Artykuł

Arystoteles: Zasady tragiczności

Poetykę Arystotelesa znamy tylko we fragmencie, nie zachowała się bowiem druga jej część poświęcona komedii (jej fikcyjne losy stanowią jeden z wątków filozoficznego kryminału Umberto Eco, Imię róży). Poniższy fragment omawia warunki, jakie musi spełniać tragedia, jeśli ma w nas wywołać litość i trwogę.

Tekst uka­zał się w Sokra­tes i syre­ny. 55 podró­ży filo­zo­ficz­nych po świe­cie pod­księ­ży­co­wym i nad­księ­ży­co­wym, s. 121–122. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Sko­ro więc struk­tu­ra naj­pięk­niej­szej tra­ge­dii nie może być pro­sta, lecz zawi­kła­na, i sko­ro musi być ona naśla­dow­czym przed­sta­wie­niem zda­rzeń budzą­cych litość i trwo­gę – co jest szcze­gól­ną wła­ści­wo­ścią tego rodza­ju sztu­ki naśla­dow­czej – jasny stąd wnio­sek, że nie nale­ży poka­zy­wać ani ludzi nie­po­szla­ko­wa­nych popa­da­ją­cych ze szczę­ścia w nie­szczę­ście, gdyż to nie wzbu­dza lito­ści ni trwo­gi, a tyl­ko obu­rze­nie, ani też zmia­ny losu ludzi nie­go­dzi­wych z nie­szczę­ścia w szczę­ście, bo nic nie jest bar­dziej obce ducho­wi tra­ge­dii niż taka wła­śnie struk­tu­ra; nie speł­nia ona warun­ków tra­gicz­no­ści, sko­ro nie spra­wia ani przy­jem­no­ści, ani nie budzi lito­ści i trwo­gi. Podob­nie też czło­wiek zbyt nie­go­dzi­wy nie powi­nien popa­dać ze szczę­ścia w nie­szczę­ście. Takie przed­sta­wie­nie może wpraw­dzie dostar­czyć przy­jem­no­ści, nie wzbu­dza jed­nak lito­ści ni trwo­gi, gdyż litość wzbu­dza w nas nie­szczę­ście czło­wie­ka nie­win­ne­go, trwo­gę nato­miast nie­szczę­ście czło­wie­ka, któ­ry jest do nas podob­ny. Los czło­wie­ka nie­go­dzi­we­go nie może więc budzić ani lito­ści, ani trwo­gi. Pozo­sta­je zatem wybór kogoś pośred­nie­go mię­dzy nimi. Takim boha­te­rem jest więc czło­wiek, któ­ry nie wyróż­nia się oso­bli­wie ani dziel­no­ścią i spra­wie­dli­wo­ścią, ani też nie popa­da w nie­szczę­ście przez swą pod­łość i nik­czem­ność, lecz ze wzglę­du na jakieś zbłą­dze­nie. Nale­ży on przy tym do ludzi cie­szą­cych się wiel­kim sza­cun­kiem i powo­dze­niem, jak np. Edyp, Tyestes, czy inni mężo­wie z takich rodów.

Pięk­nie uło­żo­na fabu­ła dra­ma­tycz­na musi raczej posia­dać jed­no roz­wią­za­nie, a nie dwa, jak nie­któ­rzy sądzą. Zmia­na losu nie powin­na w niej prze­bie­gać z nie­szczę­ścia w szczę­ście, lecz prze­ciw­nie, ze szczę­ścia w nie­szczę­ście, i to nie z powo­du nik­czem­no­ści, ale ze wzglę­du na jakieś wiel­kie zbłą­dze­nie takie­go boha­te­ra, o jakim była mowa, i raczej lep­sze­go niż gorszego. […] 

Litość i trwo­gę może więc wzbu­dzić albo opra­wa sce­nicz­na, albo też – co jest rze­czą dosko­nal­szą i świa­dec­twem wyż­sze­go talen­tu poetyc­kie­go – mogą być one wyni­kiem same­go ukła­du zda­rzeń. Fabu­ła dra­ma­tycz­na powin­na być bowiem tak uło­żo­na, aby nawet nie oglą­da­jąc sztu­ki w teatrze, słu­chacz odczu­wał trwo­gę i litość w wyni­ku same­go roz­wo­ju zda­rzeń. Takich wła­śnie uczuć dozna­je­my przy słu­cha­niu fabu­ły dra­ma­tycz­nej Edy­pa. Uzy­ska­nie tego efek­tu za pośred­nic­twem opra­wy sce­nicz­nej jest spo­so­bem mniej arty­stycz­nym i wyma­ga dodat­ko­wych wydat­ków. Wywo­łu­je się w ten spo­sób raczej uczu­cie prze­ra­że­nia niż trwo­gi i nie ma to nic wspól­ne­go z tra­ge­dią. Nie nale­ży bowiem w tra­ge­dii szu­kać wszel­kiej przy­jem­no­ści, lecz tyl­ko takiej, któ­ra jest dla niej wła­ści­wa. Sko­ro więc poeta poprzez naśla­dow­cze przed­sta­wie­nie ma spra­wić przy­jem­ność pły­ną­cą z prze­ży­cia lito­ści i trwo­gi, jest rze­czą oczy­wi­stą, że to prze­ży­cie musi wyni­kać z ukła­du zda­rzeń. Spró­buj­my zatem okre­ślić, jakie zda­rze­nia są zdol­ne obu­dzić w nas prze­ra­że­nie, a jakie wzru­sze­nie. Tego rodza­ju akcja musi z natu­ry rze­czy roz­gry­wać się bądź mię­dzy oso­ba­mi bli­ski­mi, bądź wro­gi­mi lub też mię­dzy oso­ba­mi, któ­rych nie łączy ani przy­jaźń, ani wro­gość. Jeśli więc wróg wystą­pi prze­ciw wro­go­wi, to ani sam jego czyn, ani też zamiar wyko­na­nia tego czy­nu, nie wzbu­dzi lito­ści, lecz tyl­ko wra­że­nie cier­pie­nia. Nie wzbu­dzą jej też czy­ny ludzi sobie obo­jęt­nych. Kie­dy nato­miast bole­sne zda­rze­nia są spo­wo­do­wa­ne przez oso­by sobie bli­skie i np. brat zabi­ja lub zamie­rza zabić bra­ta, syn ojca, mat­ka syna, czy też syn mat­kę, albo popeł­nia się jakiś inny tego rodza­ju czyn, są to sytu­acje, któ­rych nale­ży poszu­ki­wać dla tragedii.

Prze­ło­żył Hen­ryk Podbielski


Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy