Artykuł

C.D.C. Reeve: Seks i śmierć u Homera

Z jakiego powodu Odyseusz porzucił roznamiętnioną nimfę? I dlaczego zalotnicy pożądali jego żony Penelopy? Odsłońmy erotyczne tajemnice Odysei…

Zapisz się do naszego newslettera

Down­load (PDF, 1.05MB)


Woj­na tro­jańs­ka zakończyła się klęską Tro­jan i zwycięst­wem Greków, z których wielu powró­ciło do swoich domów. Lecz nie było wśród nich wielkiego Odyseusza. Został bowiem uwięziony na odległej wyspie Ogy­gii, ciesząc się – albo męcząc – wzglę­da­mi pięknej nim­fy Kalip­so. Jak wiemy, Odyse­ja Home­ra to opowieść o opuszcze­niu Kalip­so przez Odyseusza i jego długiej podróży do domu na Itace, gdzie czeka na niego żona Penelopa, do której pod jego nieobec­ność zale­ca się stu siedem­nas­tu książąt tak młodych, że mogli­by być jej syna­mi.

W samym cen­trum Ody­sei zna­j­du­ją się więc dwie zagad­ki eroty­czne. Pier­wsza: dlaczego Odyseusz opuszcza Kalip­so? Dru­ga: dlaczego zalot­ni­cy żywią tak gorące uczu­cie do Penelopy? Zan­im spróbu­je­my je rozwiązać, chci­ałbym zasyg­nal­i­zować dwie inne zagad­ki, równie kłopotli­we, choć mniej bezpośred­nio związane z erotyką. Pier­wszą stanowi niezwyk­le surowa kara nałożona na zalot­ników, mianowicie śmierć. Czym sobie na nią zasłużyli? W epopei ich zachowanie przyrówny­wane jest częs­to do postęp­ku Ajgis­tosa, który wziął sobie żonę Agamem­nona, Kli­ta­jmestrę, za kochankę, a potem zamor­dował Agamem­nona, kiedy ten wró­cił spod Troi. Na pier­wszy rzut oka wyda­je się jed­nak, że zalot­ni­cy nie zro­bili nic równie niegodzi­wego. Drugą zagad­kę przynosi sama for­ma Ody­sei, będą­ca dzi­wną mieszanką real­iz­mu (zalot­ni­cy i Penelopa) oraz magii (nierzeczy­wis­tość królestw, które Odyseusz odwiedza w cza­sie między upad­kiem Troi a swoim powrotem do domu). Fan­tasty­cz­na natu­ra tych królestw zda­je się kom­plet­nie niedopa­sowana do rzeczy­wis­toś­ci tego, co dzieje się na Itace. Ostate­cznie, jak się okaże, te cztery zagad­ki mają jed­no i to samo rozwiązanie.

Dlaczego zatem Odyseusz opuszcza Kalip­so? Albo, odwrot­nie, dlaczego z nią nie pozosta­je? Być może wyda­je ci się, że wiesz. Ja jed­nak sądzę, że dzieło Home­ra jest w tym względzie rozmyśl­nie zagad­kowe. Po pier­wsze, Kalip­so jest nim­fą – zawsze więc będzie ślicznotką. Jej pier­si nigdy nie staną się obwisłe. Jej tyłek zawsze pozostanie jędrny. Jej włosy wiecznie będą bujne i jed­wabiste. Poigrać z nią w łóżku zawsze będzie przy­jem­nie, a ona do takich igraszek, jak się wyda­je, zawsze będzie sko­ra. Co więcej, może uczynić cię nieśmiertel­nym i dać ci wieczną młodość. Przy jej boku na zawsze pozosta­niesz młody, rześ­ki, owło­siony i męs­ki. Dlaczego zatem miałbyś to wszys­tko porzu­cić dla kobi­ety w śred­nim wieku, skazu­jąc się na bliską starość i śmierć?

Pytanie to ma oczy­wiś­cie prowokować, ale w taki właśnie sposób zostało postaw­ione w samym eposie. Wszak o Menelaosie, przy­wód­cy Spar­tan, dowiadu­je­my się z utworu – i ma to być dobra wiado­mość, przy­na­jm­niej dla niego – że po zakończe­niu ziem­skiego życia nie będzie musi­ał być cie­niem w Hade­sie. Zami­ast tego jako krewny Zeusa uda się na Pola Elize­jskie. Brz­mi nieźle. Kłopot pole­ga na tym, że Pola Elize­jskie wyglą­da­ją dokład­nie tak, jak wys­pa Kalip­so, a w isto­cie niepoko­ją­co przy­pom­i­na­ją krainę zjadaczy loto­su:

Lecz, Menela­ju, Zeusa kochanku, dla ciebie
Śmier­ci wyroku nie ma w Argos koniorod­nym.
Bogowie cię siedliskiem kiedyś uczczą god­nym:
Poślą na kraniec zie­mi, w Elize­jskie Pola,
Gdzie rudy Radaman­tys miesz­ka. Tam cię dola
Czeka bło­ga: bo życie lekko tam upły­wa,
Nigdy śniegu, zamieci, nawałnic nie bywa;
Cią­gle miły tam Zefir dmucha od zachodu,
Ocean go posyła; w skwar uży­cza chło­du.
Tam pójdziesz, bo Hele­na jest małżonką two­ją;
O ciebie, zię­ciu Zeusa, bogi bard­zo sto­ją (Odyse­ja IV, 531–541).

Jeśli zatem Pola Elize­jskie są tak wspani­ałe, to Odyseusz powinien być zach­wycony, że dotarł do nich tak szy­bko. Zami­ast tego spędza dnie płacząc – choć w nocy, doda­jmy dla uspoko­je­nia, postępu­je jak każdy nor­mal­ny śmiertel­nik, czyli zna­j­du­jąc pociesze­nie w obję­ci­ach Kalip­so. Smutek i depres­ja najwyraźniej nie osłabi­a­ją libido.

Oto pier­wsza zagad­ka. Odyseusz jest w Home­rowym raju. Dlaczego więc jest tak nieszczęśli­wy?

Zagad­ka ta wpraw­ia w zakłopotanie, ale jest niczym w porów­na­niu z drugą. Otóż Penelopa jest kobi­etą w śred­nim wieku, ma około czter­dzi­es­tu lat – nie jest stara, na pewno nie we współczes­nym rozu­mie­niu, ale nie jest też już młód­ką. Wkroczyła zapewne w okres przek­wi­ta­nia albo niebawem weń wkroczy – i trud­no uznać ją za ślicznotkę. A jed­nak pon­ad stu książąt (według moich obliczeń stu siedem­nas­tu), młodych na tyle, że mogli­by być jej syna­mi, zale­cało się do niej przez trzy lata, prze­siadu­jąc w jej pałacu, jedząc i pijąc jej zapasy, pod­czas gdy czas płynął nieubła­ganie. Wyobraź sobie, że jesteś młodzieńcem w wieku między osiem­nastym a dwudzi­estym czwartym rok­iem życia. Pomyśl o matce jed­nego z twoich przy­jaciół. Wyobraź sobie, że ze wszys­t­kich kobi­et na świecie to właśnie ją prag­niesz pojąć za żonę – a nie jedynie za nauczy­cielkę pieszc­zot w sty­lu pani Robin­son z fil­mu Absol­went. A ter­az pomyśl, że wszys­tko to dzieje się w świecie, w którym dzieci – zwłaszcza syn­owie – są znacznie ważniejsze niż w naszej kul­turze.

Kiedy prze­by­wa­ją­cy w krainie umarłych Achilles słyszy, że jego syn Neop­tole­mos stał się wielkim wojown­ikiem, przez chwilę godzi się nawet z włas­ną śmier­cią, którą uważa za coś gorszego od bycia niewol­nikiem – jego kro­ki są lekkie, gdy zostaw­ia Odyseusza, który przyniósł mu tę wiado­mość:

Rzekłem, a duch Achilla, ajack­iego księ­cia,
Na asfodelu mroczną łąkę się odd­al­ił,
Urad­owan, żem syna męst­wo tak wych­wal­ił (XI, 518–520).

Tak więc poślu­bi­a­jąc Penelopę, niemal na pewno pozbaw­iasz się dzieci, dziel­nych i wspani­ałych synów. Co na świecie mogło­by powe­tować taką stratę? A poza tym, dlaczego zalot­ni­cy pojaw­ia­ją się dopiero po siedem­nas­tu lat­ach i dlaczego, kiedy już się zjaw­ia­ją, wszyscy są tacy młodzi? Dlaczego nikt z rówieśników Penelopy nie uważa jej za atrak­cyjną?

Kiedy Odyseusz był w wieku swo­jego syna Telemacha – czyli w wieku zalot­ników Penelopy – nie rozglą­dał się z towarzysza­mi za kobi­etą, która mogła­by być jego matką i żoną innego mężczyzny. Przy­go­towywał się do wyprawy pod Tro­ję, aby zdobyć sławę wojown­i­ka, który już za życia stanie się bohaterem opowieś­ci i pieśni. I uda­je mu się to: wszak kiedy Odyseusz myje się na brzegu wyspy Feaków, ci śpiewa­ją właśnie o Troi.

Porów­na­jmy Odyseusza z zalot­nika­mi, a także z jego włas­nym synem, pod jeszcze innym wzglę­dem. Otóż nigdy nie usłyszelibyśmy o zalot­nikach i o Telemachu, gdy­by Odyseusz nie zabił pier­wszych i nie począł drugiego. W prze­ci­wieńst­wie do niego, nie stanow­ią oni odpowied­niego tem­atu dla poezji hero­icznej. Rozważmy konkurs, w którym Penelopa wzy­wa zalot­ników, aby naciągnęli łuk Odyseusza. W żaden sposób nie potrafią oni sprostać temu zada­niu. Odyseusz nie tylko umie naciągnąć łuk, ale także wypuszcza z niego strza­łę, która prze­latu­je przez otwory ustaw­ionych w szeregu toporów. On jest bohaterem, oni jedynie chcą nimi być.

Kim jest Odyseusz? Jest wielkim wojown­ikiem i niezwyk­le pomysłowym człowiekiem – tym, który ocalał. Jest inteligent­ny, prze­biegły i rozważny jak Ate­na. Z uwa­gi na te cechy Ate­na, bogi­ni inteligencji, jest jego opiekunką, podob­nie jak jest opiekunką Penelopy. Odyseusz lubi wal­czyć i uczest­niczyć w grach opar­tych na rywal­iza­cji, a także ucz­tować z przy­jaciół­mi i słuchać bardów śpiewa­ją­cych o wiel­kich bitwach i wojown­ikach. Lubi opowiadać his­to­rie podob­ne do tych, które po częś­ci składa­ją się na Odyse­ję. Oto, kim jest. Nie być tym, kim jest, oznacza dla niego nie być wcale – śmierć społecz­na jest dla niego równie zła, jak rzeczy­wista.

Zagroże­nie, jakie stanowi dla Odyseusza utra­ta tożsamoś­ci, widać najlepiej pod­czas jego spotka­nia z Cyk­lopem. Aby ocal­ić siebie i swoich ludzi, Odyseusz przed­staw­ia mu się jako Nikt. Ale kiedy pokon­ał już Cyk­lopa, nie może się pow­strzy­mać i wyjaw­ia mu swo­je prawdzi­we imię. Dzię­ki temu i ten tri­umf zostanie mu przyp­isany:

Cyk­lop­ie! Jeśli kiedy człowiek (co być może)
Spy­ta cię, kto ci oko wybił, kto tak sprawny,
Powiedz mu: Odyseusz, grodobur­ca sławny,
Co miesz­ka na Itace, oka mnie pozbaw­ił! (IX, 526–529)

Ryzyko, jakie pode­j­mu­je Odyseusz, wyjaw­ia­jąc swo­ją tożsamość, jest ogromne, ponieważ Pose­j­don, ojciec Cyk­lopa, sta­je się wskutek tego wro­giem Odyseusza i przez dziesięć lat uniemożli­wia mu powrót do domu. Jed­nak groź­ba utraty tożsamoś­ci jest stokroć gorsza i dlat­ego Odyseusz nie może znieść, że jest Nikim – nawet przez te kil­ka min­ut, które poz­woliły­by mu na bez­pieczną ucieczkę.
Cyk­lop jest tylko szczegól­nie wyrazistym przykła­dem ogól­niejszej prawdy doty­czącej przygód Odyseusza od momen­tu opuszczenia Troi do momen­tu opuszczenia Kalip­so. Kirke, która zamienia ludzi w świnie; zjadacze loto­su, którzy spraw­ia­ją, że ludzie zapom­i­na­ją o swoich domach i o tym, kim są; Hades, w którym zmar­li cieszą się pół-życiem – wszys­tko to są zagroże­nia dla tożsamoś­ci, różne formy śmier­ci za życia.

Czy takim zagroże­niem jest również sama Kalip­so? Najpierw zas­tanówmy się nad miejscem, które zamieszku­je. Ogy­gia leży tak daleko od utar­tych szlaków, że nikt tam nie dociera. Odyseusz jest pier­wszym człowiekiem, który, jak się zda­je, kiedykol­wiek przy­bił do jej brzegów. (Nic dzi­wnego, że Kalip­so chce go zatrzy­mać na zawsze!). Kon­sek­wencją – że tak powiem – oder­wa­nia Ogy­gii od prawdzi­wego świa­ta jest to, iż nie ma tam nic, co nadawało­by życiu wartość. Nie ma tam wiel­kich uczt i bardów – ani wojen ani sportów, które mogli­by opiewać. A to są prze­cież najlep­sze rzeczy w życiu. Po opuszcze­niu Kalip­so Odyseusz mówi Feakom:

Do wiel­kich też rozkoszy życia ja to liczę,
Gdy u ludu tch­nie szczęś­ciem wesołe oblicze,
Gdy w zamku godown­ików zasi­a­da rząd dłu­gi
I słucha dźwięku gęśli, a kręcą się słu­gi
Z mięsi­wa­mi i chlebem, a leją cześni­ki
Z krużów wino, roznosząc między biesi­ad­ni­ki.
Ma to dla mnie, jak rzekłem, powab niezrów­nany (IX, 5–11).

Zagroże­nie, jakim jest dla Odyseusza Kalip­so, a zarazem powód, dla którego Odyseusz opisu­je ją jako niebez­pieczną nim­fę, doty­czy jego tożsamoś­ci – uos­abia ona możli­wość utraty świa­ta, który nada­je jego życiu sens i czyni je real­nym. Życie wieczne i młodość, które Kalip­so ofer­u­je, mają zbyt wysoką cenę. Być Nikim na zawsze to śmierć za życia. Anon­i­mowy seks, choć­by i z nim­fą, nie jest w stanie tego wyna­grodz­ić. I cho­ci­aż Kalip­so i Odyseusz co noc przez sie­dem lat (czyli około dwa i pół tysią­ca razy) zaży­wali rozkoszy łożni­cy, nie mają dzieci. Brak potomst­wa syg­nal­izu­je brak przyszłoś­ci, a wraz z tym brak his­torii. Właśnie dlat­ego Odyseusz płacze na Ogy­gii i nie może się doczekać wyjaz­du. Chce odzyskać swo­je życie.

Na pozór niezrozu­mi­ały stan Odyseusza – brak szczęś­cia w Home­rowym raju – potęgu­je w eposie dzi­w­na natu­ra samej Ogy­gii jako wyspy nierzeczy­wis­tej. Doty­czy to zresztą wszys­t­kich miejsc, które Odyseusz odwiedza po drodze. Nie wędru­je on w real­nej przestrzeni, ponieważ w trak­cie swoich podróży tak naprawdę nie jest sobą. Ta pozornie dzi­w­na for­ma utworu – jak częs­to zwraca się uwagę – w której rzeczy­wis­tość i magia przeplata­ją się ze sobą, w grun­cie rzeczy wcale nie jest dzi­w­na, lecz koniecz­na ze wzglę­du na opowiadaną w dziele his­torię. Mamy więc rozwiązanie jed­nej z zagadek, o których wyżej wspom­ni­ałem.

Kiedy Odyseusz opuszcza Kalip­so i zaczy­na podróżować w kierunku rzeczy­wis­toś­ci, którą jest Ita­ka, zaw­i­ja najpierw do na poły tylko real­nej krainy Feaków (stat­ki faeack­ie, przykład­owo, są samos­terowne, ale pły­wa­ją do real­nych miejsc). Tam w pieś­ni­ach bar­da Demodokusa spo­ty­ka swo­je prawdzi­we ja i zaczy­na odzyski­wać włas­ną tożsamość:

Jam jest Odys Laer­tyd, z fortelów mych znany,
U ludzi pod niebiosa praw­ie wysław­iany.
Mieszkam zaś na Itace jas­nej […] (IX, 19–21).

Chwała Odyseusza się­ga pod niebiosa – to praw­da. Ale zarazem dociera ona do roz­maitych pod­nieb­nych krain. I na tym pole­ga rozwiązanie drugiej zagad­ki.

Tak jak ja i moi rówieśni­cy dorastal­iśmy słucha­jąc opowieś­ci o drugiej wojnie świa­towej oraz o jej dobrych i złych bohat­er­ach, tak Telemach i będą­cy jego równo­latka­mi zalot­ni­cy wychowywali się, słucha­jąc opowieś­ci o woj­nach tro­jańs­kich i ich bohat­er­ach – Achille­sie, Ajak­sie, Agamem­non­ie i, oczy­wiś­cie, Odyseuszu. Ileż razy musieli słyszeć, jak bar­dowie opiewa­ją tych wiel­kich ludzi. Jak moc­no musi­ały pobudzać ich wyobraźnię opowieś­ci o bohater­s­kich pod­bo­jach owych mężów. Jak bard­zo musieli chcieć się do nich upodob­nić – więcej, stać się nimi. Takie, jak myślę, jest sug­erowane w Ody­sei wyjaśnie­nie młodego wieku zalot­ników i pożą­da­nia, jakie budzi w nich Penelopa. Są młodzi, ponieważ należą do następ­nego pokole­nia – do pokole­nia tych, którzy nie wal­czyli w woj­nach tro­jańs­kich. Pożą­da­ją zaś Penelopy, ponieważ jest żoną Odyseusza. Prag­ną jej, gdyż posiąść ją oznacza stać się jak Odyseusz, wcielić się w jego rolę i żyć jego życiem. Samo prze­by­wanie w jej pobliżu, a nawet w pobliżu tylko pałacu Odyseusza, przy­bliża ich do real­iza­cji tego marzenia. Pozosta­ją w domu Odyseusza, ponieważ pozwala im to zachować ich tożsamość, którą ksz­tał­tu­je prag­nie­nie bycia jak Odyseusz.

Wskazu­je na to zwłaszcza następu­ją­cy dzi­wny moment. Oto Ate­na przy­była na Itakę w prze­bra­niu, aby skłonić Telemacha, by dowiedzi­ał się czegoś o swoim ojcu. Pyta go, czy naprawdę jest synem Odyseusza, a w odpowiedzi słyszy:

Dowiedz się, goś­ciu, z ust mych prawdy bez ogród­ki:
Że on jest ojcem moim, tak mat­ka powia­da.
Ja nie wiem. Tej pewnoś­ci nikt z nas nie posi­a­da (I, 236–238, pod­kreśle­nie dodane).

Ta niepewność doty­czy włas­nej wartoś­ci. Czy Telemach jest wystar­cza­ją­co god­ny, aby być synem Odyseusza? Jest to pytanie, które musieli zadawać sobie wszyscy zalot­ni­cy: „Jeśli mogę zdobyć Penelopę, to dorównu­ję Odyseuszowi; to jestem tak dobry, jak ludzie z pokole­nia mojego ojca; jestem synem mojego ojca; jestem mężczyzną”.

Dzi­wny portret samej Penelopy tylko to potwierdza. Anti­nous, jeden z głównych zalot­ników, opisu­je jej wygląd w sposób następu­ją­cy:

Bo jeśli ma nas dłu­go trzy­mać w poniewierze
I liczyć na swój dow­cip, dany od Pal­la­dy,
Tworzenia ślicznych tkanin, wybiegów i zdrady,
O czym-to nie słyszano nigdy za lat dawnych,
Acz w Achai bywało tyle niewiast sławnych:
Taka Alk­men i Tyro, więc Mykene cud­na —
Wżdy żad­na tak w swej sztuce nie była obłud­na
Jak Penelopa. Chytrość nabawi ją szkody,
Bo póty łupić będziem twe mie­nie i trzody,
Dopó­ki nie przes­tanie trwać w swoim uporze,
Jakim ją niebo natchło […] (II, 99–109, pod­kreśle­nie dodane).

Nie są to z pewnoś­cią cechy, które roz­pal­iły­by namięt­ność nor­mal­nego młodzień­ca. Jego uwagę powin­ny przykuć raczej dary Afrody­ty niż dary Ate­ny. Ale zauważmy, jak bard­zo opis ten upod­ab­nia Penelopę do Odyseusza. Równie sprawnie radzi sobie ona z czyn­noś­ci­a­mi kobiecy­mi, jak on z męski­mi. Tym, co zalot­ni­cy podzi­wia­ją w Penelop­ie i czego w niej prag­ną, jest jej podobieńst­wo do Odyseusza. To on jest prawdzi­wym (choć nieuświadomionym) przed­miotem ich miłoś­ci eroty­cznej, który ule­ga tu przemieszcze­niu na osobę Penelopy.

Zalot­ni­cy baw­ią się w bycie Odyseuszem, ale robią to w prawdzi­wym świecie, w którym ist­nieją tacy mężczyźni, jak Odyseusz. Na tym pole­ga niebez­pieczeńst­wo ich fan­tazji i ich błąd. Kiedy Odyseusz wraca do domu i w pełni odzysku­je swo­ją tożsamość, fan­taz­ja się kończy, a strasz­na rzeczy­wis­tość – w postaci prawdzi­wego Odyseusza – niszczy ich doszczęt­nie, obnaża­jąc ich prawdzi­we oblicze. Tak naprawdę zalot­ni­cy są tylko cieni­a­mi Odyseusza. Ich kara, na pozór tak surowa, jest karą, którą rzeczy­wis­tość wymierza fan­tas­tom.

Tożsamość Odyseusza w Ody­sei to słońce, wokół którego obra­ca się cała resz­ta. Ale nie jest to tożsamość, którą samo dzieło potwierdza czy bezkry­ty­cznie akcep­tu­je. Zami­ast tego, podob­nie jak w Ili­adzie, Homer kreśli wyraźny obraz ideału hero­icznego. Odyseusz uda­je się do Troi, aby ukarać Parysa za por­wanie Hele­ny. Wyrusza więc tam w obronie domu i rodziny. W tym celu musi jed­nak pozostaw­ić swój dom i rodz­inę bez obrony. A zatem to powrót do domu sta­je się jego nowym celem. Kry­je się w tym myśl, że bohater nie pasu­je do domu, a cel, jakim jest powrót do domu, nie pasu­je do bohat­era. Powrót Odyseusza dobrze to unaocz­nia. Wraca on bowiem nie po to, by przeis­toczyć się w state­cznego pana domu, ale po to, by stać się ponown­ie wojown­ikiem i bronić pałacu – tak, jak kiedyś zniszczył pałac Pria­ma, i z tego samego powodu. Potem będzie musi­ał znowu udać się w drogę, podróżu­jąc tak daleko od morza, że jego wiosło zostanie wzięte za wie­jadło; docier­a­jąc tam, gdzie nikt nigdy nie słyszał o morzu ani o greck­iej flocie, która popłynęła pod Tro­ję; wędru­jąc w tak odległe strony, że nawet Odyseusz będzie tam Nikim. Dopiero na koniec będzie mógł wró­cić do domu i dokon­ać żywo­ta.

Epos Home­ra uczy nas, że życie nie ma ostate­cznego celu. Cele, które sobie wyobrażamy – Pola Elize­jskie, Hades, niebo, dom – nie dają nam tego, czego, jak sądz­imy, prag­niemy: nie kładą kre­su naszym bolączkom, zma­gan­iom i walkom. Homer uczy nas, że tym, czego tak naprawdę chce­my, prag­nąc owych Pól Elize­js­kich, Hadesu, nie­ba, domu, jest po pros­tu śmierć w jed­nej z jej wielu postaci. I na ostatku na pewno ją zna­jdziemy. Przy odrobinie szczęś­cia, gdy będziemy już starzy i sławni, otoczeni rodz­iną i przy­go­towani – zgod­nie z obiet­nicą daną Odyseuszowi przez bogów.

Przełożył Łukasz Libows­ki

Sex and Death in Homer, „Aeon Mag­a­zine”, 16 lutego 2017, https://aeon.co/essays/unveiling-the-erotic-mysteries-at-the-heart-of-homers-odyssey. Przekład za zgodą Auto­ra. Wszys­tkie cytaty z Ody­sei Home­ra w przekładzie Luc­jana Siemieńskiego.


C.D.C. Reeve – Pro­fe­sor filo­zofii Uni­ver­si­ty of North Car­oli­na, Chapel Hill, wybit­ny znaw­ca starożyt­nej filo­zofii greck­iej, autor m.in. Love’s Con­fu­sions (Har­vard 2005), Action, Con­tem­pla­tion, and Hap­pi­ness: An Essay on Aris­to­tle (Har­vard 2012), Blind­ness and Re-Ori­en­ta­tion: Prob­lems in Plato’s Repub­lic (Oxford, 2012) oraz Aris­to­tle on Prac­ti­cal Wis­dom: Nico­machean Ethics Book VI (Har­vard, 2013).

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

3 komentarze

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy