Artykuł Filozofia religii

Czy ateizm jest irracjonalny?

Krytycy teizmu, czyli przekonania o istnieniu Boga, twierdzą niekiedy, że jest on stanowiskiem irracjonalnym, a wiele zjawisk, które miał rzekomo wyjaśniać, tłumaczy zadowalająco współczesna nauka, w tym teoria ewolucji. Poniżej przedstawiamy w pigułce słynny argument na rzecz tezy, że to nie teizm, a połączenie ateizmu z teorią ewolucji prowadzi do prawdziwych kłopotów. Niemożliwe? Przekonajcie się sami.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Down­load (PDF, 1.01MB)


Substancja XX

Zaczni­jmy od analogii. Załóżmy, że jesteś­cie przeko­nani o ist­nie­niu pewnej sub­stancji, której zaży­cie spraw­ia, iż władze poz­naw­cze oso­by przes­ta­ją być godne zau­fa­nia. Za Alvinem Plant­i­ngą nazwi­jmy tę sub­stancję XX. Jeśli na przykład połknęliś­cie niedawno XX, to może wam się wydawać, że w tej chwili siedzi­cie sobie i czyta­cie ten artykuł, gdy fak­ty­cznie jesteś­cie w zupełnie innym miejs­cu i robi­cie coś innego. Załóżmy pon­ad­to, że według waszej oce­ny praw­dopodobieńst­wo, iż niedawno zażyliś­cie XX jest wysok­ie lub przy­na­jm­niej niemożli­we do określe­nia. (Być może wasz przy­ja­ciel – niepoprawny kawalarz i, jak wam wiado­mo, posi­adacz sporej iloś­ci XX – zadz­wonił do was i ozna­jmił, że dla żar­tu dodał XX do waszego mle­ka, a dosłown­ie przed sekundą wyp­il­iś­cie ostat­nią jego szk­lankę). Co w takim razie powin­niś­cie sądz­ić o następu­ją­cym zda­niu:

R: Władze poz­naw­cze pod­mio­tu P są godne zau­fa­nia. (W tym wypad­ku pod­miot P to wy sami).

Oczy­wiś­cie w nor­mal­nej sytu­acji przyj­mu­je­cie, że to zdanie jest prawdzi­we. Czy jed­nak nie uzyskaliś­cie właśnie racji, która pod­waża wasze przeko­nanie, że R? Czy akcep­tac­ja tego zda­nia nie sta­je się w zaist­ni­ałych okolicznoś­ci­ach czymś nierozsąd­nym? Niewyk­luc­zone prze­cież, że wasze władze poz­naw­cze przes­tały być godne zau­fa­nia. Zresztą i tak nigdy nie mieliś­cie na rzecz R (niekolis­tego) dowodu. (Jak moglibyś­cie go uzyskać? Każdy taki dowód wyma­gała­by uprzed­niego pzyję­cia prawdzi­woś­ci R). Sko­ro jed­nak uzyskaliś­cie rację na rzecz fałszy­woś­ci tego zda­nia, a pon­ad­to nie jesteś­cie w stanie podać niekolis­tego dowodu na jego rzecz, to czy racjon­al­ność nie nakazu­je pow­strzy­mać się od jego uzna­nia? Jeśli jed­nak zaw­iesi­cie uznanie zda­nia R, to powin­niś­cie zak­wes­t­ionować również wszys­tkie inne swo­je przeko­na­nia: nie może­cie mieć w ogóle żad­nych racjon­al­nych przekon­ań. Inaczej mówiąc, grozi wam całkow­ity scep­ty­cyzm.

Ewolucja, ateizm i prawda

Według Planti­n­gi, właśnie w takim położe­niu zna­j­du­je się ktoś, kto przyj­mu­je ateizm. Zgod­nie ze stan­dar­d­ową wer­sją teorii ewolucji pod­sta­wową funkcją naszych władz poz­naw­czych jest umożli­wie­nie nam przetr­wa­nia i rozm­naża­nia. To właśnie tego rodza­ju funkc­je faworyzu­je dobór nat­u­ral­ny. Nie ma powodu, aby sądz­ić, że nasze władze poz­naw­cze posi­ada­ją jakąkol­wiek inną funkcję poza służe­niem tym ogól­nym celom. Tym­cza­sem zdol­ność odkry­wa­nia prawdy o świecie – jak argu­men­tu­je Planti­nga – nie ma więk­szego znaczenia z punk­tu widzenia przetr­wa­nia i rozm­naża­nia. Na przykład mężczyz­na, który prag­nie śmier­ci i sądzi, że najlep­szym sposobem jej osiąg­nię­cia jest unikanie tygrysów, niedźwiedzi itp., a także jak najczęst­sze współży­cie z różny­mi kobi­eta­mi, pod wzglę­dem przetr­wa­nia i rozm­naża­nia poradzi sobie nie gorzej niż mężczyz­na o bardziej nor­mal­nych prag­nieni­ach i przeko­na­ni­ach. Co więcej, ist­nieje znacznie więcej sposobów, w jakie nasze przeko­na­nia mogą się okazać użyteczne acz fałszy­we, niż sposobów, w jakie mogą się one okazać prawdzi­we. Dlat­ego Planti­nga dochodzi do wniosku, że w świ­etle teorii ewolucji i założe­nia o nieist­nie­niu Boga lub innej isto­ty nad­przy­rod­zonej, która zapewniła­by, iż wynikiem ewolucji będą władze poz­naw­cze godne zau­fa­nia i zdolne do odkry­wa­nia prawdy, praw­dopodobieńst­wo, iż fak­ty­cznie posi­adamy takie władze, jest niskie lub niemożli­we do osza­cow­a­nia.

A sko­ro tak, to ateista, który akcep­tu­je teorię ewolucji (biorąc zaś pod uwagę obec­ny stan nau­ki, powinien to uczynić), zna­j­du­je się w położe­niu ściśle ana­log­icznym do kogoś, kto odkry­wa, że praw­dopodobieńst­wo, iż zażył XX, jest wysok­ie lub niemożli­we do określe­nia. W kon­sek­wencji ateista posi­a­da rację pod­waża­jącą przeko­nanie, że R, a tym samym pod­waża­jącą wszys­tkie inne posi­adane przez niego przeko­na­nia – w tym również przeko­nanie o prawdzi­woś­ci ateiz­mu.

Status przekonań teoretycznych

Co więcej, nawet jeśli nie uważa­cie, że moglibyśmy na dłuższą metę przetr­wać i rozm­nażać się, gdy­by więk­szość naszych przekon­ań była fałszy­wa, z pewnoś­cią wyda­je się prawdą, iż moglibyśmy przetr­wać i rozm­nażać się, gdy­by więk­szość naszych przekon­ań teo­re­ty­cznych była fałszy­wa – a właśnie do takich przekon­ań zal­icza­ją się przeko­na­nia naukowe, filo­zoficzne i religi­jne. Każ­da teo­ria, która dokonu­je takich samych przewidy­wań empirycznych jak teo­ria kwan­towa, umożli­wi wszys­tkie te niezwykłe odkrycia, które umożli­wia teo­ria kwan­towa; każ­da teo­ria dokonu­ją­ca takich samych przewidy­wań empirycznych jak współczesne teorie bio­log­iczne i fizjo­log­iczne, umożli­wi nam jed­nakowy postęp medy­czny itd. Również w tym wypad­ku sposobów, w jakie nasze teorie naukowe mogą się okazać użyteczne, choć fałszy­we, jest znacznie więcej niż sposobów, w jakie mogą się one okazać prawdzi­we. Wyda­je się zatem, że przy założe­niu teorii ewolucji i ateiz­mu praw­dopodobieńst­wo, iż nasze władze teo­re­ty­czne są godne zau­fa­nia, okazu­je się niskie lub niemożli­we do osza­cow­a­nia. Jeśli więc zachodzi analo­gia z przy­pad­kiem sub­stancji XX, to ateista dys­ponu­je racją pod­waża­jącą przeko­nanie, że jego władze teo­re­ty­czne są godne zau­fa­nia, a tym samym również racją prze­ci­wko połącze­niu ateiz­mu z teorią ewolucji.

Ateizm a agnostycyzm

Czy agnos­tyk zna­j­du­je się w lep­szym położe­niu niż ateista? Chy­ba nie. Biorąc pod uwagę obec­ny stan nau­ki, agnos­tyk również powinien zaak­cep­tować teorię ewolucji (przy­na­jm­niej w punkcie wyjś­cia). Namysł nad przed­staw­ionym rozu­mowaniem da agnos­tykowi, podob­nie jak ateiś­cie, rację pod­waża­jącą przeko­nanie, że R (a przy­na­jm­niej rację prze­ci­wko przeko­na­niu, iż jego władze teo­re­ty­czne są godne zau­fa­nia). Oczy­wiś­cie agnos­ty­cyzm nie pod­waży sam siebie – agnos­ty­cyzm pole­ga bowiem na zaw­iesze­niu przeko­na­nia na tem­at ist­nienia Boga. Jed­nak agnos­tykowi, tak samo jak ateiś­cie, trud­no będzie utrzy­mać swo­je pozostałe przeko­na­nia; sko­ro bowiem nie jest wyk­luc­zone, że czy­jeś władze teo­re­ty­czne nie zasługu­ją na zau­fanie, to trud­no zrozu­mieć, jak moż­na w racjon­al­ny sposób utrzy­mać przeko­na­nia, które stanow­ią wytwór tych władz.

przełożył Marcin Iwan­ic­ki

Frag­ment książ­ki An Intro­duc­tion to Phi­los­o­phy of Reli­gion, Cam­bridge; Cam­bridge Uni­ver­si­ty Press 2008.


Michael Mur­ray – Przez wiele lat pro­fe­sor filo­zofii we Franklin and Mar­shall Col­lege, obec­nie zastęp­ca prezy­den­ta Fun­dacji Tem­ple­t­ona. Autor m.in. książ­ki Nature Red in Tooth and Claw: The­ism and the Prob­lem of Ani­mal Suf­fer­ing, Oxford: Oxford Uni­ver­si­ty Press 2008.

 

Michael Rea – Pro­fe­sor filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie Notre Dame, autor m.in. książek World With­out Design: The Onto­log­i­cal Con­se­quences of Nat­u­ral­ism, Oxford: Oxford Uni­ver­si­ty Press (2002) oraz Meta­physics: The Basics, Lon­don: Rout­ledge (2014).


 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

9 komentarzy

Kliknij, aby skomentować

  • Prawdą jest zapewne, że incy­den­tal­nie ist­nieje olbrzymia licz­ba teorii naukowych dają­ca takie same wyni­ki empiryczne co i te stwor­zone doty­chczas. Kom­plet­nie niewiary­godne jest nato­mi­ast założe­nie, że sposób postrzegania/pojmowania rzeczy­wis­toś­ci pow­stały gdzieś dawno temu na sawan­nie, o ile dawał­by-choć­by w więk­szoś­ci-fałszy­we przewidy­wa­nia doprowadz­ił­by do pow­sta­nia sys­te­mu rozu­mowa­nia, który nieza­leżnie od wprowad­zonych doń danych i środowiska ich pozyska­nia pozwalał­by na stworze­nie dającej jakiekol­wiek wymierne zas­tosowanie teorii. Taki sys­tem musi­ał­by być niezwyk­le skom­p­likowany i bazować na nie­zlic­zonej licz­bie heurystyk pozwala­ją­cych przetwarzać dane, których człowiek na sawan­nie nigdy nie miał okazji anal­i­zować. Abstrahu­jąc już nawet od pyta­nia o to jak miały­by się w nim wyk­sz­tał­cić takie heurysty­ki, to przed­staw­iony mod­el patrząc na niego przez pryz­mat mech­a­nizmów ewolucyjnych miał­by dwie bard­zo istotne wady. Był­by raczej niewyda­jny i bard­zo kosz­towny. To z kolei sugeru­je, że nasz sposób rozu­mowa­nia nawet jeśli nie ide­al­nie, to nadal dosyć skutecznie powinien odw­zorowywać wewnętrzną struk­turę dzi­ała­nia rzeczy­wis­toś­ci i zmieni­ać się w kierunku jej dokład­niejszego odw­zorowa­nia.

  • Nieste­ty artykuł nie wniesie nic nowego w rozważa­nia rozsąd­nego ateisty. Możli­wość, że władze poz­naw­cze są ogranic­zone jest takim samym argu­mentem prze­ciw ateiz­mowi, jak i teiz­mowi. Pewnym wyjś­ciem z sytu­acji jest pole­ganie na przewidy­wal­nych wynikach ekspery­men­tów, które jed­nak każą sądz­ić, że nasze rozważa­nia teo­re­ty­czne się sprawdza­ją. W tym kon­tekś­cie dzi­wny jest akapit na tem­at sta­tusu przekon­ać teo­re­ty­cznych, który — jeśli dobrze rozu­miem — sugeru­je, że mogły­by ist­nieć inne teorie o takich samych przewidy­wa­ni­ach empirycznych, jak nasze aktu­alne teorie. Jed­nak prze­cież te empiryczne przewidy­wa­nia są właśnie ścisłą kon­sek­wencją aktu­al­nych teorii i wąt­pli­we wyda­je się, by mogły ist­nieć alter­naty­wne teorie dające takie same przewidy­wa­nia (na jakiej pod­staw­ie mielibyśmy sądz­ić, ze jest to możli­we?).

  • To zależy jak defini­u­je­my ateizm. Bez porząd­nych definicji kazdy dyskurs pozbaw­iony jest sen­su 🙂 i jes­li defini­u­je­my Teizm jako stanowisko “WIEM że Bóg ist­nieje”, a Ateizm jako ” WIEM że Bóg nie ist­nieje” oby­d­wa stanowiska w myśl definicji WIEDZY (uza­sad­nione, prawdzi­we przeko­nanie) są absurdalne (brak dowodu prawdzi­woś­ci). Poprawne są stanowiska 1. WIERZE / jestem przeko­nany ale nie mam dowodu/, że Bóg ist­nieje (FIDEIZM) 2. WIERZE / jestem przeko­nany, ale nie mam dowodu/,że Bóg nie ist­nieje (“ AFIDEIZM” ?) 3. NIE WIERZE / nie jestem przekonany/ że Bóg nie ist­nieje i 4 NIE WIERZĘ / nie jestem przekonany/ że Bóg ist­nieje. 1 i 3 oraz 2 i 4 wcale nie sa tożsame ! Koni­unkc­ja 3 i 4 to AGNOSTYCYZM / J. Woleńs­ki “Granice niewiary” /

  • To zależy jak defini­u­je­my ateizm. Bez porząd­nych definicji kazdy dyskurs pozbaw­iony jest sen­su 🙂 i jes­li defini­u­je­my Teizm jako stanowisko “WIEM że Bóg ist­nieje”, a Ateizm jako ” WIEM że Bóg nie ist­nieje” oby­d­wa stanowiska w myśl definicji WIEDZY (uza­sad­nione, prawdzi­we przeko­nanie) są absurdalne (brak dowodu prawdzi­woś­ci). Poprawniejsze są stanowiska 1. WIERZE / jestem przeko­nany ale nie mam dowodu/, że Bóg ist­nieje (FIDEIZM) 2. WIERZE / jestem przeko­nany, ale nie mam dowodu/,że Bóg nie ist­nieje (“ AFIDEIZM” ?) 3. NIE WIERZE / nie jestem przekonany/ że Bóg nie ist­nieje i 4 NIE WIERZĘ / nie jestem przekonany/ że Bóg ist­nieje. 1 i 3 oraz 2 i 4 wcale nie sa tożsame ! 🙂 Koni­unkc­ja 3 i 4 to AGNOSTYCYZM / J. Woleńs­ki “Granice niewiary” /

  • Argu­men­ty przed­staw­ione w artykule moż­na użyć bezpośred­nio prze­ci­wko teiz­mowi z takim samym skutkiem. Ogranic­zoność poz­na­nia jest nie­u­nikniona. Obszar niewiedzy wraz z poz­naniem nie male­je. Jed­nak zakres wiedzy, co do której jesteśmy coraz bardziej pewni rośnie. I ta wiedza coraz bliższa rzeczy­wis­toś­ci skutku­je poglą­dem ateisty­cznym. Autorzy nie rozu­mieją pod­staw tego poglą­du lub nie chcą go zrozu­mieć. Proszę nie druku­j­cie więcej “trików myślowych” na tem­at ateiz­mu. Pogląd ateisty­czny, jak każdy inny, przez sza­cunek dla oso­by go podziela­jącej, powinien być potrak­towany ze zrozu­mie­niem. Tylko szcz­era wymi­ana opinii tworzy kul­turę dyskusji.

  • Po pier­wsze, nie widzę jak powyższe rozważa­nia są pow­iązane z teizmem lub ateizmem. W najlep­szym wypad­ku, autor dysku­tu­je z wiary­god­noś­cią teorii ewolucji która nie jest niezbęd­na do wąt­pi­enia w ist­nie­nie sił wyższych.

    Po drugie, same argu­men­ty nie wyda­ją mi się trafne.
    Teo­ria ewolucji jest w uproszcze­niu losowaniem cech osob­ni­ka i późniejszej (mało dokład­nej) elim­i­nacji osob­ników najsłab­szych — nie oznacza to, że rozwi­jane są wyłącznie cechy znaczą­co korzystne dla przetr­wa­nia osob­ni­ka. Możli­we jest zatem, że umiejęt­ność racjon­al­nego myśle­nia została wyk­sz­tał­cona razem z inny­mi, bardziej niezbęd­ny­mi do przeży­cia cecha­mi i jestem w stanie sobie wyobraz­ić co najm­niej kil­ka kandy­datów na takie cechy.

    Co do wiary­god­noś­ci ludzkiego poz­na­nia, to oczy­wiś­cie nie ma co do niej pewnoś­ci. Nato­mi­ast, jeśli założymy zupełny brak umiejęt­noś­ci racjon­al­nego myśle­nia, żadne rozważa­nia filo­zoficzne nie mają sen­su. Jeżeli zakładamy racjon­al­ność takich rozważań, to nie widzę prze­ci­wwskazań nad uznaniem braku poprawnoś­ci innych rozważań bez poda­nia dowodów lub cho­ci­aż przesłanek na to wskazu­ją­cych (bo prze­cież założyliśmy, że człowiek przy­na­jm­niej częś­ciowo jest w stanie racjon­al­nie rozu­mować).

  • Niezła bred­nia. Niemożność uzna­nia władz poz­naw­czych za nieomylne ma być argu­mentem na rzecz teiz­mu? Artykuł jest męt­ny jak woda w kałuży. Nawet jeśli ewoluc­ja nie wyposaża nas w instru­men­tar­i­um konieczne do uzyska­nia ver­i­tas czy epis­teme, to nie znaczy, że inne kon­cepc­je prawdy, poza klasy­czną, się nie sprawdza­ją. Jakoś jed­nak funkcjonu­je­my.

    • Pani Katarzyno, nie ist­nieje­my dzię­ki kon­cepcjom prawdy, ani niej samej, ale dzię­ki użytecznoś­ci, która się sprawdza i która może funkcjonować całkiem poza prawdą. I o to chodz­iło autorom.
      Plan­ti­ndze chodzi o to, że umysł, który w imię poz­na­nia i prawdy deduku­je ze świa­ta ateizm, może najzwycza­jniej błądz­ić i sam siebie wprowadzać w pułap­kę, ponieważ nie ist­nieją nat­u­ralne rac­je, które były­by w stanie wykazać, że umysł został ewolucyjnie wyposażony w cokol­wiek innego, niż to, co służy przetr­wa­niu i skutecznoś­ci. To prze­cież stara­ją się cią­gle wykazy­wać ateiś­ci-biolodzy, jak Den­nett czy Dawkins. Jeśli tak jest, jeśli umysł został ewolucyjnie uksz­tał­towany do przetr­wa­nia i skutecznoś­ci, a nie do obiek­ty­wnego poz­nawa­nia rzeczy­wis­toś­ci, to jaką wagę posi­a­da teza ateisty­cz­na? Zachodzi tu sprzeczność i o to chodzi jak sądzę Plan­ti­ndze, i jeśli się nie mylę to doty­czy do tylko ateiz­mu “bez wąt­pli­woś­ci”, z którego wspom­ni­ani biolodzy najchęt­niej uczynili­by tezę naukową, nie ateiz­mu jako pry­wat­nego przeczu­cia na tle egzys­tenc­jal­nych doświad­czeń.
      Po pros­tu biolog, który twierdzi, że umysł nie został przez ewolucję wyposażony we władze upoważ­ni­a­jące go do wydawa­nia obiek­ty­wnych sądów o świecie, a jeździ po świecie z przesłaniem “Boga nie ma, obiek­ty­wne poz­nanie (nau­ka) to wykazu­je”, przes­ta­je być poważny.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy