Artykuł

David Miller: Kryzys migracyjny okiem filozofa

Zaistniały w 2015 roku europejski kryzys migracyjny stanowi nie tylko spore wyzwanie polityczne dla państw, które muszą odpowiedzieć na masową migrację ludzi z Bliskiego Wschodu i innych miejsc, ale również poważny problem filozoficzny dla każdego, kto próbuje określić zasady, jakie powinny przyświecać polityce imigracyjnej państw demokratycznych. Mamy tu do czynienia z konfliktem pewnych utrwalonych wartości.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 7, s. 8–10. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Prawa człowieka a suwerenność państw

Z jed­nej strony wielu migrantów posi­a­da przekonu­jące rac­je, aby chcieć przekroczyć granice państ­wowe i może powołać się na prawa człowieka jako pod­stawę proś­by o ich przyję­cie. Będąc już w Europie, mogą oni również odwołać się do trady­cyjnie przyj­mowanej zasady wol­noś­ci porusza­nia się po tery­to­ri­um państw członkows­kich. Z drugiej strony państ­wa demokraty­czne mają pra­wo do samodziel­nego decy­dowa­nia o swo­jej poli­tyce w takich sprawach, jak liczeb­ność pop­u­lacji, kul­tura, opieka państ­wa i środowisko nat­u­ralne. Aby pode­j­mować takie decyz­je, muszą być w stanie kon­trolować liczbę odwiedza­ją­cych je przy­byszów, z których więk­szość uzys­ka w przyszłoś­ci sta­tus oby­wa­teli.

Między tymi dwoma zasada­mi trze­ba znaleźć jakąś równowagę. Żaden human­i­tarys­ta nie może pozostać obo­jęt­ny na los toną­cych łodzi z ludź­mi na pokładzie ani migrantów przy­by­wa­ją­cych drogą lądową, którzy – pozbaw­ieni pod­sta­wowych środ­ków do życia – natrafi­a­ją na graniczne dru­ty. Jed­nocześnie sko­or­dynowana odpowiedź państw na obec­ny kryzys musi liczyć się z dłu­goter­mi­nowy­mi skutka­mi pode­j­mowanych obec­nie dzi­ałań, w tym z zachętą kierowaną do tych, którzy w przyszłoś­ci mogli­by pod­jąć podob­ne pró­by dosta­nia się do Europy. Filo­zo­fowie, którzy opowiada­ją się za całkow­itym otwar­ciem granic, widzą tylko jed­ną stronę prob­le­mu.

Rozszerzona definicja uchodźcy

Na jakiej zatem pod­staw­ie mamy rozstrzygnąć, komu przysługu­je pra­wo, aby zostać przyję­tym jako imi­grant, a komu nie? Zazwyczaj wychodzi się tu od rozróżnienia między uchodź­ca­mi a migranta­mi eko­nom­iczny­mi. Uchodź­cy to ludzie, którzy – zgod­nie z pre­cyzyjną definicją kon­wencji genewskiej – zostali zmuszeni do opuszczenia swoich ojczystych kra­jów z powodu dobrze uza­sad­nionej obawy przed prześlad­owaniem z takich względów, jak rasa i reli­gia. Uważam, że tę definicję należy posz­erzyć w taki sposób, aby objęła wszys­t­kich, którzy zostali zmuszeni do zmi­any miejs­ca poby­tu wskutek tego, że w ich ojczyźnie łamane są prawa człowieka.

Pozostałe oso­by należy uznać za sze­roko rozu­mi­anych migrantów eko­nom­icznych, którzy prag­ną przemieś­cić się w poszuki­wa­niu lep­szego życia lub aby zre­al­i­zować oso­biste plany. To rozróżnie­nie ma nieba­gatelne znacze­nie, ponieważ dzi­ała­nia państ­wa wobec migrantów eko­nom­icznych, mające zmierzać do ich przyję­cia, najlepiej rozu­mieć w kat­e­go­ri­ach obus­tron­nej korzyś­ci: migrant zysku­je na zmi­an­ie miejs­ca poby­tu, a mieszkań­cy przyj­mu­jącego go państ­wa także odnoszą korzyść dzię­ki jego obec­noś­ci. Takie pode­jś­cie do sprawy poma­ga nam ustal­ić zarówno liczbę imi­grantów, których należy przyjąć (przyję­cie zbyt dużej licz­by w zbyt krótkim cza­sie najpraw­dopodob­niej stworzy prob­le­my), jak i kry­te­ria ich wyboru (uza­sad­nione jest na przykład przyz­nanie pier­wszeńst­wa tym, którzy posi­ada­ją cenne umiejęt­noś­ci, szczegól­nie potrzeb­ne w przyj­mu­ją­cym ich kra­ju).

Inaczej ma się rzecz z uchodź­ca­mi. W ich wypad­ku państ­wo pode­j­mu­je mis­ję ratunkową, mającą ocal­ić zdes­per­owanych ludzi, którzy proszą o azyl. Ponieważ przyję­cie ich może pociągnąć za sobą więcej kosztów niż zysków, państ­wa mogą prze­sied­lać uchodźców do bez­piecznych kra­jów postron­nych, w których prawa człowieka są skutecznie chro­nione. Mogą również zaprosić do siebie ludzi prze­by­wa­ją­cych już w obozach uchodźców w innych kra­jach, wybier­a­jąc ich zgod­nie z włas­ny­mi potrze­ba­mi. Inaczej mówiąc, państ­wa mają obow­iązek odpowiedzieć na prośbę uchodźców, jed­nakże – ze wzglę­du na związane z tym ewen­tu­alne kosz­ty – mogą same zde­cy­dować, w jaki sposób wywiążą się z tego obow­iązku.

Wszyscy uchodź­cy mają pra­wo do tego, aby ich proś­ba o azyl została staran­nie roz­pa­tr­zona w pier­wszym kra­ju, do którego przy­by­wa­ją, nie mają nato­mi­ast prawa do bycia przyję­ty­mi przez kraj swo­jego wyboru.

Jak więc opisać rzeszę ludzi, którzy usiłu­ją dostać się przez granice państ­wowe do bogat­szych kra­jów europe­js­kich? Są to, po pier­wsze, uchodź­cy speł­ni­a­ją­cy kry­te­ria definicji zawartej w kon­wencji genewskiej, czyli ludzie, którzy ucieka­ją przed groźbą prześlad­owa­nia. Po drugie, należą do niej oso­by ucieka­jące bezpośred­nio przed kon­flik­ta­mi w Syrii, Iraku i innych miejs­cach – za uchodźców należy je uznać zgod­nie z prefer­owaną przeze mnie rozsz­er­zoną definicją, ponieważ w ich wypad­ku nie da się zapewnić ochrony praw człowieka, jeśli nie zmienią miejs­ca poby­tu. I wresz­cie po trze­cie, w tej rzeszy ludzi są i tacy, którzy przenoszą się w poszuki­wa­niu nor­mal­nego życia, cho­ci­aż nie są uchodź­ca­mi według żad­nej z dwóch omaw­ianych definicji – na przykład są to oso­by, które postanow­iły opuś­cić obozy uchodźców, w których były bez­pieczne, ale nie miały możli­woś­ci pra­cy. Z uwa­gi na swo­je ogranic­zone możli­woś­ci rządy państw europe­js­kich muszą dokon­ać wyboru spośród apliku­ją­cych osób, a także zde­cy­dować, czy przyjąć je tylko cza­sowo, czy na stałe itp.

Problem z rozszerzoną definicją

Zdarzenia, które doprowadz­iły do europe­jskiego kryzy­su migra­cyjnego, staw­ia­ją rozróżnie­nie między uchodź­ca­mi a migranta­mi eko­nom­iczny­mi pod znakiem zapy­ta­nia. Wielu przy­byszów bądź ucieka przed wojną domową lub zdesta­bi­li­zowaną sytu­acją poli­ty­czną, w której grupy ter­ro­rysty­czne mają swo­bodę dzi­ała­nia, bądź opuszcza przepełnione obozy uchodźców, w których warun­ki życia urą­ga­ją pra­wom człowieka. W więk­szoś­ci wypad­ków ludzie ci to ofi­ary roz­padu państ­wa, a nie prześlad­owa­nia przez państ­wo. Czy zatem w sytu­acji, gdy próbu­ją oni przekroczyć granicę państ­wową, należy ich uznać za uchodźców, w myśl prefer­owanej przeze mnie definicji rozsz­er­zonej?

Prob­lem w tym, że moja definic­ja zaw­iera ele­ment kon­tr­fak­ty­czny: pojaw­ia się w niej pytanie, czy dana oso­ba mogła­by uzyskać należytą ochronę, pozosta­jąc w kra­ju jej obec­nego poby­tu.

W wypad­ku kogoś, kto prze­by­wa obec­nie w źle finan­sowanym obozie uchodźców, odpowiedź na to pytanie jest najpraw­dopodob­niej twierdzą­ca. Ochrona praw prze­by­wa­ją­cych tam ludzi wyma­ga przede wszys­tkim więk­szego wspar­cia ze strony bogat­szych członków wspól­no­ty między­nar­o­dowej. Jed­nakże dla ludzi prze­by­wa­ją­cych w tym obozie kluc­zowe pytanie doty­czy tego, czy fak­ty­cznie otrzy­ma­ją oni środ­ki potrzeb­ne do nor­mal­nego życia (w tym możli­wość uczenia się i wyda­jnej pra­cy), jeśli pozostaną w obozie. Nie chcą żyć nadzieją przez następ­ne dziesięć czy dwadzieś­cia lat. Ponieważ jed­nak zna­j­du­ją się w miejs­cach, w których ich pod­sta­wowe prawa już ter­az są lub mogły­by być chro­nione, nie zal­icza­ją się do uchodźców z punk­tu widzenia państw, do których mogli­by się udać.

Poprawa warunków w obozach uchodźców

Widoczną cechą napły­wu migrantów do Europy w ostat­nim okre­sie jest to, iż niepro­por­cjon­al­nie wielu z nich to młodzi mężczyźni posi­ada­ją­cy wyk­sz­tałce­nie wyższe lub prag­ną­cy je uzyskać. To zaś znaczy, że społeczeńst­wa, z których ci mężczyźni się wywodzą, tracą ludzi najbardziej powołanych do pod­ję­cia ich odbu­dowy. Dlat­ego przyj­mu­jące społeczeńst­wa nie mogą brać pod uwagę wyłącznie włas­nych potrzeb doty­czą­cych wyk­wal­i­fikowanych pra­cown­ików. Mój oks­fordz­ki kole­ga Paul Col­lier argu­men­tował niedawno, że główny prob­lem z oboza­mi przyj­mu­ją­cy­mi uchodźców z Syrii pole­ga na tym, iż nie zapew­ni­a­ją one możli­woś­ci pra­cy ich mieszkań­com.

Zale­ca on, aby państ­wa europe­jskie wyko­rzys­tały część swoich środ­ków finan­sowych do tworzenia w pobliżu obozów ośrod­ków prze­mysłowych, w których pow­stawały­by miejs­ca pra­cy i biz­nesy. Po zakończe­niu wojny domowej zostały­by one prze­nie­sione do Syrii. Takie inic­jaty­wy spełniły­by pod­wójny cel: osłabiły­by motywację uchodźców do pode­j­mowa­nia niebez­piecznych wypraw w nadziei na dotar­cie do Europy, a zarazem przy­czyniły­by się do eko­nom­icznej odnowy roz­dar­tych przez wojnę społeczeństw. Gdy­by udało się zre­al­i­zować taki pro­gram na sze­roką skalę, zmniejszył­by on całkow­itą liczbę osób próbu­ją­cych dostać się do Europy i w ten sposób poz­wolił służbom imi­gra­cyjnym łatwiej ziden­ty­fikować tych, którzy rzeczy­wiś­cie są uchodź­ca­mi.

Koordynacja działań państw europejskich

Jakie zatem dzi­ała­nia powin­ny pod­jąć państ­wa europe­jskie? Każ­da pró­ba rozwiąza­nia prob­le­mu uchodźców będzie kosz­tow­na, dlat­ego najpierw konieczne jest porozu­mie­nie finan­sowe doty­czące podzi­ału ciężarów, na pod­staw­ie którego nastąpi redys­try­buc­ja środ­ków do tych państw, które, tak jak Włochy i Grec­ja, ponoszą najwięk­szy ciężar związany z obsługą przy­by­wa­ją­cych migrantów. Następ­nie należy pod­jąć dzi­ała­nia zmierza­jące do zmniejszenia licz­by napły­wa­ją­cych migrantów. Wyma­ga to między inny­mi współpra­cy z miejs­cowy­mi władza­mi w kra­jach ich pochodzenia w celu zwal­cza­nia prze­my­tu ludzi i dokład­niejszej kon­troli włas­nych wód tery­to­ri­al­nych, a także poprawy warunk­ów życia i stworzenia możli­woś­ci pra­cy wokół obozów zna­j­du­ją­cych się w sąsiedztwie stref kon­flik­tu. I wresz­cie, w wypad­ku tych, którzy docier­a­ją do Europy, przyj­mu­jące państ­wa muszą wspól­nie uzgod­nić kwoty uchodźców oraz tym­cza­sowe sposo­by ochrony tych, którzy będą później zachę­cani do powro­tu i pomo­cy w odbu­dowie zna­j­du­ją­cych się dziś w stanie roz­padu społeczeństw. Te sposo­by powin­ny być zaplanowane tak, aby umożli­wiały korzys­ta­ją­cym z nich osobom pracę i ksz­tałce­nie się w trak­cie poby­tu w goszczą­cych je państ­wach – nie powin­ny nato­mi­ast pole­gać na udziela­niu zasiłku.

Dlaczego państ­wa europe­jskie miały­by pod­jąć to wyzwanie, sko­ro najpraw­dopodob­niej pociąg­nie ono za sobą spore wydat­ki? Raczej nie zyska­ją w ten sposób popar­cia swoich oby­wa­teli. Wielu zwycza­jnych Europe­jczyków zasługu­je na moralne uznanie za pomoc, jaką doty­chczas okaza­li migrantom. Jed­nak ta wspani­ałomyśl­ność może nie przetr­wać doświad­czenia znacznych liczb imi­grantów napły­wa­ją­cych do lokalnych społecznoś­ci i rywal­izu­ją­cych z jej członka­mi o miejs­ca pra­cy i zamieszka­nia (z pewnoś­cią go nie przetr­wa, jeśli wśród przy­byszów zna­jdzie się kilku islam­s­kich ter­ro­rys­tów). Powo­dem nie powin­no być również poczu­cie his­to­rycznej winy: to praw­da, że niek­tórym uchodź­com należy się zadośćuczynie­nie za inter­wenc­je mocarstw zachod­nich w ich ojczyz­nach. Zachodzi tu jed­nak niebez­pieczeńst­wo moral­nych pod­wójnych więzów, gdy dane państ­wo obwinia się o skut­ki nieu­danych inter­wencji (np. w Iraku), a zarazem o zaniechanie inter­wencji w sytu­ac­jach, w których wyda­ją się one konieczne (np. w Syrii). Odpowiedź powin­na więc być taka, że państ­wa te są sto­sunkowo bogate, zdolne rozwiązać kryzys migra­cyjny, a przy­pad­kowe położe­nie geograficzne czyni je oczy­wistym punk­tem docelowym dla ludzi, którzy prag­ną opuś­cić roz­pada­jące się lub już upadłe państ­wa.

Zwykły human­i­taryzm wyma­ga, abyśmy odpowiedzieli pozy­ty­wnie na proś­by ludzi, którzy zna­j­du­ją się w potrze­bie i nie mogą zwró­cić się gdzie indziej o pomoc.

Przełożył Marcin Iwan­ic­ki

Pyta­nia do tek­stu

1. Dlaczego autor odrzu­ca bro­niony w poprzed­nim ese­ju ideał otwartych granic?

2. Jakie rac­je – wymienione w tekś­cie lub pominięte – prze­maw­ia­ją na rzecz stanowiska bro­nionego przez auto­ra?

3. Czym rożni się zawarta w ese­ju propozy­c­ja posz­erzenia definicji uchodź­cy od propozy­cji sfor­mułowanej w następ­nym ese­ju? Która z tych mody­fikacji wyda­je ci się lep­sza?

4. Czy popraw­ie­nie warunk­ów w obozach uchodźców mogło­by uza­sad­nić całkowite zamknię­cie granic europe­js­kich? Czy takie rozwiązanie było­by właś­ci­we?

5. Jak rozu­miesz uży­wany przez auto­ra ter­min „human­i­taryzm”? Jakie dokład­nie obow­iąz­ki wobec innych nakła­da na nas określane nim stanowisko?


David Miller – Pro­fe­sor Uni­w­er­syte­tu Oks­fordzkiego, autor m.in. Polit­i­cal Phi­los­o­phy: A Very Short Intro­duc­tion (Oxford 2003), Nation­al Respon­si­bil­i­ty and Glob­al Jus­tice (Oxford 2007) oraz mającej się niebawem ukazać książ­ki Strangers in Our Midst: The Polit­i­cal Phi­los­o­phy of Immi­gra­tion (Har­vard 2016). Strona inter­ne­towa: http://www.nuffield.ox.ac.uk/People/sites/Miller/SitePages/Biography.aspx

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy