Artykuł

Anna Chęćka: Biblioteka Babel czy niebo Platona?

Idea nieskończoności znajduje w sztuce tak wdzięczną partnerkę, że opisowi ich relacji można by poświęcić książkę. Oto kilka zależności między tworzeniem, odbiorem sztuki i nostalgią za bezkresem, które stanowią niewyczerpalne źródło refleksji.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2021 nr 3 (39), s. 23–24. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Zasada non finito

Este­ty­ka zna poczu­cie winy, rady­kal­ne­go nie­po­ko­ju w obli­czu skoń­czo­ne­go two­ru. Nie cho­dzi tyl­ko o to, że wiersz, sym­fo­nia czy płót­no mogły­by się w ogó­le nie poja­wić […]. Nawet naj­do­sko­nal­szy przed­miot este­tycz­ny […] sta­no­wi odstęp­stwo od roz­le­glej­szych moż­li­wo­ści (Ste­iner 2004, s. 31)

– zauwa­ża w Gra­ma­ty­kach two­rze­nia Geo­r­ge Ste­iner i ana­li­zu­je dyna­mi­kę roz­cza­ro­wa­nia odczu­wa­ne­go przez wiel­kich twór­ców. Per­ma­nent­ne nie­za­do­wo­le­nie cha­rak­te­ry­zo­wa­ło dzie­ła samo­zwań­cze­go geniu­sza, jakim był Michał Anioł. Otwar­cie gło­sił, że nie ma żad­nych rywa­li i nikt nie może się z nim rów­nać, a jed­nak aż dwie trze­cie rzeźb pozo­sta­wił w sta­nie niedokończonym.

Zasa­da non fini­to nie była jed­nak wyłącz­nie prze­ja­wem nie­za­do­wo­le­nia twór­cy. Vasa­ri tłu­ma­czył, że

non fini­to Micha­ła Anio­ła odzwier­cie­dla wznio­słość jego idei, któ­re cią­gle leżą poza zasię­giem jego dło­ni (Vasa­ri 1980, s. 521).

Współ­cze­sny neu­ro­bio­log Semir Zeki doda­je, że jako arty­sta wie­rzą­cy w Boga Buona­rot­ti nie koń­czył dzie­ła, gdy czuł, że nie domknie go boska inter­wen­cja. Ten trop wska­zu­je sam Michał Anioł w jed­nym ze swo­ich sonetów:

Więc młot zosta­nie mój w nieukończeniu/ Gdy nie da warsz­tat nieb pomo­cy chyżej/ Bo tu na świe­cie był jeden jedy­ny” (Buonar­ro­ti 1922, s. 133).

Zda­niem Zekie­go zasa­da non fini­to ilu­stru­je nie­za­do­wo­le­nie arty­sty z prób oży­wie­nia w sztu­ce takich syn­te­tycz­nych pojęć jak pięk­no i dosko­na­łość. Non fini­to postrze­ga­ne z per­spek­ty­wy neu­ro­bio­lo­gicz­nej cie­ka­wie współ­brz­mi z wielo­znacznością dzieł:

Jed­ne i dru­gie są nie­sta­bil­ne poznaw­czo – stwier­dza Zeki – w obu wypad­kach mózg może nadać temu same­mu dzie­łu wie­le rów­nie uza­sad­nio­nych inter­pre­ta­cji, rzu­tu­jąc na odbiór roz­ma­itych pojęć (Zeki 2012, s. 100).

Tam, gdzie sztu­ka wykra­cza poza oczy­wi­stość w stro­nę nie­okre­ślo­no­ści i tajem­ni­cy, dla nasze­go mózgu rodzi się nadzie­ja na prze­kro­cze­nie poznaw­czych ograniczeń.

Migotliwość znaczeń

O sile wie­lo­znacz­no­ści wspo­mi­nał Artur Scho­pen­hau­er, gdy zauwa­żał, że

szki­ce wiel­kich mistrzów nie­raz moc­niej oddzia­łu­ją niż ich malo­wa­ne obra­zy (Scho­pen­hau­er 2009, s. 576–577).

Intry­gu­ją­co pre­zen­tu­je się na tym tle idea dzie­ła otwar­te­go Umber­to Eco albo Roma­na Ingar­de­na kon­cep­cja kon­kre­ty­za­cji este­tycz­nej. Ta ostat­nia daje odbior­cy szan­sę oży­wia­nia war­to­ści tkwią­cych w dzie­le sztu­ki in poten­tia, lecz odkry­wa­nych dopie­ro w nie­po­wta­rzal­nym prze­ży­ciu este­tycz­nym. Czy jest to pro­ces nie­skoń­czo­ny? Cho­ciaż pod­miot kon­kre­ty­zu­ją­cy poru­sza się w obsza­rze koniecz­no­ści wyzna­cza­nej przez dzie­ło sztu­ki, to zara­zem doświad­cza wolności.

Zde­cy­do­wa­nie dosad­niej ujmo­wał to Roland Bar­thes w odnie­sie­niu do tek­stu lite­rac­kie­go; nazy­wał go prze­cież „galak­ty­ką signi­fiant, a nie struk­tu­rą signi­fié”, akcen­tu­jąc to, że tekst „nie ma począt­ku”, zaś kody, któ­re tekst uru­cha­mia, „są nie­roz­strzy­gal­ne”. Cha­os, któ­ry ujaw­nia się w wyni­ku takiej czy­tel­ni­czej omni­po­ten­cji, może nie­po­ko­ić. Recep­ta Barthes’a zre­ali­zo­wa­na przez zbyt zuchwa­łe­go pacjen­ta pro­wa­dzi do lek­ce­wa­że­nia zna­czeń, jakie dzie­ło otwie­ra jedy­nie przed wraż­li­wym i uważ­nym odbior­cą. Wyda­je się zatem, że kon­kre­ty­za­cja este­tycz­na – potrak­to­wa­na jako spór o praw­dę – wyma­ga usza­no­wa­nia dia­lek­tycz­ne­go napię­cia pomię­dzy wol­no­ścią i koniecz­no­ścią. „Rze­czy­wi­stej obec­no­ści” auto­ra w dzie­le doświad­cza się nie­czę­sto, choć zda­rza się to zwłasz­cza w kon­tak­cie z arcy­dzie­łem. W este­tycz­nym olśnie­niu rozu­mie­my, co miał na myśli Beetho­ven notu­ją­cy w par­ty­tu­rze słyn­ne es muss sein, któ­re być może nale­ży odczy­ty­wać jako odna­le­zie­nie w pro­ce­sie twór­czym przed­ustaw­ne­go porząd­ku struk­tur. Nie­skoń­czo­ność ujaw­nio­na w takim porząd­ku nie jest nazna­czo­na dowol­no­ścią ani cha­osem. Trud­no roz­strzy­gnąć, czy w isto­cie nie jest to skoń­czo­ność – zna­na z biblio­te­ki Bor­ge­sa, a więc ope­ru­ją­ca tak ogrom­ną ilo­ścią kom­bi­na­cji, że żad­ne ludz­kie pozna­nie i tak nie jest w sta­nie wyczer­pać ich bogactwa.

Poza czasem i śmiercią

Wiel­kość dzie­ła lub raczej mia­ra two­rze­nia […] pole­ga na obna­ża­niu pozo­rów prze­mi­ja­nia i śmier­ci (Jusz­czak 2009, s. 519)

– stwier­dza w ese­ju Dla­cze­go? Wie­sław Jusz­czak i prze­su­wa akcent z kon­kre­ty­za­cji este­tycz­nej na egzy­sten­cjal­ną, a nawet – numi­no­tycz­ną (sakral­ną).

Zry­wa­na w potocz­nym byto­wa­niu cią­głość ist­nie­nia […] rodzi lęk, nie­pew­ność, pesy­mizm – ten obraz wiel­ka sztu­ka negu­je, roz­bi­ja. Jest prze­to dia­lo­giem ze śmier­cią. Dia­lo­giem u wiel­kie­go arty­sty, w wiel­kim dzie­le, zawsze zwy­cię­skim: śmier­ci nie ma, nie ma muru, pod któ­rym ginie­my. Jest nie­ustan­nie się otwie­ra­ją­cy, nie­skoń­czo­ny hory­zont (Jusz­czak 2009, s. 519).

Podob­ny trop obie­ra Hila­ry Law­son, autor książ­ki Clo­su­re (Routled­ge 2001), któ­ry ludz­kie dąże­nia dzie­li na prag­ma­tycz­ne poszu­ki­wa­nie domknię­cia i tęsk­no­tę za otwar­ciem, prze­świ­tem. Sztu­ka i reli­gia w oczy­wi­sty spo­sób speł­nia­ją to dru­gie dąże­nie. Ich sojusz­nicz­ką oka­zu­je się mate­ma­ty­ka, któ­ra – podob­nie jak u wcze­śniej cyto­wa­ne­go Ste­ine­ra – wraz z muzy­ką i misty­ką zda­je się two­rzyć, wywie­dzio­ne z Tima­jo­sa, trzy figu­ry bra­ku uwa­run­ko­wań. Ste­iner zasta­na­wia się nad rela­cja­mi mię­dzy nimi w kon­tek­ście wiel­kie­go spo­ru o to, czy sztu­ka jest wyni­kiem odkry­wa­nia, czy two­rze­nia. Fascy­nu­je go to, że

geo­me­tria Eukli­de­sa, pre­lu­dia i fugi Bacha dają poczu­cie nie­uchron­no­ści (Ste­iner 2004, s. 57)

ale widzi zara­zem, że

mate­ma­ty­ka, tak samo jak muzy­ka, nie­sie ze sobą inno­wa­cję, rady­kal­ny skok w to, co nie­ocze­ki­wa­ne (Ste­iner 2004, s. 57).

Nie roz­strzy­ga spo­ru mię­dzy two­rze­niem a odkry­wa­niem. Godzi się na ich dialektykę.

A co na to pla­to­ni­cy? Ich zda­niem dzie­ła sztu­ki muzycz­nej nale­ży trak­to­wać jako abs­trak­cyj­ne przed­mio­ty ist­nie­ją­ce ab aeter­no (od zawsze). W akcie kom­po­no­wa­nia utwór zosta­je prze­pro­wa­dzo­ny z ist­nie­nia poten­cjal­ne­go do real­ne­go. I choć zgo­da na uzna­nie muzy­ki za odkry­cie kłó­ci się z rozu­mie­niem sztu­ki jako wytwo­ru dzia­łań uta­len­to­wa­ne­go czło­wie­ka, to sta­no­wi nie­ma­łą poku­sę dla tych spo­śród nas, któ­rzy w sztu­ce loku­ją swo­ją nostal­gię za nie­bem Platona.


Anna Chęć­ka – dr hab. filo­zo­fii, pia­nist­ka, wykła­dow­czy­ni w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go. Łączy pisa­nie i mówie­nie o muzy­ce z grą na for­te­pia­nie. Autor­ka ksią­żek Dyso­nan­se kry­ty­ki. O oce­nie wyko­na­nia utwo­ru muzycz­ne­go (2008), Ucho i umysł. Szki­ce o doświad­cza­niu muzy­ki (2012), A jak Apol­lo. Bio­gra­fia Alfre­da Cor­to­ta (2019), Słuch meta­fi­zycz­ny (2020). Publi­ku­je w „Ruchu Muzycz­nym” jako kry­tycz­ka i eseistka.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Anna Koryzma

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy