Artykuł Etyka Historia filozofii starożytnej

Arystoteles: Cnota jako średnia miara

Arystoteles, najwybitniejszy uczeń Platona i wychowawca młodego Aleksandra Macedońskiego, założył własną szkołę nazwaną Liceum, która konkurowała z Akademią Platońską. Tak jak Aleksander swoimi podbojami zmienił mapę starożytnego świata, tak Arystoteles swoimi pracami zmienił oblicze filozofii. Napisał blisko czterysta dzieł, z których do naszych czasów zachowało się tylko kilkadziesiąt. Napisana przez niego Etyka nikomachejska to jeden z najważniejszych podręczników etyki. Jednym z jej tematów jest cnota moralna (greckie słowo arete tłumaczy się też jako doskonałość moralną lub dzielność moralną). W poniższym fragmencie Arystoteles definiuje cnotę jako trwałą dyspozycję do wybierania w sposób rozsądny średniej miary między dwiema skrajnościami.

Tekst uka­zał się w Sokra­tes i syre­ny. 55 podró­ży filo­zo­ficz­nych po świe­cie pod­księ­ży­co­wym i nad­księ­ży­co­wym, s. 93–95. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Z kolei roz­wa­żyć trze­ba, czym jest dziel­ność etycz­na. Otóż ponie­waż tro­ja­kie są zja­wi­ska w życiu psy­chicz­nym: namięt­no­ści, zdol­no­ści i trwa­łe dys­po­zy­cje, prze­to dziel­ność etycz­na musi nale­żeć do jed­ne­go z tych trzech rodza­jów. Namięt­no­ścia­mi nazy­wam: pożą­da­nie, gniew, strach, odwa­gę, zawiść, radość, miłość, nie­na­wiść, tęsk­no­tę, zazdrość, litość – w ogó­le wszyst­ko, cze­mu towa­rzy­szy przy­jem­ność lub przy­krość; zdol­no­ścia­mi zaś nazy­wam to, dzię­ki cze­mu może­my dozna­wać wymie­nio­nych wyżej namięt­no­ści, więc dzię­ki cze­mu zdol­ni jeste­śmy [np.] gnie­wać się, smu­cić się lub lito­wać; trwa­ły­mi wresz­cie dys­po­zy­cja­mi nazy­wam to, dzię­ki cze­mu odno­si­my się do namięt­no­ści w spo­sób wła­ści­wy lub nie­wła­ści­wy; tak np. do gnie­wu odno­si­my się źle, jeśli czy­ni­my to w spo­sób gwał­tow­ny lub zbyt sła­by, dobrze zaś – jeśli czy­ni­my to z umia­rem, i podob­nie w odnie­sie­niu do innych namiętności.

Do namięt­no­ści więc nie nale­żą ani zale­ty, ani wady etycz­ne, ponie­waż nie nazy­wa­ją nas ani dobry­mi, ani zły­mi z powo­du namięt­no­ści, nato­miast nazy­wa­ją nas w ten spo­sób z powo­du zalet lub wad etycz­nych; ponie­waż dalej ze wzglę­du na namięt­no­ści nie otrzy­mu­je­my ani pochwał, ani naga­ny (nie chwa­li się bowiem kogoś dla­te­go, że się boi, ani dla­te­go, że się gnie­wa, lecz tyl­ko za to, że czy­ni to w pewien spo­sób), otrzy­mu­je­my nato­miast pochwa­ły i naga­ny ze wzglę­du na cno­ty i wady.

A dalej w gniew lub strach popa­da­my nie­za­leż­nie od posta­no­wie­nia, cno­ty zaś są ponie­kąd posta­no­wie­nia­mi lub przy­naj­mniej nie mogą się obejść bez posta­no­wie­nia. Ponad­to mówi się, że jeste­śmy mio­ta­ni namięt­no­ścia­mi, o zale­tach nato­miast i wadach etycz­nych mówi się, nie że mio­ta­ją nami, lecz że nas w pewien spo­sób uosabiają.

Z tych samych przy­czyn nie nale­żą też one do zdol­no­ści, bo nie nazy­wa się nas dobry­mi ani zły­mi, nie chwa­li i nie gani ze wzglę­du na samą tyl­ko zdol­ność dozna­wa­nia namięt­no­ści wzię­tą z zna­cze­niu bez­względ­nym. A dalej: zdol­no­ści posia­da­my z natu­ry, cno­ty zaś i wady etycz­ne nie są nam wro­dzo­ne, o czym była mowa wyżej.

Jeśli tedy cno­ty nie nale­żą ani do namięt­no­ści, ani do zdol­no­ści, to nie pozo­sta­je nic inne­go, jak tyl­ko to, że nale­żą do trwa­łych dyspozycji. […] 

A więc dziel­ność etycz­na jest trwa­łą dys­po­zy­cją do pew­ne­go rodza­ju posta­no­wień, pole­ga­ją­cą na zacho­wy­wa­niu wła­ści­wej ze wzglę­du na nas śred­niej mia­ry, któ­rą okre­śla rozum, i to w spo­sób, w jaki by ją okre­ślił czło­wiek roz­sąd­ny. Idzie tu o śred­nią mia­rę pomię­dzy dwo­ma błę­da­mi, tj. mię­dzy nad­mia­rem a nie­do­stat­kiem; a dalej: o śred­nią mia­rę o tyle, iż owe błę­dy bądź nie docho­dzą do tego, co jest wła­ści­we w dozna­wa­niu namięt­no­ści i w postę­po­wa­niu, bądź poza tę gra­ni­cę wykra­cza­ją, gdy nato­miast dziel­ność etycz­na znaj­du­je i obie­ra wła­ści­wy śro­dek. Toteż ze wzglę­du na sub­stan­cję i na defi­ni­cję okre­śla­ją­cą jej isto­tę jest dziel­ność etycz­na czymś w pośrod­ku leżą­cym, jeśli jed­nak cho­dzi o to, co jest naj­lep­sze i co dobre, jest ona czymś skrajnym.

Nie każ­de jed­nak postę­po­wa­nie i nie każ­da namięt­ność dopusz­cza śred­nią mia­rę; z samych bowiem już nazw nie­któ­rych z nich wyni­ka, że są czymś nie­go­dzi­wym, tak np. radość z powo­du nie­po­wo­dze­nia dru­gich, bez­wstyd­ność lub zawiść, a spo­mię­dzy spo­so­bów postę­po­wa­nia: cudzo­łó­stwo, kra­dzież i mor­der­stwo; wszyst­kie te i tym podob­ne namięt­no­ści i spo­so­by postę­po­wa­nia są przed­mio­tem naga­ny, ponie­waż one same są nie­go­dzi­we, nie zaś ich nad­miar lub nie­do­sta­tek. Nie moż­na tedy w ich obrę­bie nigdy postę­po­wać wła­ści­wie, lecz musi się zawsze błą­dzić; w odnie­sie­niu do tego rodza­ju rze­czy dobro i zło tkwi nie w tym [np.], z któ­rą kobie­tą, kie­dy lub w jaki spo­sób nale­ży cudzo­ło­żyć, bo w ogó­le czy­nić cokol­wiek z tego jest rze­czą błęd­ną. Podob­nie ma się rzecz z poglą­dem, iż ist­nie­je umiar, nad­miar i nie­do­sta­tek w odnie­sie­niu do nie­spra­wie­dli­wo­ści, tchó­rzo­stwa lub roz­wią­zło­ści; ist­niał­by bowiem w takim razie umiar w nad­mia­rze i nie­do­stat­ku, nad­miar nad­mia­ru i nie­do­sta­tek nie­do­stat­ku. Jed­na­ko­woż jak nie ma nad­mia­ru ani nie­do­stat­ku umiar­ko­wa­nia ani męstwa, ponie­waż śro­dek jest [tu] ponie­kąd czymś skraj­nym, tak i w odnie­sie­niu do tam­tych zdroż­no­ści nie ist­nie­je ani umiar, ani nad­miar, ani nie­do­sta­tek, lecz bez wzglę­du na spo­sób, w jaki się je popeł­nia, zawsze są błęd­ne, jako że nie ma w ogó­le umia­ru w nad­mia­rze ani w nie­do­stat­ku i nie ma też nad­mia­ru ani nie­do­stat­ku w umiarze.

Prze­ło­ży­ła Danie­la Gromska


Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • ” Cóż dziś po cno­cie?! Gdziez ją szu­kać?! U kogo?!”.
    Nie ma nam obec­nie ani cno­tli­wych, ani z cno­tą, ani auto­ry­te­tów! Wymar­ła klasa!

    • Po wypo­wie­dziach jed­ne­go z dorad­ców MEN widać ze temat cnót Żywy i wyma­ga­ją­cy wypo­wie­dzi raso­wych filo­zo­fów Pokor­nie pro­si­my o filo­zo­ficz­ne roz­wa­ża­nia zało­go F na ten temat w kolej­nych nume­rach Filozofuj!!

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy