Artykuł

Andrzej Szahaj: Autentyczność w ponowoczesności

Wysoce opresyjny system ekonomiczno-społeczny opierający się na wymogu efektywności za wszelką cenę, zaprzęgający do pracy nie tylko intelekt, ale także emocje („praca afektywna”), domagający się oddania siebie w całości na służbę instytucji ekonomicznych, bazujących na silnie zrytualizowanych sposobach zachowania (korporacje) powoduje wzrost zapotrzebowania na działania spontaniczne, szczere, niezaplanowane.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2023 nr 2 (50), s. 47–48. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Nie ma autentyczności bez osobowości, a osobowości bez jednostkowości. Wobec tego mówienie o autentyczności w kulturze zachodniej mogło się pojawić dopiero wtedy, gdy narodziło się pojęcie jednostki. Prowadził do tego długi proces w zasadzie dotyczący Europy nowożytnej, zapoczątkowany w renesansie, a dokończony w epoce dojrzałej nowoczesności (XIX w.). Przy czym kropkę nad i postawił romantyzm, któremu zawdzięczamy dopełnienie rzeczonego procesu na płaszczyźnie ideowej (szczególną rolę odegrali tutaj angielscy „poeci jezior” – George G. Byron, William Wordsworth, Samuel T. Coleridge); na płaszczyźnie politycznej dokonał się on wraz z początkiem dominacji burżuazji i narodzinami kapitalizmu. Sama autentyczność zaczęła być od czasów romantyzmu postrzegana jako wartość nadrzędna i łączona ze szczerością oraz niezależnością duchową; w tym sensie filozofem protoromantycznym był z pewnością Jean-Jacques Rousseau (zob. na s. 8 tego numeru), a w pełni romantycznymi – Søren Kierkegaard (zob. na s. 13–14 tego numeru), Ralph Waldo Emerson i Henry David Thoreau.

Podejrzana autentyczność

Sytuacja zaczęła się komplikować później. W szczególności odkrycia Zygmunta Freuda zadały cios naiwnej romantycznej wizji autentyczności. Okazało się, że człowiek nie jest przejrzysty dla siebie i kierują nim pobudki, których sam nie zna i nie rozumie. Do problematyzacji pojęcia autentyczności przyczyniła się nie tylko psycho­logia Freuda, ale cała „filo­zofia podejrzeń” (wyrażenie Paula Ricœura), z Karolem Marksem ukazującym rolę ideo­logii (a zatem – autoułudy, samooszukiwania się) w naszym myśleniu i czuciu oraz Fryderykiem Nietzschem podającym w wątpliwość niezależność człowieka od tego, co mu się kulturowo narzuca. Tropem „filozofii podejrzeń” poszła nieomal cała filo­zofia i humanistyka XXXXI w., np. filozofia Michela Foucaulta (zob. na s. 17–18 tego wydania), antropologia kulturowa Claude’a Levi-Straussa czy socjologia Ervin­ga Goffmana. Wykazały one, że nasza wiara w możliwość bycia autentycznym winna być traktowana z podejrzliwością. Jeśli bowiem kierują nami nieuświadomione pobudki, to trudno powiedzieć, że jesteśmy kiedykolwiek w pełni autentyczni, ergo – szczerzy.


Ostatni numer „Filozofuj!” w 2023 roku jest w zagrożeniu. Wspomożesz jego wydanie? Szczegóły > tutaj.

 


Autentyczność w zreromantyzowanej kulturze

Czy to oznacza, że z kategorią autentyczności przychodzi się raz na zawsze pożegnać? Nie sądzę. Najważniejsze bowiem jest osobiste przekonanie, że jest się autentycznym, a nie to, czy faktycznie takowym się jest czy nie. W tym sensie autentyczność wciąż zachowuje swą moc, tyle tylko, że dążenie do niej i jej odczuwanie nie są już bezproblemowe. Podlegają krytyce zewnętrznej, która może ukazać nieautentyczność (udawanie, nieszczerość, sztuczność) tam, gdzie sam podmiot pragnący autentyczności jej nie widzi.

Można zaryzykować twierdzenie, że wraz z nastaniem czasów Wielkiej Manipulacji, gdy nasze życie podlega sterowaniu z zewnątrz – choćby dlatego, że w dużej mierze przeniosło się do sieci, pełnej niewidocznych wpływów – wartość autentyczności rośnie. A to z kolei jest ściśle związane z wartością autonomii. Nie ma bowiem autentyczności bez autonomii. Można zatem zaryzykować tezę, że autentyczność jest dobrem tym bardziej pożądanym, im trudniej ją osiągnąć. Przy czym wciąż, w sposób poromantyczny, utożsamiana jest ona raczej z odruchami serca, a nie z rozumem. Taki rys miała też romantyczna koncepcja „niezależnego poety” (strong poet) stworzona przez Harolda Blooma, a spopularyzowana i filozoficznie dookreślona przez Richarda Rorty’ego (niezależny, mocny czy „tęgi” poeta to ktoś, kto idzie swoją ścieżką ideową, jest wolny od wpływu innych, wynajduje nowe sposoby myślenia i mówienia).

Ta swoista reromantyzacja naszej kultury skutkuje pewnym odwróceniem się od nauki i skierowaniem uwagi na to, co irracjonalne, tajemnicze, ukryte i nieokiełznane. Owemu zwrotowi kulturowemu trzeba przypisywać także wielką karierę sportu, pojmowanego przez wielu jako obszar pozbawiony reżyserii, kalkulacji, wyrachowania. Wszystko to jest także reakcją na odczuwane przez wielu poczucie sztuczności otaczającego nas świata, jego głębokiej nieprawdy. Wiąże się ono z panowaniem towarzyszącej późnemu kapitalizmowi ideologii racjonalności rynkowej jako jedynie słusznej, wzorcowej (tzw. neoliberalizm). Wysoce opresyjny system ekonomiczno-społeczny opierający się na wymogu efektywności za wszelką cenę, zaprzęgający do pracy nie tylko intelekt, ale także emocje („praca afektywna”), domagający się oddania siebie w całości na służbę instytucji ekonomicznych, bazujących na silnie zrytualizowanych sposobach zachowania (korporacje) powoduje wzrost zapotrzebowania na działania spontaniczne, szczere, niezaplanowane. Ponieważ jednak są one sprzeczne z tym, co oficjalnie pochwalane (dyscyplina, samokontrola, efektywność), często zostają zepchnięte do sfery wolnego czasu i życia prywatnego, gdzie czasami przybierają formę skrajną (pozbawione wszelkich hamulców zachowania o charakterze orgiastycznym wzmacniane różnymi środkami, jak alkohol czy narkotyki).

I tak oto brak autentyczności w naszym życiu codziennym powoduje tym intensywniejsze jego poszukiwanie od święta. Ta swoista schizofernizacja dzisiejszych społeczeństw zachodnich jest widomym znakiem toczącej ich choroby. Jej skutkiem ubocznym są zaburzenia psychiczne, których epidemię można dziś obserwować.


Warto doczytać

  • H. Bloom, Lęk przed wpływem, tłum. A. Bielik-Robson, M. Szuster, Kraków 2002.
  • R. Rorty, Ironia, przygodność i solidarność, tłum. W.J. Popowski, Warszawa 1996.
  • A. R. Hochschild, Zarządzanie emocjami: komercjalizacja ludzkich uczuć, tłum. J. Konieczny, Warszawa 2017.
  • M. Warchala, Auten­tyczność i nowoczesność. Idea autentyczności od Rousseau do Freuda, Kraków 2006.

Andrzej Szahaj – profesor filozofii, zajmuje się m.in. postmodernizmem, filozofią polityki i kultury. Autor ponad stu publikacji naukowych oraz kilkudziesięciu artykułów publicystycznych i popularyzatorskich, autor m.in. znanej książki E Pluribus Unum? Dylematy wielokulturowości i politycznej poprawności (2010).

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Małgorzta Uglik

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2024 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy