Artykuł

Antoni B. Stępień: Wiemy, że istnieje Bóg jako ostateczna racja istnienia świata

Wywiad z prof. Antonim B. Stępniem, wybitnym polskim filozofem, przedstawicielem tomizmu egzystencjalnego otwartego na fenomenologię.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 6, s. 25–27. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Czy problem Boga jest istotną kwestią filozoficzną?

Prob­lem Boga z całą pewnoś­cią jest ważną kwest­ią świato­poglą­dową, ale jest także istot­ną kwest­ią metafizy­czną. Teo­ria bytu musi postaw­ić sobie pytanie o ostate­czną przy­czynę ist­nienia i dlat­ego jest to istot­ny prob­lem w tej kwestii. Otóż jeżeli napo­tykamy byty, które nie ist­nieją z isto­ty swo­jej, lecz ist­nieją dzię­ki czemuś, to pow­sta­je pytanie o rację ich ist­nienia. Świat jest to układ takich bytów, które nie ist­nieją same dzię­ki sobie. Świat nie ist­nieje moc­niej niż jego skład­ni­ki. Cały świat musi ist­nieć dzię­ki czemuś ostate­czne­mu. Posługu­ję się tu zasadą racji dostate­cznej.

Jaki argument za istnieniem Boga jest najbardziej przekonujący?

W filo­zofii nie mówimy o tym, czy argu­men­ty są przekonu­jące. Ta kat­e­go­ria przysługu­je psy­chologii lub socjologii. Dla filo­zo­fa ważne jest to, czy argu­ment jest uza­sad­niony i który z dostęp­nych argu­men­tów jest naj­moc­niej uza­sad­niony w swo­jej pre­ten­sji do prawdzi­woś­ci. Jaki zatem moim zdaniem jest najsil­niejszy argu­ment? Odpowiedzi­ałbym, że ten, który korzys­ta z zasady racji dostate­cznej i jest związany ze sposobem ist­nienia otacza­ją­cych nas bytów.
Jakie rac­je prze­maw­ia­ją za odrzuce­niem tezy o ist­nie­niu Boga lub zaw­iesze­niem sądu w tej kwestii?

Moim zdaniem nie ma rzetel­nych argu­men­tów za odrzuce­niem tezy o ist­nie­niu Boga. Wszys­tkie znane argu­men­ty są par­alo­giz­ma­mi lub pole­ga­ją na nieporozu­mieni­ach, które mogą wynikać z niedokład­noś­ci myśle­nia lub niez­na­jo­moś­ci przed­mio­tu. Bard­zo częs­to jest to spowodowane antropo­mor­ficznym trak­towaniem Boga, a ta kwes­t­ia jest ściśle związana z kole­jnym pytaniem.

Czy istnienie Boga wyklucza/wykluczałoby wolność człowieka?

Trud­ność w odpowiedzi na to pytanie kry­je się w sposo­bie rozu­mienia Boga. Jest on rozu­mi­any inaczej w różnych odmi­anach pla­toniz­mu, inaczej w tomizmie egzys­tenc­jal­nym, a inaczej, kiedy mówimy o Bogu, dys­ponu­jąc scjen­tysty­czny­mi kat­e­go­ri­a­mi myśle­nia. Jeżeli przyj­mu­je się kon­cepcję Boga –
Bytu Abso­lut­nego osobowego, jak to jest w tomizmie egzys­tenc­jal­nym, to mówie­nie o Bogu jako o samoist­nym akcie ist­nienia jest orzekaniem na zasadzie analogii tran­scen­den­tal­nej lub metaforycznej. Częs­to jed­nak zapom­i­namy, że moż­na orzekać o Bogu tylko w taki sposób i to może być głównym powo­dem trud­noś­ci w odpowiedzi na pytanie o wol­ność człowieka.

Leszek Kołakows­ki w swoim Hor­ror meta­physi­cus pokazu­je, do czego prowadzi taka pró­ba mówienia o Bogu. Gdy orzekamy o Nim w sposób jed­noz­naczny, a nie ana­log­iczny czy metaforyczny, popadamy w sprzeczność lub w same negaty­wne określe­nia.

Jeżeli nato­mi­ast będziemy mówić o Bogu, trzy­ma­jąc się zasady analogii, to zagad­nie­nie ograniczenia przez Niego ludzkiej wol­noś­ci okazu­je się kwest­ią nie najlepiej postaw­ioną.

Co wiemy o Bogu dzięki filozofii, a co dzięki religii?

Na pod­staw­ie rozważań metafizy­cznych wiemy, że ist­nieje Bóg – abso­lut­ny, pier­wot­ny byt osobowy – jako ostate­cz­na rac­ja ist­nienia świa­ta (ze wszys­tki­mi tego kon­sek­wenc­ja­mi); ist­nieją­cy z isto­ty swo­jej, a więc nieogranic­zony w swym ist­nie­niu. Jeżeli stworzył świat (a wiemy, że ten świat ist­nieje nie dzię­ki sobie), to stworzył bez koniecznoś­ci, decyzją włas­nej woli; wobec tego musi­ał dokon­ać wyboru z licznych możli­woś­ci i uznać to, co wybrał, za dobre, godne wyboru.

Z objaw­ienia religi­jnego (w religii chrześ­ci­jańskiej) wiemy, że Bóg, powołu­jąc w świecie człowieka, szczegól­nie go umiłował i posłał w świat swego syna, aby ten – wcielony, prawdzi­wy człowiek nie­jako przy­bliżył ludziom osobę tran­scen­dent­nego Boga-Ojca wszechrzeczy. To jest najbardziej chy­ba niezwykłe w chrześ­ci­jańst­wie, lecz również nie­jako jest zapowiedziane przez to, że decyz­ja stworzenia człowieka w świecie pocią­ga za sobą szczegól­ną relację do człowieka.

Czy wiara w Boga stoi w sprzeczności z racjonalnością?

Pytanie o sprzeczność racjon­al­noś­ci i wiary w Boga nie jest najszczęśli­wiej postaw­ione. Trze­ba mieć na uwadze to, że wiara religi­j­na sytu­u­je nas na tere­nie świato­poglą­du. Filo­zofia nie uza­sad­nia wiary w Boga, lecz bada, poszuku­je ostate­cznej racji bytu. W tych poszuki­wa­ni­ach filo­zof dzi­ała racjon­al­nie, bo opiera się na zasadzie racji dostate­cznej i postępu­je w sposób nada­ją­cy się do inter­subiek­ty­wnej dyskusji. Stwierdze­nie o sprzecznoś­ci będzie tu możli­we tylko wtedy, gdy uznamy, że ta zasa­da jest nier­acjon­al­na.

Czy religii można przypisać jakąś rolę pozytywną?

Reli­gia pełni wiele pozy­ty­wnych ról w skali indy­wid­u­al­nej, a także społecznej. Z tym stwierdze­niem zgadza­ją się nie tylko teiś­ci, ale także agnos­ty­cy i ateiś­ci. Pon­ad­to myśli­ciele z kręgu psy­choanal­i­ty­cznego (np. Fromm) również pod­kreśla­ją pozy­ty­wną rolę religi­jnoś­ci w psy­chicznej inte­gracji oso­by i rozsz­erza­ją to stwierdze­nie, mówiąc, że reli­gia pełni istot­ną funkcję w inte­gracji społecznej. Wspom­ni­any już przeze mnie wcześniej Leszek Kołakows­ki taką społeczną ważność przyp­isy­wał chrześ­ci­jańst­wu.

Dodam tylko jeszcze, że wal­ka z religią lub przyp­isy­wanie jej negaty­wnej roli – czy to indy­wid­u­al­nej, czy społecznej – jest według mnie postępowaniem wysoce nier­acjon­al­nym.

Czy naturalistyczny obraz świata stanowi jedyną rozsądną alternatywę dla teizmu?

Nat­u­ral­isty­czny obraz świa­ta nie stanowi żad­nej rozsąd­nej alter­naty­wy dla teiz­mu. Przede wszys­tkim należy zwró­cić uwagę, iż nie uwzględ­nia on tego, że nie moż­na przełożyć tego, co dzieje się w umyśle, na pro­cesy elek­tro­mag­ne­ty­czne i chemiczne, które mają miejsce w mózgu. Mózg i ciało człowieka uczest­niczą w myśle­niu, lecz nie należy zapom­i­nać, że myśli się umysłem. Nat­u­ral­izm jedynie w świecie szu­ka jego racji ist­nienia i w podob­ny sposób próbu­je sprowadz­ić człowieka jedynie do pro­cesów zachodzą­cych w jego orga­nizmie, a ten opis nic nie mówi o jego (umysłu) naturze.

Czy nauka jest w stanie przyjść z pomocą w rozważaniach dotyczących Boga, życia po śmierci lub religii?

Zas­tanówmy się na początek nad samym sfor­mułowaniem tego pyta­nia, ponieważ nie jest ono właś­ci­we. Otóż rozważa­nia doty­czące Boga lub życia po śmier­ci mogą być dwo­jakie: filo­zoficzne lub świato­poglą­dowe. Inna jest ich metody­ka i inny cel postępowa­nia. Reli­gia jest nato­mi­ast pewnym typem lub skład­nikiem świato­poglą­du.

Racjon­al­ny świato­pogląd nie tylko może, lecz powinien korzys­tać z filo­zofii. Należy jed­nak pamię­tać, że czym innym jest zawodowe upraw­ian­ie filo­zofii, a czym innym korzys­tanie z jej wyników w celu zbu­dowa­nia świato­poglą­du.

Czy Pan Profesor boi się śmierci?

Nie moż­na bać się tego, co jest nieuchronne. Oczy­wiś­cie, moż­na bać się sposobu, okolicznoś­ci, bezpośred­nich następstw w tym świecie naszej śmier­ci, np. by nie spraw­ić kłopo­tu najbliższym. Samej jed­nak śmier­ci bać się nie trze­ba, bo był­by to lęk przed swoim sposobem ist­nie­nienia, a prze­cież nie mogę bać się mojego sposobu ist­nienia.

Prob­lem ze śmier­cią jest związany z tym, że człowiek jest jed­noś­cią psy­chofizy­czną i ten styk spraw­ia mu trud­noś­ci. Jest w nim sfera emocjon­al­na, którą trze­ba uporząd­kować, i nie stanowi to łatwego zada­nia, a dla niek­tórych ludzi – wyda­je się – jest to wręcz zadanie niewykon­alne, z którym nie mogą sobie poradz­ić. Pew­na część samobójców nie zda­je sobie sprawy, co znaczy nie zgadzać się na swój sposób ist­nienia. Lęk przed cier­pi­e­niem lub inny­mi trud­noś­ci­a­mi jest w nich tak wiel­ki, że doprowadza ich do des­per­ack­iego aktu lik­widacji swo­jego włas­nego ist­nienia. Trze­ba mieć na uwadze to, że każdy człowiek jest uwikłany w sieć relacji. Nie mam tu na myśli relacji z rodz­iną, bo te są oczy­wiste. Samobój­ca zapom­i­na o tym, że jest także związany z całym społeczeńst­wem i popeł­ni­a­jąc samobójst­wo, zachowu­je się jak onty­czny anar­chista, bo nagle samowol­nie powodu­je wyr­wę w świecie.

Niezwyk­le waż­na jest umiejęt­ność zdys­tan­sowa­nia się wobec siebie, niek­tórych swoich emocji, nawet aktów woli, ale także wobec otoczenia. Filo­zofia poma­ga wyk­sz­tał­cić taką zdol­ność: wyostrza myśle­nie, ujaw­nia mech­a­nizm dzi­ała­nia woli i poma­ga budować właś­ci­wą postawę wobec otacza­jącego nas świa­ta.

Wywiad przeprowadz­iła Pauli­na Wie­jak


Antoni B. Stępień – emery­towany pro­fe­sor filo­zofii, były kierown­ik Kat­edry Teorii Poz­na­nia KUL. Członek m.in. Pol­skiego Towarzyst­wa Filo­zoficznego. Autor kilkuset książek i artykułów doty­czą­cych zagad­nień teorii poz­na­nia, metodologii nauk filo­zoficznych, metafizy­ki, este­ty­ki, his­torii filo­zofii współczes­nej. Hob­by: his­to­ria powszech­na, muzy­ka (klasy­cz­na i jaz­zowa), film, powieś­ci krymi­nalne i fan­tasty­czno-naukowe.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka. W pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci.

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy