Artykuł Etyka

David Enoch: Traf moralny

Zazwyczaj uważamy, że jesteśmy odpowiedzialni za skutki naszych wyborów. Czy jednak zawsze tak jest? Co, jeśli zasługa lub wina moralna mogą zależeć od trafu?

Zapisz się do naszego newslettera

Między bohaterem rzeczywistym a hipotetycznym

My – ty i ja – jeste­śmy obo­je życz­li­wi i odważ­ni. Jeśli zatem ktoś popadł w tara­pa­ty, zro­bi­my wszyst­ko, co w naszej mocy, aby mu pomóc – nawet gdy­by wią­za­ło się to dla nas z pew­nym ryzy­kiem. W ten spo­sób jeste­śmy, by tak rzec, poten­cjal­ny­mi boha­te­ra­mi. Pew­ne­go dnia ty idziesz pobie­gać po pla­ży, a ja zosta­ję w domu. Zauwa­żasz, że ktoś topi się w morzu i zacho­wu­jesz się jak nale­ży – ratu­jesz go z nara­że­niem wła­sne­go życia. W ten spo­sób sta­jesz się rze­czy­wi­stym boha­te­rem. Ja – choć mam dobre inten­cje i rów­nież zacho­wał­bym się wła­ści­wie, gdy­bym zna­lazł się w podob­nej sytu­acji – pozo­sta­ję boha­te­rem czy­sto hipo­te­tycz­nym. Dobrze wie­my, czyj hero­izm zyska sła­wę – twój rze­czy­wi­sty, a nie mój czy­sto hipo­te­tycz­ny. A prze­cież fakt, że to ty (a nie ja) zna­la­złeś się na tej pla­ży w odpo­wied­nim miej­scu i we wła­ści­wym cza­sie – jest kwe­stią tra­fu. Nie przy­czy­ni­ła się do tego two­ja mądrość ani cno­ta, podob­nie jak ja nie pono­szę żad­nej winy za to, że mnie tam nie było. Zda­je się zatem, że to czy­sty przy­pa­dek ma wpływ na two­ją korzyść moral­ną. Przy­zwy­cza­ili­śmy się już do myśli, że ludzie mogą czer­pać korzy­ści lub pono­sić szko­dy z przy­czyn, któ­rych nie kon­tro­lu­ją, a któ­re po pro­stu im się przy­tra­fia­ją. Znacz­nie jed­nak trud­niej pogo­dzić się z myślą, że ludzie mogą zyski­wać moral­nie lub dozna­wać strat moral­nych w wyni­ku tra­fu.

Nieszczęsna skórka od banana

Od cza­su do cza­su lubisz spła­tać komuś figla. Ja rów­nież. Oczy­wi­ście nigdy nie chce­my niko­go skrzyw­dzić – cho­dzi nam jedy­nie o dobrą zaba­wę. W trak­cie tej zaba­wy nie zwra­ca­my uwa­gi na to, czy wpra­wia­my kogoś w zakło­po­ta­nie (choć może powin­ni­śmy zwra­cać). Poza tym nie zawsze prze­strze­ga­my środ­ków bez­pie­czeń­stwa. Pew­ne­go dnia umy­śla­my sobie, że było­by zabaw­nie zosta­wić skór­kę bana­na na chod­ni­ku i zoba­czyć, czy ludzie napraw­dę się na niej pośli­zgną. Ja zosta­wiam ją pierw­szy. Poja­wia się kobie­ta, któ­ra nie zauwa­ża skór­ki, wpa­da w poślizg, na chwi­lę tra­ci rów­no­wa­gę, prze­kli­na ze zło­ścią i idzie dalej. Teraz two­ja kolej. Umiesz­czasz skór­kę dokład­nie tam, gdzie ja. Zja­wia się męż­czy­zna, śli­zga się i dozna­je poważ­nych obra­żeń. Wyda­je się, że pono­sisz znacz­nie więk­szą winę niż ja – z pew­no­ścią odpo­wia­dasz za coś wię­cej niż ja, mia­no­wi­cie za poważ­ne oka­le­cze­nie. Cała spra­wa jest jed­nak dość zagad­ko­wa. Prze­cież nie ma mię­dzy nami żad­nej róż­ni­cy pod wzglę­dem tego, na co mamy wpływ, praw­da? Wpraw­dzie zacho­wa­nie żad­ne­go z nas nie zasłu­gu­je na pochwa­łę i obaj pono­si­my winę, dla­cze­go jed­nak miał­byś pono­sić więk­szą winę niż ja? Róż­ni­ca mię­dzy nami jest kwe­stią tra­fu, cał­ko­wi­cie od nas nie­za­leż­ną. I w tym jed­nak wypad­ku nie­zwy­kle trud­no pogo­dzić się z myślą, że traf może mieć taki wpływ na moral­ność – że możesz pono­sić więk­szą winę niż ja, mimo że zakres naszej kon­tro­li jest dokład­nie taki sam – ta myśl zda­je się być bar­dzo trud­na do zaak­cep­to­wa­nia.

Czy wina i zasługa zależą od trafu?

Kie­dy ety­cy roz­pa­tru­ją pro­blem tra­fu moral­ne­go, mają na myśli wła­śnie takie sytu­acje – w któ­rych moral­na wina, zasłu­ga czy odpo­wie­dzial­ność zda­ją się zale­żeć od tra­fu; od cze­goś, cze­go nie mamy moż­li­wo­ści kon­tro­lo­wać.
Naj­waż­niej­sze pyta­nie spro­wa­dza się do tego, czy ist­nie­je coś takie­go jak traf moral­ny – czy koniec koń­ców moral­na wina i zasłu­ga (oraz im podob­ne) mogą zale­żeć od tra­fu. Twier­dzą­ca odpo­wiedź na to pyta­nie wyma­ga wyja­śnie­nia, dla­cze­go nie jest to tak pro­ble­ma­tycz­ne, jak się wyda­je. Z kolei odpo­wiedź prze­czą­ca każe nam przy­jąć wnio­sek, że rze­czy­wi­sty boha­ter i boha­ter hipo­te­tycz­ny są rów­nie god­ni pochwa­ły; że dow­cip­niś, któ­ry spo­wo­do­wał poważ­ne obra­że­nia, nie pono­si więk­szej winy niż ten, któ­re­mu żart uszedł na sucho itd. W obu wypad­kach sta­je­my przed nie lada dyle­ma­tem.

Co z wolną wolą?

Czy mogli­by­śmy nauczyć się cze­goś na temat tra­fu moral­ne­go z naszych roz­wa­żań nad pro­ble­mem wol­nej woli? A jeśli tak, to cze­go? A może dopie­ro wyro­biw­szy sobie pogląd na temat tra­fu moral­ne­go, powin­ni­śmy powró­cić do ogól­ne­go spo­ru na temat wol­nej woli – z lep­szy­mi pomy­sła­mi, jak go roz­strzy­gnąć?

Prze­ło­ży­ła Moni­ka Chy­liń­ska


Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy