Fragment z klasyka Historia filozofii nowożytnej

David Hume: Brakujący odcień błękitu

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Bada­nia doty­czą­ce rozu­mu ludz­kie­go, przeł. Dawid Misz­tal i Tomasz Siecz­kow­ski, Kra­ków: Zie­lo­na Sowa 2005, s, 12–14.


Lecz cho­ciaż wyda­je się, że nasza myśl posia­da nie­ogra­ni­czo­ną wol­ność, to po bliż­szym zba­da­niu prze­ko­na­my się, że zamy­ka się ona w bar­dzo cia­snych gra­ni­cach. Wszel­ka twór­cza moc umy­słu spro­wa­dza się wyłącz­nie do zdol­no­ści wią­za­nia, prze­miesz­cza­nia, powięk­sza­nia lub zmniej­sza­nia mate­ria­łu dostar­cza­ne­go nam przez zmy­sły i doświad­cze­nie. Kie­dy myśli­my o zło­tej górze, łączy­my po pro­stu ze sobą dwie nie­sprzecz­ne idee – zło­ta i góry – któ­re zna­li­śmy już wcze­śniej. Może­my też wyobra­zić sobie cno­tli­we­go konia, ponie­waż na pod­sta­wie naszych odczuć jeste­śmy w sta­nie pomy­śleć sobie cno­tę, a następ­nie połą­czyć z kształ­tem i posta­cią konia, zwie­rzę­cia zna­ne­go nam z doświad­cze­nia. Krót­ko mówiąc, wszel­ki mate­riał myślo­wy wywo­dzi się z zewnętrz­nych bądź wewnętrz­nych doznań; ich połą­cze­nie i uło­że­nie zale­ży od umy­słu i woli. Lub też, wyra­ża­jąc się bar­dziej filo­zo­ficz­nie, wszyst­kie nasze idee, czy­li słab­sze per­cep­cje, są kopia­mi naszych impre­sji, czy­li per­cep­cji żywszych.

Mam nadzie­ję, że dwa nastę­pu­ją­ce argu­men­ty wystar­czą, by to udo­wod­nić. Po pierw­sze, kie­dy ana­li­zu­je­my nasze myśli, czy­li idee, nawet naj­bar­dziej zło­żo­ne czy wysu­bli­mo­wa­ne, prze­ko­nu­je­my się zawsze, że moż­na je roz­ło­żyć na idee pro­ste, będą­ce kopia­mi poprze­dza­ją­cych je uczuć bądź doznań. Nawet te idee, któ­re na pierw­szy rzut oka wyda­ją się naj­od­le­glej­sze od tego źró­dła, po bliż­szym zba­da­niu oka­zu­ją się z nie­go pocho­dzić. Idea Boga jako Bytu nie­skoń­cze­nie rozum­ne­go, mądre­go i dobre­go, powsta­je w wyni­ku reflek­sji nad dzia­ła­nia­mi nasze­go wła­sne­go umy­słu i nie­skoń­czo­ne­mu pomno­że­niu cech mądro­ści i dobro­ci. Docie­ka­nia tego rodza­ju może­my prze­pro­wa­dzić w każ­dym dowol­nym przy­pad­ku i za każ­dym razem odkry­je­my, że idea, któ­rą bada­my, jest kopią podob­nej do niej impre­sji. Tym, któ­rzy uwa­ża­ją, że sta­no­wi­sko to nie jest powszech­nie praw­dzi­we i są od nie­go wyjąt­ki, nie pozo­sta­je nic inne­go, jak zasto­so­wać pro­stą meto­dę jego odrzu­ce­nia: podać przy­kład idei, któ­ra ich zda­niem ma inne pocho­dze­nie. Byli­by­śmy wte­dy – jeśli chcie­li­by­śmy pod­trzy­mać nasz pogląd – zobo­wią­za­ni zna­leźć impre­sję, czy­li żyw­szą per­cep­cję, któ­ra jej odpowiada.

Po dru­gie, jeśli zda­rzy się, że wsku­tek uszko­dze­nia narzą­du zmy­sło­we­go ktoś będzie nie­zdol­ny do odbie­ra­nia danej kla­sy wra­żeń, to zawsze będzie mu rów­nież bra­ko­wa­ło odpo­wia­da­ją­cych im idei. Śle­piec nie może utwo­rzyć poję­cia kolo­rów, a głu­chy dźwię­ków. Przy­wróć­my któ­re­muś z nich bra­ku­ją­cy zmysł, a wraz z otwar­ciem ścież­ki dla wra­żeń otwo­rzy się ścież­ka dla idei i z łatwo­ścią zaczną oni postrze­gać przed­mio­ty [nowe­go zmy­słu]. Taka sama sytu­acja ma miej­sce wte­dy, kie­dy przed­miot wzbu­dza­ją­cy dane wra­że­nia nigdy nie dzia­łał na zmy­sły. Lapoń­czyk lub Murzyn nie mają poję­cia sma­ku wina. I cho­ciaż nie zna­my bodaj żad­ne­go przy­pad­ku ułom­no­ści umy­słu, w wyni­ku któ­rej oso­ba była­by zupeł­nie nie­zdol­na do dozna­wa­nia uczuć i namięt­no­ści wła­ści­wych czło­wie­ko­wi, to łatwo zdać sobie spra­wę, że i tu mamy do czy­nie­nia z tym samym zja­wi­skiem, tyle że w mniej­szym stop­niu. Czło­wiek o łagod­nych oby­cza­jach nie może wytwo­rzyć idei zemsty i nie­po­ha­mo­wa­ne­go okru­cień­stwa, a oso­ba samo­lub­na będzie mia­ła kło­po­ty ze zro­zu­mie­niem, czym jest przy­jaźń i wiel­ko­dusz­ność. Przy­zna­je się chęt­nie, że inne isto­ty mogą posia­dać zmy­sły, o któ­rych nie mamy poję­cia, ponie­waż ich idee nigdy nie były nam dane w jedy­ny spo­sób, w jaki idee mogą dostać się do umy­słu, tj. dro­gą bez­po­śred­nie­go odczu­cia lub wrażenia.

Ist­nie­je wszak­że jeden wyją­tek, któ­ry może dowieść, iż nie jest abso­lut­nie nie­moż­li­we, aby idea powsta­ła nie­za­leż­nie od odpo­wia­da­ją­cej jej impre­sji. Myślę, iż każ­dy jest gotów przy­znać, że licz­ne odręb­ne idee kolo­rów, jakich dostar­cza nam wzrok, czy idee dźwię­ku, jakich dostar­cza nam słuch, róż­nią się od sie­bie, choć rów­no­cze­śnie są do sie­bie podob­ne. Jeśli jest to praw­dą dla róż­nych kolo­rów, musi też być praw­dą dla róż­nych odcie­ni tego same­go kolo­ru; a każ­dy odcień wytwa­rza odręb­ną, nie­za­leż­ną od resz­ty ideę. Jeśli­by bowiem temu zaprze­czyć, to moż­li­we było­by, przez cią­głe stop­nio­wa­nie odcie­ni, prze­mie­nie­nie dane­go kolo­ru w coś zupeł­nie od nie­go róż­ne­go. Jeśli więc przy­zna­my, że odcie­nie dane­go kolo­ru nie róż­nią się mię­dzy sobą, to nie spo­sób, bez popa­da­nia w absurd, zaprze­czyć temu, że odcie­nie krań­co­we są takie same. Wyobraź­my sobie zatem oso­bę, któ­ra przez trzy­dzie­ści lat cie­szy­ła się zmy­słem wzro­ku i któ­ra zna dosko­na­le wszyst­kie moż­li­we kolo­ry z wyjąt­kiem, na przy­kład, jed­ne­go szcze­gól­ne­go odcie­nia błę­ki­tu, z któ­rym aku­rat nie mia­ła się oka­zji zetknąć. Kie­dy przed jej ocza­mi znaj­dą się wszyst­kie moż­li­we odcie­nie tego kolo­ru oprócz tego jed­ne­go, uło­żo­ne stop­nio­wo od naj­ciem­niej­sze­go do naj­ja­śniej­sze­go, oczy­wi­ste jest, że dostrze­że ona lukę tam, gdzie bra­ku­je odcie­nia i będzie świa­do­ma, że mię­dzy dwo­ma ota­cza­ją­cy­mi ją kolo­ra­mi prze­strzeń jest więk­sza niż mię­dzy inny­mi. Pytam teraz, czy jest moż­li­we, by oso­ba ta mocą wła­snej wyobraź­ni zapeł­ni­ła tę lukę i stwo­rzy­ła sobie ideę tego kon­kret­ne­go odcie­nia, choć nigdy nie był on postrze­żo­ny za pomo­cą zmy­słów? Sądzę, iż nie­wie­lu odpo­wie­dzia­ło­by, że jest to nie­moż­li­we. Może to słu­żyć za dowód, że idee pro­ste nie zawsze i nie w każ­dym przy­pad­ku wywo­dzą się z odpo­wia­da­ją­cych im impre­sji. Przy­kład ten jest jed­nak tak odosob­nio­ny, że nie war­to zwra­cać nań uwa­gi i jedy­nie ze wzglę­du na nie­go zmie­niać naszej ogól­nej zasady.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy