Felieton

Aleksandra Pałka: Przybysze z innej planety

ufo
Pomiędzy dziećmi a dorosłymi wydają się istnieć bariery uniemożliwiające im rzetelną komunikację, a tym bardziej rozmowy na filozoficzne tematy. Prawdopodobnie za postawienie tych barier odpowiedzialni są ci drudzy: skoro są starsi, to pojawili się na świecie – prosto mówiąc – pierwsi i dla młodszych przygotowali taką rzeczywistość, w której nie ma miejsca na autentyczny dialog z nimi. Jeżeli faktycznie tak jest, to dobra wiadomość jest taka, że to również dorośli mają możliwość te bariery przełamać. Dlaczego warto to zrobić?

W maju 2023 roku jechałam na targi książki do Warszawy, pociągiem z Krakowa. Zawsze uwielbiałam podróżować tym środkiem transportu, a że była to również droga na premierę mojego własnego, literackiego debiutu, dopisywał mi prawdziwie błogi nastrój. Wydawać się mogło wtedy, że ten czas nie mógłby być lepszy, gdy wtem wydarzyło się coś, co uczyniło tamtą chwilę jeszcze bardziej niezwykłą. Oto dwa rzędy przede mną siedzi kilkuletnia dziewczynka z tabletem oraz jej mama, z telefonem. Niespodziewanie ciszę między nimi przerywa dziecięcy głos: „mamo, co to jest szacun?” „To jest szacunek” – bez namysłu odpowiada mama. „A co to jest szacunek?” – córeczka (jak zdołałam się zorientować, miała na imię – nomen omen – Zosia) chce wiedzieć. Kobieta podniosła wzrok znad ekranu. Gdybym tworzyła powieść fabularną zawierającą taką scenę jak tamta, musiałabym napisać: matka stanęła przed przerażającym wyzwaniem, z którym była zmuszona się zmierzyć. Wypowiedziała kilka nieśmiałych i nieskładnych słów, które przypominały raczej kolejne pytanie niż przekonującą odpowiedź.

Zdefiniowanie pojęcia szacunku przedstawiło się niespodziewanie jako bariera nie do przekroczenia. Co robi dorosły człowiek, kiedy staje przed takim zadaniem, mając jednocześnie świadomość, że nie jest to przecież konieczność, taka jak praca zarobkowa czy zdanie egzaminu na prawo jazdy? Cóż, troszkę próbuje, lecz szybko się zniechęca. Stwierdza po cichu, że nie musi podejmować tego wysiłku i rezygnuje z niego. 

Nie dzieje się nic złego, poza tym, że w owym układzie dorosły nie jest sam. Konfrontuje się przecież z dzieckiem, którego pytanie nie znika tylko dlatego, że nie padła na nie odpowiedź. Pytanie plącze się jeszcze przez jakiś czas w umyśle młodej osoby, po czym stopniowo obrasta kurzem, podobnie jak wiele innych nierozwiązanych spraw. One tam są i odzywają się sporadycznie – tak długo, aż dojrzewająca osoba dociera do tego samego punktu, w którym znajduje się dorosły: przecież wiadomo, co to jest szacunek. Używa się tego słowa i każdy wie, co ono oznacza, więc nie trzeba tłumaczyć. Tylko… dlaczego by nie spróbować? Dlaczego? 

Właściwie odpowiedzenie na pytanie dziecka za pomocą kolejnego pytania nie jest błędem, wręcz przeciwnie. Filozoficzny dialog przecież na tym właśnie polega. Dorosłym zdarza się zapewne uczestniczyć w intelektualnych dyskusjach z innymi dorosłymi i chętnie się tego podejmują. Rozmowy o wartościach i wyborach, o społecznych zjawiskach lub postawach czy nawet debaty polityczne mają przecież cechy filozofowania, odbywającego się w wymianie przekonań i argumentów. Uczestnicząc w takich dyskusjach zależy nam na tym, aby odbywały się w kulturalnej atmosferze, realizowanej dzięki zdolności do wzajemnego się wysłuchania. Z przyjemnością dzielimy się swoim punktem widzenia, kiedy mamy okazję wykazać się w oczach innych dorosłych jako ludzie mądrzy i dobrze zorientowani w świecie. Tak funkcjonujemy pośród ludzi zbliżonych do nas wiekiem. Pośród dzieci jesteśmy inni.

Idąc na plac zabaw ze swoimi pociechami przybieramy rolę mieszkańców Ziemi, gospodarzy, którzy oprowadzają po swojej planecie przybyszów z kosmosu. Zakładamy, że ich możliwości zrozumienia naszej rzeczywistości są mocno ograniczone i dostosowujemy nasze komunikaty do tego przeświadczenia. Pokazujemy im, jak sznurować obuwie oraz pouczamy, że nie mogą obsypać piaskiem innych bawiących się obok ufoludków. Wprowadzenie dzieci w świat materialny wydaje się być jedynym zadaniem, jakie mamy do wykonania. Świat pojęć i wartości znajduje się w tym samym miejscu, lecz przyjmujemy, że przedstawi się on kosmitom samoistnie, przy okazji. Zakładamy, że nie wymaga wyjaśnień i rzeczywiście, nasi podopieczni nie zawsze o te wyjaśnienia wołają. Radzą sobie sami. Budują swoje przekonania w oparciu o mieszankę przekazów z zewnątrz. Jeżeli tak się to odbywa, to dlaczego zdumiewamy się w chwilach, gdy dzieci w rażący sposób łamią reguły, które wydają się nam być dla nich znane i oczywiste? Dlaczego?

Jesteśmy gdzieś pomiędzy traktowaniem dzieci tak samo jak dorosłych a postrzeganiem ich jak kosmitów. Uważamy dzieci za pełnoprawnych ludzi wtedy, kiedy wymagamy od nich by zachowywały się zgodnie z zasadami, które sami uznajemy lub które uznawane są przez społeczeństwo. Traktujemy dzieci jednak jak przybyszy z innej planety wówczas, gdy nadarza się nam okazja do wyjaśnienia im jakiejś abstrakcyjnej idei czy zjawiska. Gdy stajemy przed koniecznością zastanowienia się i zdefiniowania pojęcia takiego jak dobro, prawda czy szacunek, posługując się przy tym odpowiednio uproszczonymi — wcale przez to nie gorszymi — sformułowaniami, wolimy przyjąć za pewnik przekonanie, że dzieci tego „nie ogarną”, bo są za małe i zrozumieją to same, kiedy podrosną. Zapominamy wówczas, że dzieci to nie kosmici, a ludzie. Co więcej – my sami byliśmy kiedyś tą formą człowieka, którą w dorosłości uważamy za ufoludka. Pomimo tego stawiamy barierę pomiędzy nami i naszym światem pojęć a dziećmi i ich możliwościami pojmowania. I znowu — dlaczego tak postępujemy? Dlaczego?

Gdyby się nad tym zastanowić, okazuje się to przecież kontrintuicyjne. Jeżeli dziecko jest człowiekiem, a także jeżeli dorosły był kiedyś dzieckiem — tych dwoje łączy wystarczająco dużo. Nie powinno być przeszkód do tego, by dorosły rozmawiał z dzieckiem na większość filozoficznych tematów. Ktoś może się sprzeciwić i powiedzieć: umysł dziecka jest znacznie mniej rozwinięty, trzeba poczekać, aż dziecko dorośnie, wtedy zrozumie. Być może. Jednak czy tak samo powiemy o innych umiejętnościach, które przekazujemy młodym ludziom? Czy nie jest raczej tak, że uczymy je na pewnym etapie chodzenia, sznurowania butów, a potem czytania? Jeżeli pozwalamy dzieciom próbować przy naszej pomocy rysować po śladzie w książeczce z zadaniami i ćwiczyć sprawność manualną, dlaczego nie dajemy im okazji by również z naszym wsparciem potrenowały zdolności intelektualne na drodze filozoficznej wymiany refleksji? Dlaczego?

Być może dlatego, że nas też nie nauczono takiego sposobu działania i mimo tego, że chcielibyśmy aby nasze dzieci wzrastały w mądrości, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to właśnie filozofia stanowi doskonałe narzędzie, aby ten cel osiągnąć. Być może nie wiemy także jak zacząć stosować jej metodę, szczególnie w konfrontacji z naszymi małymi kosmitami. Na szczęście są pośród nas dorośli, którzy docenili możliwości najmłodszych i przygotowali dla nich, a także dla nas – dorosłych – odpowiednie materiały by sprawnie wkroczyć w świat filozoficznych idei oraz dyskusji. Takim dorosłym jest profesor Galimberti, którego książka „Dlaczego? Sto opowieści o filozofach dla młodych czytelników” ukazała się w tym roku również w Polsce.


Warto doczytać:

  • U. Galimberti, I. Merlini, M. L. Petruccelli, Dlaczego? 100 opowieści o filozofach dla młodych czytelników, tłum. E. Mirek, Wydawnictwo Andrea, Warszawa 2025, s. 232.

 

Aleksandra Pałka – jest absolwentką filozofii i pedagogiki, nauczycielką specjalizującą się w edukacji filozoficznej, którą uważa za niezwykle ważną i potrzebną dla dorastających umysłów. Filozofuje z młodzieżą i dziećmi w różnym wieku, począwszy od przedszkolaków. Troska o „ufilozoficznienie” edukacji i wychowania, a także po prostu życia rodzinnego zaowocowała napisaniem dwóch zbiorów opowiadań filozoficznych dla dzieci („Świat Zosi”, 2023 oraz „Niesamowity Świat Zosi” 2025). Należy do organizacji Sophia Network uczestnicząc w jej corocznych konferencjach, współtworzy w Krakowie klub filozoficzny „Kalokagatia” i przy każdej okazji zachęca do zaprzyjaźnienia się z filozofią. Odpoczywa podczas długich spacerów i wędrówek po górach z rodziną lub przyjaciółmi z „Kalokagatii”.

Grafika: Freepik

< Więcej felietonów


Prowadzenie portalu filozofuj.eu – finansowanie

Projekt dofinansowany ze środków budżetu państwa, przyznanych przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego ramach Programu „Społeczna Odpowiedzialność Nauki II”.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy