Artykuł Eksperymenty myślowe Etyka

Artur Szutta: Hełm Wszechwiedzy

Madowie zaludniali swój świat, budowali imperia, poznawali najdalsze zakamarki planety, podmorskie głębiny, najwyższe szczyty, odległe kontynenty. Pewnego dnia wzbili się niczym ptaki w powietrze i postawili swoje stopy na krążących wokół ich planety księżycach. Spoglądając w przestrzeń Wszechświata coraz dalej i głębiej, zadawali sobie wszystkie pytania, które przewidział Wielki Konstruktor.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2021 nr 2 (38), s. 28–29. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Wiel­ki Kon­struk­tor kochał swo­je dzie­ło – inte­li­gent­ne isto­ty, któ­re nazwał Mada­mi. Wybrał dla nich pla­ne­tę krą­żą­cą wokół przy­ja­znej życiu gwiaz­dy. Wypeł­nił mar­twą dotąd zie­mię życiem wszel­kie­go rodza­ju, czy­niąc tym samym świat ludu Mada domem szczę­śli­wym. Po czym odle­ciał w odle­głe rejo­ny Wszech­świa­ta, two­rząc dalej inne for­my życia. Mając nadzie­ję, że pew­ne­go dnia głód wie­dzy pchnie Madów na ścież­kę pozna­nia, zaś pra­gnie­nie dobra i miło­ści uczy­ni z nich twór­ców rze­czy pięk­nych i dobrych, pozo­sta­wił im Hełm Wszech­wie­dzy. Miał to być dar dla inte­li­gent­ne­go stwo­rze­nia, aby osią­ga­jąc wiek doj­rza­ły, mogło poczy­nić dal­szy postęp, a tak­że zna­leźć odpo­wie­dzi na nęka­ją­ce je pyta­nia: kim jest?; jaki jest sens jego ist­nie­nia?; jak dzia­ła świat?; jaki jest w naj­dal­szych jego zakąt­kach cza­su i przestrzeni?

Wiel­ki Kon­struk­tor wie­dział jed­nak, że tak potęż­na wie­dza może być nie­bez­piecz­na w rękach (a raczej w gło­wie) isto­ty nie­doj­rza­łej lub o złych inten­cjach. Dla­te­go ukrył Hełm we wnę­trzu potęż­nej góry Brak­sa, zaś w ser­ca Madów wpi­sał lęk przed zbli­ża­niem się do niej – lęk, któ­ry miał prze­mi­nąć dopie­ro wów­czas, gdy stwo­rzo­ny lud osią­gnie wiek dojrzały.

Czas mijał, Mado­wie zalud­nia­li swój świat, budo­wa­li impe­ria, pozna­wa­li naj­dal­sze zaka­mar­ki pla­ne­ty, pod­mor­skie głę­bi­ny, naj­wyż­sze szczy­ty, odle­głe kon­ty­nen­ty. Pew­ne­go dnia wzbi­li się niczym pta­ki w powie­trze i posta­wi­li swo­je sto­py na krą­żą­cych wokół ich pla­ne­ty księ­ży­cach. Spo­glą­da­jąc w prze­strzeń Wszech­świa­ta coraz dalej i głę­biej, zada­wa­li sobie wszyst­kie pyta­nia, któ­re prze­wi­dział Wiel­ki Konstruktor.

Zawsze jed­nak spo­glą­da­li z lękiem na górę Brak­sa. Nie byli bowiem goto­wi, aby lęk ich opu­ścił. W ich ser­cach obok gło­du wie­dzy i dobra miesz­kał też głód pano­wa­nia. Pano­wa­nia nad świa­tem, nad inny­mi orga­ni­zma­mi, ale też pano­wa­nia nad inny­mi Mada­mi. Kie­ro­wa­ni ciem­nym pra­gnie­niem pro­wa­dzi­li woj­ny mię­dzy sobą, woj­ny krwa­we i bez­li­to­sne. Głód wła­dzy nie ist­niał w Madach z zamie­rze­nia Wiel­kie­go Kon­struk­to­ra. Nikt wła­ści­wie nie wie, skąd się w nich wziął. Szep­ta­no jed­nak, że oprócz Wiel­kie­go Kon­struk­to­ra (jego ist­nie­nie uwa­ża­no za wąt­pli­we, a imię jego led­wie nie­któ­rzy sły­sze­li w snach) po wiel­kim świe­cie podró­żo­wał też Wiel­ki Destruk­tor, zasie­wa­jąc tu i tam ziar­no nie­zgo­dy. On to, jesz­cze w cza­sach, kie­dy Mado­wie nie obu­dzi­li swo­je­go rozu­mu, inny­mi sło­wy żyli jak zwy­kłe zwie­rzę­ta, prze­cha­dzał się pośród nich i obok pra­gnie­nia wła­dzy zasiał w nich tak­że sen o posia­da­niu tajem­ne­go przed­mio­tu znaj­du­ją­ce­go się w ser­cu Braksy.

Góra przy­cią­ga­ła Madów, fascy­no­wa­ła, jed­no­cze­śnie budząc strach. Pra­gnę­li oni posta­wić na niej sto­pę, zaj­rzeć do jej wnę­trza, odkryć skarb, któ­ry zda­wa­ła się skry­wać. Pra­gnie­nie to nie dawa­ło im spo­ko­ju, nara­sta­ło, aż pew­ne­go dnia odkry­li, że jest więk­sze od lęku. Wiel­kie armie zde­rzy­ły się u pod­nó­ża Brak­sy, śmierć bra­ła wiel­kie żni­wo, lęk przed górą zupeł­nie ustą­pił miej­sca pra­gnie­niu zdo­by­cia jej.

Awe, kobie­ta-żoł­nierz jed­ne­go z naro­dów, na któ­re roz­padł się lud Madów, dotar­ła do ser­ca góry, wydo­by­ła Hełm Wszech­wie­dzy chro­nio­ny wewnątrz olbrzy­mie­go dia­men­tu i zało­ży­ła na gło­wę. Jej umy­sło­wi odsło­ni­ły się wszel­kie tajem­ni­ce. Ujrza­ła krań­ce Wszech­świa­ta, krań­ce prze­strze­ni i cza­su, zro­zu­mia­ła natu­rę mate­rii i życia, przej­rza­ła pla­ny Wiel­kie­go Kon­struk­to­ra, prze­czu­ła Jego nie­po­kój, usły­sza­ła z odda­li szy­der­czy śmiech Jego Prze­ciw­ni­ka. Pozna­ła natu­rę cho­rób i meto­dy ich lecze­nia, wszel­kie zło­że­nia myśli, wiel­ką mozai­kę prawd i war­to­ści. Jej świa­do­mość roz­le­wa­ła się coraz dalej i dalej po wiel­kiej sie­ci wie­dzy, a jeden punkt na tej sie­ci przy­cią­gał ją coraz moc­niej i moc­niej: mała pętla na potęż­nej kon­struk­cji Wie­dzy, jed­no sło­wo (obiekt coraz moc­niej­sze­go pra­gnie­nia). Wie­dzia­ła, co to było za sło­wo – SŁOWO ZNISZCZENIA. Wystar­czy­ło je pomy­śleć, aby pomknę­ło w świat, zerwa­ło się niczym bestia z łań­cu­cha i pozba­wi­ło życia wszyst­ko, co ist­nie­je. Awe zorien­to­wa­ła się za póź­no – pomy­śla­ła SŁOWO!


Artur Szut­ta – filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go i chiń­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Zuzan­na Bołtryk

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy