Artykuł Eksperymenty myślowe Filozofia umysłu

Artur Szutta: E moc ja życia

Jak ważne są dla nas emocje? Czy powinniśmy się ich pozbyć, aby nie umniejszały naszej racjonalności? A może wręcz odwrotnie – życie bez nich byłoby pozbawione czegoś istotnego? W dojrzeniu odpowiedzi pomocny może być eksperyment myślowy oparty na opowiadaniu Jorge Bucaya, El Buscador (Poszukiwacz).

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 4 (16), s. 30–31. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.


Pewien podróż­ny posta­no­wił odpo­cząć po całym dniu dro­gi w miej­scu, któ­re zra­zu uznał za pięk­ny park pełen oka­za­łych kamie­ni pośród maje­sta­tycz­nych drzew i klom­bów kolo­ro­wych kwiatów.

Park oka­zał się cmen­ta­rzem, a kamie­nie nagrob­ka­mi, na któ­rych znaj­do­wa­ły się takie oto inskryp­cje: „Juan, żył lat 5, 4 mie­sią­ce i 2 dni”; „Miran­da, żyła lat 7, 1 mie­siąc i 3 dni”; „Anto­nio, żył lat 8 i 1 dzień”. Poru­szo­ny podróż­nik prze­szedł przez cały cmen­tarz i odkrył, że wszyst­kie pocho­wa­ne tam oso­by zmar­ły, prze­żyw­szy nie wię­cej niż 10 lat. Zapła­kał nad losem dzie­ci i ich nie­szczę­snych rodziców.

Prze­cho­dził wła­śnie obok nie­go kustosz cmen­ta­rza. Widząc smu­tek obce­go, zapy­tał, czy nie leży tutaj ktoś z jego bliskich.
– Dobry czło­wie­ku – odpo­wie­dział podróż­ny – nikt z moich bli­skich ­tutaj nie leży, jed­nak wzru­szył mnie los miesz­kań­ców pobli­skie­go mia­stecz­ka, któ­rzy tak wie­le małych jesz­cze dzie­ci musie­li pochować.
– Nie płacz, przy­by­szu, pozwól, że coś ci opo­wiem o tutej­szych zwy­cza­jach – rzekł kustosz i wska­zał dło­nią pobli­ską ław­kę, na któ­rej usie­dli. – W naszym mie­ście jest taki zwy­czaj, że kie­dy ktoś koń­czy pięt­na­ście lat, dosta­je w pre­zen­cie zeszyt, w któ­rym zapi­su­je wszyst­kie swo­je naj­waż­niej­sze chwi­le: kie­dy spo­tkał pierw­szą miłość, pierw­szy poca­łu­nek, ślub, naro­dzi­ny dziec­ka, powrót przy­ja­cie­la z dale­kiej podró­ży, zaj­mu­ją­cą lek­tu­rę albo spo­tka­nie z cie­ka­wym nie­zna­jo­mym, któ­re go poru­szy­ło. Obok nazwy doświad­cze­nia pisze tak­że, jak dłu­go ono trwa­ło. Kie­dy umrze, bie­rze­my jego zeszyt i zli­cza­my czas wszyst­kich tych chwil, uzna­jąc, że jego życie tak napraw­dę trwa­ło tyle, ile one wszyst­kie razem wzięte.

Czy pobra­tym­cy kusto­sza mają rację? Co łączy chwi­le zapi­sy­wa­ne w kaje­cie? Co spra­wia, że zda­niem miesz­kań­ców tego dziw­ne­go miej­sca tyl­ko w takich chwi­lach praw­dzi­wie żyje­my? Wyda­je się, że są to emo­cje – głów­nie te pozy­tyw­ne. Czyż to nie dzię­ki nim, zako­chu­jąc się, odkry­wa­my pięk­no w dru­gim czło­wie­ku, prze­ży­wa­jąc radość z bycia razem, uzna­je­my za wspa­nia­łe spo­tka­nie z daw­no nie­wi­dzia­nym przy­ja­cie­lem? Czy będąc cał­ko­wi­cie pozba­wio­ny­mi emo­cji, byli­by­śmy w sta­nie doświad­czać war­to­ści? Czy ist­nie­je jakaś alter­na­tyw­na for­ma prze­ży­wa­nia dobra i pięk­na, np. za pomo­cą czy­ste­go, pozba­wio­ne­go emo­cji aktu rozumienia?

Wyobraź­my sobie Pana Czy­sty Wgląd, któ­ry jest pozba­wio­ny emo­cji, za to potra­fi w spo­sób czy­sto rozu­mo­wy uświa­da­miać sobie wszyst­kie fak­ty, łącz­nie z takim jak to, że np. słu­cha­ny przez nie­go utwór muzycz­ny jest pięk­ny. Jak wyglą­da­ły­by czy­ste akty rozu­mie­nia takich fak­tów? Sie­dząc w fote­lu, Pan Czy­sty Wgląd ana­li­zu­je struk­tu­rę utwo­ru. Docho­dzi do wnio­sku, że jest peł­na har­mo­nii, wła­ści­wych pro­por­cji. Prze­chy­la­jąc kie­li­szek Bor­de­aux, stwier­dza, że posia­da ono sze­ro­ki wachlarz sma­ków i ani gra­ma octu, nale­ży zatem do naj­lep­szych gatun­ków. Spo­glą­da na swo­ją żonę i uświa­da­mia sobie, że jest inte­li­gent­na, że zawsze może na nią liczyć, poza tym posia­da regu­lar­ne rysy twa­rzy, ide­al­ne pro­por­cje cia­ła i budzi podziw jego kole­gów. Czy te czy­ste akty rozu­mie­nia są w sta­nie zastą­pić zachwyt nad pięk­nem muzy­ki, roz­kosz czer­pa­ną ze sma­ku wina, ocza­ro­wa­nie uro­dą i oso­bo­wo­ścią ukochanej?

Żeby uświa­do­mić sobie, jak prze­ży­wa świat Pan Czy­sty Wgląd, nie musi­my od razu pozba­wiać sie­bie zdol­no­ści do prze­ży­wa­nia emo­cji. Wystar­czy, że przez jakiś czas zre­zy­gnu­je­my z bez­po­śred­nie­go kon­tak­tu z oso­ba­mi lub przed­mio­ta­mi wzbu­dza­ją­cy­mi w nas emo­cje, a w zamian poczy­ta­my o pew­nych odle­głych, nie­zna­nych nam z bez­po­śred­nie­go doświad­cze­nia fak­tach, takich jak: „Kle­opa­tra była pięk­na, mia­ła regu­lar­ne rysy twa­rzy, smu­kłe cia­ło i znie­wa­la­ją­ce spoj­rze­nie”; „Utwór muzycz­ny X jest ide­al­nie skom­po­no­wa­ny”; „Prze­stęp­stwa Czyn­gis Cha­na były prze­ra­ża­ją­ce”; „Ta książ­ka jest nie­sa­mo­wi­ta, ponie­waż do ostat­niej chwi­li trzy­ma czy­tel­ni­ka w napię­ciu”. Zakła­dam, że rozu­mie­my wszyst­kie te zda­nia, może nawet, gdy­by­śmy mie­li oka­zję prze­czy­tać wię­cej infor­ma­cji na temat Kle­opa­try, utwo­ru X, Czyn­gis Cha­na czy rze­czo­nej książ­ki, uzna­li­by­śmy je za praw­dzi­we. Czy jed­nak mogli­by­śmy powie­dzieć, że doświad­czy­li­śmy pięk­na Kle­opa­try, ujrze­li­śmy zło wodza Mon­go­łów? Czy mogli­by­śmy powie­dzieć: „W trak­cie lek­tu­ry roz­ko­szo­wa­łem się pięk­nem opi­sa­ne­go tam utwo­ru muzycz­ne­go”? Czy takie akty rozu­mie­nia mogą wypeł­nić życie treścią?

Pozo­sta­je jesz­cze jed­no pyta­nie. Czy same emo­cje wystar­czą do praw­dzi­we­go życia i czy to wszyst­ko jed­no, czy prze­ży­wa­my je na pod­sta­wie odkry­cia praw­dzi­wych war­to­ści, czy tyl­ko w wyni­ku ule­ga­nia ilu­zji? Aby roz­wa­żyć to pyta­nie, potrze­bo­wa­li­by­śmy kolej­ne­go eks­pe­ry­men­tu myślo­we­go (pt. Pan Czy­sta Emo­cja). Może sami spró­bu­je­cie go przeprowadzić?


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go i chiń­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

 < Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Fot.: © okalinichenko

Najnowszy numer można nabyć od 5 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Auto­ko­rek­ta
    Muszę pil­nie odszcze­kać zarzut, że teza Hume’a „rozum jest i p o w i n i e n być słu­gą namięt­no­ści” poda­na zosta­ła bez pró­by wyja­śnie­nia, co filo­zof miał napraw­dę na myśli. W ram­ce nale­żą­cej do tego arty­ku­łu zacy­to­wa­no zda­nie Hume’a o ska­le­czo­nym pal­cu i zagła­dzie poło­wy świa­ta suge­ru­ją­ce, że rozum nie jest zdol­ny uza­sad­nić żad­ne­go, nawet naj­prost­sze­go moral­ne­go postu­la­tu, więc (domy­śla­my się) nie powi­nien się do takie­go uza­sad­nie­nia zabie­rać. Inten­cja Hume’a zosta­ła dodat­ko­wo wyja­śnio­na jako spro­wa­dze­nie rozu­mu do pod­rzęd­nej roli w kwe­stiach doty­czą­cych moral­no­ści. Redak­cji ani Auto­ro­wi nie mogę tu nicze­go zarzu­cić, sobie tak – powi­nie­nem uważ­niej czy­tać teksty. 

    A swo­ją dro­gą, sko­ro rozum (według Hume’a) i tak nie jest w sta­nie uza­sad­nić żad­nych, nawet naj­prost­szych zasad moral­ne­go postę­po­wa­nia, to czy nakaz „powi­nien być słu­gą” był tak bar­dzo potrzeb­ny i filo­zof nie wpro­wa­dził tu pew­ne­go zamie­sza­nia przez skło­nie­nie nie­któ­rych do pry­mi­tyw­nej inter­pre­ta­cji, że oto Hume zale­ca, aby rozum był adwo­ka­tem naszych emo­cjo­nal­nych uprzedzeń? 

    M.G.

  • Bar­dzo pięk­na opowieść.
    Wyda­je mi się, że wpraw­dzie uczu­cia i rozum odgry­wa­ją w naszym życiu ogrom­ną rolę (co nale­ży do tak zwa­nych chiń­skich mądro­ści), ale mię­dzy poję­cia­mi tymi nie ma żad­nej syme­trii. Prze­ży­wa­nie jest warun­kiem moje­go ist­nie­nia jako żywej isto­ty i jeśli nawet (teo­re­tycz­nie) nie towa­rzy­szy­ło­by mu logicz­ne, uświa­do­mio­ne myśle­nie, to było­by przy­naj­mniej egzy­sten­cją zwie­rzę­cia, któ­re­mu nie moż­na odmó­wić war­to­ścio­we­go ist­nie­nia. W prze­ci­wień­stwie do dosko­na­le prze­twa­rza­ją­ce­go infor­ma­cje kom­pu­te­ra, któ­re­go w ogó­le nie zali­cza­my do istot żywych.
    Mimo to, na eta­pie ewo­lu­cji, któ­ry już osią­gnę­li­śmy, nie­spo­sób wyobra­zić sobie ludz­kie­go życia bez racjo­nal­ne­go myśle­nia. Nie potra­fił­bym cało­ścio­wo scha­rak­te­ry­zo­wać Pana Czy­sta Emo­cja, ale nie­raz spo­ty­ka­łem oso­by, któ­re są bli­skie temu ide­ało­wi. Sam byłem mu dużo bliż­szy, kie­dy mia­łem pięć lat i nie pozwa­la­łem ojcu zmę­czo­ne­mu po cało­noc­nej pra­cy poło­żyć się na łóż­ku, bo śpi tam mój konik z dyk­ty, któ­re­go bar­dzo kocha­łem. Rów­nież póź­niej, w wie­ku dzie­się­ciu, a może dwu­na­stu lat, kie­dy wrzesz­cza­łem, że nie będę się uczył, bo zamie­rzam w przy­szło­ści zostać złodziejem.
    Rozum nie pod­po­wie­dział mi, że i tego fachu trze­ba się pil­nie uczyć.
    Oprócz tak zwa­nych kibo­li, mło­dzień­ców nie­ko­niecz­nie złych, ale też zbli­żo­nych do ide­ału Czy­stej Emo­cji, w każ­dym kra­ju znaj­du­je się wie­lu ludzi tak moc­no kocha­ją­cych swój naród (to aku­rat dobrze),
    że nie wyobra­ża­ją sobie, aby „nasi” mogli kie­dy­kol­wiek zro­bić komuś inne­mu jakąś krzyw­dę („nam czy­nio­no ja wie­lo­krot­nie”), a w poli­ty­ce aby „nasze” stron­nic­two mogło cho­ciaż w jed­nej spra­wie nie mieć racji. Gdy­by te przy­kła­dy nie były wystar­cza­ją­ce, moż­na przy­po­mnieć o ple­mio­nach Tut­si i Hutu. Zarów­no wojow­ni­cy tych ple­mion, jak i kibo­le spraw­nie wyko­rzy­stu­ją umy­sły w posłu­gi­wa­niu się narzę­dzia­mi: macze­ta­mi, noża­mi itp., ale ich rozu­my są nie­wol­ni­ka­mi namięt­no­ści tak, jak zale­cał to Hume. Że bar­dzo czę­sto, może nawet prze­waż­nie nasze umy­sły są tymi nie­wol­ni­ka­mi, temu nie­spo­sób zaprze­czyć. Że powin­no tak być – na to nie ma zgody.

    P.S. Zapew­ne zbyt powierz­chow­nie rozu­miem zale­ce­nie Hume’a, że rozum powi­nien być nie­wol­ni­kiem namięt­no­ści. Wiel­ki filo­zof nie mógł chy­ba tego t a k rozu­mieć. Może kie­dyś prze­czy­tam, jak sam Hume uza­sad­niał to zale­ce­nie. Mam jed­nak cichą pre­ten­sję do redak­cji Wasze­go, świet­ne­go skąd­inąd pisma. Powta­rza­jąc kil­ka­krot­nie to bała­mut­ne na pozór zda­nie i nie wyja­śnia­jąc, co jego autor miał napraw­dę na myśli, wyrzą­dza­cie krzyw­dę wybit­ne­mu myśli­cie­lo­wi. A prze­cież kie­dy indziej poda­je­cie ency­klo­pe­dycz­ne wia­do­mo­ści i wyja­śnie­nia słów, któ­re czy­tel­nik może bez kło­po­tu wygu­glać nie odcho­dząc od komputera.

    Pozdra­wiam.
    Miro­sław Górski

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy