Artykuł

Artur Szutta: Wyobrażona zamiana miejsc

Jeśli mamy wątpliwości, czy nasze postępowanie jest moralnie dopuszczalne, często wystarcza niewielki zabieg myślowy polegający na postawieniu się na miejscu osób, których nasze działanie dotyczy. Jest on pomocny także wówczas, gdy chcemy się przekonać, czy nasze żarty nie są dla kogoś obraźliwe.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2019 nr 1 (25), s. 41. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W żar­tach częs­to śmieje­my się z innych: z Niem­ców, Ros­jan, Żydów, „bab”, blon­dynek, poli­tyków, wierzą­cych (tak bądź inaczej), niewierzą­cych, grup defin­iowanych na różne sposo­by. Bywa, nierzad­ko, że żar­ty te po pros­tu śmieszą i cho­ci­aż wyol­brzymi­a­ją wady, które wcale nie muszą być charak­terysty­czne dla będą­cych celem żar­tu Niem­ców, Ros­jan czy „bab”, nie stanow­ią one niedo­puszczal­nej formy poniża­nia, gardzenia czy innego rodza­ju niespraw­iedli­woś­ci. Bywa jed­nak, że grani­ca dobrego żar­tu zosta­je przekroc­zona, że mamy do czynienia z nagan­nym poniżaniem, pog­a­rdą, wyk­luczaniem – po pros­tu z nieuspraw­iedli­wionym krzy­wdze­niem innych osób. Nieste­ty, prob­lem częs­to pole­ga na tym, że trud­no taką granicę zdefin­iować, nie zawsze mamy pewność, czy opowiada­jąc dow­cip bądź śmiejąc się z niego, rzeczy­wiś­cie czyn­imy coś złego. Częś­ciową odpowiedź na ten prob­lem stanowi zabieg zapro­ponowany przez Petera Singera, cho­ci­aż w nieco innym kon­tekś­cie niż żar­ty, myślowego postaw­ienia się na miejs­cu osób, które mogły­by być (bądź twierdzą, że są) przez takie dow­cipy dotknięte.

Tak oto, jeśli śmieszy ciebie zasłyszany w auto­bus­ie kawał na tem­at jakiejś mniejs­zoś­ci, np. Żydów, i uważasz, że wszys­tko jest w porząd­ku (to tylko żart), wyobraź sobie, że pewnego dnia rano budzisz się, patrzysz w lus­tro i dostrze­gasz twarz ortodoksyjnego Żyda. Nie tylko wyglą­dasz, ale także myślisz i czu­jesz jak ortodoksyjny Żyd. Wsi­adasz do auto­busu w Warsza­w­ie, Gdańsku czy Krakowie, a może w jakiejś małej odd­alonej od mias­ta miejs­cowoś­ci i słyszysz ten sam żart, który jak­iś czas temu wpraw­ił cię w tak dobry humor. Czy potrafisz się z niego nadal szcz­erze śmi­ać? Jeśli tak, to być może nie jest to żart niestosowny, krzy­wdzą­cy. Jeśli nie, jeśli żart ten ciebie oburza, spraw­ia, że czu­jesz się niespraw­iedli­wie wyśmiewany, albo budzi w tobie lęk – bo prze­cież wszyscy widzą, żeś Żyd, wów­czas możesz mieć zasad­nic­zo pewność, że nie powinieneś się z tego żar­tu śmi­ać ani tym bardziej go rozpowszech­ni­ać, gdy już wró­cisz do swo­jego poprzed­niego wcie­le­nia.

Tym, którzy mają kłopot z wyobrażaniem sobie siebie w skórze innych ludzi, moż­na zapro­ponować innego rodza­ju zami­anę miejsc. Jeśli jesteś Polakiem i nie potrafisz sobie wyobraz­ić siebie jako nie-Pola­ka, to posłuchaj żar­tu o Polakach. W Stanach Zjed­noc­zonych w pewnych krę­gach śmi­ano się z takiego kawału:

Pewien Polak zatrud­nił się jako drw­al, a że chci­ał być bardziej efek­ty­wny w swo­jej pra­cy, postanow­ił kupić sobie piłę łańcu­chową, najlep­szą, jaka była na rynku.
– Kup pan tę – zachę­cał sprzedaw­ca – ści­na metrowy pień w min­utę.
Polak kupił piłę. Po tygod­niu wraca do sklepu i narze­ka.
– Coś mi pan tu sprzedał, prze­cież ta piła nawet w miesiąc małego drzewka nie zetnie. Wyjątkowo tępa.
– Pokaż pan tę piłę – sprzedaw­ca wziął narzędzie do ręki i aby sprawdz­ić, jak dzi­ała, uru­chomił ją.
– Ojej! Ojej! – krzyknął Polak. A ten huk to skąd?
Tak więc nie piła, a Polak okazał się tępy.

Czy śmieszy was ten żart? Mnie wcale. A gdy­by był o Żydach albo blon­dynkach, śmieszył­by Was?

Jeszcze małe dopowiedze­nie. Opisany powyżej zabieg dzi­ała tylko częś­ciowo, jako kry­teri­um negaty­wne. Jeśli wyobraża­jąc sobie, że stanow­imy cel określonego żar­tu, przes­ta­je­my uważać, że jest śmieszny, wów­czas może­my mieć pewność, że nie jest to żart moral­nie akcep­towal­ny. Jeśli nato­mi­ast nadal go akcep­tu­je­my, nie daje nam wciąż to pewnoś­ci, że żart ten jest nien­agan­ny. Ludzie różnią się stop­niem poczu­cia humoru, wrażli­woś­ci, co nieste­ty bard­zo utrud­nia ustal­e­nie granic pomiędzy dobrym żartem a niespraw­iedli­wym poniżaniem lub wyśmiewaniem innych.


Artur Szut­ta – Filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego i chińskiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja:

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy