bytu, gdy­by nie zosta­ła ona ska­żo­na bra­kiem. Opie­ra się to na myślo­wym porów­na­niu tego, co jest (real­no­ści), i tego, co być powin­no (moż­no­ści, któ­ra wyni­ka z natu­ry dane­go bytu, a nie jej ułom­nej, bo ska­żo­nej bra­kiem, reali­za­cji). Za przy­kład ucho­dzić może drze­wo, któ­re na sku­tek mro­zów nie rodzi owo­ców, choć mogło­by, gdy­by ów mróz nie wystą­pił. Moż­na powie­dzieć, że jest ono pozba­wio­ne cze­goś, co mu przy­słu­gu­je z natu­ry bycia drze­wem. Brak owo­ców, a raczej nie­moż­ność ich zro­dze­nia jest czymś, co sta­no­wi swo­istą nie­do­sko­na­łość w sto­sun­ku do tego, czym drze­wo mogło­by być.

Dru­gi spo­sób rozu­mie­nia pry­wa­cji pole­ga na uję­ciu bytów w spo­sób hie­rar­chicz­ny, według obra­ne­go kry­te­rium dosko­na­ło­ści. Moż­na zatem – jak robi to np. Augu­styn Aure­liusz (św. Augu­styn z Hip­po­ny) w słyn­nym trak­ta­cie O natu­rze dobra skie­ro­wa­nym prze­ciw duali­stycz­nej dok­try­nie mani­chej­czy­ków – uznać, że mate­ria i cia­ła zbu­do­wa­ne z mate­rii nie­oży­wio­nej są mniej dosko­na­łe niż cia­ła zło­żo­ne z mate­rii oży­wio­nej; zaś rośli­ny są mniej dosko­na­łe niż zwie­rzę­ta, któ­re posia­da­ją sze­reg wła­ści­wo­ści nie­obec­nych na szcze­blu flo­ry. Na kolej­nym szcze­blu sytu­uje się czło­wiek, z uwa­gi na przy­słu­gu­ją­cą mu rozum­ność i wol­ność wybo­ru. Byt ludz­ki z kolei prze­kra­czać dosko­na­ło­ścią będą inte­li­gen­cje czy­sto ducho­we (anio­ło­wie), a osta­tecz­nie zwień­cze­niem całej hie­rar­chii stop­ni ontycz­nych jest Bóg. W takim gra­du­ali­stycz­nym uję­ciu zło, rozu­mia­ne jako brak, będzie ujaw­niać się przez porów­na­nie wła­sno­ści dane­go szcze­bla bytu z innym szcze­blem. Wobec bytu Boga każ­dy inny byt jawić się będzie jako nie­do­sko­na­ły. Nie ozna­cza to jed­nak, że byt znaj­du­ją­cy się na naj­niż­szym pozio­mie (mate­ria) będzie złem samym w sobie. Prze­ciw­nie, będzie nie tyl­ko dobry, ale ponad­to dosko­na­ły na swo­im pozio­mie. Tak samo za dosko­na­ły uznać moż­na pozba­wio­ny bra­ków okaz róży, któ­re­go bra­ki dostrze­że się jed­nak wte­dy, gdy doko­na się jego zesta­wie­nia z wła­sno­ścia­mi bytu ludz­kie­go, gdyż wów­czas będzie jawił się jako pozba­wio­ny np. zdol­no­ści racjo­nal­nej argu­men­ta­cji lub śpie­wu operowego.

Zło jako brak

Spo­sób myśle­nia o rze­czy­wi­sto­ści zakła­da­ją­cy gra­da­cję dosko­na­ło­ści bytów pro­wa­dzi do rozu­mie­nia zła jako bra­ku dobra, nie zaś jako wyni­ku dzia­ła­nia zasa­dy prze­ciw­nej Bogu. Ponad­to Bóg nie jest obar­czo­ny cię­ża­rem podej­rze­nia o spraw­stwo zła, gdyż jawi się ono jako koniecz­ny ele­ment róż­ni­cy mię­dzy bytem nie­skoń­cze­nie dosko­na­łym a byta­mi skoń­czo­ny­mi, jak rów­nież jako koniecz­ny waru­nek zróż­ni­co­wa­nia stop­ni dosko­na­ło­ści. Każ­dy niż­szy sto­pień jest nazna­czo­ny bra­kiem w sto­sun­ku do stop­nia poprzed­nie­go, któ­ry z kolei prze­wyż­sza go dosko­na­ło­ścią byto­wą. Pyta­nie dla­cze­go Bóg stwo­rzył zło? nie może być w takim sys­te­mie zasad­nie posta­wio­ne. Bóg stwa­rza bowiem tyl­ko dobro, każ­dy byt jest dobry jako byt. Zło ujaw­nia się wyłącz­nie jako brak dosko­na­ło­ści, nie zaś odręb­na natura.

W takim uję­ciu może poja­wić się jed­nak pro­blem: czy kon­cep­cja pry­wa­cyj­na, odma­wia­jąc złu jego wła­snej, odręb­nej natu­ry, czy­ni je bar­dziej zro­zu­mia­łym? Czy roz­wią­zu­je pro­ble­ma­tycz­ność zła? Roz­wa­żyć moż­na nastę­pu­ją­cy przy­kład: oto w 2008 roku model­ka Katie Piper zosta­ła obla­na kwa­sem na pole­ce­nie wła­sne­go chło­pa­ka. Pomi­ja­jąc aspekt etycz­ny tego czy­nu, w świe­tle teo­rii pry­wa­cyj­nej stan po bru­tal­nym zra­nie­niu nale­ży inter­pre­to­wać jako mniej dosko­na­ły niż stan przed tym incy­den­tem, z uwa­gi na przy­słu­gu­ją­ce tej kobie­cie wła­sno­ści, takie jak pięk­no i zdro­wie. Czy jed­nak oszpe­co­na kwa­sem twarz jest jedy­nie mniej pięk­na lub mniej dosko­na­ła? Czy moż­na mówić tu o mniej­szym dobru w takim sen­sie jak wów­czas, gdy porów­nu­je się twa­rze dwóch kobiet o róż­nym stop­niu gład­ko­ści cery, regu­lar­no­ści rysów lub innych wła­ści­wo­ści? Czy wła­śnie tu nie zama­ni­fe­sto­wa­ło się zło jako natu­ra prze­ciw­na do dobra, ujaw­nia­jąc się nie tyl­ko jako moral­ne zło czy­nu, ale rów­nież zło ontycz­ne, real­nie mani­fe­stu­ją­ce się w znisz­cze­niu, zakłó­ce­niu, wywo­ły­wa­niu bólu?

Augu­styn pod­trzy­my­wał­by tezę, że w opi­sa­nym przy­pad­ku mamy do czy­nie­nia jedy­nie z mniej­szym dobrem. Nato­miast Plo­tyn – co two­rzy istot­ną apo­rię w jego sys­te­mie, odczy­ty­wa­nym powszech­nie jako moni­stycz­ny – uznał­by, że z racji zróż­ni­co­wa­nia pozio­mów rze­czy­wi­sto­ści, a tak­że widocz­nych w świe­cie mate­rial­nym (odpo­wied­nio: zmy­sło­wym) prze­mi­ja­nia i zmien­no­ści, nale­ży uznać, że zło nie jest tyl­ko bra­kiem dobra. Owszem, ujaw­nia się ono rów­nież jako brak jed­no­ści, wiecz­no­ści i sta­ło­ści, ale są to jego prze­ja­wy, któ­re wska­zu­ją, że musi być ono prze­ciw­ną do bytu natu­rą, któ­ra nisz­czy to, cze­go dodat­kiem się sta­je. Zło nie było­by zatem tyl­ko war­to­ścią zero­wą w sen­sie nie­obec­no­ści wła­sno­ści danej rze­czy, ale było­by czymś na kształt zasa­dy. Jej aktyw­ność prze­ja­wia się jako odej­mo­wa­nie i nisz­cze­nie, któ­re roz­po­znać moż­na w sfe­rze nazna­czo­nej bra­kiem. Tą zasa­dą zła i złem pierw­szym jest mate­ria. Rodzi to poważ­ne apo­rie, zwa­żyw­szy że Plo­tyn wie­lo­krot­nie pisze na kar­tach Enne­ad o pocho­dze­niu całej rze­czy­wi­sto­ści z zasa­dy Jedna-Dobra.

Zło rozumiane relatywnie

Wobec trud­no­ści sys­te­mu Plo­ty­na sta­no­wi­sko zajął jeden z póź­nych neo­platoników – Pro­klos zwa­ny Dia­do­chem. Zbu­do­wał on kon­cep­cję, któ­rą moż­na roz­pa­try­wać jako cie­ka­wy wariant teo­rii pry­wa­cyj­nej, w któ­rej przyj­mu­je się, że zło nie jest jed­nak czy­stym nie­by­tem. Zło rów­nież, jak dowo­dzi Pro­klos w De malo­rum sub­si­sten­tia, w pewien spo­sób jest. Jest jed­nak nie na spo­sób bytu, czy­li w posta­ci okre­ślo­nej jed­no­ści. Jego obec­ność ujaw­nia się jako nie­byt rela­tyw­ny, co ozna­cza, że nigdy nie wystę­pu­je jako czy­ste Zło samo w sobie, ale jako opo­zy­cyj­ne wobec pew­nych cech bytu, pew­nej jego posta­ci. Rze­czy­wi­stość zła moż­na porów­nać do paso­ży­ta, któ­ry, aby być, potrze­bu­je jakie­goś bytu, a wów­czas ujaw­nia się w nim jako wypa­cze­nie. Zło, ina­czej niż Dobro, nie ma posta­ci abso­lut­nej, nie może być zatem zasa­dą o prze­ciw­nym do Dobra bie­gu­nie war­to­ści. Wystę­pu­je tyl­ko „na czymś”, nie może być też uzna­ne za sku­tek Dobra. Pro­klos w ten spo­sób uni­ka kon­se­kwen­cji w posta­ci obar­cze­nia pierw­szej zasa­dy odpo­wie­dzial­no­ścią za spra­wia­nie zła. Zakła­da, że zło – w licz­nych swych posta­ciach – poja­wia się bez wła­ści­wej przy­czy­ny, powsta­ją­cych nie­ja­ko „przy oka­zji”. Dzie­je się tak w wyni­ku nie­po­myśl­ne­go zbie­gu oko­licz­no­ści, na przy­kład, gdy wie­le dzia­ła­ją­cych przy­czyn powo­du­je nie­wła­ści­we zło­że­nie elementów.
Czy jed­nak jest to roz­wią­za­nie tajem­ni­cy zła? Czy zło sta­je się przez to bar­dziej zro­zu­mia­łe? Być może powsta­je tu swo­isty hor­ror meta­phy­si­cus odsła­nia­ją­cy irra­cjo­nal­ność zła?


Agniesz­ka Wosz­czyk – dok­tor filo­zo­fii, pro­fe­sor dydak­tycz­ny w Wydzia­le Huma­ni­stycz­nym Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go w Kato­wi­cach. Zaj­mo­wa­ła się bada­nia­mi nad meta­fi­zy­ką zasad w neo­pla­to­ni­zmie. Obec­nie inte­re­su­je się filo­zo­ficz­ny­mi pod­sta­wa­mi coachin­gu i psy­cho­te­ra­pii. Prze­wod­ni­czą­ca Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Doradz­twa Filo­zo­ficz­ne­go. Pry­wat­nie jej pasją są wędrów­ki gór­skie i opera.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Mał­go­rza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Prze­czy­ta­łem. Dosyć cie­ka­wy arty­kuł, uka­zu­ją­cy histo­rycz­ne spoj­rze­nie (ocza­mi poszcze­gól­nych filo­zo­fów) na pro­blem zła i jego źró­deł. Moim zda­niem żaden z przy­to­czo­nych filo­zo­fów nie wyja­śnia pro­ble­mu, a jedy­nie go doty­ka, jedy­nie suge­ru­je; roz­pa­tru­je, pro­wa­dząc naszą ludz­ką myśl w kie­run­ku, w któ­rym on podą­żał i któ­ry jemu wyda­wał się słusz­ny… Moż­na więc się zgo­dzić wysnuć myśl, że każ­dy z nich ma tro­chę racji, ale nie do koń­ca… Dla­te­go cią­gle, jako ludz­kość, jeste­śmy na począt­ku dro­gi w tych roz­wa­ża­niach na temat źró­deł i isto­ty dobra i zła. Nadal mamy pyta­nia bez odpo­wie­dzi i będzie­my je mieć, bo jako ludzie jeste­śmy i będzie­my nie­do­sko­na­li. Ja jed­nak od współ­cze­snej filo­zo­fii ocze­ku­ję, że się wresz­cie prze­bu­dzi, prze­sta­nie tyl­ko przy­ta­czać myśli (nie negu­ję, że waż­ne, cza­sa­mi nawet epo­ko­we) swo­ich poprzed­ni­ków, ale że zacznie budo­wać tak­że swo­je wła­sne, nadą­ża­ją­ce za postę­pem tech­nicz­nym (o ile to moż­li­we), waż­ne dla ludz­ko­ści teo­rie filo­zo­ficz­ne, któ­re będą lepiej tłu­ma­czyć świat i wyty­czać kie­run­ki, któ­ry­mi powin­ni­śmy podą­żać. Dla­te­go miło by było, gdy­by Autor­ka arty­ku­łu poku­si­ła się o jakieś wła­sne spoj­rze­nie na powyż­szy pro­blem. Cze­go jej życzę.

  • Ps. Fak­tycz­nie, jed­nak nie wszyst­ko my ludzie musi­my wie­dzieć, rozu­mieć, poznać, gdy idzie o np. sens i natu­rę zła, jego obec­ność w świe­cie /albo i nie, np. w innych świa­tach, gdzie może nie ist­nieć w innym systemie!/. Tym bar­dziej doty­czy to Jah­we, Naj­wyż­sze­go, Stwór­cę, takie­go czy inne­go, co dowie­my się wresz­cie kie­dyś dokład­nie… post mor­tem. Skąd, dla­cze­go, po co, czy jest to Jego wytwór, aksjo­mat, zasa­da?! Czy tyl­ko reak­cja na dzia­łal­ność i pomy­sło­wość czło­wie­ka?! Vide ST/NT Biblia… Albo pro­ro­cze i przy­szło­ścio­we patrze­nie w przy­szłość i plan, co do świa­ta, życia, ludzi. To dzię­ki Nie­mu jest Jego dzie­ło — Opus Dei.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy