Filozofia w szkole Matura z filozofii Ogłoszenia

Egzamin maturalny z filozofii 2018 – odpowiedzi z egzaminu rozszerzonego

Jesteście ciekawi jak wyglądają rozwiązania zadań maturalnych w ramach egzaminu rozszerzonego z filozofii? Udostępniamy je specjalnie dla Was w tym artykule. Są to nasze rozwiązania i nie roszczą sobie pretensji do nieomylności, choć jesteśmy przekonani, że są dobre. Zweryfikujcie swoje odpowiedzi i policzcie punkty! Sprawdźcie też nasz dodatek maturalny dołączony do najnowszego numeru „Filozofuj!” (ukaże się w już maju), aby poznać listę uczelni wyższych dedykowaną dla osób zdających egzamin maturalny z filozofii.

Zapisz się do naszego newslettera

O spra­wach orga­ni­za­cyj­nych zwią­za­nych z matu­rą pisa­li­śmy > tutaj. Doda­my tyl­ko, że w tym roku do matu­ry z filo­zo­fii przy­stą­pi­ło 1182 absol­wen­tów lice­ów ogól­no­kształ­cą­cych i tech­ni­ków.

Teraz do rze­czy 😉


Zadania i rozwiazania z egzaminu rozszerzonego

Na pod­sta­wie tek­stu i wła­snej wie­dzy wyko­naj pole­ce­nia.

Tekst do zadań 1.–9.

Imma­nu­el Kant

Uza­sad­nie­nie meta­fi­zy­ki moral­no­ści

Nigdzie w świe­cie, ani nawet w ogó­le poza jego obrę­bem, nie­po­dob­na sobie pomy­śleć żad­nej rze­czy, któ­rą bez ogra­ni­cze­nia moż­na by uwa­żać za dobrą, oprócz jedy­nie dobrej woli. Roz­są­dek, dow­cip, wła­dza sądze­nia […] albo odwa­ga, sta­now­czość, sta­łość w posta­no­wie­niu […] są bez wąt­pie­nia pod nie­jed­nym wzglę­dem dobre i pożą­da­ne, mogą jed­nak stać się tak­że nad­zwy­czaj złe i szko­dli­we, jeże­li nie jest dobrą wola, któ­ra ma z tych darów przy­ro­dy robić uży­tek […].

Aby roz­wi­nąć poję­cie woli, […] woli dobrej bez wzglę­du na dal­szy cel, takiej, jaka mie­ści się już w natu­ral­nym zdro­wym roz­sąd­ku i wyma­ga nie tyle naucza­nia, ile raczej tyl­ko oświe­ce­nia, poję­cie, sto­ją­ce zawsze na cze­le oce­ny całej war­to­ści naszych czy­nów i sta­no­wią­ce waru­nek wszyst­kie­go inne­go, zaj­mij­my się poję­ciem obo­wiąz­ku, zawie­ra­ją­cym w sobie poję­cie dobrej woli, cho­ciaż z pew­ny­mi subiek­tyw­ny­mi ogra­ni­cze­nia­mi i prze­szko­da­mi, któ­re jej jed­nak nie ukry­wa­ją i nie zmie­nia­ją nie do pozna­nia, ale raczej przez kon­trast pod­no­szą [jej zna­cze­nie] i w tym jaśniej­szym świe­tle ją przed­sta­wia­ją.

Pomi­jam tutaj wszel­kie postęp­ki, któ­re pozna­je­my już jako prze­ciw­ne obo­wiąz­ko­wi, cho­ciaż mogą być poży­tecz­ne w tym lub owym celu; albo­wiem odno­śnie do nich nie powsta­je zgo­ła pyta­nie, czy doko­na­ły się z obo­wiąz­ku, ponie­waż mu się nawet sprze­ci­wia­ją. Pomi­jam rów­nież te postęp­ki, któ­re są zgod­ne z obo­wiąz­kiem, do któ­rych jed­nak czło­wiek nie ma bez­po­śred­nio żad­nej skłon­no­ści, a któ­re jed­nak wyko­nu­je, ponie­waż pcha go do nich inna skłon­ność. Tutaj bowiem da się łatwo roz­róż­nić, czy postęp­ku zgod­ne­go z obo­wiąz­kiem doko­na­no z obo­wiąz­ku, czy w samo­lub­nym celu. […] Rze­czy­wi­ście odpo­wia­da np. wymo­gom obo­wiąz­ku, żeby kupiec nie sprze­da­wał za dro­go towa­ru nie­do­świad­czo­ne­mu kupu­ją­ce­mu, i tam, gdzie ruch jest oży­wio­ny, nie czy­ni też tego prze­zor­ny kupiec, lecz wobec każ­de­go trzy­ma się usta­lo­nej, powszech­nej ceny, tak że dziec­ko może u nie­go kupić rów­nie dobrze jak każ­dy inny. Znaj­dzie­my więc u nie­go rze­tel­ną obsłu­gę; wszak­że to wca­le jesz­cze nie wystar­cza, żeby mnie­mać, iż kupiec postą­pił tak z obo­wiąz­ku i na pod­sta­wie zasad rze­tel­no­ści; wyma­ga­ła tego jego korzyść. Żeby nato­miast miał ponad­to jesz­cze taką bez­po­śred­nią skłon­ność do kupu­ją­cych, by niby z miło­ści nie dać komuś pierw­szeń­stwa przed inny­mi, sprze­da­jąc mu po niż­szej cenie — tego nie moż­na tu przy­pu­ścić. A więc nie postą­pił tak ani z obo­wiąz­ku, ani z bez­po­śred­niej skłon­no­ści, lecz tyl­ko dla wła­snej korzy­ści.

Nato­miast zacho­wy­wa­nie swe­go życia jest obo­wiąz­kiem, a ponad­to każ­dy czło­wiek ma jesz­cze do tego bez­po­śred­nią skłon­ność. Ale prze­sad­na tro­skli­wość, z jaką olbrzy­mia więk­szość ludzi o to się sta­ra, nie posia­da jesz­cze z tego powo­du war­to­ści wewnętrz­nej […]. Utrzy­mu­ją oni życie swo­je wpraw­dzie zgod­nie z obo­wiąz­kiem, ale nie z obo­wiąz­ku. Nato­miast j eże­li komuś nie­po­wo­dze­nia i bez­na­dziej­na zgry­zo­ta ode­bra­ły zupeł­nie chęć do życia, jeże­li czło­wiek […] życzy sobie śmier­ci, a jed­nak życie swo­je zacho­wu­je, […] nie ze skłon­no­ści lub z bojaź­ni, ale z obo­wiąz­ku: wte­dy dopie­ro mak­sy­ma jego ma treść moral­ną.

Być dobro­czyn­nym, gdzie tyl­ko moż­na, jest obo­wiąz­kiem, a prócz tego ist­nie­ją nie­któ­re dusze tak skłon­ne do współ­czu­cia, że nawet bez jakiej­kol­wiek innej pobud­ki próż­no­ści lub ego­izmu znaj­du­ją upodo­ba­nie wewnętrz­ne w sze­rze­niu rado­ści w swym oto­cze­niu, a zado­wo­le­nie bliź­nich, o ile jest ich dzie­łem, może im spra­wiać przy­jem­ność. Twier­dzę jed­na­ko­woż, że w tym wypad­ku postę­pek tego rodza­ju, naj­bar­dziej nawet zgod­ny z obo­wiąz­kiem i miły, nie ma prze­cież praw­dzi­wej war­to­ści moral­nej […] – zasłu­gu­je na pochwa­łę i zachę­tę, ale nie na wiel­ki sza­cu­nek; odpo­wied­niej mak­sy­mie brak bowiem tre­ści moral­nej, mia­no­wi­cie wyko­ny­wa­nia takich czy­nów nie ze skłon­no­ści, lecz z obo­wiąz­ku. Przy­pu­ść­my więc, że ów przy­ja­ciel ludz­ko­ści był­by przy­bi­ty wła­sną zgry­zo­tą, któ­ra gasi wszel­ki udział w losie dru­gich; miał­by on zawsze jesz­cze moż­ność czy­nie­nia dobrze innym, dozna­ją­cym bie­dy, ale cudza bie­da nie wzru­sza­ła­by go, ponie­waż dosta­tecz­nie był­by zaję­ty wła­sną. I choć nie pobu­dza go do tego żad­na skłon­ność, wyry­wa się jed­nak z tej zabi­ja­ją­cej nie­czu­ło­ści i doko­nu­je czy­nu bez jakiej­kol­wiek skłon­no­ści, li tyl­ko z obo­wiąz­ku; wte­dy dopie­ro czyn ten posia­da swą praw­dzi­wą war­tość moral­ną. […]

Tak też nale­ży bez wąt­pie­nia rozu­mieć miej­sca Pisma Świę­te­go, któ­re naka­zu­ją kochać bliź­nie­go, nawet nasze­go wro­ga. Albo­wiem miło­ści ze skłon­no­ści nie moż­na naka­zać; ale czy­nie­nie dobrze z obo­wiąz­ku, jak­kol­wiek nie popy­cha do tego żad­na skłon­ność, a nawet przy­ro­dzo­ny i nie­po­ko­na­ny wstręt temu się opie­ra, jest prak­tycz­ną a nie pato­lo­gicz­ną miło­ścią, tkwią­cą w woli a nie w pocią­gu uczu­cia, […] i tyl­ko taka miłość może być przed­mio­tem naka­zu.

Imma­nu­el Kant, Uza­sad­nie­nie meta­fi­zy­ki moral­no­ści, War­sza­wa 2002, s. 18–28.


Zachę­ca­my do śle­dze­nia naszej stro­ny oraz odwie­dze­nia zakład­ki Stu­dia Filo­zo­ficz­ne, gdzie dowie­cie się m.in., dla­cze­go war­to stu­dio­wać filo­zo­fię oraz gdzie ją moż­na stu­dio­wać. W maju zamie­ści­my szer­sze infor­ma­cje o wybra­nych ośrod­kach aka­de­mic­kich. 

Zob. listę ośrodków akademickich, w których można studiować filozofię.


Zadanie 1.

a. Na pod­sta­wie pierw­sze­go aka­pi­tu tek­stu Imma­nu­ela Kan­ta wyja­śnij, co to zna­czy, że dana rzecz jest dobra w spo­sób ogra­ni­czo­ny.

Rze­czy są dobre w spo­sób ogra­ni­czo­ny w tym sen­sie, że mogą rów­nież stać się złe lub szko­dli­we. Jedy­nym wyjąt­kiem jest dobra wola. Jeśli dąży ona do speł­nie­nia obo­wiąz­ku, nie może stać się zła – jest więc dobra w spo­sób nie­ogra­ni­czo­ny. 

b. Podaj wła­sny przy­kład rze­czy, któ­ra jest dobra w spo­sób ogra­ni­czo­ny (zgod­nie z rozu­mie­niem Imma­nu­ela Kan­ta).

Szcze­rość jest dobra w spo­sób ogra­ni­czo­ny w rozu­mie­niu Kan­ta, bo choć ceni­my tę cechę ze wzglę­du na moż­li­wość pozna­nia cudzych opi­nii, co w wie­lu przy­pad­kach może przy­czy­nić się do nasze­go dobra, to jed­nak nie­trud­no wska­zać przy­pad­ki, gdy cudza szcze­rość może obró­cić się prze­ciw­ko nam. Wyobraź­my sobie sytu­ację, gdy jeste­śmy w roz­pa­czy i czy­jaś szcze­rość prze­le­wa cza­rę gory­czy.  

Zadanie 2.

Na pod­sta­wie tek­stu Imma­nu­ela Kan­ta wyja­śnij poję­cie dobrej woli, wyko­rzy­stu­jąc poję­cie obo­wiąz­ku.

Dobra wola to wola dążą­ca do speł­nie­nia obo­wiąz­ku. Przy czym speł­nić obo­wią­zek moż­na z róż­nych pobu­dek – bo to się opła­ca, jest przy­jem­ne, ze stra­chu itd. Wów­czas jed­nak nie moż­na mówić o dobrej woli. Wola jest dobra dopie­ro wte­dy, gdy pobud­ką, dla któ­rej speł­nia­my obo­wią­zek, jest sama dąż­ność do jego speł­nie­nia. Inny­mi sło­wy, gdy czło­wiek dzia­ła nie tyl­ko zgod­nie z obo­wiąz­kiem, ale z obo­wiąz­ku. 

Zadanie 3.

Na pod­sta­wie tek­stu Imma­nu­ela Kan­ta wskaż podo­bień­stwo oraz róż­ni­cę pomię­dzy postę­po­wa­niem kup­ca dzia­ła­ją­ce­go zgod­nie z obo­wiąz­kiem i postę­po­wa­niem kup­ca dzia­ła­ją­ce­go z obo­wiąz­ku.

Podo­bień­stwo: Kupiec nie mani­pu­lu­je cena­mi towa­rów w zależ­no­ści od klien­ta i oko­licz­no­ści, ale uczci­wie utrzy­mu­je ceny na sta­łym pozio­mie. 

Róż­ni­ca: Kupiec dzia­łą­ją­cy zgod­nie z obo­wiąz­kiem uczci­wo­ści wca­le nie musi tego robić dla­te­go, że chce być uczci­wy. Może postę­po­wać uczci­wie, bo uwa­ża, że to przy­nie­sie mu naj­więk­szą korzyść, że to mu się opła­ci. Kupiec dzia­ła­ją­cy z obo­wiąz­ku postę­pu­je uczci­wie dla­te­go, że chce być uczci­wy, nawet jeśli nie przy­nio­sło­by mu to korzy­ści. 

Zadanie 4.

Czy – zgod­nie z tek­stem Imma­nu­ela Kan­ta – dzia­łal­ność cha­ry­ta­tyw­na czło­wie­ka, któ­ry ma do niej wro­dzo­ną skłon­ność, prze­ja­wi praw­dzi­wą war­tość moral­ną? Uza­sad­nij swo­ją odpo­wiedź.

Odpo­wiedź: nie.

Uza­sad­nie­nie:
Dzia­łal­ność cha­ry­ta­tyw­na oso­by, któ­ra ma do niej wro­dzo­ną skłon­ność, była­by dzia­ła­niem jedy­nie zgod­nym z obo­wiąz­kiem i zasłu­gi­wa­ła­by sama w sobie na pochwa­łę i zachę­tę, lecz nie posia­da praw­dzi­wej war­to­ści moral­nej, gdyż nie jest przy­kła­dem dzia­ła­nia z obo­wiąz­ku, a według Kan­ta tyl­ko dzia­ła­nie z obo­wiąz­ku ma praw­dzi­wą war­tość moral­ną. 


3. Letnia Szkoła „Filozofuj!” – wakacje z filozofią. Są jeszcze wolne miejsca.


Zadanie 5.

Na pod­sta­wie tek­stu Imma­nu­ela Kan­ta oraz wła­snej wie­dzy z zakre­su histo­rii filo­zo­fii, wskaż jed­ną róż­ni­cę mię­dzy miło­ścią prak­tycz­ną w uję­ciu Imma­nu­ela Kan­ta a miło­ścią w uję­ciu Pla­to­na.

Miłość prak­tycz­na u Kan­ta pole­ga na dzia­ła­niu z obo­wiąz­ku, a nie na sku­tek skłon­no­ści – np. zgod­nie z miło­snym uczu­ciem lub wbrew oso­bi­stej nie­chę­ci. Według filo­zo­fa z Kró­lew­ca miłość ma więc war­tość moral­ną. U Pla­to­na zaś miłość jest poję­ta jako wła­ści­we duszy dąże­nie do osią­gnię­cia i wiecz­ne­go posia­da­nia dobra. W rozu­mie­niu Kan­ta była­by to zatem wro­dzo­na skłon­ność, któ­ra nie ma war­to­ści moral­nej.   

Zadanie 6.

Według Imma­nu­ela Kan­ta oszu­stwo jest moral­nie nie­do­pusz­czal­ne, ponie­waż sprze­ci­wia się obo­wiąz­ko­wi.

Zadanie 7.

1. Oce­na moral­na dzia­ła­nia zale­ży od jego kon­se­kwen­cji. – N
2. Jest moż­li­we pozna­nie posze­rza­ją­ce wie­dzę bez udzia­łu doświad­cze­nia. – T
3. O praw­dzi­wej war­to­ści moral­nej dzia­ła­nia decy­du­je jego zgod­ność z przy­ka­za­nia­mi Boży­mi. – N
4. Czas jest jed­ną z form naocz­no­ści pod­mio­tu pozna­ją­ce­go. – T

Zadanie 8.

Zbu­duj sche­mat logicz­ny – prze­łóż poniż­sze zda­nie języ­ka natu­ral­ne­go na zda­nie języ­ka kla­sycz­ne­go rachun­ku zdań, zawie­ra­ją­ce wyłącz­nie zmien­ne zda­nio­we, funk­to­ry i nawia­sy.

Jeśli Jan jest rzetelnym kupcem lub Jan jest przezornym kupcem, i Jan nie jest rzetelnym kupcem, to Jan jest przezornym kupcem.

Posłu­gu­jąc się meto­dą zero-jedyn­ko­wą, sprawdź, czy popraw­nie utwo­rzo­ny sche­mat jest praw­dą logicz­ną.

UWAGA! Poni­żej poda­je­my roz­wią­za­nie zada­nia wraz z obszer­nym wyja­śnie­niem. Do uzy­ska­nia mak­sy­mal­nej ilo­ści punk­tów za to zada­nie ZAPEWNE wystar­czy poda­nie poniż­sze­go sche­ma­tu oraz spraw­dze­nie go za pomo­cą jed­nej z metod (bez tak obszer­nych obja­śnień).

Schemat logiczny: [( p ) ¬ ]q.

Spraw­dze­nie:

Tabe­la pomoc­ni­cza, poka­zu­ją­ca war­tość logicz­ną zdań utwo­rzo­nych za pomo­cą poszcze­gól­nych funk­to­rów kla­sycz­ne­go rachun­ku zadań. p, q – zmien­ne zda­nio­we, 0 – ozna­cza fałsz, 1 – ozna­cza praw­dę, ¬ – ozna­cza funk­tor nega­cji (odczy­ty­wa­ny jako „nie­praw­da, że…”),  – ozna­cza funk­tor koniunk­cji (odczy­ty­wa­ny jako „i”),  – ozna­cza funk­tor alter­na­ty­wy (odczy­ty­wa­ny jako „lub”),  – ozna­cza funk­tor impli­ka­cji (odczy­ty­wa­ny jako „jeśli…, to…”).

p q ¬ p pq pq pq
0 0 1 0 0 1
0 1 1 0 1 1
1 0 0 0 1 0
1 1 0 1 1 1

Meto­da roz­wi­nię­ta – pole­ga na zba­da­niu wszyst­kich warian­tów war­to­ści logicz­nych dla wystę­pu­ją­cych w sche­ma­cie logicz­nym zmien­nych. Dla dwóch zmien­nych spraw­dzić trze­ba będzie 4 warian­ty.

[( p ) ¬ ] q Komen­tarz
1 1 1 0 0 1 1 1 Zakła­da­my, że pq są praw­dzi­we.
0 0 0 0 1 0 1 0 Zakła­da­my, że pq są fał­szy­we.
1 1 0 0 0 1 1 0 Zakła­da­my, że p jest praw­dzi­we, a q jest fał­szy­we.
0 1 1 1 1 0 1 1 Zakła­da­my, że q jest praw­dzi­we, a p jest fał­szy­we.

Meto­da skró­co­na – pole­ga na zało­że­niu praw­dzi­wo­ści poprzed­ni­ka i zba­da­niu, czy to dopro­wa­dzi nas do praw­dzi­wo­ści następ­ni­ka (tyl­ko wów­czas bowiem cała impli­ka­cja będzie praw­dzi­wa). Jeśli więc zało­ży­my, że poprzed­nik jest praw­dzi­wy, to ozna­cza to, że praw­dzi­wa musi być koniunk­cja ( p ) ¬ p. Koniunk­cja jest praw­dzi­wa wte­dy i tyl­ko wte­dy, gdy wszyst­kie jej skład­ni­ki są praw­dzi­we. Zatem nega­cja ¬ p powin­na być praw­dzi­wa, z cze­go wyni­ka, że p jest fał­szy­we. Dru­gim skład­ni­kiem tej koniunk­cji jest alter­na­ty­wa p q. Win­na być ona praw­dzi­wa na mocy zało­że­nia. Z poprzed­nich kro­ków dowo­du wie­my, że p jest fał­szy­we, a wobec tego q win­no być praw­dzi­we, ponie­waż alter­na­ty­wa, aby była praw­dzi­wa, wyma­ga co naj­mniej jed­ne­go czyn­ni­ka praw­dzi­we­go. Jeśli zaś jest praw­dzi­we, ozna­cza to, że następ­nik impli­ka­cji jest praw­dzi­wy, a więc cała impli­ka­cja jest praw­dzi­wa. W ten spo­sób zało­że­nie praw­dzi­wo­ści poprzed­ni­ka dopro­wa­dzi­ło nas do uzna­nia praw­dzi­wo­ści następ­ni­ka i w kon­se­kwen­cji uzna­nia praw­dzi­wo­ści całej impli­ka­cji.

To samo zapi­sa­ne sche­ma­tycz­nie:

  1. p ) ¬ p = 1 | zało­że­nie
  2. ¬ p = 1 | na mocy 1. oraz defi­ni­cji funk­to­ra koniunk­cji (zob. tabe­la pomoc­ni­cza)
  3. p = 0 | na mocy 2. oraz defi­ni­cji funk­to­ra nega­cji (zob. tabe­la pomoc­ni­cza)
  4. p q = 1 na mocy 1. oraz defi­ni­cji funk­to­ra koniunk­cji (zob. tabe­la pomoc­ni­cza)
  5. q = 1 na mocy 3. i 4. oraz defi­ni­cji funk­to­ra alter­na­ty­wy (zob. tabe­la pomoc­ni­cza) 
  6. {[( p ) ¬ ]} = 1 na mocy 1. i 5. oraz defi­ni­cji funk­to­ra impli­ka­cji (zob. tabe­la pomoc­ni­cza) 
[( p ) ¬ ] q Komen­tarz
0 1 1 1 1 0 1 1 Zakła­da­my, że poprzed­nik jest praw­dzi­wy, co dopro­wa­dza nas do uzna­nia praw­dzi­wo­ści następ­ni­ka, co ozna­cza praw­dzi­wość całej impli­ka­cji.

Zadanie 9.

Prze­czy­taj poniż­sze zda­nia.

Zda­nie 1.: Wie­dza przy­rod­ni­cza opie­ra się na empi­ry­zmie.

Zda­nie 2.: Mate­ria­li­sta to filo­zof, któ­ry ma natu­rę cie­le­sną.

a) Nazwij błąd języ­ko­wo-logicz­ny zawar­ty w obu zda­niach.

Błąd zawar­ty w obu zda­niach to błąd prze­su­nię­cia kate­go­rial­ne­go, tzn. taki błąd w defi­nio­wa­niu, któ­ry pole­ga na umiesz­cze­niu w czło­nie defi­niu­ją­cym wyra­że­nia z nie­wła­ści­wej kate­go­rii onto­lo­gicz­nej.

b) Popraw każ­de zda­nie tak, aby nie zawie­ra­ło błę­du.

Zda­nie 1.: Wie­dza przy­rod­ni­cza opie­ra się na empi­rii. [Empi­ryzm to pogląd doty­czą­cy źró­deł wie­dzy, a wła­ści­wą kate­go­rią w tym zda­niu jest empi­ria – źró­dło wie­dzy.]

Zda­nie 2.: Mate­ria­li­sta to filo­zof, któ­ry twier­dzi, że wszyst­ko ma natu­rę cie­le­sną. [W tym zda­niu z kolei wła­ści­wą kate­go­rią jest pogląd, twier­dze­nie o natu­rze cie­le­snej, a nie sama natu­ra cie­le­sna.]

Teksty do zadań 10.–12.

Józef Maria Bocheń­ski

Ku filo­zo­ficz­ne­mu myśle­niu

Dziś podej­mu­je­my inny pro­blem, a mia­no­wi­cie pyta­nie: co to jest praw­da? To sta­re, Chry­stu­so­wi ongiś przez Piła­ta posta­wio­ne pyta­nie, jest jed­nym z naj­bar­dziej inte­re­su­ją­cych, choć zara­zem naj­trud­niej­szych zagad­nień filo­zo­ficz­nych.

Co to zna­czy, gdy mówi­my, że jakieś zda­nie, czy jakiś sąd jest praw­dzi­wy – albo że jakiś czło­wiek jest praw­dzi­wym przy­ja­cie­lem? Łatwo pojąć, co mamy tutaj na myśli: sądzi­my, że coś jest praw­dzi­we, jeże­li się zga­dza. Mówi­my na przy­kład, że Fry­de­ryk jest praw­dzi­wym przy­ja­cie­lem, gdy zga­dza się z naszym ide­ałem praw­dzi­we­go przy­ja­cie­la, gdy swo­ją oso­bą odpo­wia­da temu ide­ało­wi.

Nie­trud­no zauwa­żyć, że ta zgod­ność może wystę­po­wać, że tak powiem, w dwu kie­run­kach. Po pierw­sze tak, że jakaś rzecz odpo­wia­da jakiejś idei – to na przy­kład ma miej­sce, kie­dy mówi­my: ten metal jest praw­dzi­wym zło­tem, albo: ten czło­wiek jest praw­dzi­wym boha­te­rem. Wte­dy rzecz odpo­wia­da idei. Ten rodzaj praw­dzi­wo­ści i praw­dy filo­zo­fo­wie zwy­kli byli cza­sa­mi nazy­wać „onto­lo­gicz­nym” – cho­dzi o tak zwa­ną praw­dę onto­lo­gicz­ną. I odwrot­nie: myśl, sąd, zda­nie i tak dalej nazy­wa się praw­dzi­wy­mi wte­dy, gdy odpo­wia­da­ją danej rze­czy. Ten dru­gi rodzaj praw­dzi­wo­ści ma cechę, po któ­rej łatwo j ą poznać: w tym dru­gim zna­cze­niu praw­dzi­we są jedy­nie myśli, sądy, zda­nia – ale nie rze­czy ist­nie­ją­ce w świe­cie. Ten dru­gi rodzaj praw­dy nazy­wa­ją filo­zo­fo­wie „praw­dą logicz­ną”.

Józef Maria Bocheń­ski, Ku filo­zo­ficz­ne­mu myśle­niu, War­sza­wa 1986, s. 28.

Ary­sto­te­les

Meta­fi­zy­ka

Praw­da i fałsz zale­żą od zło­że­nia i roz­dzia­łu w rze­czach, tak że być w praw­dzie to uwa­żać roz­dzie­lo­ne za roz­dzie­lo­ne, a złą­czo­ne za złą­czo­ne; być w błę­dzie zaś to sądzić ina­czej, ani­że­li mają się rze­czy. Kie­dy więc zacho­dzi tak rozu­mia­na praw­da, a kie­dy fałsz? Bo trze­ba roz­wa­żyć, co się przez to rozu­mie. Nie dla­te­go bowiem, iż uwa­ża­my, że jesteś bia­ły, jesteś taki fak­tycz­nie, lecz odwrot­nie, ponie­waż jesteś bia­ły, my stwier­dza­jąc to, mówi­my praw­dę. […] W odnie­sie­niu zatem do tego, co może się mieć tak lub ina­czej, ta sama opi­nia i ta sama wypo­wiedź może być praw­dzi­wa i fał­szy­wa: raz może to być praw­da, a kie­dy indziej fałsz. Jeśli jed­nak cho­dzi o rze­czy, któ­re nie mogą się mieć ina­czej, to nie ma o nich raz praw­dy, a kie­dy indziej fał­szu, lecz te same wypo­wie­dzi są o nich zawsze praw­dzi­we albo zawsze fał­szy­we.

Ary­sto­te­les, Meta­fi­zy­ka, IX.10, 1051b2-17.

Zadanie 10.

a) Na pod­sta­wie tek­stu Józe­fa Marii Bocheń­skie­go dokończ poniż­sze zda­nia.

Praw­da onto­lo­gicz­na jest zgod­no­ścią rze­czy z ideą.
Praw­da logicz­na jest zgod­no­ścią myśli (idei, sądu, zda­nia) z rze­czą.

b) Określ, co jest praw­dzi­we, a co – fał­szy­we w przy­pad­ku praw­dy onto­lo­gicz­nej, a co – w przy­pad­ku praw­dy logicz­nej.

W przy­pad­ku praw­dy onto­lo­gicz­nej praw­dzi­we jest coś, co jest zgod­ne z ideą tego cze­goś. Np. to oto zło­to jest praw­dzi­we, jeśli posia­da takie wła­ści­wo­ści, któ­re odpo­wia­da­ją idei zło­ta. Fał­szy­we jest nato­miast coś, co nie jest zgod­ne z ideą tego cze­goś. Ten oto metal nie jest praw­dzi­wym zło­tem, ponie­waż nie posia­da wła­sno­ści, któ­re odpo­wia­da­ją idei zło­ta. Np. nie jest odpo­wied­nio twar­dy, nie ma okre­ślo­ne­go kolo­ru i innych fizycz­nych wła­sno­ści wła­ści­wych zło­tu. 

W przy­pad­ku praw­dy logicz­nej praw­dzi­wy jest sąd (myśl, zda­nie), któ­ry zga­dza się z rze­czy­wi­sto­ścią, a fał­szy­wy sąd, któ­ry się nie zga­dza z rze­czy­wi­sto­ścią. Np. sąd „Ten samo­chód jest bia­ły” jest praw­dzi­wy, gdy fak­tycz­nie jest tak, że ten samo­chód jest bia­ły. Ale sąd ten jest fał­szy­wy, gdy fak­tycz­nie nie jest tak, że ten oto samo­chód jest bia­ły, bo jest czer­wo­ny.  

Zadanie 11.

Do któ­re­go rodza­ju praw­dy odno­si się Ary­sto­te­les w przy­to­czo­nym frag­men­cie Meta­fi­zy­ki – praw­dy onto­lo­gicz­nej czy praw­dy logicz­nej? Uza­sad­nij swo­ją odpo­wiedź.

Rodzaj praw­dy: logicz­na.

Uza­sad­nie­nie: W powyż­szych frag­men­cie Meta­fi­zy­ki Ary­sto­te­le­sa cho­dzi o praw­dę logicz­ną, ponie­waż mowa w nim o praw­dzi­wo­ści mowy, wypo­wie­dzi, stwier­dzeń, czy­li ich sto­sun­ku do rze­czy, a ten sto­su­nek (a nie sto­su­nek odwrot­ny: rze­czy do myśli) okre­śla­ny jest mia­nem praw­dy logicz­nej.

Zadanie 12.

Na pod­sta­wie wła­snej wie­dzy roz­strzy­gnij, czy poniż­sze stwier­dze­nia są zgod­ne z poglą­da­mi Ary­sto­te­le­sa. Zaznacz T (tak), jeśli stwier­dze­nie jest zgod­ne, albo N (nie) – jeśli nie jest zgod­ne z poglą­da­mi Ary­sto­te­le­sa.

1. Posąg Ate­ny skła­da się z mate­rii i for­my. – T
2. Demo­kra­cja jest ustro­jem zwy­rod­nia­łym w sto­sun­ku do oli­gar­chii. – N
3. Doświad­cze­nie zmy­sło­we jest źró­dłem wia­ry­god­ne­go pozna­nia. – T
4. Zale­ty duszy dzie­lą się na etycz­ne i dia­no­etycz­ne. – T

Tekst do zadań 13.–14.

Wil­liam James

Prag­ma­tyzm

Waga, jaką ma dla ludz­kie­go życia posia­da­nie praw­dzi­wych prze­ko­nań na temat rze­czy­wi­sto­ści, jest spra­wą aż nazbyt oczy­wi­stą. Żyje­my w świe­cie obiek­tów, któ­re mogą być nie­skoń­cze­nie uży­tecz­ne lub nie­skoń­cze­nie nie­bez­piecz­ne. […]

Praw­da”, by rzecz ująć w wiel­kim skró­cie, jest tym, co korzyst­ne w sfe­rze naszych czy­nów. Korzyst­ne na wszel­kie spo­so­by; korzyst­ne w dal­szej per­spek­ty­wie i po doko­na­niu bilan­su zysków i strat; gdyż to, co wyda­je się korzyst­ne w świe­tle dostęp­nych doświad­czeń, nie­ko­niecz­nie w stop­niu rów­nie zado­wa­la­ją­cym przej­dzie test doświad­czeń dal­szych. Jak wie­my, doświad­cze­nie ma swo­je spo­so­by „wystę­po­wa­nia z brze­gów” i zmu­sza­nia nas do rewi­zji naszych obec­nych for­muł.

Wil­liam James, Prag­ma­tyzm, Kra­ków 2004, s. 88 i 97.

Zadanie 13.

a) Podaj nazwę kon­cep­cji praw­dy, któ­rej współ­twór­cą jest Wil­liam James.

Prag­ma­tycz­na teo­ria praw­dy.

b) Uzu­peł­nij poniż­szą defi­ni­cję praw­dy zgod­nie z kon­cep­cją, któ­rej współ­twór­cą jest Wil­liam James.

Zda­nie jest praw­dzi­we zawsze i tyl­ko wte­dy, gdy uzna­nie go za praw­dzi­we pozwa­la na sku­tecz­ne, korzyst­ne dzia­ła­nie. 

Zadanie 14.

a) Kon­cep­cja praw­dy, któ­rej współ­twór­cą jest Wil­liam James, nale­ży do nie­kla­sycz­nych kon­cep­cji praw­dy. Podaj nazwę innej nie­kla­sycz­nej kon­cep­cji praw­dy.

Kohe­ren­cyj­ne teo­rie praw­dy, defla­cyj­ne teo­rie praw­dy.

b) Uzu­peł­nij poniż­szą defi­ni­cję zgod­nie z wybra­ną w pod­punk­cie 14 a) nie­kla­sycz­ną kon­cep­cją praw­dy, róż­ną od kon­cep­cji, któ­rej współ­twór­cą jest Wil­liam James.

Zda­nie jest praw­dzi­we zawsze i tyl­ko wte­dy, gdy jest spój­ne z inny­mi zda­nia­mi przy­ję­ty­mi w danym sys­te­mie zdań.

Praw­da”, czy raczej „praw­dzi­wy” w uję­ciu defla­cyj­nych teo­rii praw­dy jest wyra­że­niem, któ­re jest zna­cze­nio­wo puste, nie wno­si nic do wypo­wie­dzi. Zda­nie „To praw­da, że Jacek jest żona­ty” nie zna­czy nic wię­cej niż zda­nie „Jacek jest żona­ty”.  

Zadanie 15.

Napisz wypra­co­wa­nie na jeden z poniż­szych tema­tów.

Temat 1.

Ernest Cas­si­rer napi­sał w Ese­ju o czło­wie­ku: „Czas i prze­strzeń są rama­mi, któ­re zamy­ka­ją w sobie całą rze­czy­wi­stość. Nie może­my pojąć żad­nej rze­czy real­nej ina­czej jak tyl­ko w warun­kach cza­su i prze­strze­ni”. Czy zga­dzasz się z tym poglą­dem? Odpo­wiedź uza­sad­nij, odwo­łu­jąc się do wybra­nych poglą­dów filo­zo­ficz­nych.

Temat 2.

Świę­ty Augu­styn w swo­ich Wyzna­niach zadał nastę­pu­ją­ce pyta­nia: „Gdzież więc jest zło? Skąd i w jaki spo­sób do tego świa­ta się wkra­dło? Jaki jest jego korzeń? […] A może zło w ogó­le nie ist­nie­je?” Jaki jest Twój pogląd na gene­zę i natu­rę zła? Odpo­wiedź uza­sad­nij, odwo­łu­jąc się do wybra­nych poglą­dów filo­zo­ficz­nych.


Arkusze egzaminacyjne CKE dostępne są > tutaj.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • 2. Jest moż­li­we pozna­nie posze­rza­ją­ce wie­dzę bez udzia­łu doświad­cze­nia. – N”

    W takim razie Kant na mar­ne mówił o syn­te­tycz­nym a prio­ri, swo­jej sztan­da­ro­wej idei? 🙁

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy