Artykuł Estetyka Filozofia współczesna

Beata Garlej: Wokół teorii dzieła literackiego Romana Witolda Ingardena

Bohaterką tego tekstu jest myśl człowieka, który wielokrotnie dał świadectwo swojej wrażliwości na sztukę – rozmaite jej rodzaje i przejawy – a którego pięćdziesiątą rocznicę śmierci obchodzimy w 2020 roku. Jeśli prześledzić młodzieńcze lata życia Romana Witolda Ingardena, uwzględnić czas, gdy filozofią się jeszcze nie zajmował, z łatwością można dostrzec, jak ważna była dla niego literatura.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 3 (33), s. 72–73. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Lit­er­atu­ra zaj­mowała w życiu Ingar­de­na wyjątkowe miejsce już na etapie szkol­nym, zwłaszcza zaś przed­mat­u­ral­nym. To właśnie niewystar­cza­ją­cy zasób narzędzi metodolog­icznych w zakre­sie bada­nia utworów lit­er­ac­kich pch­nął go do stu­diowa­nia filo­zofii. Sam też usiłował lit­er­aturę tworzyć. Moż­na by uznać, że ten metodolog­iczny powód całkowicie uza­sad­nia późniejsze jego docieka­nia powz­ięte na grun­cie ontologii sztu­ki (lit­er­ack­iej). Było­by to jed­nak zbyt duże uproszcze­nie i nie odd­awało­by rzeczy­wis­tej przy­czyny rodzenia się Ingar­de­nowskiej myśli – wielekroć i inten­sy­wnie sku­pi­onej na dziełach lit­er­ac­kich roz­maitych epok i rodza­jów. W czym tkwi zatem jej źródło?

Potrzeba sztuki

Wyda­je się ona prze­jawem tej bard­zo ogól­nej reflek­sji, z grun­tu uni­w­er­sal­nej, która nieod­mi­en­nie ujaw­nia zma­gania się filo­zo­fa z pytaniem: skąd się w ludzi­ach brała, bierze i najpewniej brać się będzie nieustan­nie potrze­ba tworzenia i odbioru lit­er­atu­ry, a szerzej – sztu­ki? Odpowiedź fenom­e­nolo­ga zaw­iera się w pub­likacji stanow­iącej kwin­tes­encję jego rozważań w tym zakre­sie (zob. Warto doczy­tać, poz. 2). Roman Ingar­den mówi tu wprost o męczącej człowieka od zara­nia dziejów potrze­bie i koniecznoś­ci jej sprosta­nia, którą jest uczest­nict­wo w kul­turze, potrze­bie będącej swoistym nad­datkiem, gdyż zupełnie zbytecznej do tego, by móc żyć w wymi­arze fizjo­log­icznym, bio­log­icznym, koniecznej jed­nak, żeby osiągnąć pełnię człowieczeńst­wa, którego żad­ną miarą nie moż­na sprowadzać jedynie do fizjologii czy biologii. Ogół twierdzeń, z których jego filo­zofia lit­er­atu­ry słynie – dwuwymi­arowa budowa dzieła sztu­ki lit­er­ack­iej, teo­ria konkre­ty­zowa­nia przed­mio­tu artysty­cznego czy kon­cepc­ja jakoś­ci metafizy­cznych – moż­na uznać za dowód umac­ni­a­nia się filo­zo­fa w przeko­na­niu o randze tego nad­datku, jego real­nym (nie zaś wydu­manym) ist­nie­niu, uznać za włas­ny wari­ant jego ­(z)rozumienia.

Dziedzina przedmiotów intencjonalnych

Mimo że nie zapew­nia całoś­ciowego wykładu twór­c­zoś­ci, teo­ria dzieła lit­er­ack­iego fenom­e­nolo­ga daje najsz­er­szy spośród dotąd zaprezen­towanych ogląd teo­re­ty­czno­lit­er­ac­kich spraw. Lit­er­atu­ra jawi się w myśli Ingar­de­na jako dziedz­i­na przed­miotów intencjon­al­nych, powoły­wanych mocą aktów twór­czych auto­ra (ist­nieją­cych, a w swoim ist­nie­niu będą­cych zawsze jakim­iś). Odmaw­ia­jąc dziełu lit­er­ack­iemu charak­teru czegoś psy­chicznego, Ingar­den nie umniejsza tego pod­sta­wowego fak­tu, że lit­er­atu­ra bez człowieka zaist­nieć nie może, skąd bierze się już bardziej szczegółowa dyrek­ty­wa: nie da się na samej teorii języ­ka zbu­dować całoś­ciowej teorii lit­er­atu­ry, z drugiej strony – nie da się zbu­dować teorii lit­er­atu­ry, która nie uwzględ­ni­ała­by teorii języ­ka.

W uję­ciu Ingar­de­na lit­er­atu­ra zaczy­na się od brzmienia. Pogląd ten jest pokłonem złożonym językowi mówione­mu: sposobowi komu­nikowa­nia się ludzi, który poprzedz­ił pis­mo czy znacznie późniejszy wynalazek – druk. Brzmienia są nośnika­mi znaczeń i wraz z nimi kon­sty­tu­u­ją świat przed­staw­iony utworu, uję­ty w roz­maitych oglą­dowych per­spek­tywach, których, wbrew nazewniczemu określe­niu, nie wol­no sprowadzać wyłącznie do zmysłu wzroku, ale należy uwzględ­nić ich ogół dostęp­ny pon­ad­to w try­bie wyobraże­niowym. Mamy tu zatem cztery warst­wy dzieła: brzmienia, jed­nos­t­ki znaczeniowe, wyglądy i przed­mio­ty przed­staw­ione. Wymi­arem, w którym ta czterowarst­wowość (zdol­na być, zdaniem filo­zo­fa, na przykład wskutek wypowiada­nia się postaci, zwielokrot­nioną) się zaw­iera, jest fazowość (następst­wo częś­ci) dzieła. Naj­do­bit­niej świad­czy ona o tej pod­sta­wowej zależnoś­ci, że o ile skom­ponowany, skońc­zony utwór ma charak­ter acza­sowy, o tyle jego odbiór, na odwrót, zawsze roz­gry­wa się w cza­sie.

Wartości przeżycia

Ku czemu zmierza Ingar­de­nows­ka teo­ria budowy dzieła lit­er­ack­iego? Filo­zof pod­kreśla, że rezul­tatem najbardziej sprawnego współ­gra­nia wszys­t­kich warstw dzieła lit­er­ack­iego, ujaw­ni­a­ją­cym się w prze­biegu poszczegól­nych jego faz, jest możli­wość zapro­jek­towa­nia warunk­ów korzyst­nych dla wywoła­nia czegoś, co samo w sobie nie ma charak­teru intencjon­al­nego – jakoś­ci metafizy­cznych. Ingardeno­lodzy określa­ją to ostat­nie częs­to skró­towym mianem „wartoś­ci przeży­cia”. Ich prze­jaw moż­na by iden­ty­fikować z momen­ta­mi odbioru dzieła lit­er­ack­iego, które odz­nacza­ją się swoistym zatrzy­maniem per­cepcji czytel­ni­ka. Żeby to bliżej przed­staw­ić, odnieśmy się do bard­zo dobrze znanego lit­er­ack­iego dzieła. W powieś­ci Jerome’a Davi­da Salingera Buszu­ją­cy w zbożu pojaw­ia się frag­ment, który jest w stanie wywołać określone, inten­sy­wne reakc­je czytel­ni­ka. Doty­czy on spotka­nia głównego bohat­era utworu, Hold­e­na Caulfiel­da, z Phoebe, młod­szą siostrą. Wiedząc, że brat planu­je ucieczkę z domu, dziew­czyn­ka pojaw­ia się zaopa­tr­zona we włas­ną wal­izkę. Sce­na, gdy Hold­en usiłu­je jej wytłu­maczyć, dlaczego sios­tra nie może z nim wyruszyć, i że bagaż, który ze sobą przy­tar­gała, jest zbęd­ny, wywołu­je określoną jej reakcję: Phoebe płacze, ponieważ nie chce, żeby brat odszedł bez niej. Wach­larz emocji towarzyszą­cy temu płac­zowi – złość, gniew – przynoszą zamier­zony efekt: Hold­en zarzu­ca pro­jekt uciecz­ki. Pros­ta, zwykła sytu­ac­ja, którą zapewne nie tylko sami mogliśmy obser­wować, ale która być może stała się i naszym (choć nie w tak radykalnym uciekinier­skim wari­an­cie) życiowym udzi­ałem, porusza emoc­je czytel­ni­ka na tyle, że „wchodz­imy” w nią gład­ko, jesteśmy jej współuczest­nika­mi. Więcej – jesteśmy poruszeni nią samą, a ona oży­wia nasze własne podob­ne doświad­czenia, prowoku­je do reflek­sji sku­pi­onej już na nas samych i zatrzy­mu­je odbior­czą per­cepcję, bo poza nią wychodzi.

Dzieło lit­er­ack­ie w uję­ciu Ingar­de­na to rodzaj wymyślonego przez twór­cę mikroświa­ta, odd­anego w materii tak, a nie inaczej brzmiącego języ­ka, który jest w stanie bard­zo różnie mod­e­lować odcie­nie, nas­tro­je emocjon­alne tego, o czym jest w nim mowa. Najbardziej wartoś­ciowe dzieła (nie tylko zresztą lit­er­ack­ie) potrafią zatrzy­mać odbior­cę przy sobie i czy tego chce­my, czy nie, zaczy­na­ją być częś­cią jego życia, jakkol­wiek górnolot­nie by to nie zabrzmi­ało. Dzieło sztu­ki lit­er­ack­iej, godne swo­jego miana, nakierowane jest na konkret­ną wartość – Ingar­de­nows­ka myśl jest zaś wykład­nią objaś­ni­a­jącą, dzię­ki czemu jest to możli­we i co z tego dla nas, nie tylko jako czytel­ników, ale po pros­tu ludzi, wyni­ka.


Bea­ta Gar­lej – dr hab., pro­fe­sor uczel­ni, pra­cown­ik Kat­edry Teorii Lit­er­atu­ry na Wydziale Nauk Human­isty­cznych Uni­w­er­syte­tu Kar­dy­nała Ste­fana Wyszyńskiego w Warsza­w­ie. Obszary badaw­cze: teo­ria lit­er­atu­ry, poe­t­y­ka dzieła lit­er­ack­iego, prob­le­my aksjologii i este­ty­ki lit­er­ack­iej, filo­zofia fenom­e­no­log­icz­na.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.


Dzięku­je­my wszys­tkim naszym Hojnym Wspier­a­ją­cym poma­ga­ją­cym nam za pośred­nictwem por­talu zrzutka.pl w wyda­niu Dodatku spec­jal­nego o Romanie Ingar­de­nie. Szczególne podz­iękowa­nia należą się: Józe­fowi Lubac­zowi, Janowi Rycher­towi i Bartłomiejowi Skowronowi.

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Nieste­ty, powyższa teo­ria dzieła lit­er­ack­iego RI, tak jak o niej tutaj czy­tamy i szczegól­nie dzisi­aj w XXI stule­ciu, może budz­ić spore wąt­pli­woś­ci. Na przykład, ogól­nie, mieszanie tzw. fenom­e­nologii (co to w ogóle jest tak naprawdę!) z teorią lit­er­atu­ry tworzy dzi­waczną mieszankę intelek­tu­al­ną (lit­er­acką) i takież następ­nie skut­ki. Dalej, przykład­owo owe znowu “brzmienia” oraz “wartość przeży­cia” w kon­frontacji z inny­mi teo­ri­a­mi i poję­ci­a­mi dzieła literackiego/powieści (m.in. M. Bachtin) wyda­ją się również moc­no dyskusyjne oraz być może nacią­gane… Jed­nak jest to tem­at na szer­szą dyskusję…
    Pozdrowienia dla Autor­ki, BG!

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy