Artykuł Filozofia umysłu Filozofia w filmie

Artur Szutta: Człowiek przyszłości (Bicentennial man), czyli o maszynie, która stała się człowiekiem

Zastanawiając się nad pozaludzkimi umysłami, kierujemy naszą uwagę w stronę zwierząt, roślin, nawet istot pozaziemskich – coraz częściej jednak bohaterami naszych rozważań stają się umysły budowanych przez nas w (niedalekiej?) przyszłości maszyn. Czy będą takie jak my, ludzie? Czy będą potrafiły tworzyć muzykę, delektować się zapachem kwiatów, wykwintnym smakiem czerwonego wina, kochać i być szczęśliwymi? Wspaniałą okazją do przemyśleń tego rodzaju jest reżyserowany przez Chrisa Columbusa film Bicentennial man, w którym Robin Williams jakże przekonująco wciela się w postać robota NDR-114.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2018 nr 6 (24), s. 52–53. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Gdzieś w nie­da­le­kiej przy­szło­ści rodzi­na Mar­ti­nów kupi­ła sobie andro­ida-AGD. Zada­niem robo­ta, nazwa­ne­go przez wła­ści­cie­li Andrew, mia­ło być poma­ga­nie w pra­cach domo­wych – w zmy­wa­niu naczyń, sprzą­ta­niu miesz­ka­nia, repe­ro­wa­niu zepsu­tych sza­fek. Jed­nak już od same­go począt­ku Andrew nie zacho­wu­je się jak stan­dar­do­wy robot: jest wraż­li­wy na pięk­no muzy­ki, cie­ka­wy świa­ta, potra­fi – wię­cej: lubi (przy­naj­mniej tak twier­dzi) – two­rzyć rze­czy pięk­ne (takie jak na przy­kład wyrzeź­bio­na w drew­nie figur­ka konia czy sta­ro­mod­nie wyglą­da­ją­ce zega­ry), prze­ja­wia tak­że zdol­ność do nawią­zy­wa­nia głę­bo­kich rela­cji z ludź­mi. Krót­ko mówiąc, Andrew z łatwo­ścią zdał­by test Turin­ga i to z o wie­le lep­szym efek­tem niż więk­szość praw­dzi­wych ludzi.

Naj­wy­raź­niej stwo­rze­nie sztucz­nej inte­li­gen­cji o tak „ludz­kich” cechach nie było zamia­rem jego twór­ców. W jakiejś czę­ści Andrew był dzie­łem przy­pad­ko­wej mody­fi­ka­cji w opro­gra­mo­wa­niu lub w struk­tu­rze sztucz­nych neu­ro­nów jego robo­cie­go „mózgu”. Jest zatem wyjąt­ko­wy – nie ma takie­go dru­gie­go robo­ta. Uni­kal­ne cechy Andrew zda­niem pana Mar­ti­na (Sam Neill), czło­wie­ka mądre­go o otwar­tym umy­śle, sta­no­wią jedy­nie zalą­żek tego, czym może się on stać w przy­szło­ści. Sty­mu­lu­je więc andro­ida, pod­su­wa­jąc mu książ­ki war­te czy­ta­nia, wcią­ga­jąc w roz­mo­wy o świe­cie, ludziach i życiu, zada­jąc pro­wo­ku­ją­ce do myśle­nia pyta­nia. Istot­ną rolę w doj­rze­wa­niu Andrew, czy może raczej jego stop­nio­wym sta­wa­niu się czło­wie­kiem, odgry­wa tak­że młod­sza cór­ka Mar­ti­nów, Aman­da. Uczy ona robo­ta poru­sza­nia się po mean­drach ludz­kiej psy­cho­lo­gii, w szcze­gól­no­ści ludz­kich emo­cji i uczuć. Od począt­ku zaprzy­jaź­nia się z andro­idem, a ich przy­jaźń doj­rze­wa wraz z dora­sta­ją­cą dziew­czyn­ką, póź­niej doj­rza­łą kobietą.

W mia­rę osią­ga­nia coraz dal­szych faz roz­wo­ju Andrew zaczy­na dostrze­gać nowe wymia­ry rze­czy­wi­sto­ści, coraz sub­tel­niej­sze aspek­ty mię­dzy­ludz­kich rela­cji. Sta­wia nowe pyta­nia, odkry­wa w sobie nowe pra­gnie­nia. Cza­sa­mi czy­ni to samo­dziel­nie, cza­sa­mi nowe idee pod­su­wa­ją mu pan Mar­tin i Aman­da. Odkry­wa, co to jest poczu­cie humo­ru, fascy­na­cja oso­bo­wo­ścią dru­giej oso­by. Pozna­je poję­cie wol­no­ści – i pra­gnie, aby uznać go za wol­ną isto­tę. Jak wie­lo­krot­nie powta­rza: chce odkryć i zre­ali­zo­wać swo­je prze­zna­cze­nie. Obser­wu­je­my histo­rię Andrew na prze­strze­ni wie­lu lat – zmie­nia­ją się cza­sy, przy­cho­dzą nowe poko­le­nia Mar­ti­nów, poko­le­nie jego pierw­szych wła­ści­cie­li się sta­rze­je, odcho­dzi. On sam coraz bar­dziej sta­je się ludz­ki – nie tyl­ko poprzez pro­ces pozna­wa­nia i inte­rak­cję z ludź­mi, ale tak­że korzy­sta­nie z coraz now­szych tech­no­lo­gii, któ­re upodob­nia­ją jego robo­cie cia­ło do ludz­kie­go. Coraz bar­dziej sub­tel­ne, coraz bar­dziej „ludz­kie” pod­ze­spo­ły pozwa­la­ją mu dozna­wać świat zmy­sło­wo, prze­ży­wać emo­cje, w koń­cu kochać, a nawet… (oj, powie­dział­bym za dużo).

Film wcią­ga i skła­nia do reflek­sji. Już od pierw­szej sce­ny, spo­tka­nia andro­ida z rodzi­ną Mar­ti­nów, Andrew intry­gu­je swo­im nie­stan­dar­do­wym zacho­wa­niem. Pomi­mo bla­sza­nej powierz­chow­no­ści nie pozwa­la patrzeć na sie­bie tyl­ko jak na przed­miot. Widzi­my w nim inte­li­gent­ną, wraż­li­wą i przy­ja­zną isto­tę. Przez moment nawet auto­rzy dają nam dostęp do jego pierw­szo­oso­bo­wej per­spek­ty­wy, co nie­ja­ko usta­wia nasze postrze­ga­nie jego jako oso­by z umy­słem, każe nam anga­żo­wać się w jego losy, współ­od­czu­wać i utoż­sa­miać się z nim. Cho­ciaż oglą­da­nie fil­mu jest inte­lek­tu­al­ną ucztą, to z filo­zo­ficz­ne­go punk­tu widze­nia to wej­rze­nie w głąb jeste­stwa Andrew jest nie­bez­piecz­ne – odbie­ra widzo­wi moż­li­wość wąt­pie­nia w ist­nie­nie umy­słu robota.

Auto­rzy przyj­mu­ją natu­ra­li­stycz­ne zało­że­nie, że tak jak ludz­ki mózg (będą­cy jedy­nie zbio­rem odpo­wied­nio zor­ga­ni­zo­wa­nej mate­rii) może wyło­nić z sie­bie świa­do­my, posia­da­ją­cy kwa­lia umysł, tak też maszy­na – choć zapro­jek­to­wa­na przez ludzi, któ­rzy póki co nie mają poję­cia, jak kon­stru­ować umy­sły – może jakimś zbie­giem oko­licz­no­ści umysł z sie­bie wyło­nić. Tym­cza­sem (zachę­cam do prze­czy­ta­nia eks­pe­ry­men­tu myślo­we­go w tym nume­rze „Filo­zo­fuj!”) ist­nie­ją poważ­ne wąt­pli­wo­ści co do tego, czy maszy­na – nie­waż­ne jak bar­dzo skom­pli­ko­wa­na by ona nie była – może posia­dać umysł (rozu­mia­ny jako coś, co rozu­mie, inter­pre­tu­je i posia­da pierw­szo­oso­bo­wą peł­ną kwa­liów per­spek­ty­wę). Prze­cież wszyst­ko to, co robi Andrew, może być dosko­na­łą wręcz imi­ta­cją ludz­kich zacho­wań, za któ­rą stoi jedy­nie bio­che­micz­na maszy­ne­ria i men­tal­na pust­ka. Zatem pozo­sta­je kwe­stią otwar­tą, kto ma rację: repre­zen­tant fir­my pro­du­ku­ją­cej NDR-114 twier­dzą­cy, że Andrew to tyl­ko rzecz, czy pan Mar­tins i Aman­da (szcze­gól­nie Aman­da), uwa­ża­ją­cy Andrew
za osobę.

Czło­wiek przy­szło­ści to nie tyl­ko film o umy­śle i oso­bo­wo­ści robo­ta, ale tak­że inte­re­su­ją­ce stu­dium ludz­kich umy­słów. Andrew, chcąc stać się takim jak czło­wiek, musi uczyć się spe­cy­ficz­nie ludz­kich postaw i spo­so­bu widze­nia świa­ta. Jego począt­ko­wo racjo­nal­ny umysł, opie­ra­ją­cy swo­je dzia­ła­nia na czy­sto logicz­nych rela­cjach pomię­dzy zda­nia­mi, sta­je co chwi­la wobec nowych zaga­dek zwią­za­nych z ludz­ką uczu­cio­wo­ścią, poczu­ciem humo­ru czy nie­do­sko­na­ło­ścią. Ta nie­do­sko­na­łość fascy­nu­je go – to dzię­ki niej, jak mówi jeden z napo­tka­nych przez nie­go boha­te­rów – jeste­śmy niepowtarzalni.

Czło­wiek przy­szło­ści nie jest zatem jedy­nie fan­ta­stycz­nym obra­zem moż­li­wej przy­szło­ści (już z tego tyl­ko powo­du war­to było­by go oglą­dać), jest tak­że wcią­ga­ją­cym dra­ma­tem psy­cho­lo­gicz­nym oraz filo­zo­ficz­nym poli­go­nem, na któ­rym może­my z wiel­ką przy­jem­no­ścią oddać się waż­kim roz­wa­ża­niom doty­czą­cym ludz­kiej (i nie tyl­ko ludz­kiej) natu­ry. Jed­nym sło­wem (a raczej w trzech sło­wach): uczta dla filozofa!


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go i chiń­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Fot.: Kadr z fil­mu Czło­wiek przyszłości


czas: 2 godz. 10 min.
reży­se­ria: Chris Columbus
sce­na­riusz: Nicho­las Kazan
gatu­nek: melo­dra­mat, SF
pro­duk­cja: Niem­cy, USA
pre­mie­ra: 13 grud­nia 1999 (świat)

 

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy