Antropologia Artykuł

Alex Byrne: Czy płeć biologiczna jest konstruktem społecznym? Analiza argumentów

„Płeć biologiczna i płeć społeczno-kulturowa to nie to samo” – napisała jakiś czas temu na Twitterze niezwykle popularna youtuberka i edukatorka seksualna Laci Green. Zgodnie z jednym z przyjętych sposobów wyjaśniania tej różnicy płeć biologiczna jest danym naturalnie surowym materiałem, który podlega następnie kształtowaniu przez kulturę i społeczeństwo. Czy tak jest istotnie?

Zapisz się do naszego newslettera

Down­lo­ad (PDF, 1.93MB)


Płeć spo­łecz­no-kul­tu­ro­wa to wynik tego pro­ce­su kształ­to­wa­nia – zna­cze­nie spo­łecz­ne, jakie przy­pi­su­je­my płci bio­lo­gicz­nej. Natu­ra daje nam cia­ła obda­rzo­ne płcią bio­lo­gicz­ną, nato­miast „kul­tu­ro­wa płeć to wła­śnie kul­tu­ro­we zna­cze­nia, jakie przyj­mu­je cia­ło o okre­ślo­nej płci bio­lo­gicz­nej” (przeł. K. Kra­su­ska).

Zacy­to­wa­ne okre­śle­nie pocho­dzi z książ­ki Judith Butler Uwi­kła­ni w płeć [Gen­der Tro­uble], naj­waż­niej­szej pozy­cji w kano­nie lek­tur z zakre­su stu­diów nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą. Według opu­bli­ko­wa­nej przez Euro­pe­an Gra­du­ate Scho­ol krót­kiej not­ki bio­gra­ficz­nej Butler, jest ona „jed­ną z naj­bar­dziej pro­wo­ka­cyj­nych myśli­cie­lek naszych cza­sów”. Ponie­waż poprzed­ni aka­pit wyda­je się cał­kiem roz­sąd­ny i nie­zbyt pro­wo­ka­cyj­ny, moż­na zgad­nąć, że Butler się z nim nie zga­dza.

I tak rze­czy­wi­ście jest. Jej zda­niem natu­ra daje nam coś w rodza­ju gli­ny, któ­ra pod­le­ga for­mo­wa­niu przez nor­my kul­tu­ro­we i struk­tu­ry wła­dzy, nie daje nam nato­miast ciał obda­rzo­nych płcią bio­lo­gicz­ną, tak jak nie daje nam poli­cjan­tów, pro­fe­so­rów filo­zo­fii czy ludzi, któ­rzy okre­śla­ją się jako oso­by nie­bi­nar­ne. Płeć bio­lo­gicz­na nie jest spra­wą samej bio­lo­gii, lecz sta­no­wi po czę­ści kwe­stię spo­łecz­ną czy kul­tu­ro­wą; jest spo­łecz­nie (albo kul­tu­ro­wo) „skon­stru­owa­na”. W Uwi­kła­ni w płeć Butler pisze: „może kon­strukt ten, któ­ry zwie­my «bio­lo­gicz­ną płcią», jest tak samo wła­śnie kon­struk­tem kul­tu­ry jak kul­tu­ro­wa płeć” (przeł. K. Kra­su­ska). Wpraw­dzie jest to tyl­ko przy­pusz­cze­nie, ale Butler wyraź­nie uwa­ża je za słusz­ne. Inne­go zda­nia jest Gre­en – jak napi­sa­ła na Twit­te­rze: „Płeć bio­lo­gicz­na nie jest kon­struk­tem spo­łecz­nym!”

Jeśli Butler ma rację, otwie­ra­ją się przed nami rady­kal­ne moż­li­wo­ści. Sko­ro płeć bio­lo­gicz­na jest przez nas kon­stru­owa­na, to może­my ją uni­ce­stwić lub skon­stru­ować ina­czej. Idea, że płeć bio­lo­gicz­na to kon­strukt spo­łecz­ny, nie jest wpraw­dzie ory­gi­nal­nym pomy­słem Butler, ale w jej sfor­mu­ło­wa­niu naj­sil­niej oddzia­łu­je na bada­nia aka­de­mic­kie i kul­tu­rę popu­lar­ną. Przyj­mu­je się ją w socjo­lo­gii, inter­dy­scy­pli­nar­nych bada­niach nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą, filo­zo­fii, a cza­sem nawet w psy­cho­lo­gii. (Wyją­tek sta­no­wi bio­lo­gia – jej przed­sta­wi­cie­le naj­wy­raź­niej nie nadą­ża­ją za naj­now­szy­mi odkry­cia­mi). Kie­dy tyl­ko temat płci bio­lo­gicz­nej i płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej poja­wia się w sie­ci, przed­mio­tem spo­ru wcze­śniej czy póź­niej sta­je się teza, że „płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym”.

Lecz co dokład­nie zna­czy ten slo­gan? Z jakie­go powo­du jest tak waż­ny? I czy jest praw­dzi­wy? Zaj­mij­my się teraz kolej­no tymi trze­ma pyta­nia­mi.

Co to znaczy, że płeć biologiczna jest konstruktem społecznym?

Zacznij­my od płci bio­lo­gicz­nej, czy­li kate­go­rii kobie­tamęż­czy­zna. Tezę, że płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym, lepiej ująć mówiąc, że taki­mi kon­struk­ta­mi są kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna. Kate­go­rie to po pro­stu wła­sno­ści (cechy, atry­bu­ty) rze­czy. Moja kot­ka Maisie jest futer­ko­wa – to zna­czy ma wła­sność bycia futer­ko­wą. Inny­mi sło­wy: futer­ko­wość jest jed­ną z jej cech czy atry­bu­tów. Jesz­cze ina­czej mówiąc: Maisie nale­ży do kate­go­rii futer­ko­wa.

Co to zna­czy, że jakaś kate­go­ria jest kon­struk­tem spo­łecz­nym? Ter­mi­nu „kon­strukt spo­łecz­ny” czę­sto uży­wa się tak non­sza­lanc­ko, że nie spo­sób odgad­nąć, jakie zna­cze­nie mu się nada­je. Ist­nie­je jed­nak pew­na kla­row­na odpo­wiedź, zbież­na z tym, co ma na myśli Butler. W tym rozu­mie­niu kate­go­ria skon­stru­owa­na spo­łecz­nie to taka, któ­ra speł­nia nastę­pu­ją­cy waru­nek: jeśli jakiś przed­miot do niej nale­ży, to musi (lub musiał) ist­nieć w ramach spo­łe­czeń­stwa lub orga­ni­za­cji spo­łecz­nej.

Jak uję­ła to filo­zof­ka (i moja kole­żan­ka) Sal­ly Haslan­ger w książ­ce Opór wobec rze­czy­wi­sto­ści: kon­struk­cja spo­łecz­na i kry­ty­ka spo­łecz­na [Resi­sting Reali­ty: Social Con­struc­tion and Social Cri­ti­que], aby przed­miot nale­żał do spo­łecz­nie skon­stru­owa­nej kate­go­rii, „musi ist­nieć w spo­łecz­nej matry­cy” [1]. Inte­re­su­ją­cy nas tu rodzaj „matry­cy spo­łecz­nej” czy spo­łecz­nej orga­ni­za­cji musi być pod wzglę­dem zło­żo­no­ści porów­ny­wal­ny z ludz­kim – mrów­ki są owa­da­mi spo­łecz­ny­mi, ale nie two­rzą takiej matry­cy, o jaką cho­dzi Haslan­ger.

Wszyst­ko to jest nie­co abs­trak­cyj­ne, war­to więc przy­wo­łać kil­ka przy­kła­dów. Zasta­nów­my się nad nastę­pu­ją­cy­mi kate­go­ria­mi: pier­ścio­nek zarę­czy­no­wy, pla­ne­ta, kró­lo­wa. Pier­ścio­nek zarę­czy­no­wy to kate­go­ria spo­łecz­nie skon­stru­owa­na: jeśli coś jest takim pier­ścion­kiem, to musi (lub musia­ło) ist­nieć w spo­łe­czeń­stwie z insty­tu­cją mał­żeń­stwa – w rze­czy­wi­sto­ści przed­spo­łecz­nej moż­na zna­leźć srebr­ną opa­skę, ale nie pier­ścio­nek zarę­czy­no­wy.

Pla­ne­ta dla odmia­ny nie jest kate­go­rią skon­stru­owa­ną spo­łecz­nie: na Zie­mi żyje obec­nie wie­le spo­łe­czeństw, ale nie to decy­du­je o tym, że jest ona pla­ne­tą. Pla­ne­ty ist­nia­ły w Ukła­dzie Sło­necz­nym miliar­dy lat temu, zanim jesz­cze roz­po­czął się pro­ces ewo­lu­cji życia. W 2006 roku Mię­dzy­na­ro­do­wa Unia Astro­no­micz­na (IAU) zapro­po­no­wa­ła defi­ni­cję nazwy „pla­ne­ta”, któ­ra wyklu­czy­ła z jej zakre­su Plu­to­na. Decy­zja IAU o przy­ję­ciu takiej defi­ni­cji była kwe­stią spo­łecz­ną – sama IAU jest orga­ni­za­cją spo­łecz­ną. To jed­nak nie zna­czy, że kate­go­ria astro­no­micz­na, o któ­rej IAU zde­cy­do­wa­ła, iż powin­na być ozna­czo­na sło­wem „pla­ne­ta”, jest spo­łecz­nie skon­stru­owa­na – tak wca­le nie jest.

Kró­lo­wa (w sen­sie zwią­za­nym z monar­chią) to kate­go­ria skon­stru­owa­na spo­łecz­nie. Na przy­kład Elż­bie­ta Wind­sor jest kró­lo­wą Wiel­kiej Bry­ta­nii tyl­ko dla­te­go, że nale­ży do spo­łe­czeń­stwa, w któ­rym obo­wią­zu­ją okre­ślo­ne zwy­cza­je poli­tycz­ne. W świe­cie bez spo­łe­czeństw nie ma kró­lo­wych.

Nie­ste­ty, ter­min „kon­strukt spo­łecz­ny” jest bar­dzo mylą­cy. Pier­ścion­ki zarę­czy­no­we są kon­stru­owa­ne dosłow­nie i pro­sto: wytwa­rza­ją je jubi­le­rzy. Kró­lo­we są kon­stru­owa­ne tyl­ko w luź­nym i roz­sze­rzo­nym sen­sie: obec­na kró­lo­wa bry­tyj­ska Elż­bie­ta nie zosta­ła przez niko­go wytwo­rzo­na (trud­no prze­cież powie­dzieć, że rodzi­ce nas wytwa­rza­ją), lecz zosta­ła kró­lo­wą tyl­ko dla­te­go, iż okre­ślo­ne gru­py spo­łecz­ne pod­ję­ły pew­ne dzia­ła­nia, takie jak doko­na­ne w Opac­twie West­min­ster­skim wło­że­nie na jej gło­wę koro­ny. Jed­nak same kate­go­rie – pier­ścio­nek zarę­czy­no­wykró­lo­wa – nie są „skon­stru­owa­ne” w sen­sie, któ­ry był­by nam w tym miej­scu przy­dat­ny. Spo­łe­czeń­stwa wytwa­rza­ją pier­ścion­ki zarę­czy­no­we, a tak­że róż­ne okre­śle­nia, któ­re do nich odno­szą („pier­ścio­nek zarę­czy­no­wy” po pol­sku, „anil­lo de boda” po hisz­pań­sku), ale nie wytwa­rza­ją kate­go­rii pier­ścio­nek zarę­czy­nowy. Gdy­by nawet nie było żad­nych pier­ścion­ków zarę­czy­no­wych, kate­go­ria ta by nie znik­nę­ła – sta­ła­by się po pro­stu pusta. Kate­go­ria ta ist­nia­ła, zanim jesz­cze sta­ro­żyt­ni Rzy­mia­nie wpro­wa­dzi­li zwy­czaj wrę­cza­nia zarę­czy­no­wych pier­ścion­ków.

Mówiąc ostroż­niej: kwe­stia, czy kate­go­rie moż­na „kon­stru­ować”, budzi wie­le spo­rów. Zamiast ter­mi­nu „kate­go­ria skon­stru­owa­na spo­łecz­nie” znacz­nie lep­szy był­by po pro­stu ter­min „kate­go­ria spo­łecz­na”, ale dla porząd­ku pozo­stań­my już przy tym mylą­cym ter­mi­nie.

Powin­ni­śmy wystrze­gać się jesz­cze jed­ne­go poten­cjal­ne­go błę­du. Ist­nie­je zasad­ni­cza róż­ni­ca mię­dzy kate­go­ria­mi kon­stru­owa­ny­mi spo­łecz­nie a kate­go­ria­mi waż­ny­mi spo­łecz­nie, czy­li taki­mi, któ­re poszcze­gól­ne gru­py spo­łecz­ne uzna­ją za w taki czy inny spo­sób waż­ne. Nie wszyst­kie kate­go­rie spo­łecz­nie kon­stru­owa­ne są spo­łecz­nie waż­ne, i odwrot­nie. Kate­go­ria oso­ba piją­ca Pep­si jest spo­łecz­nie skon­stru­owa­na, ale waż­na wyłącz­nie dla przed­sta­wi­cie­li fir­my Pep­si. Z kolei kate­go­ria zło­to nie jest wpraw­dzie spo­łecz­nie skon­stru­owa­na (zło­to to po pro­stu pier­wia­stek che­micz­ny), ale jest waż­na spo­łecz­ne: król Midas uosa­bia ludz­ką obse­sję na punk­cie tego meta­lu. Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna są spo­łecz­nie waż­ne – nic bar­dziej oczy­wi­ste­go. Wiel­ce spor­ne jest nato­miast to, czy wymie­nio­ne kate­go­rie są kon­stru­owa­ne spo­łecz­nie. Pro­wa­dzi nas to do dru­gie­go pyta­nia.

Dlaczego jest ważne, czy płeć biologiczna stanowi konstrukt społeczny?

Co dokład­nie zale­ży od tego, czy kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna są kon­stru­owa­ne spo­łecz­nie? Już wska­za­li­śmy odpo­wiedź. W przy­pad­ku wie­lu kate­go­rii spo­łecz­nie kon­stru­owa­nych, jeśli zmie­ni­my spo­łe­czeń­stwo albo pozy­cję ludzi w spo­łe­czeń­stwie, może­my też zmie­nić ele­men­ty danej kate­go­rii. Lega­li­za­cja mał­żeństw osób tej samej płci może zwięk­szyć licz­bę ele­men­tów nale­żą­cych do kate­go­rii pier­ścio­nek zarę­czy­no­wy. Może­my spra­wić, że nie będzie już kró­lo­wych (czy kró­lów), zno­sząc monar­chię i usta­na­wia­jąc repu­bli­kę. Jeśli więc płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym, ktoś mógł­by zmie­nić swo­ją płeć bio­lo­gicz­ną, zmie­nia­jąc swo­ją pozy­cję spo­łecz­ną – był­by to zaiste spek­ta­ku­lar­ny przy­kład samo­sta­no­wie­nia. Kie­dy trans­pł­cio­wa kobie­ta i gwiaz­da mediów Jazz Jen­nings mówi: „Jestem kobie­tą”, jej sło­wa mogły­by być czy­stą praw­dą. Spo­łecz­nie jest kobie­tą pra­wie pod każ­dym istot­nym wzglę­dem, a to może wystar­czyć – albo wystar­czy w połą­cze­niu z jakąś ope­ra­cją lub tera­pią hor­mo­nal­ną – do bycia kobie­tą po pro­stu. Idąc krok dalej: nie­wy­klu­czo­ne, że jeśli rady­kal­nie zre­or­ga­ni­zu­je­my spo­łe­czeń­stwo, będzie­my mogli spo­dzie­wać się andro­gy­nicz­nej przy­szło­ści, bez kobiet i męż­czyzn, bądź z wie­lo­ma nio­są­cy­mi wyzwo­le­nie nowy­mi płcia­mi bio­lo­gicz­ny­mi. Dla umy­słów nasta­wio­nych rewo­lu­cyj­nie kon­strukt spo­łecz­ny ozna­cza szan­sę.

Oczy­wi­ście to, co przy­na­le­ży do kate­go­rii, któ­re nie są skon­stru­owa­ne spo­łecz­nie, rów­nież może się zmie­nić. Jeśli nie­co przytyłeś/przytyłaś, to zmie­niasz swo­ją wagę: prze­sta­jesz nale­żeć (powiedz­my) do kate­go­rii ważący/a 164 fun­ty, a zaczy­nasz nale­żeć do kate­go­rii ważący/a 166 fun­tów. Żad­na z tych kate­go­rii nie jest kon­stru­owa­na spo­łecz­nie. Jeśli to samo doty­czy płci bio­lo­gicz­nej, to moż­na zmie­nić swo­ją płeć, ale tyl­ko za pomo­cą środ­ków medycz­nych. (Obec­ne środ­ki medycz­ne nie odtwa­rza­ją jed­nak pro­ce­sów, któ­re nie­któ­rym zwie­rzę­tom umoż­li­wia­ją zmia­nę płci). Być może ludzie mogli­by zostać gene­tycz­nie pozba­wie­ni płci bio­lo­gicz­nej: wów­czas roz­mna­ża­nie odby­wa­ło­by się przez klo­no­wa­nie. Ale wszyst­ko to jest tyl­ko spe­ku­la­cją fan­ta­stycz­no­nau­ko­wą: przy­naj­mniej w wypad­ku kate­go­rii kobie­tamęż­czy­zna, jeśli nie są one kon­stru­owa­ne spo­łecz­nie, to rewo­lu­cję trze­ba będzie prze­ło­żyć na póź­niej.

Czy płeć biologiczna jest konstruktem społecznym?

Czy zatem płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym? Ponie­waż odpo­wiedź twier­dzą­ca na to pyta­nie nie jest wca­le oczy­wi­sta, potrze­bu­je­my argu­men­tu. Nie­ste­ty, trud­no zna­leźć wyraź­nie sfor­mu­ło­wa­ne argu­men­ty, a co dopie­ro takie, któ­re są sta­ran­nie przed­sta­wio­ne i war­te poważ­ne­go potrak­to­wa­nia. Mimo to z lite­ra­tu­ry przed­mio­tu może­my wydo­być dwa takie argu­men­ty. Pierw­szy moż­na zna­leźć w pismach Butler, dru­gi kry­je się nato­miast tuż pod powierzch­nią wie­lu dys­ku­sji na temat tzw. sta­nu inter­pł­cio­wo­ści (na przy­kład w Płcio­wo­ści cia­ła [Sexing the Body] Anne Fau­sto-Ster­ling). Ist­nie­je jesz­cze trze­ci argu­ment, któ­ry – w prze­ci­wień­stwie do dwóch pierw­szych – jest sta­ran­nie przed­sta­wio­ny i nie wyma­ga żad­nej obrób­ki; zaj­mie­my się nim póź­niej. Zacznij­my od argu­men­tu Butler.

Argument z performatywów

Butler for­mu­łu­je argu­ment za spo­łecz­ną kon­struk­cją płci bio­lo­gicz­nej ogni­sku­ją­cy się wokół zdań okre­śla­nych mia­nem „per­for­ma­ty­wów”. (Być może sły­sze­li­ście o „per­for­ma­tyw­nej” teo­rii płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej autor­stwa Butler, któ­ra wią­że się z naszym argu­men­tem; na szczę­ście w tym miej­scu może­my ją pomi­nąć). Ter­min „per­for­ma­tyw” pocho­dzi od bry­tyj­skie­go filo­zo­fa Joh­na L. Austi­na, któ­ry pisał i wykła­dał na temat takich zdań począw­szy od lat czter­dzie­stych XX wie­ku. Co to są per­for­ma­ty­wy?

Cza­sa­mi uży­wa­my języ­ka po pro­stu do zda­nia spra­wy z fak­tów, na przy­kład wte­dy, gdy mówi­my „Jest połu­dnie” lub „Zie­mia to pla­ne­ta”. Ale cza­sa­mi powo­du­je­my to, z cze­go zda­je­my spra­wę, poprzez samo tyl­ko zda­nie spra­wy, jak wte­dy, kie­dy mówi­my: „Prze­pra­szam”; „Nada­ję temu stat­ko­wi imię Queen Eli­za­beth 2”, albo „Ska­zu­ję cię na trzy mie­sią­ce wię­zie­nia”. Jak za dotknię­ciem cza­ro­dziej­skiej różdż­ki, wypo­wia­da­jąc takie sło­wa spra­wia­my, że sta­je się to, o czym one mówią. Jeśli w okre­ślo­nych oko­licz­no­ściach mówię „Prze­pra­szam”, to spra­wiam, że prze­pra­szam. Waż­ne jest tu zastrze­że­nie „w okre­ślo­nych oko­licz­no­ściach”. Jeśli mówię „Prze­pra­szam” jako aktor na sce­nie, to tyl­ko uda­ję, że prze­pra­szam, w rze­czy­wi­sto­ści tego nie czy­niąc. Koniecz­ność tego zastrze­że­nia widać jesz­cze wyraź­niej w przy­pad­kach dru­gim i trze­cim. Ten, kto wypo­wia­da for­mu­łę „Nada­ję temu stat­ko­wi imię Queen Eli­za­beth 2”, tyl­ko wte­dy fak­tycz­nie to czy­ni, kie­dy zaj­mu­je wła­ści­wą pozy­cję spo­łecz­ną, któ­ra upraw­nia go do nada­wa­nia stat­kom nazw. (Linio­wiec Queen Eli­za­beth 2 ochrzci­ła sama Elż­bie­ta II). Jeśli w bostoń­skim por­cie zauwa­żę fre­ga­tę USS Con­sti­tu­tion i wykrzyk­nę: „Nada­ję temu stat­ko­wi nazwę Queen Eli­za­beth 2”, nie zmie­nię jej nazwy. Tak samo powie­dze­nie: „Ska­zu­ję cię na trzy mie­sią­ce wię­zie­nia” bez żad­ne­go praw­ne­go upo­waż­nie­nia nie ska­że niko­go na wię­zie­nie.

Zda­nia takie jak „Prze­pra­szam”, któ­re wypo­wia­da­my w odpo­wied­nim kon­tek­ście spo­łecz­nym, aby spo­wo­do­wać to, o czym one mówią, nazy­wa się jaw­ny­mi per­for­ma­ty­wa­mi. Zauważ­my, że wypo­wie­dze­nie jaw­ne­go per­for­ma­ty­wu nie jest jedy­nym spo­so­bem doko­na­nia prze­pro­sin. Zda­nie „Przy­kro mi” spraw­dza się zwy­kle rów­nie dobrze, choć samo w sobie nie jest jaw­nie per­for­ma­tyw­ne. Powie­dze­nie „Jest mi przy­kro” ani nie zda­je spra­wy z prze­pro­sin, ani nie spra­wia tego, z cze­go zda­je spra­wę, czy­li żalu; jest to więc zda­nie per­for­ma­tyw­ne tyl­ko w spo­sób domyśl­ny. W ten sam spo­sób, a zatem nie wypo­wia­da­jąc jaw­ne­go per­for­ma­ty­wu, moż­na nazwać sta­tek albo kogoś ska­zać. W odpo­wied­nich warun­kach spo­łecz­nych ktoś może nazwać sta­tek, zacho­wu­jąc mil­cze­nie i roz­bi­ja­jąc butel­kę szam­pa­na o jego dziób. Z kolei sędzia może ska­zać kogoś na trzy mie­sią­ce odsiad­ki, mówiąc: „Pój­dziesz do wię­zie­nia na trzy mie­sią­ce”.

Co wspól­ne­go może to mieć z pyta­niem czy płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym? Jesz­cze tyl­ko jed­na kwe­stia wstęp­na i wszyst­ko sta­nie się jasne. Otóż ten, kto wypo­wia­da per­for­ma­tyw, może spra­wić, że prze­pra­sza, że sta­tek otrzy­mu­je imię albo że oskar­żo­ny zosta­je ska­za­ny na trzy mie­sią­ce pozba­wie­nia wol­no­ści. By użyć żar­go­nu kate­go­rii: wypo­wia­da­ją­cy per­for­ma­tyw może spra­wić, że dany przed­miot będzie przy­po­rząd­ko­wa­ny do okre­ślo­nej kate­go­rii: mia­no­wi­cie sie­bie same­go może przy­po­rząd­ko­wać do kate­go­rii ten, któ­ry prze­pra­sza, sta­tek – do kate­go­rii to, co nosi imię Queen Eli­za­beth 2, pod­sąd­ne­go – do kate­go­rii ska­za­ny na trzy mie­sią­ce wię­zie­nia. Zauważ­my, że wszyst­kie trzy kate­go­rie są  skon­stru­owa­ne spo­łecz­nie: bez jakie­goś rodza­ju spo­łe­czeń­stwa nie było­by ani prze­pra­sza­ją­cych, ani rze­czy noszą­cych nazwy w języ­ku publicz­nym, takim jak pol­ski, ani ska­za­nych na karę pozba­wie­nia wol­no­ści. Roz­pa­trze­nie tych, a tak­że innych przy­kła­dów powin­no zatem uwia­ry­god­nić nastę­pu­ją­cą zasa­dę: jeśli uży­wa­jąc do tego per­for­ma­ty­wów jakąś rzecz moż­na przy­po­rząd­ko­wać do jakiejś kate­go­rii, to kate­go­ria ta jest skon­stru­owa­na spo­łecz­nie.

W książ­ce Cia­ła, któ­re mają zna­cze­nie [Bodies That Mat­ter] Butler pisze: „Roz­waż­my inter­pe­la­cję medycz­ną, któ­ra (mimo poja­wie­nia się od nie­daw­na ultra­so­no­gra­fu) prze­obra­ża nie­mow­lę z «to» w «ona» lub «on»”. Nie ma tu zna­cze­nia, czym dokład­nie jest „inter­pe­la­cja” – w poda­nym przy­kła­dzie cho­dzi po pro­stu o to, że pewien auto­ry­tet medycz­ny bada płód lub nowo­rod­ka i ogła­sza: „To jest dziew­czyn­ka” albo „To jest chło­piec”. Butler twier­dzi, że te zda­nia to „per­for­ma­ty­wy ini­cja­cyj­ne”. Jak wyja­śnia Sara Salih w swo­jej pomoc­nej książ­ce o Butler: „Kie­dy lekarz albo położ­na oświad­cza: «To dziewczynka/chłopiec!» – nie zda­ją jedy­nie spra­wy z tego, co widzą […], lecz w rze­czy­wi­sto­ści przy­pi­su­ją cia­łu płeć bio­lo­gicz­ną […], któ­ra nie może ist­nieć poza dys­kur­sem. Inny­mi sło­wy, stwier­dze­nie: «To dziewczynka/chłopiec!» jest per­for­ma­ty­wem”.

Sto­su­jąc zasa­dę, któ­rą sfor­mu­ło­wa­li­śmy na koń­cu przed­ostat­nie­go aka­pi­tu, może­my przed­sta­wić argu­ment per­for­ma­tyw­ny:

Prze­słan­ka pierw­sza: Zda­nie: „To jest dziew­czyn­ka”  wypo­wie­dzia­ne przez wła­ści­wy auto­ry­tet medycz­ny jest per­for­ma­ty­wem; w szcze­gól­no­ści tego rodza­ju per­for­ma­ty­wów moż­na użyć, aby spra­wić, że dziec­ko sta­je się dziew­czyn­ką, a zatem przy­na­le­ży do kate­go­rii kobie­ta. Podob­nie jest w przy­pad­ku zda­nia „To jest chło­piec”.

Prze­słan­ka dru­ga: Jeśli za pomo­cą per­for­ma­ty­wów moż­na spra­wić, że dziec­ko nale­ży do kate­go­rii kobie­ta albo męż­czy­zna, to kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna są kon­struk­ta­mi spo­łecz­ny­mi.

Wnio­sek: Kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna są kon­struk­ta­mi spo­łecz­ny­mi.

Ponie­waż wnio­sek logicz­nie wyni­ka z prze­sła­nek, jedy­nym spo­so­bem odpar­cia tego argu­men­tu jest odrzu­ce­nie któ­rejś z prze­sła­nek. Wyda­je się, że z łatwo­ścią moż­na odrzu­cić pierw­szą z nich, ponie­waż trud­no uznać zda­nie „To jest dziew­czyn­ka” za per­for­ma­tyw. Jaw­ne per­for­ma­ty­wy zawie­ra­ją bowiem cza­sow­nik ozna­cza­ją­cy czyn­ność, taki jak „prze­pra­szać”, „dzię­ko­wać” („Dzię­ku­ję ci”) czy „sta­wiać” („Sta­wiam sto dola­rów”), któ­re­go brak w zda­niu „To jest dziew­czyn­ka”. Dla­te­go zda­nie to nie jest jaw­nym per­for­ma­ty­wem. Jeśli nato­miast jest ono per­for­ma­ty­wem w sen­sie domyśl­nym, powin­ni­śmy być w sta­nie to usta­lić. Tak jak domyśl­ny per­for­ma­tyw „Jest mi przy­kro” może­my z grub­sza spa­ra­fra­zo­wać za pomo­cą jaw­ne­go per­for­ma­ty­wu „Prze­pra­szam”, tak samo win­ni­śmy być w sta­nie zna­leźć jaw­ny per­for­ma­tyw, któ­ry odpo­wia­da zda­niu „To jest dziew­czyn­ka”. Jaw­ne per­for­ma­ty­wy są zazwy­czaj for­mu­ło­wa­ne w pierw­szej oso­bie licz­by poje­dyn­czej, w cza­sie teraź­niej­szym i w try­bie orze­ka­ją­cym: „Prze­pra­szam”, „Dzię­ku­ję ci” – i tak dalej; ich per­for­ma­tyw­ny cha­rak­ter moż­na dodat­ko­wo pod­kre­ślić przy­słów­kiem „niniej­szym”: „Niniej­szym prze­pra­szam”. Czy zatem lekarz albo inny auto­ry­tet medycz­ny nie mówi tak napraw­dę „Niniej­szym czy­nię to dziec­ko dziew­czyn­ką”?

Nie brzmi to naj­le­piej! Gdy­by tak było, to lekarz mają­cy wła­ści­wy auto­ry­tet i szcze­rze oznaj­mia­ją­cy „To jest dziew­czyn­ka”, spra­wiał­by w spo­sób nie­omyl­ny, że to dziec­ko sta­je się dziew­czyn­ką. Podob­nie, kie­dy w odpo­wied­nich warun­kach mówię „Prze­pra­szam”, to napraw­dę prze­pra­szam, nawet jeśli póź­niej zorien­tu­ję się, że nie mia­łem za co prze­pra­szać. Powiem wów­czas „Nie powi­nie­nem był prze­pra­szać” – a nie „Nie prze­pro­si­łem”. Nato­miast w przy­pad­ku nada­wa­nia dziec­ku płci bio­lo­gicz­nej ist­nie­je moż­li­wość popeł­nie­nia błę­du „w odpo­wied­nich warun­kach”. Jeśli lekar­ka posia­da­ją­ca wła­ści­wy auto­ry­tet po jakimś cza­sie zorien­tu­je się, że np. źle zin­ter­pre­to­wa­ła obraz USG, jej wcze­śniej­sze oświad­cze­nie, iż dziec­ko to dziew­czyn­ka, było po pro­stu fał­szy­we. W takiej sytu­acji nie powie „Dziec­ko nie powin­no było być dziew­czyn­ką”, lecz raczej „Dziec­ko nie było dziew­czyn­ką”.

Argu­ment per­for­ma­tyw­ny jest więc ska­za­ny na poraż­kę. Życz­li­wość naka­zu­je przy­jąć, że nie­traf­nie odczy­ta­li­śmy inten­cje Butler. Zamiast zagłę­biać się w mean­dry inter­pre­ta­cyj­ne, spró­buj­my cze­goś inne­go.

Argument z przypisywania

Wyni­co­wa­nie klo­aki jest szcze­gól­nie poważ­ną wadą wro­dzo­ną (na szczę­ście nie­zwy­kle rzad­ko spo­ty­ka­ną), któ­ra wpły­wa na roz­wój pod­brzu­sza – wada ta pole­ga na tym, że część jeli­ta gru­be­go znaj­du­je się poza cia­łem; u nie­mow­ląt z chro­mo­so­ma­mi płci męskiej (XY) penis jest wte­dy nie­obec­ny lub zde­for­mo­wa­ny. (Nie jest to stan inter­pł­cio­wy, ale dla uprosz­cze­nia pomi­nie­my ten wątek). W takiej sytu­acji ze wzglę­dów prak­tycz­nych nale­ży pod­jąć decy­zję o przy­pi­sa­niu nie­mow­lę­ciu płci bio­lo­gicz­nej. Czy bio­rąc pod uwa­gę dostęp­ne tech­ni­ki chi­rur­gicz­ne oraz dane na temat wcze­śniej­szych przy­pad­ków tego rodza­ju, powin­ni­śmy wycho­wać dziec­ko jako dziew­czyn­kę, jako chłop­ca, czy też – to moż­li­wość, któ­rej nigdy się nie roz­pa­tru­je – ani jako dziew­czyn­kę, ani jako chłop­ca? Klu­czo­we jest nie to, czy nowo­ro­dek rze­czy­wi­ście jest kobie­tą czy męż­czy­zną, ale w tym, któ­ra opcja zapew­ni mu naj­lep­szą jakość życia. A to ozna­cza, że przy przy­pi­sy­wa­niu płci bio­lo­gicz­nej gra­ją rolę uwa­run­ko­wa­nia spo­łecz­ne.

Ten dra­ma­tycz­ny przy­kład moż­na uogól­nić. Pomi­ja­jąc nie­licz­ne wyjąt­ki, dzie­ci z peni­sa­mi przy­pi­su­je­my do kate­go­rii męż­czy­zna i wycho­wu­je­my jako chłop­ców; z kolei dzie­ci z pochwa­mi przy­pi­su­je­my do kate­go­rii kobie­ta i wycho­wu­je­my jako dziew­czyn­ki. Bio­lo­gia nas jed­nak do tego nie zmu­sza. Na ogół wyda­je się to nie­szko­dli­we, ale gdy­by jakieś dziec­ko z peni­sem mia­ło być bar­dzo nie­szczę­śli­we z tego powo­du, że wycho­wu­je się je jako chłop­ca i gdy­by roz­wi­ja­ło się lepiej, zarów­no pod wzglę­dem indy­wi­du­al­nym, jak i spo­łecz­nie, dora­sta­jąc jako dziew­czyn­ka, dla­cze­go się temu sprze­ci­wiać? Inny­mi sło­wy, w tle przy­pi­sa­nia płci pozo­sta­ją zawsze wzglę­dy spo­łecz­ne, nawet w cał­ko­wi­cie nor­mal­nych przy­pad­kach. Jeśli ktoś mówi (w wypad­ku z pozo­ru nie budzą­cych żad­nych wąt­pli­wo­ści naro­dzin dziec­ka z peni­sem): „Temu dziec­ku będzie znacz­nie lepiej, jeśli przy­pi­sze się mu płeć żeń­ską”, wła­ści­wa odpo­wiedź brzmi „Dla­cze­go tak sądzisz?”, a nie „Kogo to obcho­dzi?”

Fakt, że Elż­bie­ta zosta­ła kró­lo­wą, miał jakiś zwią­zek z bio­lo­gią, zwłasz­cza ze struk­tu­rą jej rodzi­ny. Podob­nie jed­nak jak w przy­pad­ku przy­pi­sa­nia dziec­ku płci bio­lo­gicz­nej, same tyl­ko bio­lo­gicz­ne fak­ty zwią­za­ne z pocho­dze­niem i rodzeń­stwem Elż­bie­ty nie prze­są­dza­ły o tym, że zosta­nie zali­czo­na do kate­go­rii kró­lo­wa – rów­nież wzglę­dy spo­łecz­ne mia­ły tu zna­cze­nie. Ogól­nie bio­rąc, z pew­ną dozą wia­ry­god­no­ści moż­na by powie­dzieć, że jeśli przy­na­leż­ność do jakiejś kate­go­rii zale­ży od wzglę­dów spo­łecz­nych, to kate­go­ria ta jest kon­struk­tem spo­łecz­nym. Jeśli zesta­wi­my to wszyst­ko razem, otrzy­mu­je­my argu­ment z przy­pi­sy­wa­nia:

Prze­słan­ka pierw­sza: Przy­pi­sa­nie nowo­rod­ka do kate­go­rii kobie­ta lub męż­czy­zna zale­ży od wzglę­dów spo­łecz­nych – bio­lo­gia nie dyk­tu­je, do któ­rej kate­go­rii nale­ży je przy­pi­sać.

Prze­słan­ka dru­ga: Jeśli przy­na­leż­ność nowo­rod­ka do kate­go­rii kobie­ta lub męż­czy­zna zale­ży od wzglę­dów spo­łecz­nych, to kate­go­rie te są kon­struk­ta­mi spo­łecz­ny­mi.

Wnio­sek: Kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna są kon­struk­ta­mi spo­łecz­ny­mi.

Argu­ment per­for­ma­tyw­ny miał fał­szy­wą prze­słan­kę. Argu­ment z przy­pi­sy­wa­nia ma inną wadę: prze­słan­ki nie impli­ku­ją wnio­sku. Pierw­sza prze­słan­ka doty­czy przy­pi­sa­nia do kate­go­rii, nato­miast dru­ga mówi o przy­na­leż­no­ści do kate­go­rii. Mogli­by­śmy spró­bo­wać napra­wić ten argu­ment, zastę­pu­jąc „przy­pi­sa­nie” w prze­słan­ce pierw­szej przez „przy­na­leż­ność” (lub odwrot­nie). Po tej popraw­ce wnio­sek wyni­kał­by z prze­sła­nek, ale miał­by fał­szy­wą, a przy­naj­mniej nie­uza­sad­nio­ną, prze­słan­kę. (Gdy­by­śmy w prze­słan­ce pierw­szej zastą­pi­li „przy­pi­sa­nie” przez „przy­na­leż­ność”, prze­słan­ka ta była­by fał­szy­wa lub nie­uza­sad­nio­na; gdy­by­śmy postą­pi­li odwrot­nie, fał­szy­wą lub nie­uza­sad­nio­ną była­by prze­słan­ka dru­ga). Przy­pi­sa­nie i przy­na­leż­ność, cho­ciaż wza­jem­nie powią­za­ne, nie są ze sobą toż­sa­me.

Przy­pi­sa­nie przed­mio­tu do kate­go­rii (w sen­sie, w jakim jest o nim mowa w prze­słan­ce pierw­szej) to publicz­ny akt zakla­sy­fi­ko­wa­nia, publicz­ne ozna­cze­nie przed­mio­tu jako nale­żą­ce­go do takiej, a nie innej kate­go­rii. Przy­pi­sa­niem moż­na się posłu­żyć, aby skło­nić ludzi do trak­to­wa­nia dane­go przed­mio­tu (pod pew­ny­mi wzglę­da­mi) tak, jak­by nale­żał do okre­ślo­nej kate­go­rii. Przy­pi­sa­nie nowo­rod­ka do kate­go­rii kobie­ta pra­wie zawsze powo­du­je, że dziec­ko jest trak­to­wa­ne w spo­łe­czeń­stwie tak, jak­by było kobie­tą – otrzy­mu­je dziew­czę­ce imię, nosi dziew­czę­ce ubran­ka, ocze­ku­je się od nie­go, że będzie wola­ło bawić się lal­ka­mi, a nie samo­cho­dzi­ka­mi. W zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści takich przy­pad­ków dziec­ko rze­czy­wi­ście przy­na­le­ży do kate­go­rii kobie­ta, ale przy­pi­sa­nie i przy­na­leż­ność nie muszą być ze sobą zbież­ne.

Ten punkt powi­nien być cał­ko­wi­cie oczy­wi­sty. Roz­waż­my kate­go­rię głu­piec. Otóż nie jest rze­czą przy­jem­ną ani nazy­wać głup­ców głup­ca­mi, ani też trak­to­wać ich publicz­nie tak, jak­by byli głup­ca­mi. W wie­lu sytu­acjach lepiej po pro­stu życz­li­wie ich zno­sić. Ktoś może więc nale­żeć do kate­go­rii głu­piec, nawet jeśli nie został do niej przy­pi­sa­ny. I na odwrót: może­cie obra­zić swo­je­go makia­we­licz­ne­go wro­ga, nazy­wa­jąc go „głu­pim” i trak­tu­jąc z pogar­dą, z jaką zwy­kli­śmy odno­sić się do głup­ców; moż­na sobie wyobra­zić, że, ku jego utra­pie­niu, wszy­scy inni zaczy­na­ją go trak­to­wać jak głup­ca. Tym­cza­sem wasz wróg wca­le nie jest głup­cem – i wła­śnie dla­te­go wasze znie­wa­gi są tak sku­tecz­ne. Przy­pi­sa­no go do kate­go­rii głu­piec, mimo że do niej nie nale­ży.

Morał z tego taki, że cza­sa­mi moż­na kogoś przy­pi­sać do jakieś kate­go­rii, nawet jeśli do niej nie nale­ży. Nie ma żad­ne­go powo­du, by sądzić, że ina­czej jest w wypad­ku przy­pi­sa­nia nowo­rod­ko­wi płci. Przy­pi­sa­nie zale­ży od wzglę­dów spo­łecz­nych, ale przy­na­leż­ność może być od nich nie­za­leż­na.

Dwa prze­ana­li­zo­wa­ne dotych­czas argu­men­ty oka­za­ły się nie­traf­ne. Czy trze­ci jest choć odro­bi­nę lep­szy?

Argument z wyjaśnienia

Nie­daw­na książ­ka filo­zof­ki Ásty Kate­go­rie, któ­re kształ­tu­ją nasze życie [Cate­go­ries We Live By] zawie­ra jasno sfor­mu­ło­wa­ny argu­ment za spo­łecz­ną kon­struk­cją płci bio­lo­gicz­nej. (Autor­ka wyja­śnia rów­nież zna­cze­nie „kon­struk­tu spo­łecz­ne­go”; jej wyja­śnie­nie jest zbli­żo­ne do poda­ne­go wyżej). Ásta przy­zna­je, że płeć wyda­je się być „dana bio­lo­gicz­nie”, ale  twier­dzi, że pozo­ry mylą. Jak uwa­ża, „bycie okre­ślo­nej płci bio­lo­gicz­nej” to posia­da­nie „nada­ne­go sta­tu­su praw­ne­go”, a zatem jest to wła­sność, któ­rą ktoś posia­da tyl­ko dla­te­go, że jest człon­kiem spo­łe­czeń­stwa z okre­ślo­ny­mi insty­tu­cja­mi praw­ny­mi.

Dla­cze­go Ásta sądzi, że płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym? Oto jej zasad­ni­cza racja: „Jeśli wła­sność [tj. kate­go­ria] wystę­pu­je głów­nie w wyja­śnie­niach fak­tów spo­łecz­nych, a nie fak­tów natu­ral­nych, zna­czy to, że jest wła­sno­ścią spo­łecz­ną [czy­li jest spo­łecz­nie skon­stru­owa­na]”.

Coś w tym jest. Wróć­my do naszych przy­kła­dów kate­go­rii spo­łecz­nie skon­stru­owa­nych: pier­ścion­ka zarę­czy­no­we­gokró­lo­wej. Powo­łu­jąc się na fak­ty doty­czą­ce pier­ścion­ków zarę­czy­no­wych, moż­na wyja­śnić róż­ne fak­ty spo­łecz­ne: Romeo musiał poży­czyć pie­nią­dze, ponie­waż pier­ścion­ki zarę­czy­no­we są dro­gie itp. Podob­nie, na pod­sta­wie fak­tów doty­czą­cych kró­lo­wych moż­na wyja­śnić róż­ne fak­ty spo­łecz­ne: w Lon­dy­nie odby­wa się para­da, ponie­waż kró­lo­wa obcho­dzi swo­je uro­dzi­ny itp. Z dru­giej stro­ny, fak­ty doty­czą­ce pier­ścion­ków zarę­czy­no­wych czy kró­lo­wych nie przy­da­ją się zbyt­nio do wyja­śnie­nia fak­tów „natu­ral­nych”, a więc fak­tów ze świa­ta poza­spo­łecz­ne­go, na przy­kład tych doty­czą­cych pogo­dy albo przy­pły­wów. Nie ozna­cza to, że nigdy nie są w sta­nie ich wyja­śnić. Dla­cze­go ta srebr­na opa­ska ide­al­nie pasu­je na ser­decz­ny palec tej kobie­ty? (To fakt natu­ral­ny.) „Ponie­waż ta kobie­ta wła­śnie się zarę­czy­ła, a to jej pier­ścio­nek zarę­czy­no­wy” – tak może brzmieć racjo­nal­ne i ade­kwat­ne wyja­śnie­nie. Cho­dzi tu tyl­ko o to, żeby poka­zać, iż kate­go­ria skon­stru­owa­na spo­łecz­nie peł­ni rolę wyja­śnia­ją­cą przede wszyst­kim w obrę­bie świa­ta spo­łecz­ne­go, a nie poza nim.

Ásta uwa­ża, że tak­że kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna wpi­su­ją się w ten sche­mat. Wie­le rodza­jów fak­tów spo­łecz­nych wyja­śnia się bowiem (przy­naj­mniej czę­ścio­wo), wska­zu­jąc na fak­ty doty­czą­ce tych wła­śnie kate­go­rii. Mamy leka­rzy spe­cja­li­zu­ją­cych się w położ­nic­twie i gine­ko­lo­gii, ponie­waż ist­nie­je wie­le kobiet; apli­ka­cja Grindr odnio­sła suk­ces, ponie­waż wie­lu męż­czyzn odczu­wa pociąg sek­su­al­ny do innych męż­czyzn; licz­ne dzie­ci w Afga­ni­sta­nie nie otrzy­mu­je wykształ­ce­nia, ponie­waż są kobie­ta­mi – i tak dalej. Nie jest jed­nak od razu oczy­wi­ste, że przy­ta­cza­jąc fak­ty doty­czą­ce kobie­co­ści i męsko­ści moż­na wyja­śnić wie­le rodza­jów fak­tów pozaspo­łecz­nych czy natu­ral­nych. (A natu­ral­ny fakt, że wie­lu ludzi może rodzić dzie­ci? Ásta twier­dzi, że lepiej tłu­ma­czą to spe­cy­ficz­ne fak­ty fizjo­lo­gicz­ne, a nie fakt, że wie­lu ludzi to kobie­ty). Łącząc usta­le­nia z tego i poprzed­nie­go aka­pi­tu w całość, otrzy­mu­je­my argu­ment z wyja­śnia­nia:

Prze­słan­ka pierw­sza: Kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna wystę­pu­ją głów­nie w wyja­śnie­niach fak­tów spo­łecz­nych, a nie natu­ral­nych.

Prze­słan­ka dru­ga: Jeśli kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna wystę­pu­ją głów­nie w wyja­śnie­niach fak­tów spo­łecz­nych, a nie natu­ral­nych, to są kon­struk­ta­mi spo­łecz­ny­mi.

Wnio­sek: Kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna są kon­struk­ta­mi spo­łecz­ny­mi.

Podob­nie jak w przy­pad­ku argu­men­tu per­for­ma­tyw­ne­go, wnio­sek logicz­nie wyni­ka z prze­sła­nek. Pro­blem w tym, że przy bliż­szej ana­li­zie oka­zu­je się, iż nie ma powo­du, by uznać dru­gą prze­słan­kę. (Pierw­sza rów­nież jest dys­ku­syj­na, ale łatwiej wyja­śnić pro­blem z dru­gą) [2]. Zauwa­ży­li­śmy już, że kate­go­ria zło­to jest waż­na spo­łecz­nie, ale nie jest spo­łecz­nie skon­stru­owa­na. Roz­waż­my teraz inną kate­go­rię, któ­ra jest do niej podob­na pod tymi dwo­ma wzglę­da­mi, mia­no­wi­cie kate­go­rię czer­wo­ny dia­ment. Jest to naj­rza­dziej spo­ty­ka­ny i naj­droż­szy rodzaj dia­men­tów. Kate­go­ria ta wystę­pu­je głów­nie w wyja­śnia­niu fak­tów spo­łecz­nych: tłu­my przy­by­ły do muzeum, ponie­waż wysta­wio­no w nim czer­wo­ny dia­ment; kolek­cjo­ner zapła­cił for­tu­nę, ponie­waż zaku­pił taki dia­ment – i tak dalej. Kate­go­ria ta poja­wia się jed­nak co naj­wy­żej w nie­wie­lu wyja­śnie­niach fak­tów natu­ral­nych: czer­wo­ne dia­men­ty mogą coś zary­so­wać, ponie­waż są dia­men­ta­mi, nie zaś dla­te­go, że są czer­wo­ne. Kate­go­ria czer­wo­ny dia­ment, choć jest spo­łecz­nie waż­na, nie jest spo­łecz­nie skon­stru­owa­na. A zatem nawet jeśli kobie­tamęż­czy­zna peł­nią rolę wyja­śnia­ją­cą głów­nie w obrę­bie świa­ta spo­łecz­ne­go, nie wyni­ka z tego, że kate­go­rie te są spo­łecz­nie skon­stru­owa­ne.

Uwagi końcowe

Żaden z trzech omó­wio­nych argu­men­tów nie dowo­dzi, że płeć bio­lo­gicz­na jest spo­łecz­nym kon­struk­tem. W isto­cie żaden argu­ment nie jest w sta­nie tego dowieść, ponie­waż tak po pro­stu nie jest. Może­my ogło­sić wer­dykt: w star­ciu Judith Butler z Laci Gre­en zwy­cię­stwo odnio­sła bły­sko­tli­wa youtu­ber­ka.

Przy­po­mnij­my sobie moją kot­kę Maisie. Wyra­że­niem „osob­nik płci żeń­skiej” może­my się posłu­gi­wać nie tyl­ko w odnie­sie­niu do ludzi: Maisie jest osob­ni­kiem płci żeń­skiej tak samo, jak Elż­bie­ta II. Takie osob­ni­ki spo­ty­ka­my w całym kró­le­stwie zwie­rząt (i roślin) – do tej kate­go­rii nale­żą: Elż­bie­ta II, Maisie, a tak­że licz­ne ryby, chrząsz­cze i dżdżow­ni­ce. (Każ­da dżdżow­ni­ca cie­szy się przy­wi­le­jem nale­że­nia do obu kate­go­rii, osob­nik płci żeń­skiejosob­nik płci męskiej).

Wróć­my teraz do defi­ni­cji „kon­struk­tu spo­łecz­ne­go”. Jeśli dana kate­go­ria jest kon­struk­tem spo­łecz­nym, to jakiś przed­miot do niej nale­ży tyl­ko pod warun­kiem, że ist­nie­je (lub ist­niał) w spo­łe­czeń­stwie lub w orga­ni­za­cji spo­łecz­nej. Jest więc jasne, że wie­le zwie­rząt nale­ży do kate­go­rii osob­nik płci żeń­skiej (albo osob­nik płci męskiej), mimo że nie nale­ży do żad­ne­go spo­łe­czeń­stwa. Osob­ni­ki płci żeń­skiej i męskiej ist­nia­ły­by nawet wte­dy, gdy­by życie na Zie­mi pół miliar­da lat temu zosta­ło znisz­czo­ne przez aste­ro­idę, a ludzie nigdy by nie wyewo­lu­owa­li. Osob­nik płci żeń­skiejosob­nik płci męskiej nie są więc kate­go­ria­mi skon­stru­owa­ny­mi spo­łecz­nie, co ozna­cza, że płeć bio­lo­gicz­na nie jest kon­struk­tem spo­łecz­nym.

Moż­na by odpo­wie­dzieć, że hasło „płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym” mia­ło doty­czyć wyłącz­nie ludzi: to płeć bio­lo­gicz­na ludz­ka jest spo­łecz­nie skon­stru­owa­na, a nie płeć kotów czy chrząsz­czy. Ta odpo­wiedź wpro­wa­dza jed­nak tyl­ko zamie­sza­nie. Kate­go­rie „ludz­kiej płci bio­lo­gicz­nej” to przy­pusz­czal­nie ludz­ki osob­nik płci żeń­skiejludz­ki osob­nik płci męskiej. Przy­na­leż­ność do kate­go­rii ludz­ki osob­nik płci żeń­skiej ozna­cza po pro­stu posia­da­nie wła­sno­ści bycia czło­wie­kiem i posia­da­nie wła­sno­ści bycia osob­ni­kiem płci żeń­skiej; inny­mi sło­wy: to przy­na­leż­ność zarów­no do kate­go­rii czło­wiek, jak i do kate­go­rii osob­nik płci żeń­skiej. Przy czym nie jest tak, że pierw­sza z tych kate­go­rii jest w więk­szym stop­niu spo­łecz­nie skon­stru­owa­na ani­że­li dru­ga – w prze­ciw­nym razie nale­ża­ło­by przy­jąć, że to kate­go­ria czło­wiek jest skon­stru­owa­na spo­łecz­nie, a nie że kate­go­ria­mi spo­łecz­nie skon­stru­owa­ny­mi są osob­nik płci żeń­skiejosob­nik płci męskiej. Wpraw­dzie dzie­ci i doro­śli ludzie pra­wie zawsze nale­żą do grup spo­łecz­nych, ale nie­ty­po­wy czło­wiek, któ­ry przez całe życie pozo­sta­je w izo­la­cji od spo­łe­czeń­stwa, bez wąt­pie­nia tak­że sta­no­wi część dzie­jów ludz­ko­ści. (Nawet jeśli taki czło­wiek nie ist­nie­je, mógł­by ist­nieć). Tym samym ist­nia­ły z pew­no­ścią spo­łecz­nie wyizo­lo­wa­ne kobie­ty i męż­czyź­ni. Nie­wy­klu­czo­ne, że któ­raś z pierw­szych par łow­ców-zbie­ra­czy opu­ści­ła swo­ją gru­pę i pod­ję­ła życie na wła­sną rękę; ona zaszła w cią­żę, jego pożarł tygrys sza­bla­sto­zęb­ny – a wkrót­ce po poro­dzie kobie­ta zmar­ła. Ich pra­wi­dło­wo roz­wi­ja­ją­ce się, choć przed­wcze­śnie zmar­łe dziec­ko nie żyło w żad­nym spo­łe­czeń­stwie, ale było czło­wie­kiem – kobie­tą lub męż­czy­zną.

Dla­cze­go z regu­ły pomi­ja się te pro­ste obser­wa­cje? Jeśli teo­re­tyk płci spo­łecz­no-kul­tu­ro­wej kon­cen­tru­je uwa­gę na kon­dy­cji ludz­kiej, a zwłasz­cza na tym, jak popra­wić ist­nie­ją­ce warun­ki spo­łecz­ne, resz­ta świa­ta natu­ral­ne­go (w tym daw­no zmar­li łow­cy-zbie­ra­cze) może się wyda­wać bez zna­cze­nia. Sta­ra­jąc się (mówiąc sło­wa­mi Butler) „prze­ciw­dzia­łać wszel­kim pró­bom uży­wa­nia dys­kur­su praw­dy nasta­wio­nym na ode­bra­nie peł­no­praw­no­ści mniej­szo­ścio­wym prak­ty­kom płcio­wym i sek­su­al­nym” (przeł. K. Kra­su­ska), łatwo pomi­nąć moją kot­kę Maisie, nie wspo­mi­na­jąc już o chrząsz­czach.

Zwo­len­ni­cy tezy, że płeć bio­lo­gicz­na jest kon­struk­tem spo­łecz­nym, naj­praw­do­po­dob­niej zga­dza­ją się ze zna­nym porze­ka­dłem Mark­sa: „Dotąd filo­zo­fo­wie tyl­ko inter­pre­to­wa­li świat na roz­ma­ite spo­so­by, cho­dzi jed­nak o to, aby go zmie­niać”. Być może Marks ma rację, ale przed zmia­ną świa­ta trze­ba go naj­pierw zro­zu­mieć.

Prze­ło­ży­li Łukasz Libow­ski i Mar­cin Iwa­nic­ki


Przy­pi­sy

[1] W spra­wie bar­dzo podob­ne­go wyja­śnie­nia zob. roz­dział Kon­struk­cja kon­sty­tu­tyw­na w haśle Rona Mal­lo­na Natu­ra­li­stycz­ne rozu­mie­nia kon­struk­tu spo­łecz­ne­go zamiesz­czo­nym w „Stan­fordz­kiej ency­klo­pe­dii filo­zo­fii”. Hasło to wyja­śnia rów­nież nie­któ­re z wie­lu zaska­ku­ją­cych spo­so­bów wyko­rzy­sta­nia poję­cia kon­struk­tu spo­łecz­ne­go.
[2] Bio­lo­gom czę­sto zale­ży na wyja­śnie­niu fak­tów doty­czą­cych kobiet i męż­czyzn, ale pierw­sza prze­słan­ka doty­czy tego, co wyja­śnia­ją fak­ty doty­czą­ce płci bio­lo­gicz­nej, a nie tego, co je wyja­śnia. Oto pew­na obser­wa­cja istot­na dla oce­ny prze­słan­ki pierw­szej. Kie­dy już zro­zu­mie się, czym są kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna (z grub­sza: że to pro­du­cen­ci dużych gamet i pro­du­cen­ci małych gamet), kate­go­rie te poma­ga­ją wyja­śnić, dla­cze­go w całym kró­le­stwie zwie­rząt na ogół to sam­ce współ­za­wod­ni­czą ze sobą pod wzglę­dem sek­su­al­nym. Zob. J. Leh­to­nen i in., Why Ani­so­ga­my Dri­ves Ance­stral Sex Roles.

Is Sex Social­ly Con­struc­ted? Exa­mi­ning the Argu­ments, “Arc Digi­tal” 1 grud­nia 2018, https://arcdigital.media/is-sex-socially-constructed-81cf3ef79f07. Prze­kład za zgo­dą Auto­ra i Wydaw­cy.


Alex Byr­ne – Pro­fe­sor filo­zo­fii na MIT, współ­re­dak­tor anto­lo­gii Readings on Color (1997), Disjunc­ti­vism (2008) oraz The Nor­ton Intro­duc­tion to Phi­lo­so­phy (2015). Pro­wa­dzi kurs inter­ne­to­wy Phi­lo­so­phy: Minds and Machi­nes na plat­for­mie edX. Stro­na inter­ne­to­wa > tutaj.

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy