Artykuł Ontologia

Bartosz Kośny: Czy Bóg nosi maskę?

Religia ugruntowała wyobrażenie Pana Boga jako… no właśnie – pana, czyli osoby. Czy jednak za taką wizją przemawiają jakieś racje filozoficzne? Czy tylko osoba mogła stworzyć wszechświat?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2018 nr 4 (22), s. 26–27. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Pytanie o istnienie Boga to jedno z najstarszych zagadnień filozofii, które zadręcza nie tylko filozofów, lecz większość ludzi. Niektórzy myśliciele odpowiadają nań przecząco i ich droga dociekań zazwyczaj kieruje się w stronę wyjaśniania świata w kategoriach materialistycznych, bez używania pojęć takich jak „Stwórca”, „dusza” itd. Filozofowie twierdzący, że Bóg istnieje, nie muszą ograniczać swojego słownika, ale za to powinni definiować większą liczbę terminów. Wbrew pozorom ich droga wcale nie jest łatwiejsza, bo terminologia to w filozofii sprawa wielkiej wagi.

Wierzący stają przed całą gamą pytań. Jaki Bóg istnieje? Czym lub kim jest? Co robi? Wyznawcy największych religii monoteistycznych podali rzecz jasna rozmaite odpowiedzi, ale ta różno­rodność jest mniej fascynująca niż pewna teza, co do której większość z nich zdaje się zgadzać.

Dlaczego osoba?

Punktem porozumienia tych religii jest twierdzenie, że Bóg ma naturę osoby, a mówiąc ściślej – posiada przymioty osoby. Dysponuje intelektem, wolą, jest dobry, sprawiedliwy, mądry i sprawuje władzę nad światem, który stworzył. To kategorie, które zwykliśmy odnosić jedynie do wolnych podmiotów – osób, które w życiu sami spotykamy. Jednak wedle tradycji religijnych Bogu przypisujemy atrybuty osoby w stopniu maksymalnym, tzn. jego wola jest absolutnie niezależna, jest doskonale sprawiedliwy, miłosierny, wszechmocny.

Jakie są przesłanki filozoficzne, aby uznać taki opis Absolutu? Dlaczego nie mógłby być po prostu czystą siłą twórczą, która nie ma woli ani celu? Całe zastępy filozofów pracowały nad tym pytaniem.

Jedną z odpowiedzi jest argument teleologiczny (tzn. z celowości). Obserwujemy w świecie przyrody pewien ład i porządek analogiczny do ładu, jaki zegarmistrz utrzymuje w swoim warsztacie. Znajdujemy w świecie skomplikowane struktury, jak choćby układy planetarne, tak jak w warsztacie znajdujemy zegarki. Te struktury umożliwiły w pewnym momencie dziejów kosmosu pojawienie się życia i – pomimo jego kruchości – pozwalają mu trwać pośród zimnej pustki już (wedle danych naukowych) niemal 4 miliardy lat. Sprawia to wrażenie projektu, którego celem jest stworzenie miejsca do życia dla rozumnych istot. Taki plan jest nieskończenie bardziej skomplikowany niż rzemieślniczy warsztat. Skoro ten drugi nie może zaistnieć bez inteligentnego, osobowego twórcy, tym bardziej pierwszy musi takowego posiadać, tylko potężniejszego.

Bardziej wyrafinowany argument wywodzi się ze średniowiecznej filozofii arabskiej, a spopularyzowali go współcześni chrześcijańscy apologeci. Tzw. argument kalam odnosi się do faktu, że wszechświat musiał kiedyś zaistnieć, więc ma pierwszą przyczynę. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że kalam opiera się na alternatywie: siła stwórcza jest albo bezosobową, albo osobową przyczyną zaistnienia wszechrzeczy. Jednak bezosobowa siła działa deterministycznie, stwarzałaby byty raz za razem albo wcale. Prowadziłaby do chaosu lub nicości. Stworzenie jednak dokonało się w jakiejś konkretnej chwili tylko raz. Zatem Absolut, tworząc wszechświat, musiał wybrać moment stworzenia, kierując się wolą, w dodatku własną i jedyną, bo nie istniało wówczas nic zewnętrznego, co by Nim powodowało. Wola zaś przysługiwać może jedynie Stwórcy osobowemu.

Jakieś wątpliwości?

Powyższe ogólnikowo zarysowane tezy mogą brzmieć przekonująco, ale trudno nie zwrócić uwagi na kilka słabych punktów. Są nimi założenia, na których oparto argumenty za osobową naturą Boga. Tak oto argument teleologiczny zakłada, że obserwujemy w przyrodzie znamiona celowości, a każde celowe działanie wymaga jakiejś inteligencji, która je przeprowadza.

Sceptycy uważają, że obserwacja celowości jest złudzeniem. Na miejsce osobowego Stwórcy proponują zaś działanie ślepych praw przyrody (np. najpiękniejsze górskie szczyty ukształtował ruch płyt tektonicznych, siła wiatrów, erozja gleby, a nie twórcze działanie Boga).

Krytycy argumentu kalam zwykle przypominają o stanowiących jego podstawę założeniach przyczynowo-skutkowej natury rzeczywistości. Dwa rozważane Absoluty to tak naprawdę domniemane charaktery pierwszej przyczyny powstania wszechrzeczy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że ich byt miał miejsce przed zaistnieniem czasu, a więc może ich nie dotyczyć logika przyczyn i skutków, która ma sens tylko tam, gdzie płynie czas. Ludzkie pojmowanie jest ograniczone i być może pierwsza przyczyna ma taki charakter, który wymyka się naszemu rozumowi.

W dodatku powyższe argumenty odwołują się przede wszystkim do woli i intelektu Absolutu, pomijając inne przymioty osoby. Nie wynika z nich doskonałe dobro czy sprawiedliwość; te pozostają sprawą wiary.

Sceptycyzm czy mistycyzm?

Przedstawione wątpliwości, choć nie negowały istnienia jakiegoś Boga, sprawiły tradycyjnej teologii sporo kłopotów. Trapiły nie tylko wątpiących, ale i mistyków. Słynny Mistrz Eckhart, próbując opisać głębię więzi z Bogiem, nieustannie borykał się z paradoksalnymi sformułowaniami, a jego tezy brzmiały na tyle dziwacznie, że część z nich Kościół katolicki odrzucił.

Niektóre prądy w teologii ujmują przeżycie religijne jako doświadczenie dna bytu oraz jako poczucie więzi ze wszechświatem. Akcentują nieprzeniknioność i głębię boskiej rzeczywistości, która może być dana w przeżyciu mistycznym, ale nie daje się opisać. W tym ujęciu Osoba Boska pozostaje jedynie symbolem czegoś większego. Nic w tym dziwnego, wszak wyewoluowaliśmy pośród obiektów materialnych i nasz język przystosował się do opisu rzek i lasów, a nie odczuć duchowych.

Jak zatem spiąć te bieguny religijności? Czy tam, gdzie kończy się idea Osoby Boskiej, zaczyna się sceptycyzm czy mistycyzm?

Metafora i maska

Współczesny filozof George Lakoff sformułował teorię, wedle której metafora jest dla człowieka podstawowym narzędziem myślenia. Teoria metafor głosi głównie, że poznając dobrze pojęcie z jednej dziedziny, umysł przenosi je na inną dziedzinę. Ten mechanizm umożliwia formułowanie idei wysoce abstrakcyjnych dzięki odnoszeniu się do zastanych konkretów. Właśnie dlatego dzieci uczymy dodawania najpierw na przykładzie wrzucania jabłek do koszyczka. Dopiero później będą w stanie pojąć abstrakcyjne idee liczby i zbioru.

Można zatem postawić pytanie: czy Osoba Boska nie jest właśnie taką metaforą? Czy nie jest oparta o konkret, którym operujemy na co dzień? Poznajemy działające na naszych oczach podmioty – mniej lub bardziej mądre, twórcze i wolne osoby. Następnie patrzymy na świat, który podziwiamy, jako stworzony. Modlimy się, medytujemy, chodzimy po górach i czujemy niewyrażalne poczucie harmonii, piękna lub metafizycznej głębi. Próbując ubrać w słowa ten aspekt rzeczywistości, potrzebujemy metafor. One zaś prowadzą nas drogą mistyków.

Na koniec, jak to w filozofii bywa, wracamy do Greków. Termin osoba wziął się przecież ze starogreckiego określenia maski używanej przez aktora na scenie. Czyżby więc pojęcie osoby było tylko maską, którą zakładamy Absolutowi, by go poznać? A może On sam ją przywdziewa?


Bartosz Kośny – studiuje filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim. Interesuje go wiele (nazbyt wiele) dziedzin, ale najbardziej chyba epistemologia, logika, teologia naturalna i filozoficzne aspekty teorii ewolucji. Obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie brakuje mu górskich widoków i leśnego szumu.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: © by sasun Bughdaryan

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy