Etyka Opinie

Andrzej M. Kaniowski: Bez sprawiedliwości życie ludzkie nie ma wartości [opinia]

Która koncepcja sprawiedliwości zasługuje dziś na największą uwagę? Czy można wskazać przypadki nadużywania idei sprawiedliwości? – Na nasze pytania, rozesłane do wybitnych polskich filozofów w związku z numerem 3 / 2018, odpowiada prof. Andrzej M. Kaniowski.

Zapisz się do naszego newslettera

1. Które sformułowanie sprawiedliwości zasługuje dziś na największą uwagę?

Takim zapew­ne sze­ro­ko przy­ję­tym sfor­mu­ło­wa­niem, wyra­ża­ją­cym dość istot­ną treść tego, co się zwy­kło rozu­mieć pod sło­wem „spra­wie­dli­wość”, jest zna­na łaciń­ska pare­mia, powia­da­ją­ca: Iuris pra­ecep­ta sunt haec: hone­ste vive­re, alte­rum non leade­re, suum cuique tri­bu­ere [„Zasa­dy pra­wa są te: żyć uczci­wie, dru­gie­mu nie szko­dzić, oddać każ­de­mu, co mu się nale­ży”]. Sen­ten­cja ta poda­je trzy nastę­pu­ją­ce „naka­zy pra­wa”, któ­re są wła­śnie naka­za­mi spra­wie­dli­wo­ści: „żyć uczci­wie, dru­gie­go nie krzyw­dzić, każ­de­mu oddać to, co mu się nale­ży”. W myśl tej pare­mii „spra­wie­dli­wość” pole­ga na okre­ślo­nym spo­so­bie postę­po­wa­nia, reali­zo­wa­nia życia i zacho­wy­wa­nia się wobec innych. Trzy momen­ty w tym rozu­mie­niu wytycz­nych spra­wie­dli­wo­ści i samej spra­wie­dli­wo­ści są naj­istot­niej­sze. Po pierw­sze, „spra­wie­dli­wość” ma zwią­zek z „pra­wem” i pole­ga – jak to było rozu­mia­ne w Piśmie Świę­tym i w cza­sach antycz­nych – na trzy­ma­niu się w swym postę­po­wa­niu „praw”, czy­li na prze­strze­ga­niu „pra­wa” (mia­rą, podług któ­rej orze­ka się o „spra­wie­dli­wo­ści” postę­po­wa­nia jest „pra­wo”); po dru­gie, „spra­wie­dli­wość” to pew­na cno­ta, czy­li pew­na trwa­ła dys­po­zy­cja dzia­ła­ją­ce­go do takie­go wła­śnie, zgod­ne­go z pra­wem, postę­po­wa­nia; i po trze­cie, spra­wie­dli­wość pole­ga na czy­nie­niu wobec każ­de­go inne­go tego, co mu się nale­ży (co oczy­wi­ście mogło w cza­sach feu­dal­nych pole­gać na odda­wa­niu wład­cy hoł­du na klęcz­kach, jak też na wymie­rza­niu róż­nej kary za takie samo prze­stęp­stwo, za któ­re na przy­kład chłop był bato­żo­ny, a szlach­cic miał zapła­cić grzywnę).

W antycz­nym i śre­dnio­wiecz­nym rozu­mie­niu spra­wie­dli­wo­ści akcent poło­żo­ny jest na przy­mio­ty cha­rak­te­ru i na postę­po­wa­nie wobec innych. Nie zna­czy to, że z przej­ściem do nowo­żyt­no­ści ele­men­ty te znik­ną z rozu­mie­nia poję­cia spra­wie­dli­wo­ści. One oczy­wi­ście pozo­sta­ną, ale zej­dą jed­nak na dal­szy plan, na pierw­szym pla­nie pozo­sta­nie nato­miast odnie­sie­nie do „pra­wa”. Trze­ba tu jed­nak zda­wać sobie bar­dzo jasno spra­wę z tego – co sygna­li­zo­wa­ły już wyżej przy­to­czo­ne przy­kła­dy „odda­wa­nia dru­gie­mu tego, co mu należ­ne” w cza­sach feu­dal­nych – nowo­żyt­ne rozu­mie­nie pra­wa istot­nie będzie się róż­nić się od rozu­mie­nia antycz­ne­go i śre­dnio­wiecz­ne­go, co oczy­wi­ście nie jest też bez zna­cze­nia dla rozu­mie­nia „spra­wie­dli­wo­ści”.

Według kla­sycz­ne­go myśle­nia (antycz­ne­go i śre­dnio­wiecz­ne­go) pra­wo ma ugrun­to­wa­nie w obiek­tyw­nym porząd­ku, zwa­nym porząd­kiem natu­ry (któ­ra – dodaj­my – nie jest w owych cza­sach postrze­ga­na jako rzą­dzą­ca się pra­wa­mi mecha­ni­ki, tyl­ko jako urzą­dzo­na tele­olo­gicz­nie całość; od gr. telos – cel). Według nato­miast myśle­nia nowo­żyt­ne­go pra­wo ma swo­je ufun­do­wa­nie w rozu­mie i w woli pra­wo­daw­cze­go pod­mio­tu. Przej­ście do nowo­żyt­ne­go myśle­nia na temat pra­wa moż­na okre­ślić jako przej­ście od „pra­wa” ufun­do­wa­ne­go w obiek­tyw­nym porząd­ku natu­ry do pra­wa ufun­do­wa­ne­go w pra­wo­daw­czym rozu­mie rów­nych sobie, auto­no­micz­nych pod­mio­tów, czy­li – w myśl inter­su­biek­ty­wi­stycz­nej wykład­ni kan­tow­skie­go poję­cia auto­no­mii – pod­mio­tów, któ­re „dają posłuch tym dokład­nie pra­wom, któ­re wspar­te prze­ko­nu­ją­cy­mi racja­mi mogły­by zostać zaak­cep­to­wa­ne przez wszyst­kich zain­te­re­so­wa­nych na grun­cie publicz­nie przez nich czy­nio­ne­go użyt­ku ze swe­go rozu­mu” [J. Haber­mas, Pojed­na­nie przez publicz­ne uży­cie rozu­mu, tłum. Adam Roma­niuk, prze­kład przej­rzał Jakub Kloc-Kon­ko­ło­wicz, w: ten­że, Uwzględ­nia­jąc Inne­go, PWN, War­sza­wa 2009, s. 61]. Powyż­sza cha­rak­te­ry­sty­ka nowo­żyt­ne­go rozu­mie­nia pra­wa (oraz auto­no­mii) wska­zu­je oczy­wi­ście jedy­nie kie­ru­nek docie­ka­nia pod­staw pra­wa, a nie jest odpo­wie­dzią dosta­tecz­nie kon­kret­ną. Owe kon­kret­ne odpo­wie­dzi będą się nato­miast mię­dzy sobą róż­ni­ły, a sto­pień szcze­gó­ło­wo­ści roz­wa­żań będzie się w toku roz­wo­ju myśle­nia na ten temat – poczy­na­jąc od Hob­be­sa, poprzez Locke’a i Kan­ta, po Rawl­sa, Haber­ma­sa, Mar­thę Nuss­baum czy Scan­lo­na – ogrom­nie pogłębiał.

Poszu­ku­jąc „sfor­mu­ło­wa­nia spra­wie­dli­wo­ści zasłu­gu­ją­ce­go dziś na naj­więk­szą uwa­gę”, nale­ży kie­ro­wać wzrok ku tym wła­śnie kon­cep­cjom, roz­wi­ja­nym w cza­sach nowo­żyt­nych, od Hob­be­sa, po Rawl­sa, Scan­lo­na i Haber­ma­sa. Są to bowiem kon­cep­cje, któ­re odpo­wia­da­ją naj­bar­dziej warun­kom nowo­cze­sne­go świa­ta (a nie wypły­wa­ją z nie­zro­zu­mie­nia nowo­cze­sne­go myśle­nia i mimo­wol­nej, być może, chę­ci doko­na­nia cywi­li­za­cyj­ne­go regre­su). Kon­cep­cje te – jako że za fun­da­ment pra­wa uzna­ją pra­wo­daw­czą wolę róż­nią­cych się mię­dzy sobą, ale zara­zem rozum­nych, rów­nych sobie i auto­no­micz­nych pod­mio­tów – muszą szcze­gól­ną wagę przy­wią­zy­wać do pro­ce­dur, któ­re owe auto­no­micz­ne pod­mio­ty zmu­szo­ne są wypra­co­wać, by móc dojść do usta­leń czy roz­strzy­gnięć, któ­re będą mogły zostać uzna­ne przez owe pod­mio­ty za spra­wie­dli­we. Tym, co w rozu­mie­niu spra­wie­dli­wo­ści wysu­wa się zatem na pierw­szy plan, jest „poli­tycz­ny” cha­rak­ter spra­wie­dli­wo­ści, czy­li jej zwią­zek z pro­ce­du­ra­mi i insty­tu­cja­mi, któ­re są nie­odzow­ne do tego, by uchwa­lo­ne pra­wa czy mają­ce obo­wią­zy­wać nor­my mogły być uzna­wa­ne za pra­wo­wi­te. „Spra­wie­dli­wość” nie jest zatem – w myśl jej tego nowo­cze­sne­go rozu­mie­nia – przede wszyst­kim „przy­mio­tem” dzia­ła­ją­ce­go pod­mio­tu, tyl­ko wła­sno­ścią poli­tycz­nych insty­tu­cji bytu pospól­ne­go (sądów, mediów, sfe­ry funk­cjo­no­wa­nia opi­nii publicz­nej itd.).

Ilu­stra­cją fun­da­men­tal­nej róż­ni­cy pomię­dzy tymi dwo­ma spo­so­ba­mi myśle­nia o spra­wie­dli­wo­ści, czy­li o gwa­ran­cji trzy­ma­nia się pra­wa, nie­chaj będzie aktu­al­ny spór wokół „refor­my sądow­nic­twa” w Pol­sce. Do kla­sycz­ne­go poj­mo­wa­nia spra­wie­dli­wo­ści odwo­łu­ją się ci, któ­rzy powia­da­ją, że prze­cież wszyst­ko zale­ży od „cha­rak­te­ru” samych sędziów, a zatem czy sędzio­wie będą zawi­śli i będą wyko­naw­ca­mi poli­tycz­nych pole­ceń rzą­dzą­cych, zale­ży tyl­ko i wyłącz­nie od ich cha­rak­te­ru, więc jeśli jeste­śmy o sędziach dobre­go zda­nia, to za bez­za­sad­ne uznać musi­my oba­wy, że refor­ma może zachwiać sędziow­ską nie­za­wi­sło­ścią. Przed­sta­wi­cie­le nowo­cze­sne­go myśle­nia o spra­wie­dli­wo­ści kła­dą nato­miast akcent na insty­tu­cjo­nal­ne uwa­run­ko­wa­nia sędziow­skiej nie­za­wi­sło­ści i pod­sta­wo­wym warun­kiem urze­czy­wist­nia się spra­wie­dli­wo­ści nie są według ich rozu­mie­nia spra­wie­dli­wo­ści cha­rak­te­ry dzia­ła­ją­cych pod­mio­tów (w tym wypad­ku sędziów), tyl­ko praw­no-insty­tu­cjo­nal­ne ramy dzia­ła­nia tych­że podmiotów.

Pyta­nie o to, któ­re ze sfor­mu­ło­wań spra­wie­dli­wo­ści – Rawl­sa, Scan­lo­na, Haber­ma­sa czy też może Miche­la Wal­ze­ra – uznać za zasłu­gu­ją­ce dziś na naj­więk­szą uwa­gę, jest pyta­niem, nad któ­rym nale­ży się oczy­wi­ście zasta­na­wiać. Nim jed­nak będzie­my to czy­nić, nale­ży sobie naj­pierw dobrze zdać spra­wę z tego, jakie zasad­ni­cze zmia­ny w myśle­niu o spra­wie­dli­wo­ści zaszły wraz z przej­ściem od cza­sów anty­ku i śre­dnio­wie­cza, do cza­sów nowo­żyt­nych i dzi­siej­szych dys­ku­sji wokół sprawiedliwości. 

2. Czy można wskazać przypadki nadużywania idei sprawiedliwości?

Moż­na wska­zać nie tyl­ko „przy­pad­ki” nad­uży­wa­nia „idei spra­wie­dli­wo­ści”, lecz moż­na z całą pew­no­ścią wska­zać mno­gie i powszech­nie sto­so­wa­ne stra­te­gie, któ­re słu­ży­ły i słu­żą temu, by wła­sne „nie­pra­wo­ści”, jakich dopusz­cza się czy to jed­nost­ka, czy zbio­ro­wość, prze­sło­nić ideą spra­wie­dli­wo­ści bądź owe „nie­pra­wo­ści” upra­wo­moc­nić, przed­sta­wia­jąc je jako dzia­ła­nie w myśl idei spra­wie­dli­wo­ści. Powo­jen­na „refor­ma rol­na” była posu­nię­ciem w znacz­nym stop­niu ana­lo­gicz­nym do wyga­sza­nia bądź likwi­da­cji ordy­na­cji rodo­wych i była dzia­ła­niem dyk­to­wa­nym ideą spra­wie­dli­wo­ści, co nie zna­czy, że odwo­ła­nie się do idei spra­wie­dli­wo­ści nie słu­ży­ło nie­jed­no­krot­nie prze­sła­nia­niu „nie­pra­wo­ści”, jakich się przy tej oka­zji dopuszczano.

Przy­kła­dem rażą­ce­go i hanieb­ne­go odwo­ły­wa­nia się do idei spra­wie­dli­wo­ści może być rozu­mo­wa­nie, jakie w cza­sach Zagła­dy nie­jed­no­krot­nie zapew­ne słu­ży­ło uspra­wie­dli­wie­niu bra­nia w posia­da­nie przez Pola­ków miesz­ka­ją­cych po aryj­skiej stro­nie murów get­ta rze­czy i dóbr, któ­rych nie mogli zabrać z sobą wywo­że­ni do obo­zów zagła­dy Żydzi. Rozu­mo­wa­nie to, odwo­łu­ją­ce się w isto­cie do idei spra­wie­dli­wo­ści, czy­li do poglą­du, iż czymś jak naj­bar­dziej słusz­nym jest odda­nie komuś tego, co się mu nale­ży, przy­to­czył – odwo­łu­jąc się do wła­sne­go doświad­cze­nia żydow­skie­go poli­cjan­ta z otwoc­kie­go get­ta, bacz­nie przy­glą­da­ją­ce­go się czy­nom i sło­wom uwi­kła­nych w Zagła­dę, tak spraw­ców, jak i ofiar  – Calek Pere­chod­nik, któ­ry swą Spo­wiedź spi­sał w 1943 roku. To zwięź­le wyło­żo­ne rozu­mo­wa­nie, rozu­mo­wa­nie, jakim posłu­żyć się mogli nie­któ­rzy Pola­cy uspra­wie­dli­wia­ją­cy zawłasz­cza­nie przez nich rze­czy i dóbr będą­cych wła­sno­ścią ska­za­nych na zagła­dę Żydów, bie­rze jako punkt wyj­ścia nie­mal reto­rycz­nie brzmią­ce pyta­nie, na któ­re jed­nak udzie­lo­na zosta­je „oczy­wi­sta” odpo­wiedź. Wyglą­da to zwię­złe rozu­mo­wa­nie nastę­pu­ją­co: „[…] skąd Żydzi wzię­li ten mają­tek? A bo nie z pol­skiej zie­mi…, nad­szedł czas, zwró­ci­li dług Pola­kom, wszyst­ko jest w porząd­ku, nie ma też o czym mówić” [Calek Pere­chod­nik, Spo­wiedź, Ośro­dek Kar­ta, War­sza­wa 2018, s. 146 n.]. Przy­kła­dy takie­go odwo­ły­wa­nia się do „spra­wie­dli­wo­ści” mogły­by skła­niać do potrak­to­wa­nia „spra­wie­dli­wo­ści” jako instru­men­tu fał­szo­wa­nia obra­zu rze­czy­wi­sto­ści i do przy­zna­nia racji Tra­zy­ma­cho­wi – w jego dys­ku­sji z Sokra­te­sem – czy też Karo­lo­wi Mark­so­wi. Mimo że traf­nie oni dia­gno­zo­wa­li pew­ne pato­lo­gie odwo­ły­wa­nia się do spra­wie­dli­wo­ści, to jed­nak słusz­ność przy­znać nale­ży Imma­nu­elo­wi Kan­to­wi, któ­ry twier­dził, że „gdy […] prze­sta­je ist­nieć spra­wie­dli­wość, życie ludz­kie na zie­mi nie ma już war­to­ści” [I. Kant, Meta­fi­zycz­ne pod­sta­wy nauki pra­wa, tłum. Wło­dzi­mierz Gale­wicz, Kęty 2006, s. 138]. 


Andrzej M. Kaniow­ski – Prof. dr hab., kie­row­nik Kate­dry Ety­ki w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Łódz­kie­go. Obszar zain­te­re­so­wań nauko­wych: ety­ka i filo­zo­fia społeczna.

Fot.: © by Bits and Splits

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy