Artykuł Etyka Wywiady

Edukacja moralna  powinna polegać na wyrabianiu cnót – Wywiad z Lindą Trinkaus-Zagzebski

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 5 (17), s. 28–29. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Na czym polega istota moralnej edukacji? Jaki jest jej cel?

Myślę, że edu­ka­cja tego rodza­ju powin­na dążyć do wypo­sa­że­nia dzie­ci w narzę­dzia potrzeb­ne do doj­rza­łe­go życia, w któ­rym mogły­by postrze­gać sie­bie jako oso­by mają­ce swój udział w roz­wo­ju swo­ich wspól­not. To zaś ozna­cza prze­ka­za­nie im wizji dobre­go życia, wyro­bie­nia nawy­ku auto­re­flek­sji, z któ­re­go będą korzy­stać, gdy już sta­ną się wystar­cza­ją­co doj­rza­łe, aby prze­jąć odpo­wie­dzial­ność za swój roz­wój. Edu­ka­cja moral­na powin­na pole­gać na wyra­bia­niu cnót moral­nych, inte­lek­tu­al­nych i oby­wa­tel­skich oraz na budo­wa­niu świa­do­mo­ści tego, jaki wkład w ich wła­sne życie oraz życie ich wspól­no­ty ma każ­da z tych cnót.

Jaki jest Pani ideał moralnej edukacji?

Roz­sze­rza­jąc moją odpo­wiedź na pierw­sze pyta­nie, powie­dzia­ła­bym, że edu­ka­cja powin­na pro­wa­dzić do tego, aby dzie­ci postrze­ga­ły sie­bie jako człon­ków wspól­no­ty szer­szej niż ich bez­po­śred­nie śro­do­wi­sko. Jako kato­licz­ka postrze­gam nas jako człon­ków Cia­ła Chry­stu­sa, każ­de­go ze swo­im szcze­gól­nym powo­ła­niem. Uwa­żam, że każ­da oso­ba posia­da wyjąt­ko­we talen­ty, któ­re dają jej nie­po­wta­rzal­ny poten­cjał moral­ny. Każ­dy z nas może czy­nić dobro na swój wła­sny spo­sób, ide­ał edu­ka­cji moral­nej pole­gał­by zaś na umoż­li­wie­niu każ­dej oso­bie odkry­cia tego poten­cja­łu.

Na czym polega różnica pomiędzy moralną edukacją a indoktrynacją bądź warunkowaniem?

Warun­ko­wa­nie pro­wa­dzi do reak­cji auto­ma­tycz­nych, któ­re mogą, ale nie muszą prze­trwać w obli­czu przy­szłej auto­re­flek­sji dziec­ka. Indok­try­na­cja jest rodza­jem warun­ko­wa­nia. Jest to warun­ko­wa­nie umy­słu. Ona tak­że może zostać odrzu­co­na w obli­czu przy­szłej reflek­sji. Dla­te­go też za waż­ną część moral­ne­go wycho­wa­nia uwa­żam naby­wa­nie skłon­no­ści do auto­re­flek­sji. Powin­no się ją wyra­biać od wcze­snych lat, nawet jeśli będzie temu towa­rzy­szy­ło warun­ko­wa­nie za pomo­cą nagro­dy lub kary. Oczy­wi­ście tak napraw­dę ludzie sprze­ci­wia­ją się indok­try­na­cji, ponie­waż uwa­ża­ją, że za jej pomo­cą dzie­ciom wpa­ja­ne są nie­wła­ści­we poglą­dy. Jeśli nato­miast okre­ślo­ny auto­ry­tet uczy dziec­ko, że kłam­stwo i kra­dzież są czymś złym, nikt nie nazwie tego indok­try­na­cją, nawet jeśli takie­mu naucza­niu nie towa­rzy­szy żad­ne wyja­śnie­nie bądź argu­ment.

Czy możemy powiedzieć, że istotnym elementem procesu edukacji moralnej jest samowychowanie?

Myślę, że samo­wy­cho­wa­nie jest celem moral­nej edu­ka­cji. Dopó­ki dziec­ko nie będzie w sta­nie samo kie­ro­wać swo­im roz­wo­jem moral­nym, edu­ka­cja moral­na powin­na pole­gać na poma­ga­niu mu w ucze­niu się samo­wy­cho­wa­nia.

Czy wychowawca powinien przyjmować postawę neutralności względem wartości?

Z pew­no­ścią nie. Nie moż­na podej­mo­wać decy­zji bez wyczu­cia róż­ni­cy pomię­dzy dobrem i złem, tym, co moral­nie słusz­ne, i tym, co nie­słusz­ne. Asy­sta wycho­waw­cy, któ­ry nie przyj­mu­je okre­ślo­ne­go sta­no­wi­ska wzglę­dem war­to­ści, pro­wa­dzi do kon­fu­zji. Nie­jed­no­krot­nie jed­nak mamy do czy­nie­nia z dużym stop­niem moral­nej nie­jed­no­znacz­no­ści; pró­bu­jąc temu zaprze­czyć, wycho­waw­ca szko­dzi same­mu sobie. Przez moral­ną nie­jed­no­znacz­ność rozu­miem prze­mie­sza­nie dobra i zła, a tak­że ist­nie­nie racji zarów­no za, jak i prze­ciw okre­ślo­ne­mu dzia­ła­niu. Opo­wie­dze­nie się za okre­ślo­ny­mi war­to­ścia­mi nie ozna­cza przyj­mo­wa­nia uprosz­czo­nej per­spek­ty­wy; ozna­cza jedy­nie dostrze­ga­nie dobra tam, gdzie jest dobro, oraz dostrze­ga­nie zła tam, gdzie jest zło, przy jed­no­cze­snej goto­wo­ści do zmia­ny punk­tu widze­nia. Jeśli wycho­waw­ca nie ma zamia­ru zmie­niać swe­go zda­nia, nie może nauczyć tego innych. Sądzę zatem, że wycho­waw­ca powi­nien zaj­mo­wać jasne sta­no­wi­sko na temat war­to­ści, ale jed­no­cze­śnie powi­nien zacho­wać otwar­ty umysł co do tego, jak war­to­ści te są egzem­pli­fi­ko­wa­ne w skom­pli­ko­wa­nych sytu­acjach.

Jaka jest rola moralnych przykładów i autorytetów w moralnej edukacji?

Za auto­ry­te­ty uwa­żam ludzi, któ­rzy wie­dzą wię­cej ode mnie o danej kwe­stii moral­nej, nato­miast za moral­ne wzo­ry uwa­żam oso­by, któ­re są god­ne moral­ne­go podzi­wu i któ­re chcę naśla­do­wać. Auto­ry­te­ty poma­ga­ją nam znaj­do­wać odpo­wie­dzi na moral­ne pyta­nia, nato­miast wzo­ry moral­ne poma­ga­ją nam stać się okre­ślo­ne­go rodza­ju oso­ba­mi. One tak­że mogą być auto­ry­te­ta­mi, jeśli są elo­kwent­ne i dobre w komu­ni­ka­cji; zda­rza się jed­nak, że nie posia­da­ją tych umie­jęt­no­ści. Zasad­ni­czo uwa­żam, że oso­by będą­ce moral­ny­mi przy­kła­da­mi sta­no­wią naj­waż­niej­szy ele­ment moral­nej edu­ka­cji.

Jak można pogodzić wychowanie przez przykłady i autorytety z realizacją moralnej autonomii i krytycznego myślenia?

Nie widzę tutaj kon­flik­tu. Każ­dy kogoś naśla­du­je, świa­do­mie lub nie. Naśla­do­wa­nie w opar­ciu o reflek­sję nad cecha­mi oso­by, któ­rą naśla­du­je­my, jest jesz­cze doj­rzal­szą for­mą naśla­do­wa­nia. Może­my uznać, że ta oso­ba nie zasłu­gu­je na to, aby ją naśla­do­wać, albo – po dłuż­szym namy­śle – pró­bo­wać naśla­do­wać ją jesz­cze dokład­niej. Zasta­na­wia­nie się nad racja­mi, dla któ­rych podzi­wia­my innych, jak i nad tym, czy powin­ni­śmy ich podzi­wiać, sta­no­wi część tego, co czy­ni oso­ba auto­no­micz­na. Gdy­by jed­nak auto­no­mia ozna­cza­ła pole­ga­nie jedy­nie na sobie w for­mu­ło­wa­niu sądów moral­nych, była­by to jakaś for­ma ego­izmu, sprze­ci­wia­ją­ca się reali­za­cji celu reflek­sji moral­nej: poszu­ki­wa­nia moral­nej praw­dy.

Czy współczesna kultura wspomaga, czy raczej utrudnia edukację moralną?

Myślę, że moż­na mówić o wię­cej niż jed­nej współ­cze­snej kul­tu­rze. Z pew­no­ścią media spo­łecz­no­ścio­we utrud­nia­ją edu­ka­cję moral­ną. Fil­my, roz­ryw­ko­we pro­gra­my tele­wi­zyj­ne czę­sto mają jeden oczy­wi­sty cel moral­ny – zmie­nić ludz­kie opi­nie, spra­wić, aby ludzie przy­ję­li bar­dziej „postę­po­wą” posta­wę we współ­cze­śnie dys­ku­to­wa­nych kwe­stiach. Cza­sa­mi jest to w porząd­ku, czę­sto jed­nak widać brak sza­cun­ku dla tra­dy­cyj­nych chrze­ści­jań­skich war­to­ści. Wyda­je nam się to czymś inte­re­su­ją­cym i zabaw­nym, gdy jakaś postać w przed­sta­wia­nej histo­rii oka­zu­je się bigo­tem, ksiądz – sek­su­al­nie mole­sto­wa­nym mor­der­cą, zaś oso­ba zaj­mu­ją­ca się prze­pro­wa­dza­niem abor­cji – dobrym czło­wie­kiem, i tak dalej. Histo­ria, w któ­rej łączy się tra­dy­cyj­ne war­to­ści z pro­wa­dze­niem dobre­go życia, jest dla wie­lu ludzi nud­na – wła­śnie dla­te­go, że jest tra­dy­cyj­na: już to widzie­li. Tak więc potrze­ba roz­ryw­ki wypa­cza moral­ny kom­pas pre­zen­to­wa­nych w mediach histo­rii, odchy­la­jąc go od tego, co tra­dy­cyj­ne. Sta­no­wi to dla mnie pro­blem.

Czy możemy powiedzieć, że filozofowanie ma pozytywny wpływ na rozwój moralny?

Filo­zo­fo­wa­nie to w grun­cie rze­czy rze­tel­ne myśle­nie. Pro­wa­dzi do for­mo­wa­nia się skłon­no­ści do auto­re­flek­sji oraz daje nam model tego, jak nale­ży reflek­sji doko­ny­wać. Ist­nie­je jed­nak tak­że coś takie­go jak nad­miar reflek­sji, reflek­sja, któ­ra nie ma koń­ca. Wów­czas nawyk auto­re­flek­sji sta­je się darem­ny. Nie­mniej filo­zo­fia roz­wi­ja inte­lek­tu­al­ną dys­cy­pli­nę, a samo to jest już wiel­ką zale­tą dla moral­nej edu­ka­cji.

Tłu­ma­cze­nie Artur Szut­ta


Lin­da Trin­kaus-Zagzeb­ski – Pro­fe­sor filo­zo­fii na Uni­wer­sy­te­cie w Okla­ho­mie. Zaj­mu­je się mię­dzy inny­mi epi­ste­mo­lo­gią, filo­zo­fią reli­gii oraz ety­ką. Autor­ka licz­nych wpły­wo­wych publi­ka­cji. W swo­jej naj­now­szej książ­ce (Exem­pla­rist Moral The­ory, Oxford Uni­ver­si­ty Press, 2017) podej­mu­je m. in. pro­ble­ma­ty­kę wycho­wa­nia moral­ne­go. Uwiel­bia podzi­wiać kra­jo­bra­zy oraz wystrój wnętrz. Czę­sto odda­je się bada­niom gene­alo­gicz­nym i podró­żo­wa­niu razem z mężem. Mat­ka bliź­nia­ków, praw­ni­ków w Los Ange­les.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: © oka­li­ni­chen­ko

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy