Antropologia Etyka Polemiki

Alfred Marek Wierzbicki: Wojtyła, kobieta i charakter

W ujęciu Jana Pawła II być osobą to być podmiotem w relacji do innych podmiotów.

Down­lo­ad (PDF983KB)


Od ponad czter­dzie­stu lat czy­tam tek­sty Karo­la Woj­ty­ły i Jana Paw­ła II; czy­tam tak­że inter­pre­ta­cje jego myśli – jed­ne są entu­zja­stycz­ne, inne kry­tycz­ne. Tekst Justy­ny Melo­now­skiej, opu­bli­ko­wa­ny na łamach „Filo­zo­fuj”, podob­nie jak jej wcze­śniej­sza książ­ka (Osob(n)a: kobie­ta a per­so­na­lizm Karo­la Woj­ty­ły – Jana Paw­ła II. Dok­try­na i rewi­zja, War­sza­wa 2016), nie mie­ści się w ramach kry­ty­ki sta­no­wi­ska papie­skie­go. Kry­ty­ka może być słusz­na lub nie­słusz­na, ale jej koniecz­nym warun­kiem jest rze­tel­ne przed­sta­wie­nie myśli opo­nen­ta. W tek­ście filo­zof­ki nie odnaj­du­ję żad­nej z tez Woj­ty­ły, jej kry­ty­ka jest wymie­rzo­na w próż­nię, przy­pi­su­je ona auto­ro­wi Teo­lo­gii cia­ła poglą­dy, któ­rych nigdy nie gło­sił, a gdy­by je usły­szał, zapew­ne sam by się im ostro przeciwstawiał.

Według Justy­ny Melo­now­skiej Jan Paweł II (a wcze­śniej już Woj­ty­ła jako filo­zof) ani­ma­li­zu­je kobie­tę, widzi w niej wyłącz­nie isto­tę bio­lo­gicz­ną, zde­ter­mi­no­wa­ną swą natu­rą do macie­rzyń­stwa. Oso­bą miał­by być tyl­ko męż­czy­zna, a kobie­ta – isto­tą pod­rzęd­ną, pozba­wio­ną oso­bo­wej struk­tu­ry samo­sta­no­wie­nia. O zgro­zo! Tego typu poglą­dów trud­no się doszu­kać nawet u zago­rza­łych mizo­gi­nów, powiedz­my z epo­ki śre­dnio­wie­cza, a miał­by je gło­sić jeden z czo­ło­wych per­so­na­li­stów XX wieku.

Relacyjność mężczyzny i kobiety

Z fak­tu, że sło­wo „czło­wiek” ma męski rodzaj gra­ma­tycz­ny, nie moż­na wnio­sko­wać, że jego desy­gna­tem jest męż­czy­zna. Gdy­by sto­so­wać tak wąską her­me­neu­ty­kę gen­de­ro­wą, to z kolei sło­wo „oso­ba”, moż­na by uznać za ter­min femi­ni­stycz­ny. W języ­ku Jana Paw­ła II oby­dwie kate­go­rie „czło­wiek” oraz „oso­ba” odno­szą się zarów­no do męż­czy­zny jak i kobie­ty. Biblij­ny prze­kaz o stwo­rze­niu czło­wie­ka „męż­czy­zną i nie­wia­stą” na obraz Boży pró­bu­je on zro­zu­mieć w świe­tle pod­sta­wo­wych feno­me­nów antro­po­lo­gicz­nych: samot­ność, jed­ność, nagość.

Samot­ność, w któ­rej wyra­ża się pod­mio­to­wość ludz­ka, a więc pod­mio­to­wość w rów­nym stop­niu męż­czy­zny i kobie­ty, fun­du­je ich jed­ność. Są oni świa­do­mi sie­bie, tak samo zdol­ni do decy­zji i do daru z sie­bie. Ich jed­ność reali­zu­je się jed­no­cze­śnie w wymia­rze świa­do­mo­ści i w wymia­rze cia­ła. O ich wza­jem­nej i peł­nej rela­cyj­no­ści, róż­nią­cej się od rela­cji Ada­ma do zwie­rząt, sta­no­wi toż­sa­mość oso­bo­wa, czy­li ta sama struk­tu­ra byto­wa oby­dwoj­ga. Zna­czy to, że samot­ność i jed­ność nie wyklu­cza­ją się, lecz nakła­da­ją na sie­bie w takim samym doświad­cze­niu czło­wie­czeń­stwa zarów­no ze stro­ny męż­czy­zny, jak i kobiety.

Jan Paweł II w swej feno­me­no­lo­gicz­nej teo­lo­gii cia­ła prze­zwy­cię­ża rady­kal­nie dualizm ducha i cia­ła, dualizm oso­by i płci. Cho­dzi mu nie tyl­ko o fizycz­ną kom­ple­men­tar­ność męsko­ści i kobie­co­ści, któ­rą zauwa­żał już Pla­ton w ero­sie przy­cią­ga­ją­cym dwie połów­ki. W uję­ciu Jana Paw­ła II być oso­bą to być pod­mio­tem w rela­cji do innych pod­mio­tów, w rela­cji anga­żu­ją­cej ludz­ką cie­le­sność z wła­ści­wą jej dual­ną struk­tu­rą płcio­wą. Pod­mio­to­wość i zara­zem rela­cyj­ność męż­czy­zny i kobie­ty uka­zu­je – na grun­cie tej teo­lo­gicz­nej inter­pre­ta­cji – obraz Boga w człowieku.

Zróż­ni­co­wa­nie płcio­we jest tak głę­bo­ko wpi­sa­ne w struk­tu­rę oso­by (a nie ma oso­by poza cia­łem!), że sta­no­wi ono zasa­dę wspól­no­ty osób. Każ­da wspól­no­ta ludz­ka odzwier­cie­dla podo­bień­stwo do Trój­cy, nato­miast wspól­no­ta mał­żeń­ska ma cha­rak­ter uprzy­wi­le­jo­wa­ny, bowiem oby­dwo­je mał­żon­ko­wie uczest­ni­czą w akcie stwór­czym Boga. Pro­kre­acja w rozu­mie­niu Jana Paw­ła II ma sens oso­bo­wy, nie moż­na jej ogra­ni­czać do sfe­ry bio­lo­gicz­nej; gene­alo­gia dziec­ka jest gene­alo­gią osób, ma ono mat­kę i ojca, a w pogłę­bio­nej ana­li­zie meta­fi­zycz­nej i teo­lo­gicz­nej jest ona gene­alo­gią z Boga.

Osobowy wymiar rodzicielstwa

W nawią­za­niu do naucza­nia Sobo­ru Waty­kań­skie­go II kar­dy­nał Woj­ty­ła w latach 70. XX wie­ku roz­wi­jał wizję mał­żeń­stwa i rodzi­ny jako com­mu­nio per­so­na­rum. Nie ma tu śla­du bio­lo­gi­zmu, mał­żeń­stwo i rodzi­na jest kon­sty­tu­tyw­nie rze­czy­wi­sto­ścią mię­dzy­oso­bo­wą. Woj­ty­ła jed­nak nie odry­wa jej od natu­ry, tyle że na natu­rę patrzy, o czym sze­ro­ko pisze w Oso­bie i czy­nie, jako na ele­ment zin­te­gro­wa­ny w oso­bie, cia­ło ludz­kie jest cia­łem oso­by, a nie auto­no­micz­ną sfe­rą bio­lo­gicz­ną. Rodzi­ciel­stwo opie­ra się na natu­ral­nej roz­rod­czo­ści męż­czy­zny i kobie­ty jako osób zdol­nych w tym samym stop­niu do samostanowienia.

Woj­ty­ła prze­pro­wa­dza ana­li­zę antro­po­lo­gicz­ną, w grun­cie rze­czy o cha­rak­te­rze pre­etycz­nym, aby uka­zać fun­da­men­ty norm moral­nych, odno­szą­cych się do życia sek­su­al­ne­go i rodzin­ne­go. Nor­my te doty­czą w rów­nym stop­niu postę­po­wa­nia męż­czy­zny jak i kobie­ty. Jeśli cze­goś bra­ku­je czy to w reflek­sji Woj­ty­ły czy to w naucza­niu Jana Paw­ła II, to wyraź­niej­sze­go osą­du pato­lo­gii w rela­cjach męż­czy­zny i kobie­ty, zako­rze­nio­nych, nie­ste­ty, tak­że w kul­tu­rze chrze­ści­jań­skiej, np. dystan­su do patriar­chal­ne­go mode­lu rodzi­ny, prze­ciw­sta­wia­nia się prze­mo­cy wobec kobiet. Uka­zy­wa­nie ide­ałów moral­nych ma głę­bo­ką pod­bu­do­wę antro­po­lo­gicz­ną i teo­lo­gicz­ną, ale to nie wystar­czy, aby dać dosta­tecz­ny impuls do rze­czy­wi­ste­go prak­ty­ko­wa­nia życia mał­żon­ków i rodzi­ny jako wspól­no­ty osób, do auten­tycz­ne­go, a nie tyl­ko dekla­ra­tyw­ne­go trak­to­wa­nia kobie­ty jako osoby.

Charakter kobiety

Trud­no zro­zu­mieć, dla­cze­go Justy­na Melo­now­ska uwa­ża, że Jan Paweł II odma­wia kobie­tom cha­rak­te­ru. Lek­tu­ra Miło­ści i odpo­wie­dzial­no­ści świad­czy o czymś zupeł­nie innym. Ana­li­za etycz­na miło­ści oblu­bień­czej prze­pro­wa­dzo­na zosta­ła w tym stu­dium w kate­go­riach ety­ki cno­ty. Cno­ta to wła­śnie cha­rak­ter moral­ny, naby­wa­ny poprzez pra­cę nad wolą. Miłość , któ­ra sta­je się cno­tą, czy­ni zwią­zek mał­żeń­ski bar­dziej sta­bil­nym. Trwa­łość mał­żeń­stwa jest zależ­na od cha­rak­te­ru moral­ne­go oby­dwoj­ga małżonków.

Wystar­czy prze­czy­tać Woj­ty­łow­ski dra­mat Przed skle­pem jubi­le­ra (pisa­ny w tym samym cza­sie co Miłość i odpo­wie­dzial­ność), aby prze­ko­nać się, że jego autor ma świa­do­mość, jak bar­dzo losy par mał­żeń­skich zale­żą od cha­rak­te­ru kobiet. Osie­ro­co­ny w cza­sie woj­ny Krzysz­tof odnaj­du­je w swej mat­ce obec­ność ojca. Los spra­wił, że sta­ła się ona jako mat­ka posia­dacz­ką podwój­ne­go charakteru.

Mat­ka we mnie szcze­pi­ła ideę ojca – tak rosłem,/ myśląc czę­ściej niż mnie­masz o jej kobie­cym losie,/ o samot­no­ści peł­nej nie­obec­ne­go człowieka.

Gdzie tu bio­lo­gizm? Mat­ka Krzysz­to­fa mia­ła tak sil­ny cha­rak­ter, że sta­wa­ła się dla swe­go syna i mat­ką i ojcem, gdyż oby­dwie role nie są cał­ko­wi­cie zwią­za­ne ze sfe­rą płci, są feno­me­na­mi osobowymi.

Praktyka Wojtyły

Wywo­dy Justy­ny Melo­now­skiej kłó­cą się ponad­to z tym, jak w prak­ty­ce Jan Paweł II odno­sił się do kobiet. Przy­wo­łam wspo­mnie­nie. W roku 2000 uczest­ni­czy­łem w sym­po­zjum zor­ga­ni­zo­wa­nym w Waty­ka­nie przez Papie­ską Radę ds. Kul­tu­ry. Na począ­tek tej kon­fe­ren­cji poka­za­no film ze spo­tka­nia Jana Paw­ła II w Castel Gan­dol­fo z kole­żan­ka­mi i kole­ga­mi z wado­wic­kie­go gim­na­zjum. Obok mnie sie­dzia­ła dzien­ni­kar­ka z Pary­ża. Gdy zoba­czy­ła, z jaką ser­decz­no­ścią i czu­ło­ścią papież witał się z kole­żan­ka­mi, nachy­li­ła się do mnie, aby powie­dzieć wręcz z prze­ję­ciem: „on je trak­tu­je napraw­dę po part­ner­sku, jak­by nie był księ­dzem”. Potem przy kawie zagad­ną­łem ją na temat jej spon­ta­nicz­nej reak­cji. Potwier­dzi­ła swą opi­nię, że Jan Paweł II jest bar­dzo nowo­cze­snym typem duchow­ne­go, wol­nym od kle­ry­kal­nej manie­ry trzy­ma­nia kobiet na dystans.

Nasza roz­mo­wa toczy­ła się dalej. Powie­dzia­łem, że nie tyl­ko kole­żan­ki szkol­ne są mu bli­skie. Cenił sobie bar­dzo współ­pra­cę z kobie­ta­mi. Nie zna­łem wte­dy jesz­cze kore­spon­den­cji z Wan­dą Pół­taw­ską, któ­ra zosta­ła opu­bli­ko­wa­na dopie­ro po jego śmier­ci. Jest to bar­dzo cie­ka­wy doku­ment świad­czą­cy o nie­zwy­kłej wraż­li­wo­ści Jana Paw­ła II na świat kobie­ty. Nato­miast zna­na mi była filo­zo­ficz­na współ­pra­ca z Anną Tere­są Tymie­niec­ką. Badacz­ka nale­ża­ła do gro­na nie­licz­nych filo­zo­fów pro­pa­gu­ją­cych na Zacho­dzie myśl kar­dy­na­ła z Kra­ko­wa w latach przed pon­ty­fi­ka­tem. Z pry­wat­nej roz­mo­wy z Hali­ną Bort­now­ską wiem zaś, że kie­dy uzy­ska­ła magi­ste­rium z filo­zo­fii u Woj­ty­ły na KUL‑u w latach 50., ten chciał ją zatrud­nić jako asy­stent­kę, lecz napo­tkał na opór Rady Wydzia­łu. Człon­ko­wie Rady byli zasko­cze­ni, że pro­po­nu­je kobie­tę. Gdy został papie­żem, nie musiał się już liczyć z anty­fe­mi­ni­stycz­ny­mi prze­są­da­mi. W jego oto­cze­niu były kobie­ty, z któ­ry­mi współ­pra­co­wał. Hali­na Bort­now­ska, któ­ra nie mogła zostać asy­stent­ką w Kate­drze Ety­ki KUL, otrzy­ma­ła papie­ską nomi­na­cję na waty­kań­ską eks­pert­kę w trak­cie przy­go­to­wań do spe­cjal­ne­go syno­du Kościo­ła holen­der­skie­go. Przy­go­to­wa­ła raport, z któ­re­go papież korzystał.

Jest rze­czą oczy­wi­stą, że papież pod­kre­ślał zna­cze­nie macie­rzyń­stwa. Czy­nił to wobec wyzwań kul­tu­ry depre­cjo­nu­ją­cej pro­kre­ację. Nie moż­na jed­nak wycią­gać z tego fak­tu wnio­sku, że trak­to­wał kobie­tę jako siłę roz­rod­czą. Jako kon­se­kwent­ny per­so­na­li­sta odrzu­cał każ­dą postać uty­li­ta­ry­zmu, dopusz­cza­ją­ce­go posłu­gi­wa­nie się oso­bą nawet w szla­chet­nych celach, choć­by takich jak wzrost demo­gra­ficz­ny. Na każ­dą sfe­rę życia ludz­kie­go – życia męż­czyzn i kobiet – patrzył poprzez pry­zmat war­to­ści per­so­na­li­stycz­nej. Nie wyobra­żał sobie macie­rzyń­stwa za cenę prze­kre­śle­nia god­no­ści i wol­no­ści matki.


Tekst jest pole­mi­ką z felie­to­nem Justy­ny Melo­now­skiej A nie mówi­łam opu­bli­ko­wa­nym na naszym por­ta­lu. Swój tekst pole­micz­ny zamie­ścił też na naszych łamach Ks. Prof. Andrzej Szo­stek (O cha­rak­te­rze kobie­ty i męż­czy­zny).


Alfred Marek Wierz­bic­ki – ks. dr hab., filo­zof, poeta, ese­ista. Pra­cow­nik nauko­wo-badaw­czy w Kate­drze Ety­ki KUL. Zain­te­re­so­wa­nia: pod­sta­wy ety­ki w uję­ciu per­so­na­li­stycz­nym, filo­zo­ficz­ne źró­dła tota­li­ta­ry­zmów, ety­ka wal­ki bez prze­mo­cy, aksjo­lo­gia demo­kra­cji, związ­ki lite­ra­tu­ry z myślą etycz­ną. Hob­by: podró­że, naj­chęt­niej na wyspy Morza Śródziemnego.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy