Fragment z klasyka

Arthur Schopenhauer: Przyroda się nie martwi

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Świat jako wola i przed­sta­wie­nie, przeł. J. Gare­wicz, War­sza­wa: PWN 1994, t. I, s. 422–424.


Śiwa jako bóg tań­ca, Indie, ok. 950‑1000, Los Ange­les Coun­ty Museum of Art

Ponie­waż wola jest rze­czą samą w sobie, wewnętrz­ną tre­ścią, isto­tą świa­ta, a życie, świat wido­my, zja­wi­sko jest tyl­ko zwier­cia­dłem woli, więc będzie ono towa­rzy­szy­ło woli tak nie­ro­ze­rwal­nie, jak cia­łu jego cień; a gdy ist­nie­je wola, będzie też ist­nia­ło życie, świat. Życie woli życia jest więc zapew­nio­ne i póki wypeł­nia nas wola życia, nie mamy się co trosz­czyć o nasze ist­nie­nie, nawet w obli­czu śmier­ci. Zgo­da, widzi­my powsta­wa­nie i koniec jed­no­stek; ale jed­nost­ka jest tyl­ko zja­wi­skiem, ist­nie­je tyl­ko w pozna­niu pod­le­głym regu­le pod­sta­wy dosta­tecz­nej, prin­ci­pium indi­vi­du­atio­nis; praw­da, dosta­je w nim życie jako dar, wyła­nia się z nico­ści, a potem przez śmierć dar ten tra­ci i powra­ca do nico­ści. Ale prze­cież chce­my roz­pa­try­wać życie filo­zo­ficz­nie wła­śnie, tj. zgod­nie z jego ide­ami, a wte­dy znaj­dzie­my, że ani woli rze­czy samej w sobie wszyst­kich zja­wisk, ani pod­mio­tu pozna­nia, obser­wa­to­ra wszyst­kich zja­wisk, nie doty­ka­ją w żaden spo­sób naro­dzi­ny i śmierć. Naro­dzi­ny i śmierć nale­żą wła­śnie do zja­wisk woli, a więc do życia, a dla nie­go istot­ne jest wystę­po­wa­nie w jed­nost­kach, któ­re powsta­ją i giną jako ulot­ne, wystę­pu­ją­ce w cza­sie prze­ja­wy tego, co samo przez się cza­su nie zna, ale musi wystę­po­wać we wspo­mnia­ny spo­sób, by uprzed­mio­to­wić wła­ści­wą sobie isto­tę.

Naro­dzi­ny i śmierć jed­na­ko nale­żą do życia i rów­no­wa­żą się nawza­jem jako istot­ne warun­ki lub, jeśli ktoś woli takie wyra­że­nie, jako bie­gu­ny całe­go zja­wi­ska życia. Mito­lo­gia hin­du­ska, naj­mą­drzej­sza ze wszyst­kich, wyra­ża to w ten spo­sób, że wła­śnie temu bogu, któ­ry sym­bo­li­zu­je znisz­cze­nie, śmierć (jak Brah­ma, naj­bar­dziej grzesz­ny i naj­niż­szy bóg Tri­ma­tris [Trój­cy hin­du­istycz­nej: Brah­my, Wisz­nu i Śiwy] – pło­dze­nie, powsta­wa­nie, a Wisz­nu – zacho­wa­nie życia), że, powia­dam, wła­śnie Śiwie rów­no­cze­śnie z łań­cu­chem tru­pich cza­szek na szyi daje jako atry­but lin­gam [czło­nek], sym­bol pło­dze­nia, któ­ry wystę­pu­je tu zatem jako rów­no­waż­nik śmier­ci, zazna­cza­jąc przez to, że pło­dze­nie i śmierć są istot­nie kore­la­ta­mi, któ­re się nawza­jem neu­tra­li­zu­ją i zno­szą. To samo nasta­wie­nie skła­nia­ło Gre­ków i Rzy­mian do zdo­bie­nia kosz­tow­nych sar­ko­fa­gów, tak jak to dziś jesz­cze widzi­my, sce­na­mi uczt, tań­ców, wesel, polo­wań, walk zwie­rząt, bacha­na­liów, a więc obra­za­mi naj­moc­niej­szych prze­ja­wów życia, któ­re poka­zu­ją nam oni nie tyl­ko poprzez takie zaba­wy, lecz nawet poprzez zmy­sło­we gru­py aż po kopu­la­cję saty­rów z koza­mi. Celem było nie­wąt­pli­wie przej­ście od śmier­ci opła­ki­wa­nej jed­nost­ki do wska­za­nia z całym naci­skiem na nie­śmier­tel­ne życie natu­ry i danie przez to do zro­zu­mie­nia, choć bez abs­trak­cyj­nej wie­dzy, że cała przy­ro­da jest prze­ja­wem, a tak­że speł­nie­niem woli życia. For­ma­mi tego prze­ja­wu są czas, prze­strzeń i przy­czy­no­wość, za ich zaś pośred­nic­twem ujed­nost­ko­wie­nie, któ­re pocią­ga za sobą, że indy­wi­du­um koniecz­nie powsta­je i ginie, lecz to rów­nie mało obcho­dzi wolę życia, któ­rej prze­ja­wu jed­nost­ka jest nie­ja­ko tyl­ko poje­dyn­czym egzem­pla­rzem lub oka­zem [gatun­ku], jak nie doty­ka całej przy­ro­dy śmierć jed­ne­go indy­wi­du­um. Nie na nim bowiem, lecz tyl­ko na gatun­ku zale­ży przy­ro­dzie i na zacho­wa­nie gatun­ku nasta­je ona z całą powa­gą dba­jąc o nie­go tak roz­rzut­nie za pomo­cą ogrom­ne­go nad­mia­ru zaląż­ków i wiel­kiej siły popę­du roz­rod­cze­go. Nato­miast nie ma dla niej i mieć nie może żad­nej war­to­ści, gdyż kró­le­stwem przy­ro­dy jest nie­skoń­czo­ny czas i nie­skoń­czo­na prze­strzeń, a w nich nie­skoń­czo­na licz­ba moż­li­wych jed­no­stek i dla­te­go sta­le goto­wa jest zre­zy­gno­wać z jed­nost­ki, któ­ra jest zatem wysta­wio­na na zgu­bę w tysią­cz­ne spo­so­by i wsku­tek naj­błah­szych przy­pad­ków, zgu­bę prze­zna­czo­ną jej już od począt­ku i do któ­rej sama przy­ro­da ją wie­dzie, poczy­na­jąc od chwi­li, gdy przy­słu­ży­ła się do zacho­wa­nia gatun­ku. Sama przy­ro­da wyra­ża przez to cał­kiem naiw­nie wiel­ką praw­dę, że napraw­dę real­ność mają tyl­ko idee nie jed­nost­ki, tj. że one są peł­ną przed­mio­to­wo­ścią woli. Ponie­waż czło­wiek jest przy­ro­dą samą, i to na naj­wyż­szym szcze­blu jej samo­wie­dzy, zaś przy­ro­da jest zobiek­ty­wi­zo­wa­ną wolą życia, zatem jeśli czło­wiek zro­zu­miał ten punkt widze­nia i trwa przy nim, to snad­ną pocie­chę w obli­czu śmier­ci wła­snej i przy­ja­ciół uzy­ska, spo­glą­da­jąc wstecz na nie­śmier­tel­ne życie przy­ro­dy, któ­rą jest ona sam. W ten zatem spo­sób rozu­mieć nale­ży Śiwę z lin­ga­mem, w ten spo­sób owe sta­ro­żyt­ne sar­ko­fa­gi, któ­re obra­za­mi roz­pło­mie­nio­ne­go życia woła­ją do skar­żą­ce­go się obser­wa­to­ra: Natu­ra non con­tri­sta­tur [Przy­ro­da się nie mar­twi].


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Inte­re­su­ją­cy frag­ment. To cie­ka­we, że Scho­pen­hau­er będą­cy kom­plet­nym mizan­tro­pem, postrze­gał całą ludz­kość, a zatem i rów­nież sie­bie, jako prze­ja­wy jed­nej zasa­dy. Na ogół idea jed­no­ści, powią­za­na jest z miło­sier­dziem i współ­czu­ciem.

    Ponie­waż czło­wiek jest przy­ro­dą samą, i to na naj­wyż­szym szcze­blu jej samo­wie­dzy, zaś przy­ro­da jest zobiek­ty­wi­zo­wa­ną wolą życia, zatem jeśli czło­wiek zro­zu­miał ten punkt widze­nia i trwa przy nim, to snad­ną pocie­chę w obli­czu śmier­ci wła­snej i przy­ja­ciół uzy­ska, spo­glą­da­jąc wstecz na nie­śmier­tel­ne życie przy­ro­dy, któ­rą jest ona sam.”

  • AS: “Mito­lo­gia hin­du­ska, naj­mą­drzej­sza ze wszyst­kich”… !?!?!?
    AS !?!?!??? Filo­zo­fie!!! Dla nie­któ­rych naj­więk­szy ze wszyst­kich!!!!
    Nie!!!!

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy