Omówienia i recenzje

Co można zobaczyć między zdjęciami? Na marginesie najnowszego filmu Wima Wendersa „Sól ziemi”

Ludzkość wegetuje niezmiennie w jaskini Platona i, zgodnie z odwiecznym zwyczajem, wciąż znajduje upodobania w samych tylko przebłyskach prawdy. Ale przebłyski prawdy dostarczane przez fotografię różnią się od przebłysków dostarczanych przez starsze i bardziej rzemieślnicze obrazy. Ponadto mamy dziś do czynienia z o wiele większą liczbą obrazów starających się przykuć naszą uwagę.

Tymi zda­nia­mi Susan Son­tag, ame­ry­kań­ska inte­lek­tu­alist­ka i akty­wist­ka, roz­po­czy­na swój słyn­ny cykl ese­jów O foto­gra­fii z 1977 roku. Rze­czy­wi­ście, zdję­cia są dzi­siaj wszech­obec­ne, oglą­da­my je w każ­dej gaze­cie, stro­nie inter­ne­to­wej, witry­nie skle­po­wej. Bez więk­sze­go tru­du może­my uwiecz­nić na nich dowol­ny moment nasze­go życia, uży­wa­jąc do tego celu jedy­nie tele­fo­nu komór­ko­we­go. Foto­gra­fia spo­wsze­dnia­ła, sta­ła się nie­od­łącz­nym ele­men­tem współ­cze­sno­ści. Coraz trud­niej jest zatrzy­mać się nad zdję­ciem i dostrzec w nim to, co Son­tag nazwa­ła prze­bły­skiem praw­dy. Moż­li­wość dostrze­że­nia w foto­gra­fii istot­nej praw­dy, któ­rej nie spo­sób dostrzec bez tego narzę­dzia moż­na zresz­tą nego­wać. Czy sko­ro sama rze­czy­wi­stość nie jest w sta­nie wyrwać nas z obo­jęt­no­ści, to czy zdo­ła to zro­bić foto­gra­fia tej rze­czy­wi­sto­ści? Odpo­wiedź nie musi być, jak mam nadzie­ję, prze­czą­ca, jeśli foto­gra­fem bądź foto­graf­ką jest oso­ba, któ­rą świat rze­czy­wi­ście jest w sta­nie poru­szyć – zachwy­cić, prze­ra­zić, ocza­ro­wać, wybu­dzić z moral­ne­go samo­za­do­wo­le­nia. Dzię­ki zdję­ciom takich ludzi, może­my patrzeć na świat ich oczy­ma – to zna­czy nieobojętnie.

Naj­now­szy film doku­men­tal­ny Wima Wen­der­sa Sól zie­mi (2014) opo­wia­da histo­rię życia jed­ne­go z naj­wy­bit­niej­szych współ­cze­snych foto­gra­fów – Seba­sti­ão Sal­ga­do – Bra­zy­lij­czy­ka, któ­ry przez nie­mal całe doku­men­to­wał za pomo­cą apa­ra­tu ludz­kie cier­pie­nie. Film ma struk­tu­rę kla­sycz­ne­go doku­men­tu bio­gra­ficz­ne­go, wyda­rze­nia z życia foto­gra­fa pre­zen­to­wa­ne są chro­no­lo­gicz­nie, towa­rzy­szą im licz­ne zdję­cia Seba­sti­ão, któ­ry jed­no­cze­śnie opo­wia­da o oko­licz­no­ściach, w jakich zosta­ły zro­bio­ne. Wen­ders opi­su­je histo­rię życia, rodzi­nę foto­gra­fa oraz mówi o wła­snej fascy­na­cji jego posta­cią. Jed­no­cze­śnie, razem z kame­rą towa­rzy­szy swo­je­mu boha­te­ro­wi w kil­ku momen­tach wypra­wy poświę­co­nej pięk­nu Zie­mi (efek­tem tych podró­ży będzie wyda­ny w 2013 roku album Gene­sis), w któ­rej uczest­ni­czy tak­że syn foto­gra­fa Julia­no (jest on tak­że dru­gim reży­se­rem fil­mu), pró­bu­ją­cy poznać i zro­zu­mieć legen­dar­ną postać świa­to­wej foto­gra­fii – swo­je­go ojca.

Zdję­cia Sal­ga­do prze­szły do histo­rii jako zapis naj­waż­niej­szych wyda­rzeń na świe­cie, zwią­za­nych z cier­pie­niem ludzi miesz­ka­ją­cych w róż­nych miej­scach glo­bu. Woj­ny, klę­ski gło­du, ludo­bój­stwa, przy­mu­so­we migra­cje – wszyst­ko to zosta­ło uwiecz­nio­ne w przej­mu­ją­cych foto­gra­fiach uka­zu­ją­cych tak cier­pie­nie, jak i okru­cień­stwo czło­wie­ka. W jed­nym z klu­czo­wych momen­tów fil­mu, w któ­rym widzi­my doku­men­ta­cję ludo­bój­stwa w Rwan­dzie, Sal­ga­do mówi:

My ludzie jeste­śmy strasz­ny­mi zwie­rzę­ta­mi… okrut­nie bru­tal­ny­mi, nasza histo­ria, to histo­ria nie­koń­czą­cej się wojny.

Zesta­wie­nie tak wie­lu zdjęć poka­zu­ją­cych nie­spra­wie­dli­wość i cier­pie­nie rze­czy­wi­ście nie pozwa­la wydo­być opty­mi­stycz­nych wnio­sków w opi­sie ludz­kiej natu­ry. Jest jed­nak rów­nież dru­ga stro­na fil­mu Wen­der­sa, nie pozwa­la­ją­ca na pogrą­że­nie się w poczu­ciu bez­rad­no­ści w obli­czu ogro­mu cier­pie­nia – wysił­ki Sal­ga­do, by poka­zać ludzi, o któ­rych świat nie pamię­ta bądź nie chce pamię­tać, doma­ga­ją się moral­nej nie­zgo­dy, wywo­łu­ją gniew. Sal­ga­do w nar­ra­cji Wen­der­sa został przed­sta­wio­ny jako ktoś, kto jest gło­sem ludzi nie­sły­szal­nych, upo­mi­na­ją­cym się o reak­cję świa­ta. Jest on tak­że w tym fil­mie akty­wi­stą wal­czą­cym o dobro pla­ne­ty. Z Soli zie­mi dowia­du­je­my się rów­nież, że wraz ze swo­ją żoną zało­żył i przez wie­le lat pro­wa­dził w Bra­zy­lii Insty­tut Zie­mi – miej­sce, w któ­rym uda­ło im się zasa­dzić milio­ny drzew, odbu­do­wu­jąc tym samym natu­ral­ne śro­do­wi­sko znisz­czo­ne wcze­śniej na sku­tek dzia­łal­no­ści człowieka.

Sal­ga­do w Soli zie­mi jest boha­te­rem jed­no­znacz­nym – posta­cią sto­ją­cą w opo­zy­cji do kon­for­mi­stycz­ne­go świa­ta wyzy­sku ludzi i natu­ry. Jest kimś, kto nie potra­fi się zgo­dzić na nie­spra­wie­dli­wość, kto razem z apa­ra­tem jest tam, gdzie dzie­ją się rze­czy naj­strasz­niej­sze. Jed­nak dys­ku­sja nad twór­czo­ścią bra­zy­lij­skie­go foto­gra­fa nie jest jedy­nie wyli­cze­niem jego zasług tak dla sztu­ki foto­gra­fii, jak i dla wzro­stu świa­do­mo­ści spo­łecz­nej. Poja­wia­ją się w niej filo­zo­ficz­ne zarzu­ty, pomi­nię­te w nar­ra­cji Wen­der­sa, któ­re doty­czą moral­nej odpo­wie­dzial­no­ści foto­gra­fa. Sal­ga­do jest kry­ty­ko­wa­ny, mię­dzy inny­mi przez wspo­mnia­ną już wcze­śniej Susan Son­tag. W tek­ście Widok cudze­go cier­pie­nia zarzu­ca ona bra­zy­lij­skie­mu foto­gra­fo­wi este­ty­za­cję ludz­kich tra­ge­dii. Rze­czy­wi­ście, jego zdję­cia (tak­że te doku­men­tu­ją­ce ból, śmierć, roz­pacz i zwią­za­ną z nimi bez­sil­ność) są zaska­ku­ją­co wręcz pięk­ne. W począt­ko­wej sce­nie Soli zie­mi defi­ni­cji zawo­du foto­gra­fa jako tego, któ­ry – zgod­nie ze źró­dło­sło­wem – opo­wia­da histo­rie za pomo­cą świa­teł i cie­ni, towa­rzy­szy zdję­cie Sal­ga­do przed­sta­wia­ją­ce robot­ni­ków pra­cu­ją­cych w kopal­ni zło­ta w Ser­ra Pela­da. Czar­no-bia­ła foto­gra­fia dosko­na­le ilu­stru­je przy­wo­ła­ną przez Wen­der­sa defi­ni­cję – świa­tło i cień wydo­by­wa­ją­ce syl­wet­ki posta­ci zanu­rzo­nych w bło­cie, nie­oczy­wi­sta per­spek­ty­wa, spek­ta­ku­lar­ne uję­cia tysię­cy ludzi – wszyst­ko to spra­wia, że jest to pięk­ne zdję­cie, poka­zu­ją­ce nie tyl­ko kunszt foto­gra­ficz­ny Sal­ga­do, ale tak­że hip­no­ty­zu­ją­cą moc foto­gra­fii. Jed­nak za pięk­nem zdję­cia stoi cier­pie­nie wie­lu ludzi. Rodzi to pyta­nie o to, czy tego rodza­ju obra­zy mogą zachwy­cać. Czy foto­graf może este­ty­zo­wać tra­ge­dię? Czy teatral­ny spo­sób przed­sta­wia­nia nie odbie­ra jej real­no­ści? Prze­cież w rze­czy­wi­sto­ści (Sal­ga­do opo­wia­da zresz­tą o tym w fil­mie) pra­ca robot­ni­ka w kopal­ni zło­ta w Bra­zy­lii jest zwią­za­na z nad­ludz­kim wysił­kiem i wyzy­skiem. Czy oglą­da­nie tego rodza­ju zdjęć nie spra­wia, że na nędzę innych patrzy­my jak na wido­wi­sko – momen­ta­mi strasz­ne, zapie­ra­ją­ce dech w pier­siach i… nie­rze­czy­wi­ste? Ten pro­blem doty­czy ambi­wa­len­cji zwią­za­nej ze sztu­ką foto­gra­fii. Jak pisze Son­tag, zdję­cie może wysy­łać nie­kie­dy mie­sza­ne sygna­ły: połóż­cie temu kres, prze­ko­nu­je, lecz jed­no­cze­śnie prze­ko­nu­je, co za pięk­ne wido­wi­sko (Widok cudze­go cier­pie­nia, Wydaw­nic­two Karak­ter, Kra­ków 2010).

Te wąt­pli­wo­ści wią­żą się z kolej­ny­mi zarzu­ta­mi sta­wia­nym Sal­ga­do, doty­czą­cy­mi spo­so­bu, w jaki przed­sta­wia ludzi będą­cych ofia­ra­mi. W albu­mie Migra­cje obra­zu­je on uchodź­ców z 39 kra­jów i pod jed­nym tytu­łem zbie­ra wie­le pro­ble­mów, poka­zu­je licz­ne rodza­je cier­pie­nia. Son­tag pisze o tym w spo­sób następujący:

Pod­kre­śla­jąc roz­miar cier­pie­nia i uka­zu­jąc, że jest glo­bal­ne, moż­na ludzi zachę­cić, by poczu­li, że powin­ni się „przej­mo­wać”. Ale wzbu­dza się tak­że poczu­cie, że cier­pie­nia i nie­do­le są zbyt ogrom­ne, zbyt nie­odwo­łal­ne, zbyt epic­kie, by coś się uda­ło zmie­nić lokal­ną inter­wen­cją poli­tycz­ną. Jeśli tema­ty­kę zakre­śli się na taką ska­lę, współ­czu­cie może tyl­ko słab­nąć, prze­cho­dzić w abs­trak­cję (tam­że).

Na tym przy­kła­dzie dobrze widać kolej­ną ambi­wa­len­cję oddzia­ły­wa­nia foto­gra­fii, a ujmu­jąc rzecz pre­cy­zyj­niej – ambi­wa­len­cję samej zdol­no­ści do odczu­wa­nia empa­tii: z jed­nej stro­ny widok ogro­mu cier­pie­nia prze­ra­ża, powo­du­je „prze­ję­cie się” losem innych, z dru­giej zaś – uni­wer­sa­li­za­cja tra­ge­dii spra­wia, iż widzo­wi trud­no jest prze­kształ­cić poczu­cie empa­tii w jakie­kol­wiek real­ne dzia­ła­nie, gdyż zaczy­na on trak­to­wać zło jako wszech­obec­ne i zbyt nie­od­wra­cal­ne, by pod­jąć wysi­łek zmia­ny. To kon­kret­ność histo­rii spra­wia, że jeste­śmy w sta­nie odczy­tać ją jako bli­ską – wła­sną, a co za tym idzie prze­kuć emo­cjo­nal­ną reak­cję w real­ną pomoc. Poczu­cie bra­ku tej kon­kret­no­ści potę­gu­je fakt, że boha­te­ro­wie Sal­ga­do czę­sto pozo­sta­ją ano­ni­mo­wi – foto­graf nie pod­pi­su­je ich zdjęć z imie­nia i nazwi­ska. Son­tag kry­ty­ku­je tego rodza­ju prak­ty­kę twier­dząc, że „por­tret, pod któ­rym nie ma nazwi­ska por­tre­to­wa­ne­go, sta­je się współ­win­ny, choć­by mimo­wol­nie” (tam­że).

Sal­ga­do bywa tak­że oskar­ża­ny o to, że jego zdję­cia, poka­zu­ją­ce tak ogrom­ne dra­ma­ty, mają cha­rak­ter komer­cyj­ny – dru­ko­wa­ne na naj­lep­szej jako­ści papie­rze, naj­czę­ściej w nie­wiel­kim nakła­dzie, poka­zy­wa­ne w naj­słyn­niej­szych gale­riach, sta­no­wią cen­ny naby­tek kolek­cjo­ner­ski. Poja­wia­ją się więc kolej­ne pyta­nia o moral­ną odpo­wied­niość dro­giej opra­wy bie­dy, gło­du i cier­pie­nia, któ­re widzi­my na zdję­ciach bra­zy­lij­skie­go foto­gra­fa. Wyty­ka się mu rów­nież nie­jed­no­krot­nie, choć wyda­je się, że tego rodza­ju zarzu­ty moż­na skie­ro­wać do całe­go „świa­ta sztu­ki”, że robie­nie zdjęć nie zawsze jest naj­od­po­wied­niej­szą reak­cją na widok ludz­kiej tra­ge­dii, a widok umie­ra­ją­ce­go dziec­ka nie powi­nien wzbu­dzać pra­gnie­nia się­gnię­cia po aparat.

Sam Sal­ga­do odpo­wia­da na te zarzu­ty następująco:

Wie­le razy mnie już osą­dza­no. Mówio­no, że wyko­rzy­sty­wa­łem bie­dę i oso­by, któ­re foto­gra­fo­wa­łem. Z pew­no­ścią jest to pro­blem etycz­ny […]. To, w jaki spo­sób foto­gra­fu­jesz, musi być czę­ścią two­jej moral­nej posta­wy. Wie­le razy zre­zy­gno­wa­łem z foto­gra­fo­wa­nia, żeby pomóc. Wie­le razy nie mogłem ani pomóc, ani foto­gra­fo­wać i sia­da­łem gdzieś w rogu i pła­ka­łem przez wie­le godzin. Innym razem foto­gra­fo­wa­łem ze zło­ści, ze smut­ku spo­wo­do­wa­ne­go tym, że jestem czło­wie­kiem, ze wsty­du bycia isto­tą ludz­ką. Mia­łem ocho­tę poka­zać i zade­nun­cjo­wać tra­ge­die ludz­kie, poka­zać, by rów­nież inni mogli w nich uczest­ni­czyć (Etycz­ny wymiar foto­gra­fii, http://mgzn.pl/artykul/1340/salgado-etyczny-wymiar-fotografii).

Potrze­ba opo­wie­dze­nia innym ludziom o nie­spra­wie­dli­wo­ści świa­ta, gniew zwią­za­ny z nie­zgo­dą na cier­pie­nie, wresz­cie ogrom zaan­ga­żo­wa­nia we współ­by­cie z boha­te­ra­mi foto­gra­fii – wszyst­ko to widzi­my w posta­wie Sal­ga­do, oglą­da­jąc film Wen­der­sa. Nie­wąt­pli­wie osła­bia to zarzu­ty, jakie moż­na skie­ro­wać prze­ciw­ko zdję­ciom i posta­wie moral­nej Seba­sti­ão. Wyda­je się tak­że, że fakt, iż zdję­cia obra­zu­ją­ce tra­ge­dię przy­cią­ga­ją uwa­gę (tak­że dzię­ki swo­jej war­to­ści arty­stycz­nej), pozwa­la Sal­ga­do odpo­wied­nio nagło­śnić pro­ble­my posta­ci, któ­re foto­gra­fu­je i tym samym „zmu­sić” świat do reak­cji. Być może, gdy­by te zdję­cia były gor­sze pod wzglę­dem arty­stycz­nym, wie­lu ludzi po pro­stu nigdy by ich nie zoba­czy­ło. Ponad­to, nie zawsze jest moż­li­we dotar­cie do nazwisk foto­gra­fo­wa­nych osób, jed­nak w fil­mie Wen­der­sa Sal­ga­do nie­jed­no­krot­nie wspo­mi­na ich jako swo­ich przy­ja­ciół, z któ­ry­mi czu­je sil­ną emo­cjo­nal­ną więź.

Wyda­je się tak­że, że w oce­nie pra­cy bra­zy­lij­skie­go foto­gra­fa waż­ne jest, by wziąć pod uwa­gę, że czym innym są inten­cje foto­gra­fa – jego spo­sób pra­cy zakła­da­ją­cy sza­cu­nek dla foto­gra­fo­wa­nych ludzi, empa­tię, powo­dy, dla któ­rych robi zdję­cia, a czym innym – moral­ne pro­ble­my z foto­gra­fią będą­cą jed­no­cze­śnie sztu­ką i medium prze­ka­zu. Szla­chet­ne inten­cje foto­gra­fa trud­no jest kwe­stio­no­wać po obej­rze­niu fil­mu Wen­der­sa. Nato­miast zagad­nie­nia zwią­za­ne z dwo­isto­ścią foto­gra­fii, któ­ra z jed­nej stro­ny dostar­cza doku­men­ta­cji doty­czą­cej zarów­no dobrych, jak i naj­bar­dziej potwor­nych wyda­rzeń na Pla­ne­cie, z dru­giej zaś – ma w sobie poten­cjał do tego, by stać się przed­mio­tem arty­stycz­nych unie­sień, są wyzwa­niem dla współ­cze­snej ety­ki i filo­zo­fii sztuki.

Nie­za­leż­nie od przed­sta­wio­nych tu kon­tro­wer­sji (a tak­że wła­śnie ze wzglę­du na nie), foto­gra­fie Sal­ga­do nie zosta­wia­ją miej­sca na obo­jęt­ność. Być może w tym wła­śnie tkwi sed­no tego, co robi on jako foto­graf i jako czło­wiek – ude­rza prze­bły­ska­mi praw­dy w nasze cał­kiem kom­for­to­we jaski­nie. Moż­na wpraw­dzie znaj­do­wać upodo­ba­nie wyłącz­nie w tym prze­bły­sku – zachwy­cać się kunsz­tem i opra­wą, wte­dy będzie to po pro­stu kolej­ne dro­gie zdję­cie zoba­czo­ne w kolej­nej mod­nej gale­rii. Moż­na tak­że wyko­rzy­stać moment świa­tła, by spró­bo­wać wydo­stać się z jaski­ni i popa­trzeć na świat nie­obo­jęt­nie. Tym razem już wła­sny­mi oczami.

Jolan­ta Prochowicz



Czas: 1 godz. 50 min
Reży­se­ria: Julia­no Ribe­iro Sal­ga­do, Wim Wenders
Sce­na­riusz: David Rosier, Julia­no Ribe­iro Sal­ga­do, Wim Wenders
Gatu­nek: Dokumentalny
Pro­duk­cja: Bra­zy­lia, Fran­cja, Włochy
Pre­mie­ra: 23 paź­dzier­ni­ka 2014 (Pol­ska), 20 maja 2014 (świat)


Zachę­ca­my do dys­ku­sji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.


Pyta­nia pomoc­ni­cze do dyskusji:

  1. Czy powin­no się este­ty­zo­wać real­ną ludz­ką tragedię?
  2. Czy teatral­ny spo­sób przed­sta­wia­nia nie odbie­ra jej realności?
  3. Czy czer­pa­nie zysków z poka­zy­wa­nia nie­do­li nie jest dwu­znacz­ne moralnie?
  4. Czy robie­nie zdjęć jest naj­wła­ściw­szą reak­cją na widok cierpienia?

 

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy