Filozofia dla dzieci Wywiady

Co może mieć wspólnego piknik z filozofią? Wywiad z wrocławskimi edukatorami filozofii

Rozmawiamy z dr Katarzyną Kuczyńską i Sebastianem Wachowiakiem z Wrocławia, którzy od wielu lat prowadzą zajęcia filozoficzne z dziećmi. Metody pracy z dziećmi wypracowali sami. Pytamy o ich osobiste podejście do tej pracy i o ich inspiracje.

Przedstawcie się, proszę, i opowiedzcie o Waszych aktualnych działaniach?

Seba­stian Wacho­wiak: Uczę filo­zo­fii i ety­ki od kil­ku lat w szko­le publicz­nej w dość dużym wymia­rze cza­so­wym. Jest to pokło­sie naszych wcze­śniej­szych pro­jek­tów reali­zo­wa­nych we Wro­cła­wiu. Dru­gi wątek mojej pra­cy to edu­ka­cja alter­na­tyw­na sytu­ują­ca się w nur­cie edu­ka­cji o pro­fi­lu demo­kra­tycz­nym. Jestem bowiem peda­go­giem w autor­skiej szko­le alter­na­tyw­nej, Małej Uczel­ni, ale uczę tam też filo­zo­fii od naj­młod­szych po naj­star­szych uczniów. Sta­ram się rów­nież towa­rzy­szyć Kasi w jej popu­la­ry­za­tor­skiej dzia­łal­no­ści na rzecz filozofii.

Kata­rzy­na Kuczyń­ska: Aktu­al­nie jestem pra­cow­ni­kiem Wro­cław­skie­go Cen­trum Dosko­na­le­nia Nauczy­cie­li, gdzie orga­ni­zu­ję kur­sy i warsz­ta­ty dla nauczy­cie­li, w zakre­sie filo­zo­fii i takich wąt­ków edu­ka­cyj­nych, któ­re wyda­ją mi się cen­ne i filo­zo­ficz­nie war­to­ścio­we, choć zapew­ne nie miesz­czą się w tra­dy­cyj­nie defi­nio­wa­nych dys­cy­pli­nach filo­zo­ficz­nych. Od ukoń­cze­nia stu­diów, tj. od kil­ku­na­stu lat, jestem też czyn­nym nauczy­cie­lem i pra­co­wa­łam w licz­nych szko­łach. Pro­wa­dzę rów­nież szer­szą dzia­łal­ność edu­ka­cyj­ną, na przy­kład ze stu­den­ta­mi Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych, senio­ra­mi czy reali­zu­jąc warsz­ta­ty dla Wro­cław­skie­go Teatru Współ­cze­sne­go. Tym samym prak­ty­ku­ję korzy­sta­nie z hete­ro­no­micz­nych źró­deł i inspi­ra­cji w budo­wa­niu filo­zo­ficz­nej sytu­acji dydak­tycz­nej, zresz­tą budu­ję ją dla bar­dzo róż­no­rod­nych grup odbior­ców. W spo­rej mie­rze ten mery­to­rycz­no-orga­ni­za­cyj­ny roz­rzut mojej dzia­łal­no­ści ma swo­je źró­dła w tym, że od kil­ku­na­stu lat jestem nauczy­cie­lem przed­mio­tów filo­zo­ficz­nych, pod­czas gdy filo­zo­fia dotych­czas obec­na jest w bar­dzo nie­usys­te­ma­ty­zo­wa­ny spo­sób w pol­skiej edu­ka­cji. To sprzy­ja i kre­atyw­no­ści, i par­ty­zanc­kie­mu cha­rak­te­ro­wi dzia­ła­nia. Wsze­la­ko tym, co spa­ja i jest moty­wem prze­wod­nim wszyst­kich moich pro­jek­tów, jest prze­ko­na­nie, że reflek­sja filo­zo­ficz­na wzmac­nia pod­mio­to­wość jed­nost­ko­wą i spo­łecz­ną, a temu ma przede wszyst­kim słu­żyć edu­ka­cja filozoficzna.

Skąd wzięła się u Was chęć do pracy z młodszymi pokoleniami?

S.W.: Oso­bi­ście nie widzę się tyl­ko jako inte­lek­tu­ali­sty i cenię sobie rela­cję z dzieć­mi. Mimo iż dzia­ła­nia na rzecz filo­zo­fii są naj­czę­ściej podej­mo­wa­ne w szko­łach śred­nich, to jed­nak w szko­łach pod­sta­wo­wych naj­więk­sze zain­te­re­so­wa­nie ludzie uczą­cy ety­ki widzą w tych kla­sach pierw­szych. Rodzi­ce chęt­nie zapi­su­ją dzie­ci na takie zaję­cia i gru­py czę­sto mają 20 i wię­cej uczniów. Na wcze­snych eta­pach edu­ka­cji łatwiej jest budo­wać rela­cję z dzieć­mi. Dziec­ko na tym eta­pie jest otwar­te i spon­ta­nicz­ne. Nasza meto­dy­ka jest też bli­ska zaba­wie, więc współ­gra z potrze­ba­mi młod­szych uczniów. Mnie inspi­ru­je po pro­stu to, co nie­sie ze sobą moż­li­wość nawią­za­nia i pod­trzy­ma­nia rela­cji z dziećmi.

K.K.: Tra­dy­cja naucza­nia filo­zo­fii w Pol­sce opie­ra się na wzor­cach aka­de­mic­kich. Powo­dów tego sta­nu rze­czy jest wie­le, podob­nie jak kon­se­kwen­cji. W każ­dym razie kie­dy skoń­czy­łam stu­dia w 2004 roku, nie mia­łam żad­nych narzę­dzi peda­go­gicz­nych do pra­cy z ucznia­mi. Być może uzy­ska­ne kom­pe­ten­cje były­by bar­dziej przy­dat­ne, gdy­bym otrzy­ma­ła posa­dę w jed­nym z eli­tar­nych wro­cław­skich ogól­nia­ków, ale tak się nie sta­ło. Nie dostrze­głam ówcze­śnie, w czym mnie lub moim pod­opiecz­nym może pomóc filo­zo­fia w posta­ci abs­trak­cyj­ne­go dys­kur­su. (Po latach pra­cy widzę zna­cze­nie „abs­trak­cyj­ne­go dys­kur­su filo­zo­ficz­ne­go” w mojej meto­dy­ce, jest jed­nym z jej waż­niej­szych fila­rów, ale nie jako zbiór okre­ślo­nych tre­ści wie­dzy do prze­ka­za­nia uczniom.) Tam­ten moment w mojej pra­cy ska­zał mnie na poszu­ki­wa­nie oso­bi­ste­go podej­ścia, inspi­ra­cji mery­to­rycz­nych. Jed­nak poszu­ki­wać musia­łam tak­że miejsc pra­cy. Zatrud­nie­nie nauczy­ciel­ki ety­ki w nie­peł­nym wymia­rze eta­tu przy­no­si­ło gro­szo­we wyna­gro­dze­nie. I tak na przy­kład w 2007 roku pro­wa­dzi­łam zaję­cia w aresz­cie śled­czym, a póź­niej poja­wi­ła się moż­li­wość pra­cy z przed­szko­la­ka­mi. Choć na począt­ku byłam prze­ra­żo­na tą per­spek­ty­wą, to po samym doświad­cze­niu byłam już bar­dzo pozy­tyw­nie zasko­czo­na. Ucznio­wie nasto­lat­ko­wie mają bar­dzo czę­sto gło­wy wypeł­nio­ne cyta­ta­mi i poglą­da­mi, któ­re ukie­run­ko­wu­ją reflek­sję, a w pra­cy z malu­cha­mi trze­ba wró­cić do źró­deł doświad­cze­nia, do cia­ła, do ruchu, do zmy­słów, do róż­nych innych niż inte­lek­tu­al­na aktyw­no­ści, któ­re są jed­nak z nią sprzę­żo­ne. Filo­zo­fo­wa­nie z dzieć­mi jest moc­no zwią­za­ne z doświad­cze­niem kine­ste­tycz­nym, dzia­ła­niem w prze­strze­ni. Dobrze przy­go­to­wa­ne zaję­cia dla przed­szko­la­ków spraw­dzą się w każ­dej gru­pie wie­ko­wej, myśle­nie jest wspól­ne dla nas wszyst­kich, tyl­ko zaczy­na się w innym punk­cie. Pra­ca z dzieć­mi otwo­rzy­ła przede mną moż­li­wość prze­pra­co­wa­nia wła­snych defi­cy­tów poznaw­czych. Stu­diu­jąc filo­zo­fię, wyda­wa­ło mi się, że trze­ba mieć moc­ne ucho i dłu­go­trwa­łą uważ­ność do „ucze­nia się filo­zo­fii”, a w tej pra­cy oka­za­ło się, że moż­na po pro­stu podej­mo­wać róż­ne tema­ty i się nad nimi zastanawiać.

Na począt­ku moich poszu­ki­wań natknę­łam się też na dzia­ła­nia Sto­wa­rzy­sze­nia Edu­ka­cji Filo­zo­ficz­nej „Phro­ne­sis” i zdu­mia­ło mnie to, że moż­na ina­czej niż w ławie aka­de­mic­kiej. Ta tra­dy­cja nigdy nie sta­ła się moją, bo na inne kwe­stie zorien­to­wa­na jest moja wraż­li­wość peda­go­gicz­na, ale spo­tka­niu człon­ków i człon­kiń „Phro­ne­sis” zawdzię­czam poczu­cie tego, że moż­na podejść do edu­ka­cji rady­kal­nie ina­czej. Był to dla mnie taki ożyw­czy powiew. Potem spo­tka­łam Jaro­sła­wa Spy­cha­łę z jego pomy­słem filo­zo­fo­wa­nia przy pomo­cy kloc­ków lego – „Lego-Logos”, bar­dzo wyra­zi­stą i edu­ka­cyj­nie eks­pan­syw­ną wte­dy postać. Naj­bar­dziej jed­nak dla mnie roz­wi­ja­ją­ce było wro­cław­skie śro­do­wi­sko nauczy­cie­li filo­zo­fii, w tym kil­ku przy­ja­ciół spo­śród nauczy­cie­li aka­de­mic­kich, kil­ku­na­stu stu­den­tów, z któ­rych kil­ku sta­ło się nie­za­stą­pio­ny­mi współ­pra­cow­ni­ka­mi – na przy­kład Seba­stian. W tym śro­do­wi­sku powsta­ły i przez kil­ka lat były reali­zo­wa­ne warsz­ta­ty pt. Anima(cje) Filo­zo­fii, meto­dycz­na macierz, jak myślę, naszych dal­szych działań.

S.W.: Dla mnie naj­więk­szą inspi­ra­cją była – szcze­rze mówiąc – Kasia. Czer­pię z kolei z takich nur­tów jak edu­ka­cja demo­kra­tycz­na, gdzie akcep­tu­je się wol­ność dziec­ka, edu­ka­cja eman­cy­pa­cyj­na, gdzie akcep­tu­je się pod­mio­to­wość dziec­ka i edu­ka­cja inte­gral­na, gdzie akcen­tu­je się holi­stycz­ne podejście.

Niektórym może wydawać się dziwne podejmować filozoficzne dociekania z dziećmi, a co dopiero z maluchami. W wielu krajach takie inicjatywy są podejmowane, a na Zachodzie są nawet dosyć popularne. Jak wyglądają takie zajęcia z młodszymi pokoleniami w Waszym wydaniu? Co charakteryzuje takie zajęcia?

S.W.: Trud­ność wyobra­że­nia sobie tego, jak i dla­cze­go się podej­mu­je takie dzia­ła­nia, wyni­ka z tego, jak postrze­ga się filo­zo­fię w prze­strze­ni publicz­nej, jak się ją defi­niu­je i jakie nur­ty ją zawłasz­cza­ją. Z jed­nej stron mamy ten czy­sty aka­de­mizm, gdzie się dużo mówi, a uczeń ma słu­chać. A z dru­giej te nur­ty roz­wo­ju oso­bo­we­go, gdzie sku­pia się na emo­cjach i samo­świa­do­mo­ści. Takie nur­ty są cie­ka­we i wzbo­ga­ca­ją edu­ka­cję filo­zo­ficz­ną, nie­mniej zawłasz­cza­ją sobie nazwę filo­zo­fii, a jed­no­cze­śnie rezy­gnu­ją z sze­re­gu narzę­dzi, któ­re ona wypra­co­wa­ła. Dzia­ła­nia, któ­re podej­mu­ję w mojej pra­cy, mogą pro­wa­dzić do roz­wo­ju oso­bi­ste­go, ale ja jed­nak chcę widzieć czło­wie­ka jako isto­tę nie tyl­ko emo­tyw­ną, ale i racjo­nal­ną. To z kolei pozwa­la mi pra­co­wać w tro­chę inny spo­sób, niż to robi na przy­kład tera­peu­ta lub psy­cho­log. Jestem zda­nia, że malu­chy bar­dzo się roz­wi­ja­ją dzię­ki mojej pra­cy.

Struk­tu­ra zajęć, któ­rej się trzy­mam, pro­wa­dzi od doświad­cze­nia do zro­zu­mie­nia doświad­cze­nia i od zro­zu­mie­nia do uogól­nie­nia i spe­ku­la­cji filo­zo­ficz­nej. Całość czę­sto opie­ra się na meta­fo­rze, ruchu czy na kre­atyw­nym podej­ściu do języ­ka. W prak­ty­ce wyglą­da to tak, że zaczy­na­my od wsta­nia z ławek, robi­my jakąś zaba­wę na przy­kład z teatru impro­wi­zo­wa­ne­go, zawie­ra­ją­cą w sobie jakiś filo­zo­ficz­ny czyn­nik, któ­ry odkry­wa­my potem przez zro­zu­mie­nie tego doświad­cze­nia. Następ­nie sta­ra­my się te spe­ku­la­cje roz­sze­rzyć o wąt­ki, któ­re doty­czą nas wszyst­kich jako ludzi, tak już czy­sto filozoficznie.

K.K.: Jed­ną z waż­niej­szych cech naszej meto­dy­ki jest to, że dla nas sta­tus nauczy­cie­la i ucznia jest dyna­micz­ny. W tej chwi­li przy­go­to­wu­je­my pik­nik filo­zo­ficz­ny, w któ­rym semi­na­rzy­sta­mi będą dzie­ci w róż­nym wie­ku, gim­na­zja­li­ści i dzie­ci ze szko­ły pod­sta­wo­wej. Będą zabie­rać głos w odpo­wie­dzi na pyta­nie: „Jak bar­dzo nauczy­ciel powi­nien z ucznia­mi dzie­lić się swy­mi, wiel­kiej wagi, poglą­da­mi?”, czy­li w jakim stop­niu dopusz­czal­ne jest wyra­ża­nie przez nauczy­cie­li swo­ich opi­nii etycz­nych, świa­to­po­glą­do­wych czy poli­tycz­nych. My, doro­śli, nauczy­cie­le, zabie­rze­my głos dopie­ro na dru­gim eta­pie zajęć. Czę­sto tak­że my, edu­ka­to­rzy, uczy­my się od sie­bie nawza­jem na swo­ich zaję­ciach. Seba­stian ma bar­dziej dyna­micz­ny styl, a ja bar­dziej sta­tycz­ny i zorien­to­wa­ny na struk­tu­rę. Pod­su­mo­wu­jąc: w naszych zaję­ciach każ­dy powi­nien wystę­po­wać zarów­no w roli ucznia, jak też nauczy­cie­la. Każ­dy ma do zaofe­ro­wa­nia coś cen­ne­go dla innych, a dobrze przy­go­to­wa­ne i prze­pro­wa­dzo­ne zaję­cia to takie, na któ­rych doszło do zbio­ro­wej wymia­ny. W moim prze­ko­na­niu ucze­nie się i pozna­wa­nie świa­ta pole­ga na spo­tka­niu. Jed­nym z naj­waż­niej­szych zadań nauczy­ciel­skich jest ucze­nie kul­tu­ry wspól­ne­go wytwa­rza­nia wie­dzy, dla­te­go też wie­rzę w pro­ste struk­tu­ry meto­dycz­ne, któ­re w swo­ich kro­kach powin­ny być czy­tel­ne dla wszyst­kich uczest­ni­ków. Każ­da for­ma zajęć jest struk­tu­ry­za­cją doświad­cze­nia, któ­re nauczy­ciel arbi­tral­nie wpro­wa­dza, tzn. jeśli ja kon­stru­uję jakieś zaję­cia, to nie mogą one być cał­kiem neu­tral­ne, już poprzez swój kształt meto­dycz­no-orga­ni­za­cyj­ny zmu­sza­ją ucznia do uzna­nia pew­nych (moich) zało­żeń na temat świa­ta, pozna­nia. Faj­nie jest więc umieć zro­bić krok do tyłu i poka­zać, jakie to są zało­że­nia, i zapy­tać, czy one na pew­no są tak bez­dy­sku­syj­nie oczy­wi­ste. Waż­na jest więc pew­ne­go rodza­ju czuj­ność nauczy­cie­la wobec sie­bie i swo­jej wizji świa­ta, a zwłasz­cza sytu­acji dydaktycznej.

S.W.: Ujmu­jąc to meta­fo­rycz­nie: nie w tym rzecz, by nauczy­ciel cią­gnął ucznia w jakąś stro­nę, ale żeby był nie­ja­ko sprę­ży­ną, dzię­ki któ­rej dziec­ko nabie­ra mocy odbi­cia się, doj­ścia do wła­snych wnio­sków, samo­dziel­no­ści. Wte­dy nauczy­ciel nie szar­pie tego dziec­ka, nie ścią­ga ucznia na zie­mię, żeby nauczył się pra­wo­wi­tych, według nauczy­cie­la oczy­wi­ście, war­to­ści i spo­so­bów myśle­nia. Pozwa­la mu raczej odkryć wła­sne war­to­ści i wła­sne spo­so­by myślenia.

Wróćmy na chwilę do filozoficznego pikniku. Bardzo mi się spodobał ten pomysł, jest w tym coś naturalnego, żeby ludzie na łonie przyrody rozmawiali, wchodzili w interakcję, rozważali wspólnie ciekawe tematy. Ta nieformalna forma pikniku, myślę, na pewno wspomaga też całą tę operację. Jak wpadliście na ten pomysł?

S.W.: Tak jak powie­dzia­łeś, jest to po pro­stu natu­ral­ny kon­tekst myśle­nia. Przy­ro­da, ruch i zaba­wa, wszyst­ko to są czyn­no­ści i miej­sca, gdzie war­to myśleć. Wyda­je mi się, że filo­zo­fia może to wła­śnie dać ludziom, że zacho­wu­ją oni pew­ną czuj­ność, wie­dząc, że myśle­nie jest przy­jem­ne i może odby­wać się w każ­dym momen­cie ich życia, bo wie­le jest rze­czy do zrozumienia.

K.K.: Pra­cu­jąc z dzieć­mi, przy­po­mi­na­my sobie, że są pew­ne ryt­my życia. Zimą, na przy­kład, mie­li­śmy Kulig Filo­zo­ficz­ny, warsz­ta­ty były tak popro­wa­dzo­ne, aby zawrzeć w sobie ele­men­ty zaba­wy zimo­wej. Latem robi­my pik­ni­ki. Wyni­ka to z głę­bo­kie­go prze­ko­na­nia, że myśle­nie jest czę­ścią życia. Naszą ambi­cją nie jest, by dzie­ci zosta­ły pro­fe­so­ra­mi filo­zo­fii na Oks­for­dzie, ale żeby pamię­ta­ły, że dzia­ła­niu towa­rzy­szy myśle­nie. Dzia­ła­nie i myśle­nie to dwa nur­ty ener­gii, któ­re się spla­ta­ją. Moż­na się dobrze bawić i myśleć, dla­te­go pod­czas nasze­go 3‑godzinnego spo­tka­nia, gra­my w pił­kę i bad­min­to­na, ale mamy też czas, żeby sku­pić się na myśle­niu i to two­rzy całość tego doświad­cze­nia. Jeśli zaś idzie o fak­to­gra­fię, to – o ile dobrze pamię­tam – 3 lata temu doświad­czy­li­śmy w zespo­le reali­zu­ją­cym warsz­ta­ty filo­zo­ficz­ne poczu­cia przy­tło­cze­nia for­mal­no-orga­ni­za­cyj­ny­mi ele­men­ta­mi wspól­ne­go pro­jek­tu i poja­wi­ła się tęsk­no­ta za bar­dziej ludycz­ną i rado­sną for­mą filo­zo­fo­wa­nia. I pomi­mo tego, że czer­wiec to szkol­ny arma­ge­don, pra­ca nad pik­ni­ka­mi, a potem samo pik­ni­ko­wa­nie nie odbie­ra nam, ale doda­je sił.

Jak według was środowisko nauczycieli chcących uczyć filozofii czy etyki, filozofować z dziećmi, może się integrować i wspomagać?

K.K.: Jed­no z takich roz­wią­zań to media spo­łecz­no­ścio­we, powsta­ła m.in. taka gru­pa na Face­bo­oku, zało­żo­na przez nauczy­cie­la młod­sze­go poko­le­nia z Pozna­nia, Kry­stia­na Kar­cza. Ta gru­pa pro­pa­gu­je wia­ry­god­ne źró­dła i infor­ma­cje i pozwa­la też na wymia­nę pomy­słów czy wymia­nę opi­nii. Są też coraz licz­niej­sze kon­fe­ren­cje, gdzie oso­by zain­te­re­so­wa­ne naucza­niem filo­zo­fii mogą się spo­tkać. My podzie­la­my ideę dzie­le­nia się wie­dzą — od same­go począt­ku wszyst­kie mate­ria­ły, któ­re uda­ło nam się dosta­tecz­nie dopra­co­wać, umiesz­cza­my na naszych stro­nach internetowych.

S.W.: Wszyst­kie nasze wyda­rze­nia, któ­re orga­ni­zu­je­my, to są i były momen­ty, któ­re sku­pia­ją część tego śro­do­wi­ska i two­rzą je zara­zem. Były i są to oka­zje, by się spo­tkać i roz­wi­jać. Odpo­wia­da­jąc nie­co bar­dziej ogól­nie, sądzę, że naj­lep­szym czyn­ni­kiem inte­gru­ją­cym śro­do­wi­sko było­by peł­ne zro­zu­mie­nia dla odmien­no­ści meto­dycz­nej wszyst­kich pod­mio­tów wspól­ne, rado­sne pro­mo­wa­nie filo­zo­fii. Nie­ko­niecz­nie nato­miast już tu i teraz, na siłę, wpro­wa­dza­nie jej w prze­strzeń edu­ka­cji publicz­nej. Trze­ba ponad­to myśleć o filo­zo­fii jako o zesta­wie narzę­dzi, któ­re mogą być przy­dat­ne dzie­ciom w każ­dym wie­ku, nie tyl­ko w szko­le śred­niej. Część śro­do­wi­ska o tym zapomina.

Wywiad przy­go­to­wał i prze­pro­wa­dził Łukasz Krzy­woń
Zdję­cia: Ewa Tra­wiń­ska
Wyda­rze­nie: III Pik­nik Filo­zo­ficz­ny: Recy­kling pedagogiczny


dr Kata­rzy­na Kuczyń­ska – kon­sul­tant­ka we Wro­cław­skim Cen­trum Dosko­na­le­nia Nauczy­cie­li, nauczy­ciel­ka ety­ki i filo­zo­fii pra­cu­ją­ca na wszyst­kich pozio­mach edu­ka­cyj­nych. Pomy­sło­daw­czy­ni i ini­cja­tor­ka róż­no­rod­nych przed­się­wzięć z zakre­su edu­ka­cji filo­zo­ficz­nej (np. “Anima(cje) Filo­zo­fii”, “Jestem z Wro­cła­wia, więc myślę”, “Porząd­ne myśle­nie”, “Kącik Sokra­te­sa”). Autor­ka pra­cy dok­tor­skiej z filo­zo­fii edu­ka­cji, swo­je dzia­ła­nia teo­re­tycz­ne okre­śla mia­nem budo­wa­nia filo­zo­fii sytu­acji dydak­tycz­nej. W prak­ty­ce korzy­sta z hete­ro­no­micz­nych źró­deł i inspi­ra­cji w budo­wa­niu sytu­acji dydak­tycz­nej. W życiu codzien­nym ceni codzien­ny kon­takt z inny­mi gatun­ka­mi zwierzęcymi.

Seba­stian Wacho­wiak – filo­zof i peda­gog z wykształ­ce­nia; nauczy­ciel ety­ki i filo­zo­fii we wro­cław­skich szko­łach pod­sta­wo­wych oraz peda­gog i koor­dy­na­tor pro­ce­su edu­ka­cyj­ne­go w alter­na­tyw­nej szko­le Mała Uczel­nia we Wro­cła­wiu; zaan­ga­żo­wa­ny w pro­mo­wa­nie edu­ka­cji filo­zo­ficz­nej, a dba­łość o przed­mio­to­wą kul­tu­rę dydak­tycz­ną pie­lę­gnu­je poprzez udział w roz­ma­itych pro­jek­tach na obrze­żach edu­ka­cji publicz­nej (m.in. „Anima(cje) Filo­zo­fii”; „Jestem z Wro­cła­wia, więc myślę”; „Porząd­ne myśle­nie”). Zain­te­re­so­wa­ny dydak­ty­ką filo­zo­fii, związ­ka­mi mię­dzy filo­zo­fią i lite­ra­tu­rą, edu­ka­cją demo­kra­tycz­ną, fil­mem; impro­wi­za­tor teatral­ny, weganin.

Łukasz Krzy­woń – magi­ster filo­zo­fii, absol­went Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go, od 14 lat żyją­cy w Irlan­dii. Jego pra­ca magi­ster­ska Ukry­ty Blask, W świe­cie Car­lo­sa Casta­ne­dy uka­za­ła się dru­kiem w 2005 roku. Arty­sta, muzyk. Od wie­lu lat pra­cu­je z dzieć­mi i mło­dzie­żą, pro­wa­dząc m.in. docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne w szko­łach. Spe­cja­li­sta ds. filo­zo­fii dla dzie­ci z The Phi­lo­so­phy Foun­da­tion w Lon­dy­nie. Uczy o ochro­nie śro­do­wi­ska w szko­łach dla Gre­en-Scho­ols Ire­land. Orga­ni­zu­je kół­ka bęb­niar­skie, męskie krę­gi, uczy poli­ne­zyj­skie­go Sasa, chiń­skie­go tai chi, malu­je arty­stycz­ne mura­le, z róż­ny­mi gru­pa­mi two­rzy arty­stycz­ne man­da­le, uczy prak­ty­ki uważ­no­ści i relak­sa­cji. Lubi podró­żo­wać i uwiel­bia kinematografię.


Powią­za­ne strony:
http://www.nauczaniefilozofii.uni.wroc.pl/
https://filozowroclaw.wordpress.com/

Najnowszy numer można nabyć od 5 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Jestem zda­nia że filo­zo­fia powin­na być wła­ści­wie rozu­mia­na za pomo­cą sło­wa i ROZUMU( Rozum to pod­mio­to­wa potrze­ba myśle­nia i wiel­ka potrze­ba pozna­nia oraz zdol­ność sądze­nia i doko­ny­wa­nia wybo­rów spo­so­bów i form dzia­ła­nia przez pod­miot). Według mnie nie mogę się wypo­wia­dać o umie­jęt­no­ściach małych uczniów ale Rozum roz­wi­ja się od momen­tu kry­zy­su dora­sta­nia ucznia. To wła­śnie spe­cy­fi­ka roz­wo­jo­wa uczniów, bo u jed­ne­go poja­wia­ją się poznaw­cze zain­te­re­so­wa­nia w wie­ku 12 lat a u innych znacz­nie póź­niej albo .…cza­sa­mi bar­dzo póź­no… bo wszyst­ko zale­ży od sty­lu komu­ni­ka­cji nauczy­cie­li. Zna­cze­nie sło­wa przed każ­dy pod­miot jest ina­czej rozumiana…a potem …dyskurs…A potem ist­nie­je koniecz­ność myśle­nia pojęciowego…Dlatego naj­le­piej uczyć uczniów filo­zo­fii w szko­le średniej.
    Jeże­li nauczy­cie­le sto­su­ją kry­te­rium obra­zo­we to prze­cież nie jest filo­zo­fia! ” Kry­te­rium obra­zo­we hamu­je roz­wój wyż­szych umie­jęt­no­ści umy­sło­wych”- Imma­nu­el Kant, ” Pra­wo moral­ne we mnie a nie­bo roz­gwież­dżo­ne nade mną”-Immanuel Kant, a współ­cze­śnie mówi się że moral­ność to pod­mio­to­wy spo­sób reali­za­cji nor­my któ­ra jest zapi­sa­na w pra­wie albo usta­lo­na w społeczności.

    • Poję­cie filo­zo­fii bywa róż­nie defi­nio­wa­ne, na co zwra­ca też uwa­gę Seba­stian w roz­mo­wie. Jeśli cho­dzi o rozum wg poda­nej wyżej defi­ni­cji to też jak naj­bar­dziej przy­na­le­ży on dzie­ciom. Być może uży­wa­jąc sło­wa rozum w zna­cze­niu jakie­go uży­wał Kant, ROZUM może i roz­wi­ja się i od kry­zy­su czło­wie­ka czy ucznia, jed­nak rozu­mie­nie świa­ta i rozu­mo­wa­nie (reflek­sja) o świe­cie zaczy­na się w zasa­dzie kie­dy dzie­ci opa­no­wu­ją język i gra­ma­ty­kę. Tę wła­śnie natu­ral­ne zdol­no­ści pozna­wa­nia i myśle­nia wspo­ma­ga­ją wła­śnie zaję­cia docie­kań filo­zo­ficz­nych z dzieć­mi, pod­czas któ­rych poru­sza się też waż­ne idee z histo­rii filo­zo­fii. Pod­czas tych zajęć dzie­ci uczą się for­mo­wać argu­men­ty, ale też pre­cy­zo­wać i zasta­na­wiać się nad poszcze­gól­ny­mi poję­cia­mi. Nie jest to może filo­zo­fia per se, ale nie moż­na odmó­wić tym dzia­ła­niom ich filo­zo­ficz­ne­go cha­rak­te­ru. Wystar­czy być świad­kiem kil­ku takich zajęć, żeby prze­ko­nać się o tym, jak dzie­ci mogą filo­zo­ficz­nie myśleć.

      • To dość ryzy­kow­ne — odwo­ły­wać się do do jed­ne­go filo­zo­fa jako kry­te­rium osta­tecz­ne­go uza­sad­nie­nia. Filo­zo­fia Kan­ta jest racjo­na­li­stycz­na. Wystar­czy jed­nak powró­cić do filo­zo­fii hel­le­ni­stycz­nej, aby odkryć jej ści­sły zwią­zek z życiem i obra­za­mi. Spu­ści­zna filo­zo­ficz­na jest dosta­tecz­nie boga­ta, by móc w niej szu­kać inspi­ra­cji dla nauczy­ciel­stwa w pono­wo­cze­snej, plu­ra­li­stycz­nej, edu­ka­cji. Pró­ba orto­dok­syj­ne­go orze­ka­nia, co dla wszyst­kich (tzn. wszyst­kich z okre­ślo­nej, wła­ści­wej gru­py odbior­ców) na pew­no jest naj­lep­szą edu­ka­cją filo­zo­ficz­ną, wyra­ża tęsk­no­tę za abso­lut­ną jed­no­znacz­no­ścią, któ­ra nie­ob­ca jest wypo­wie­dziom poszcze­gól­nych filozofów/filozofujących, ale zupeł­nie tra­ci na wia­ry­god­no­ści w kon­tek­ście histo­rii filozofii.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy