Artykuł Filozofia języka

Anna Brożek: Co logika mówi o języku?

Język jest narzędziem myślenia i przekazywania myśli. W wielu dziedzinach życia zależy nam na tym, aby myśleć jak najjaśniej i jak najskuteczniej się komunikować. Logika dotyczy tych aspektów języka, które na jasność myślenia i skuteczność komunikacji mają decydujący wpływ.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2018 nr 5 (23), s. 9–11. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Logika o tytule tego tekstu

Tytuł niniejszego tek­stu jest pytaniem, które będę określać dalej jako „pytanie P”. Pytanie to jest sfor­mułowane w pewnym języku. Co ma do powiedzenia logi­ka na tem­at pyta­nia P?

Co najm­niej dwa wyraże­nia wys­tępu­jące w pyta­niu P wyma­ga­ją dopre­cy­zowa­nia: „logi­ka” oraz „język”. Są to wyraże­nia wieloz­naczne, a pon­ad­to w poszczegól­nych znaczeni­ach – nieostre. Słowo „logi­ka” w sen­sie węższym oznacza teorię języków for­mal­nych, nato­mi­ast w sen­sie szer­szym obe­j­mu­je także semi­o­tykę log­iczną (teorię znaków) i metodologię (teorię oper­acji naukotwór­czych). Słowa „język” będziemy dalej uży­wać w znacze­niu, w którym odnosi się ono do zbioru znaków mają­cych określoną struk­turę i takich, że są im przy­porząd­kowane zwycza­jowo lub kon­wencjon­al­nie jakieś sen­sy.

W zależnoś­ci od uściśle­nia wyrażeń-członów pyta­nia P może być ono inter­pre­towane na wiele sposobów.

Struktura pytania

Jaką struk­turę ma pytanie P? Da się je ustruk­tu­ral­i­zować na wiele sposobów, np. przy uży­ciu kat­e­gorii trady­cyjnej gra­maty­ki. My spo­jrzymy na nie tutaj ocza­mi logi­ka, w szczegól­noś­ci z punk­tu widzenia seman­ty­czno-kat­e­go­ri­al­nej struk­tu­ry wyrażeń. W pyta­niu P mowa jest o trójczłonowej relacji: mówienia czegoś o czymś. Wyraże­nia, które odnoszą się do trójczłonowych relacji, to tró­jar­gu­men­towe predykaty: takim tró­jar­gu­men­towym predykatem jest wyraże­nie „X‑mówi-Y-o‑Z” (gdzie X, Y i Z sym­bol­izu­ją kole­jne argu­men­ty tego predykatu). W zda­niu „Anna mówi o »Filo­zo­fuj!«, że to znakomite cza­sopis­mo” argu­men­ta­mi głównego predykatu są wyraże­nia „Anna”, „»Filo­zo­fuj!«” oraz „[to,] że to znakomite pis­mo”. W pyta­niu P tylko dwa spośród argu­men­tów predykatu „mówi‑o” są wyraźnie wskazane: „logi­ka” oraz „język”. Wyraże­niu „co?” nie jest przy­porząd­kowany żaden określony przed­miot.

Pytanie w komunikacji językowej

Załóżmy ter­az, że w pewnej sytu­acji komu­nika­cyjnej oso­ba A (nadaw­ca) staw­ia pytanie P oso­bie B (odbior­cy). Wyraże­nia językowe służą użytkown­ikom do wyraża­nia i przekazy­wa­nia swoich przeżyć. Jakie przeży­cia oso­ba A wyraża, zada­jąc oso­bie B pytanie P? Jakie przeży­cia w ogóle wyrażamy w pyta­ni­ach?

Rzecz jas­na – bywa roz­maicie. Język nat­u­ral­ny jest bard­zo gięt­ki pod wzglę­dem „mocy ekspresyjnych” i to samo wyraże­nie służyć może w różnych sytu­ac­jach do różnych celów. Wol­no jed­nak pokusić się – na pod­staw­ie danych empirycznych lub indy­wid­u­al­nych intu­icji językowych – o wskazanie pewnych praw­idłowoś­ci doty­czą­cych uży­cia wyrażeń.

Zgódźmy się najpierw, że jeśli ktoś zada­je pytanie w sytu­acji typowej, to robi to po to, aby czegoś się dowiedzieć. W szczegól­noś­ci oso­ba A, zada­jąc serio oso­bie B pytanie P, chce dowiedzieć się, co też logik ma do powiedzenia o języku. Chęć dowiedzenia się czegoś to przeży­cie woli­ty­wne, za którym jed­nak sto­ją zawsze pewne stany kog­ni­ty­wne: pewne przeko­na­nia pyta­jącego oraz uświadomiona sobie przez niego luka poz­naw­cza, którą właśnie, zada­jąc pytanie, chce wypełnić. W typowej sytu­acji bowiem kto zada­je pytanie P, ten jest przeko­nany, że logi­ka ma coś do powiedzenia na tem­at języ­ka, uświadamia sobie, że nie wie, co mianowicie – oraz chce się tego właśnie dowiedzieć.

Nie zawsze pytamy serio; nie każ­da sytu­ac­ja komu­nika­cyj­na jest typowa. Pytanie P może być np. zadane przez wykład­ow­cę stu­den­towi pod­czas egza­minu i wtedy jest pytaniem dydak­ty­cznym, a w szczegól­noś­ci – sprawdza­ją­cym. Z kolei funkcją pyta­nia P użytego w tytule niniejszego tek­stu jest przede wszys­tkim skłonie­nie odbior­ców do postaw­ienia pyta­nia P samym sobie i poszuka­nia odpowiedzi w kole­jnych seg­men­tach niniejszego tek­stu.

Założenie pytania

Założe­niem pyta­nia P jest zdanie „Logi­ka ma coś do powiedzenia na tem­at języ­ka”. Kto nie uznawał­by takiego zda­nia, nie miał­by powodu, aby pytanie P staw­iać serio. Kiedy założe­nie pyta­nia jest zdaniem prawdzi­wym, mówimy, że jest to pytanie dobrze postaw­ione; pytanie zaś o fałszy­wym założe­niu to pytanie źle postaw­ione. Pytanie P jest dobrze postaw­ione (o czym przekon­amy się, czy­ta­jąc niniejszy tekst do koń­ca), ale np. pytanie „Który artykuł w »Filo­zo­fuj!« podobał się najbardziej Immanuelowi Kan­towi?” – jest pytaniem źle postaw­ionym, gdyż zakła­da ono, że któryś z nich mu się istot­nie najbardziej podobał. Pyta­nia źle postaw­ione są jałowe poz­naw­c­zo: szukanie trafnej odpowiedzi na nie jest zwykłą stratą cza­su.

Inną niepożą­daną cechą pytań jest ich nierozstrzy­gal­ność. Bywa, że pytanie jest dobrze postaw­ione, wiado­mo, że ist­nieje na nie prawdzi­wa odpowiedź, ale nie ist­nieje pro­ce­du­ra, która poz­woliła­by ustal­ić, która z odpowiedzi jest prawdzi­wa. Pytanie „Ile razy w życiu kich­nął Immanuel Kant?” jest z pewnoś­cią dobrze postaw­ione, ale poszuki­wanie dziś odpowiedzi na nie było­by zadaniem jałowym właśnie dlat­ego, że nie da się go (dziś) rozstrzygnąć. Prob­lem wyraża­ją­cy się w tym pyta­niu nie jest zresztą szczegól­nie doniosły poz­naw­c­zo.

Logika o odpowiedziach

Odpowiedzi na pyta­nia mogą mieć różne formy i mogą komu­nikować różne myśli. Przyjmi­jmy jed­nak, znów dokonu­jąc pewnego uproszczenia, że odpowiedź, której oczeku­je oso­ba A, zada­ją­ca pytanie P, ma schemat (lub jest redukowal­na do schematu): „Logi­ka mówi o języku to-a-to”. Odpowiedzi o takim ksz­tał­cie nazwi­jmy „bezpośred­ni­mi odpowiedzi­a­mi na pytanie P”.

W miejsce „to-a-to” w schema­cie odpowiedzi bezpośred­nich na pytanie P moż­na wstaw­iać różne wyraże­nia, cho­ci­aż nie dowolne. A zatem jakie? Dochodz­imy tu do miejs­ca, w którym należało­by dopre­cy­zować jeszcze jeden ele­ment pyta­nia P – mianowicie pyta­jnik „co”. Prob­lem pole­ga na tym, że pyta­jnik „co” jest bard­zo „pojem­ny” znaczeniowo i w zależnoś­ci od treś­ci pyta­nia wyz­nacza różne zestawy możli­wych odpowiedzi (np. „Co zjesz?” – jakieś potrawy, „Co studi­u­jesz?” – jakieś kierun­ki studiów etc.). W wypad­ku pyta­nia P wchodzą w grę dwie opc­je. W pier­wszym – oso­ba zada­ją­ca pytanie P oczeku­je, że odpowiada­ją­cy powie, jaki­mi prob­le­ma­mi doty­czą­cy­mi języ­ka zaj­mu­ją się log­i­cy. W drugim – pyta­ją­cy oczeku­je wskaza­nia rozwiązań tych prob­lemów.

Tylko niek­tóre spośród odpowiedzi bezpośred­nich na dane pytanie są odpowiedzi­a­mi trafny­mi, czyli zarazem bezpośred­ni­mi i prawdzi­wy­mi. Na przykład odpowiedz­ią bezpośred­nią na pytanie „Kto czy­tu­je pis­mo »Filo­zo­fuj!«?” jest zarówno zdanie „Anna Brożek czy­tu­je pis­mo »Filo­zo­fuj!«”, jak też zdanie „Immanuel Kant czy­tu­je pis­mo »Filo­zo­fuj!«”; jed­nakże tylko pier­wsza z tych odpowiedzi jest traf­na (bo tylko ona jest prawdzi­wa).

Nie zawsze też odpowiadamy na pyta­nia bezpośred­nio; niekiedy odpowiadamy pośred­nio lub częś­ciowo. Przy tym odpowiedź pośred­nia na dane pytanie to taka, z której pyta­ją­cy może dopiero na grun­cie dodatkowej wiedzy wywnioskować odpowiedź bezpośred­nią, a odpowiedź częś­ciowa to taka, która tylko w częś­ci wypeł­nia lukę epis­temiczną pyta­jącego, którą ujaw­nia on, zada­jąc owo pytanie. Cza­sem, gdy pytanie ma fałszy­we założe­nie, aby odpowiedź była prawdzi­wa, musi ona pole­gać na odrzuce­niu tego założe­nia. Na przykład na pytanie „Co astrono­mia mówi o języku?” prawdzi­wa odpowiedź brz­mi: „Astrono­mia niczego nie mówi o języku”.

Analiza logiczna języka

Co więc logi­ka – sen­su lato – mówi o języku? A ściślej: Jakich prob­lemów języ­ka doty­czą teorie logi­ki for­mal­nej, semi­o­ty­ki log­icznej i metodologii nauk?

Przed­staw­iona wyżej anal­iza tytułowego pyta­nia jest jego anal­izą log­iczną. Przeprowadza­jąc tę anal­izę, odpowiedzi­ałam więc pośred­nio i częś­ciowo, na przykładach, co mówi logi­ka na tem­at języ­ka. Odpowiedź bezpośred­nia brzmi­ała­by tak: Log­i­cy zaj­mu­ją się anal­izą struk­tu­ry wyrażeń językowych, ich funkcji semi­o­ty­cznych i sta­tusu metodolog­icznego.

Przed­miotem anal­izy log­icznej jest po pier­wsze język nat­u­ral­ny, a dokład­niej: języ­ki nat­u­ralne – np. takie jak pol­s­ki czy ormi­ańs­ki. Nazy­wa się je „nat­u­ral­ny­mi”, gdyż pow­sta­ją i ewolu­u­ją w wyniku spon­tan­icznej inter­akcji ich użytkown­ików. Zasady reg­u­lu­jące posługi­wanie się wyraże­ni­a­mi takich języków są zwyk­le kody­fikacją kon­wencji już stosowanych. Anal­iza log­icz­na staw­ia sobie za cel zrekon­struowanie owych zasad na pod­staw­ie uzusu lub intu­icji językowej, ujaw­ni­anej expres­sis ver­bis przez oso­by mówiące tymi języka­mi. Log­i­cy anal­izu­ją jed­nak także – oraz kon­stru­u­ją – języ­ki sztuczne, a więc takie, które pow­sta­ją w drodze świadomie – a w dużym stop­niu także dowol­nie – przyję­tych kon­wencji. Listy wyrażeń prostych oraz reguły tworzenia wyrażeń złożonych są w tym wypad­ku zwyk­le wyraźnie określone nie­jako z góry.

Między języka­mi nat­u­ral­ny­mi a sztuczny­mi są jeszcze roz­maite sta­dia pośred­nie; takim sta­di­um pośred­nim są np. języ­ki nauk szczegółowych, które pow­sta­ją z ele­men­tów języ­ka nat­u­ral­nego, pod­danego pewnym pożą­danym z określonego punk­tu widzenia mody­fikacjom, np. dookreśla­niu sen­su pewnych ter­minów. Niniejszy tekst napisany jest właśnie w takim pół­nat­u­ral­nym języku.

Logika a lingwistyka

Nasuwa się tu oczy­wiś­cie pytanie, czy podob­ną prob­lematyką jak ta, którą przyp­isal­iśmy wyżej logikom, nie zaj­mu­ją się także inni badacze – np. ling­wiści. Odpowiedź na to pytanie jest twierdzą­ca – ale tylko w zasadzie.

Po pier­wsze ling­wiś­ci nie zaj­mu­ją się (na ogół) języka­mi sztuczny­mi, a zatem ling­wisty­cz­na anal­iza języ­ka nat­u­ral­nego nie jest uzu­peł­ni­a­nia przez ling­wistów kon­strukcją (i badaniem) języków sztucznych. Po drugie są pewne aspek­ty języ­ka nat­u­ral­nego, np. ety­molo­gia czy słowotwórst­wo, które intere­su­ją ling­wistów, a (na ogół) nie intere­su­ją logików – i są pewne aspek­ty języ­ka nat­u­ral­nego, np. ścisłość czy spójność wypowiedzi, które intere­su­ją logików, a (na ogół) nie intere­su­ją ling­wistów.

Łączy zaś ling­wistykę i logikę to, że poza anal­izą intere­su­ją­cych je aspek­tów języ­ka, której rezul­taty ujmowane są w postaci tez – obie for­mułu­ją też pewne normy, określa­jące warun­ki poprawnoś­ci językowej, cho­ci­aż normy te doty­czą właśnie innych aspek­tów. Do norm ling­wisty­cznych należą m.in. normy ortograficzne, fraze­o­log­iczne i gra­maty­czne; nato­mi­ast normy log­iczne reg­u­lu­ją m.in. takie cechy wypowiedzi, jak wymieniona już ścisłość i spójność, a także prawdzi­wość i zasad­ność w wypad­ku twierdzeń, dobre postaw­ie­nie pytań i ich rozstrzy­gal­ność itp.

Przestrze­ganie pier­wszego typu norm świad­czy o tym, co sami ling­wiś­ci nazy­wa­ją, trochę zabor­c­zo, „kul­turą języ­ka”; przestrze­ganie drugich – o log­icznej kul­turze języ­ka, a szerzej: po pros­tu o kul­turze log­icznej.

Pod­nosze­niu tej ostat­niej służy studi­um logi­ki.


Anna Brożek – Prof. dr hab., filo­zof, pianist­ka, teo­re­tyk muzy­ki, pro­fe­sor w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Warsza­wskiego, członek Akademii Młodych Uczonych PAN. Zaj­mu­je się semi­o­tyką log­iczną, metodologią, his­torią filo­zofii pol­skiej oraz teorią i his­torią muzy­ki. Autor­ka dziewię­ciu książek, w tym Pyta­nia i odpowiedzi (2007), Kaz­imierz Twar­dows­ki we Lwowie (2009), Teo­ria imper­aty­wów (2012); współredak­tor­ka m.in. książ­ki: Fenomen Szkoły Lwowsko-Warsza­wskiej (2016). Hob­by – muzy­ka kam­er­al­na, podróże po Polsce i Europie.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: © by tiero

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Język, to sys­tem komu­nikacji pomiędzy przy­na­jm­niej dwoma pod­mio­ta­mi. Przekazy­wanie infor­ma­cji może mieć różnorod­ny charak­ter i cel. Nośnikiem infor­ma­cji może być światło, dźwięk, fala elek­tro­mag­ne­ty­cz­na, częs­totli­wość, tem­per­atu­ra, ksz­tałt itd. Prak­ty­cznie wszys­tko, co odd­zi­ały­wu­je na recep­to­ry odbior­cy i może być wyt­wor­zone przez nadaw­cę infor­ma­cji. Połącze­nie znaczącego, czyli nośni­ka infor­ma­cji i znac­zonego, czyli treś­ci infor­ma­cji, musi być iden­ty­czne dla przy­na­jm­niej dwóch pod­miotów.
    Specy­ficzną for­mą języ­ka jest język-mowa. Wyk­sz­tał­cił się w pro­ce­sie tworzenia cywiliza­cji, jako sys­tem komu­nikacji inter­per­son­al­nej w gatunku Homo Sapi­ens. Stanowi sys­tem dźwięków, który jako „znaczące” ma określać przed­miot lub przed­mio­ty, zjawisko lub zjawiska, pro­ces lub pro­cesy będące „znac­zonym”. Te pary „znaczące-znac­zone” mogą być łąc­zone w „łańcuchy językowe” dowol­nej dłu­goś­ci, posi­ada­jące „sens” iden­ty­czny dla przy­na­jm­niej dla dwóch osob­ników.
    Ssa­ki posi­ada­ją „pamięć”. Jest to zdol­ność do prze­chowywa­nia bodźców w formie obrazu, zapachu, dźwięku, tem­per­atu­ry, smaku oraz wszel­kich innych bodźców do odbioru których osob­nik posi­a­da odpowied­nie recep­to­ry. Pamięć pozwala na „rozpoz­nawanie” kon­tek­stu, przez porów­nanie z tym „zapisanym” w pamię­ci. Dzię­ki temu, dany osob­nik, może, w „zapamię­tanym” kon­tekś­cie, pom­inąć wiele prób kończą­cych się wynikiem negaty­wnym i od razu wykon­ać czyn­noś­ci przynoszące sukces w real­iza­cji pod­jętej czyn­noś­ci. Posi­adanie pamię­ci daje ssakom możli­wość zdoby­wa­nia „doświad­czenia”. Jest to pro­ces niezbęd­ny do tego, żeby w wyniku pro­ce­su adap­tacji, czyli przy­go­towa­nia nowo nar­o­d­zonego, z reguły z ogranic­zony­mi umiejęt­noś­ci­a­mi osob­ni­ka, do funkcjonowa­nia w świecie zewnętrznym już jako „dorosłego”, mógł on wyk­sz­tał­cić u siebie niezbędne odruchy.
    Pamięć ta, w podob­ny sposób, pozwala zapisać również dany sys­tem dźwięków w połącze­niu z kon­tek­stem, tworząc pary znaczące-znac­zone i dalej całe łańcuchy językowe.
    Te pary „znaczące-znac­zone” i „łańcuchy językowe”, tworzą połączenia łączące „kon­tekst zewnętrzny”, czyli wszelkie infor­ma­c­je odbier­ane przez zmysły i przetwor­zone przez mózg, z odpowied­nim sys­te­mem dźwięków w języku-mowie. W chwili pojaw­ienia się bodźców, mózg uruchamia odpowiada­jące mu połączenia. Dzię­ki temu nasze łańcuchy językowe mają odpowied­ni „sens”, zrozu­mi­ały dla osob­ni­ka posi­ada­jącego iden­ty­czne lub bard­zo podob­ne połączenia odpowied­niego łańcucha językowego z danym kon­tek­stem zewnętrznym.
    Zdol­noś­ci man­u­alne Homo Sapi­ens, poz­woliły na w miarę pre­cyzyjne przek­sz­tał­canie materii i dopa­sowywanie jej do swoich potrzeb. Dało to początek pow­stawa­nia „cywiliza­cji”.
    Wraz z pro­ce­sem pow­stawa­nia cywiliza­cji nastąpił wzrost iloś­ci par znaczące-znac­zone i twor­zonych z tych par łańcuchów językowych. Ten wzrost sko­relowany jest z roz­wo­jem cywiliza­cji. Pojaw­ie­nie się nowych przed­miotów, pro­cesów lub zjawisk wywołu­je potrze­bę stworzenia nowych znaczą­cych-znac­zonych i nowych łańcuchów językowych. Jed­nocześnie tworze­nie nowych par i łańcuchów językowych daje impuls do roz­wo­ju cywiliza­cji. Cza­sem nowe łańcuchy językowe wywołu­ją kierun­ki roz­wo­ju cywiliza­cji, a cza­sem przy­pad­kowe doko­na­nia cywiliza­cji kreu­ją nowe łańcuchy językowe. Z pewnoś­cią odby­wa się to syn­chron­icznie. Ani cywiliza­c­ja nie może zbyt­nio „wyprzedz­ić” roz­wo­ju języ­ka-mowy, ani język-mowa nie może wyprzedz­ić roz­wo­ju cywiliza­cji. Te dwie specy­ficzne umiejęt­noś­ci, czyli ksz­tał­towanie materii i pre­cyzyjne mod­e­lowanie dźwięków, stworzyły możli­woś­ci roz­wo­jowe, niedostęp­ne innym ssakom.
    Homo Sapi­ens jest gatunkiem stad­nym. Wys­tępu­ją­ca potrze­ba „przy­należnoś­ci” powodu­je konieczność łączenia się w grupy-sta­da. Pier­wot­nie Homo Sapi­ens, podob­nie do innych ssaków stad­nych, praw­dopodob­nie tworzył wyi­zolowane sta­da z sil­nym lid­erem. Pro­ces „pod­porząd­kowa­nia” kilku stad jed­ne­mu lid­erowi mógł się zacząć dopiero w momen­cie pojaw­ienia się cywiliza­cji a więc i języ­ka mowy.
    Każ­da gru­pa tworzy swo­je specy­ficzne pary znaczące-znac­zone i łańcuchy językowe. Dopiero rozwój społeczeństw, wywołany z jed­nej strony „potrze­bą hier­ar­chiza­cji”, a z drugiej roz­wo­jem cywiliza­cji, doprowadza do powol­nej unifikacji języ­ka w więk­szych gru­pach i całych społecznoś­ci­ach.
    Po drugiej stron­ie stron­ie stoi „potrze­ba przy­należnoś­ci”, która odpowia­da za pow­stawanie „grup”. Grupy mogą być mniej lub bardziej liczne. Pod­sta­wowa gru­pa liczy 2–3 oso­by. Te pod­sta­wowe grupy tworzą grupy złożone, w których ilość grup pod­sta­wowych jest ogranic­zona możli­woś­ci­a­mi lid­era. W grupie złożonej lid­er musi mieć codzi­en­ny i bezpośred­ni kon­takt ze wszys­tki­mi członka­mi grupy. Odpowia­da za przestrze­ganie zasad przez osob­ników tworzą­cych grupę złożoną. Grupy złożone tworzą społecznoś­ci lokalne, gdzie lid­er nie musi znać wszys­t­kich osob­ników, ale musi znać wszys­t­kich lid­erów grup złożonych, tworzą­cych tę społeczność lokalną.
    Każ­da gru­pa, poczy­na­jąc od grupy pod­sta­wowej, a na pop­u­lacji Homo Sapi­ens kończąc, musi posi­adać „swój język” — swoiste połączenia par „znaczące-znac­zone” oraz łańcuchów językowych z kon­tek­stem zewnętrznym. Nieza­leżnie od skali unifikacji języ­ka wewnątrz grupy złożonej, w każdej grupie pod­sta­wowej będą pary znaczące-znac­zone i łańcuchy językowe specy­ficzne dla tej grupy. Podob­nie w gru­pach złożonych i społecznoś­ci­ach. Jed­ną od drugiej wyróż­ni­ać będą swoiste „określe­nia”.
    Język bowiem jest z jed­nej strony „spoi­wem” każdej grupy, a z drugiej ele­mentem „izolu­ją­cym” tę grupę od innych.
    Rozwój cywiliza­cji Homo Sapi­ens doprowadz­ił do sytu­acji, w której „pamięć” kon­tek­stów zewnętrznych zapisanych w postaci obrazów, zapachów, dotyku, smaku, dźwięków, został zastą­pi­ony ich „znaczą­cy­mi”. Cała wiz­ja świa­ta zewnętrznego została zawarta w łańcuchach językowych.
    Ma to olbrzymie kon­sek­wenc­je.
    Jeżeli jeden osob­nik ma przed sobą drugiego osob­ni­ka posługu­jącego się bard­zo zbliżonym językiem, może przekazać mu za pomocą łańcuchów językowych pewien kon­tekst zewnętrzny, wywołu­jąc u niego bard­zo podob­ny „sens”. Tak pow­stał „mit”. Dru­gi osob­nik nie musi „zwery­fikować” danego łańcucha językowego, aże­by przys­woić sobie jego sens. „Mit” określimy jako „niezw­ery­fikowany łańcuch językowy”.
    U ssaków, pro­ces odt­warza­nia gatunku, wyma­ga adap­tacji młodego, rodzącego się jako zdol­nego do samodziel­nego ist­nienia, lecz nie do samodziel­nego bytu, osob­ni­ka. Okres doras­ta­nia zakła­da pro­ces „uczenia się”, czyli przek­sz­tał­ca­nia się nowo nar­o­d­zonego osob­ni­ka w „dorosłego”, zdol­nego do prokreacji i samodziel­nego funkcjonowa­nia. Pro­ces uczenia się, to naby­wanie umiejęt­noś­ci od osob­ników dorosłych, w tym umiejęt­noś­ci przestrze­ga­nia zasad funkcjonowa­nia w grupie.
    Młody osob­nik Homo Sapi­ens uczy się par znaczące-znac­zone i potem łańcuchów językowych podob­nie jak wszys­t­kich odruchów i zasad. Metodą „prób i błędów”, pow­sta­ją połączenia kon­tekst-łańcuch językowy.
    Móz­gi ssaków mają zdol­ność „wyobraża­nia sobie” danego kon­tek­stu. To pozwala osob­nikowi znaleźć miejsce gdzie jest woda lub poży­wie­nie. Po pojaw­ie­niu się danej potrze­by, odpowied­nie „wyobraże­nie”, prowadzi osob­ni­ka do celu. W podob­ny sposób pojaw­ia­ją się wyobraże­nia „łańcuchów językowych”. Może­my to określić jako „myśle­nie”. Myśle­nie — wyobraże­nie sobie łańcuchów językowych, niczym nie różni się od „myśle­nia” — wyobraża­nia sobie obrazów, zapachów, dźwięków itd. W ten sam sposób dzi­ała to u wszys­t­kich ssaków. Dlat­ego tak częs­to zaskaku­je nas „inteligenc­ja” zwierząt. „Inteligencją” nazwiemy tutaj zdol­ność do kre­owa­nia nowych zachowań w zmody­fikowanych kon­tek­stach, w celu osiąg­nię­cia celu. U ludzi doty­czy to również oper­owa­nia na łańcuchach językowych.
    Per­ma­nent­na zdol­ność do „uczenia się”, doty­czy zarówno Homo Sapi­ens, jak i innych gatunków ssaków. Nazy­wamy to „zdoby­waniem doświad­czenia”. Rozwiązy­wanie prob­lemów w związku z pojaw­ie­niem się nowego kon­tek­stu, pozwala na naby­wanie umiejęt­noś­ci. To z kolei stwarza możli­woś­ci rozwiązy­wa­nia prob­lemów w coraz bardziej wyma­ga­ją­cych kon­tek­stach. W ten sposób dzikie zwierzę­ta, którym „udało się” uniknąć wielu pułapek i niebez­pieczeństw, mogą, dzię­ki zdobyte­mu doświad­cze­niu, być nieuch­wytne dla polu­ją­cych na nich ludzi. „Nabyte umiejęt­noś­ci” pozwala­ją im na spostrzeże­nie wszel­kich „zasadzek”.
    Podob­nie Homo Sapi­ens, jeżeli posi­adł odpowied­nie doświad­cze­nie w oper­owa­niu łańcucha­mi językowy­mi, może kre­ować bard­zo ciekawe nowe rozwiąza­nia, czyli nowe łańcuchy językowe. „Mity”, czyli niezw­ery­fikowane łańcuchy językowe, stanow­ią najwięk­szą przeszkodę w tworze­niu nowych łańcuchów językowych czy też nowych sposobów przek­sz­tał­ca­nia materii.
    Mity mogą być zarówno wery­fikowalne jak i niew­ery­fikowalne. Tworzą swoistą „klatkę mity­czną”, wery­fiku­jącą wszelkie „myśle­nie”. Wiz­ja świa­ta zewnętrznego, opisanego łańcucha­mi językowy­mi, wyz­nacza Homo Sapi­ens kierun­ki dzi­ałań. Składa­jąc się w swo­jej prze­waża­jącej masie z mitów, tworzy „człowieka mity­cznego”.
    W pro­ce­sie adap­tacji-edukacji, ze wzglę­du na wielkość zbioru zarówno samych par znaczą­cych-znac­zonych jak i łańcuchów językowych, „społeczeńst­wo” wyma­ga od nowo nar­o­d­zonego osob­ni­ka przyswa­ja­nia łańcuchów językowych bez możli­woś­ci wery­fikowa­nia ich w kon­tekś­cie zewnętrznym. Zde­cy­dowana więk­szość z nich przyswa­jana jest w formie „mitów”. Dla młodego, bez więk­szego doświad­czenia osob­ni­ka, nie ist­nieje możli­wość odróżnienia mitów wery­fikowal­nych, w tym mitów praw­dopodob­nych, od mitów niew­ery­fikowal­nych. Tworzy więc swo­ją „wiz­ję świa­ta zewnętrznego” jako jed­norod­ną całość bez dzie­le­nia na łańcuchy językowe racjon­alne i mity. Wprowadze­nie do wiz­ji świa­ta zewnętrznego młodego osob­ni­ka mitów, ze wzglę­du na brak możli­woś­ci kry­ty­cznego pode­jś­cia, do przyswa­janych przez niego łańcuchów językowych, jest sto­sunkowo proste. Tak zbu­dowana klat­ka mity­cz­na „bloku­je” skutecznie możli­wość i potrze­bę wery­fikacji tych mitów.
    Odruch jest pod­sta­wowym sposobem funkcjonowa­nia ssaków. Gdy­by polu­ją­cy osob­nik, za każdym razem, ekspery­men­tował z siłą i kierunk­iem ataku, nie był­by w stanie przeżyć. Podob­nie trud­no sobie wyobraz­ić osob­ni­ka, ekspery­men­tu­jącego za każdym razem, jak łyżką prze­nieść potrawę z talerza do ust. Wyko­rzys­tu­je­my do tego wrod­zone lub nabyte odruchy.
    Podob­nie wyglą­da uży­wanie łańcuchów językowych w określonych kon­tek­stach. Odru­chowo je „wypowiadamy” lub odt­warza­my w „myśli”, w chwili pojaw­ienia się określonego kon­tek­stu.
    Cały pro­ces „burzy mózgów” opiera się na tym, że być może w, częs­to nie na tem­at wypowiedzi­ach pojawi się „impuls”, który wyz­woli pro­ces wykre­owa­nia właś­ci­wego łańcucha językowego. Bez tego odruchy w uży­wa­niu łańcuchów językowych powodu­ją, że zapęt­la­ją się one i na wyjś­ciu dają stale ten sam, niezad­owala­ją­cy nas wynik.
    Odruchy powodu­ją „prze­języ­czenia się”, kiedy nakłada­ją się na siebie bodźce, wywołu­jące różne odruchy językowe. Mówie­nie „nie na tem­at”, kiedy bodźce sko­jarzą nas nie z tymi łańcucha­mi językowy­mi. Psy­chi­a­trzy częs­to sto­su­ją metodę, w której pac­jent ma szy­bko podać łańcuch językowy „sko­jar­zony” z obrazem lub słowem. Poma­ga to poz­nać wiz­ję świa­ta zewnętrznego danego pac­jen­ta.
    Tak jak sportow­cy potrafią w sposób bardziej lub mniej elasty­czny zmieni­ać swo­je odruchy ciała, podob­nie są oso­by, które w sposób bardziej lub mniej elasty­czny potrafią zmieni­ać swo­je odruchy w zakre­sie uży­wa­nia łańcuchów językowych. Ludzie różnią się wielkoś­cią zbioru łańcuchów językowych, określanych jako „wiedza”, szy­bkoś­cią i skutecznoś­cią przyswa­ja­nia nowych łańcuchów językowych, określanych jako „pamięć” oraz doświad­cze­niem w zakre­sie oper­owa­nia tymi łańcucha­mi językowy­mi, określanym jako inteligenc­ja.
    Podob­nie jak ciało do elasty­cznoś­ci ruchu, tak mózg moż­na wytrenować do kre­owa­nia coraz liczniejszych odruchów w uży­wa­niu łańcuchów językowych.
    To wszys­tko nadal nie czyni z Homo Sapi­ens „człowieka rozum­nego”.
    Wiz­ja świa­ta zewnętrznego, zawarta w łańcuchach językowych, wyz­nacza dzi­ała­nia w świecie rzeczy­wistym, opier­a­jąc się w równym stop­niu na łańcuchach językowych zwery­fikowanych, jak i mitach wery­fikowal­nych i niew­ery­fikowal­nych.
    Podle­ga więc „sterowa­niu” przez tych, którzy dane mity wprowadzili do powszech­nego uży­cia w danej społecznoś­ci.
    Dlat­ego, nieza­leżnie od wiedzy, pamię­ci i inteligencji, moż­na określić ludzi mianem Homo Loquitur, czyli „człowiek mówią­cy”. Homo Sapi­ens nade­jdzie z chwilą odd­zie­le­nia racjon­al­nych łańcuchów językowych od mitów wery­fikowal­nych, a tych z kolei od mitów niew­ery­fikowal­nych.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy