Artykuł Fragment z klasyka

Epikur: List do Menoikeusa

W IV wieku p.n.e., w miejscu zwanym Ogrodem, powstała w Atenach nowa szkoła filozoficzna. Jej założycielem był Epikur, filozof należący już do innego świata: Grecji helleńskiej, powiększonej i wymieszanej z innymi kulturami za sprawą podbojów Aleksandra Macedońskiego. Jednak główne pytanie filozoficzne pozostaje to samo: w jaki sposób osiągnąć szczęście? W poniższym liście Epikur odpowiada na to pytanie w następujący sposób: szczęście polega na przyjemności, a jego osiągnięcie wymaga pozbycia się irracjonalnego lęku przed bogami i śmiercią.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w Sokrates i syre­ny. 55 podróży filo­zoficznych po świecie pod­księży­cowym i nad­księży­cowym, s. 126–129. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Epikur poz­draw­ia Menoikeusa.

Niechaj młodzie­niec nie zanied­bu­je filo­zofii, a i starzec niech się nie czu­je niez­dol­nym już do dal­szego jej stu­diowa­nia. Dla niko­go bowiem nie jest ani za wcześnie, ani za późno zacząć troszczyć się o zdrowie swej duszy. Kto zatem twierdzi, że pora do filo­zo­fowa­nia jeszcze dla niego nie nadeszła, albo że już minęła, podob­ny jest do tego, co twierdzi, że pora do szczęś­cia jeszcze nie nadeszła, albo że już przem­inęła. Powin­ni prze­to filo­zo­fować zarówno młodzi, jak i starzy: ci, aże­by starze­jąc się czuli się młody­mi, przy­wodząc na pamięć dobra, który­mi ich obdarzył w przeszłoś­ci los, tam­ci znów, aże­by pomi­mo swej młodoś­ci czuli się nieustraszeni wobec przyszłoś­ci, jak ludzie w podeszłym wieku. A zatem bezus­tan­nie zab­ie­gać o to, co nam może przys­porzyć szczęś­cia; kto bowiem posi­adł szczęś­cie, ma wszys­tko, co w ogóle mieć moż­na, kogo zaś szczęś­cie ominęło, ten robi wszys­tko, by je zdobyć.

Staraj się postępować w myśl tego, co ci bezus­tan­nie doradza­łem, i myśl cią­gle o tym, pamię­ta­jąc, że to są pod­sta­wowe zasady chwaleb­ne­go życia. Przede wszys­tkim uważaj bóst­wo za istotę niezniszczal­ną i szczęśli­wą zgod­nie z powszech­nym wyobraże­niem bóst­wa i nie przyp­isuj mu cech, które by się sprze­ci­wiały jego nieśmiertel­noś­ci albo były niez­godne z jego szczęś­ciem. Dołóż starań, aże­by two­je poję­cie bóst­wa obe­j­mowało to wszys­tko, co może zachować jego nieśmiertel­ność i szczęśli­wość. Bogowie wsza­kże ist­nieją, a ich poz­nanie jest fak­tem oczy­wistym; nie ist­nieją jed­nak w ten sposób, jak to sobie tłum wyobraża; wyobraże­nia tłu­mu są zmi­enne. Bezbożnym nie jest ten, kto odrzu­ca bogów czc­zonych przez tłum, lecz ten, kto podziela mnie­manie tłu­mu o bogach. Wszak sądy tłu­mu nie opier­a­ją się byna­jm­niej na wyobraże­ni­ach poję­ciowych, lecz na fałszy­wych domysłach. Stąd też wywodzi się przeko­nanie, że bogowie zsyła­ją na złych najwięk­sze nieszczęś­cia, a dobrym świad­czą najwięk­sze dobrodziejst­wa. Zap­a­trzeni bez resz­ty w swe własne cno­ty, uważa­ją bogów za podob­nych do siebie, a to, co jest dla nich różne – za obce.

Staraj się oswoić z myślą, że śmierć jest dla nas niczym, albowiem wszelkie dobro i zło wiąże się z czu­ciem; a śmierć jest niczym innym jak właśnie całkow­itym pozbaw­ie­niem czu­cia. Prze­to owo niezbite przeświad­cze­nie, że śmierć jest dla nas niczym, spraw­ia, że lep­iej doce­ni­amy śmiertel­ny żywot, a przy tym nie doda­je bezkres­nego cza­su, lecz wybi­ja nam z głowy prag­nie­nie nieśmiertel­noś­ci. W isto­cie bowiem nie ma nic strasznego w życiu dla tego, kto sobie dobrze uświadomił, że przes­tać żyć nie jest niczym strasznym. Głupcem jest atoli ten, kto mówi, że lękamy się śmier­ci nie dlat­ego, że sprawi nam ból, gdy nade­jdzie, lecz że trapi nas jej oczeki­wanie. Bo zaiste, jeśli jakaś rzecz nie mąci nam spoko­ju swo­ją obec­noś­cią, to niepokój wywołany jej oczeki­waniem jest zupełnie bezpod­stawny. A zatem śmierć, najs­traszniejsze z nieszczęść wcale nas nie doty­czy, sko­ro bowiem my ist­nieje­my, śmierć jest nieobec­na, a sko­ro tylko śmierć się pojawi, nas wtedy już nie ma. Wobec tego śmierć nie ma żad­nego związku ani z żywy­mi, ani z umarły­mi; tam­tych nie doty­czy, a ci nie ist­nieją. Jed­nakże tłum raz stroni od śmier­ci jako najwięk­szego zła, to znowu prag­nie jej jako kre­su nędzy życia. Atoli mędrzec, prze­ci­wnie, ani się życia nie wyrze­ka, ani się śmier­ci nie boi, albowiem życie nie jest mu ciężarem, a nieist­nienia zgoła nie uważa za zło. Podob­nie jak nie wybiera poży­wienia obfit­szego, lecz smaczniejsze, tak też nie chodzi mu byna­jm­niej o trwanie najdłuższe, lecz najprzy­jem­niejsze. A ten, kto nawołu­je do tego, by młodzie­niec żył pięknie, a starzec pięknie życie zakończył, jest nai­wny, nie tylko dlat­ego, że życie jest zawsze pożą­dane zarówno przez jed­nych, jak i drugich, lecz raczej dlat­ego, że tros­ka o życie piękne nie różni się niczym od tros­ki o jego piękny koniec. O wiele jest jed­nak gorszy ten, co powiedzi­ał, że

lep­iej jest się nie rodz­ić albo po ­urodze­niu
jak najśpieszniej przekroczyć ­bramy Hadesu
(Teog­nis 425, 427).

Sko­ro bowiem mówi to poważnie, to dlaczego sam z życia nie odchodzi? A przyszło­by mu to łat­wo, gdy­by stanow­c­zo powz­iął taki zami­ar. Jeżeli jed­nak chce zażar­tować, to zaiste żart jest nie na miejs­cu, gdyż z tego się nie żar­tu­je.

Należy o tym pamię­tać, że przyszłość nie jest całkowicie w naszej mocy, ani też nie jest byna­jm­niej zupełnie od nas nieza­leż­na; mając to na uwadze nie będziemy oczeki­wać ani jej nieza­wod­nego ziszczenia, ani też nie stracimy nadziei co do możli­woś­ci jej ziszczenia się.

Trze­ba sobie również zdawać sprawę z tego, że wśród naszych prag­nień jedne są nat­u­ralne, a inne uro­jone, a wśród nat­u­ral­nych jedne są pon­ad­to konieczne, a inne tylko nat­u­ralne. Wśród koniecznych moż­na wyróżnić takie, które są konieczne do szczęś­cia, następ­nie takie, które są konieczne dla spoko­ju ducha i wresz­cie konieczne dla samego życia, Jas­no spre­cy­zowany pogląd na te sprawy poz­woli skierować wszel­ki wybór i unikanie na korzyść zdrowia ciała i spoko­ju duszy, a to właśnie jest celem szczęśli­wego życia. Wszak cała nasza dzi­ałal­ność zdąża do tego, aże­by się uwol­nić od cier­pi­enia i niepoko­ju. A gdy raz zdołamy to wszys­tko osiągnąć, zni­ka niebawem niepokój duszy; albowiem isto­ta żywa nie odczuwa już więcej potrze­by zab­ie­ga­nia o cokol­wiek, co by jej brakowało ani też nie będzie szukać czego innego do dopełnienia dobra duszy i ciała. Bo zaiste wtedy tylko odczuwamy potrze­bę przy­jem­noś­ci, gdy wskutek jej braku doz­na­je­my bólu; gdy jed­nak ból nam nie dokucza, nie potrze­bu­je­my wtedy żad­nej przy­jem­noś­ci. Otóż właśnie dlat­ego twierdz­imy, że przy­jem­ność jest początkiem i celem życia szczęśli­wego. Ona to bowiem, według nas, stanowi pier­wsze i przy­rod­zone dobro oraz punkt wyjś­cia wszelkiego wyboru i unika­nia; do niej w końcu powracamy, gdy odwołu­je­my się do czu­cia jako kry­teri­um wszelkiego dobra. I właśnie dlat­ego, że jest dobrem pier­wszym i przy­rod­zonym, nie uga­ni­amy się byna­jm­niej za wszelką przy­jem­noś­cią, lecz nier­az rezygnu­je­my z wielu; postępu­je­my tak zwłaszcza wtedy, gdy spodziewamy się doz­nać więk­szej przy­jem­noś­ci. Dlat­ego też wszel­ka przy­jem­ność ze wzglę­du na swą włas­ną naturę jest dobra, ale nie każ­da jest god­na wyboru; i podob­nie, wszel­ki ból jest złem, ale nie każdego bólu należy unikać. W każdym wypad­ku trze­ba dokład­nie badać pod kątem pożytecznoś­ci i szkodli­woś­ci, bo zdarza się cza­sem, że dobro bierze­my za zło i na odwrót, zło za dobro. Umi­arkowanie uważamy za najwięk­sze dobro, nie dlat­ego, żebyśmy w ogóle mieli poprzestawać na małym, ale dlat­ego, żebyśmy się nauczyli oby­wać byle czym, gdy nas bie­da naw­iedzi, w przeświad­cze­niu, że najlepiej korzys­ta­ją z obfi­toś­ci dobra ci, którzy jej najm­niej pożą­da­ją, i że to, co jest nat­u­ralne jest też łatwe do zdoby­cia, a to, co uro­jone, z tru­dem trze­ba zdoby­wać. Proste potrawy spraw­ia­ją nam tyle przy­jem­noś­ci, co kosz­towne ucz­ty, gdy tylko bolesne uczu­cie gło­du zostanie usunięte. Jęczmi­en­ny chleb i woda spraw­ia­ją najwięk­szą rozkosz, jeśli je spożył głod­ny. Z tego więc wzglę­du nawyknie­nie do życia prostego i mało kosz­townego zapew­nia dobre zdrowie i uak­ty­w­nia wobec różnych potrzeb życiowych, a kiedy się po dłuższej prz­er­wie zasiądzie przy zastaw­ionym stole, wów­czas się lep­iej korzys­ta z tych przy­jem­noś­ci; wresz­cie czyni nas nieustraszony­mi wobec igraszek losu.

Gdy prze­to twierdz­imy, że przy­jem­ność jest naszym celem najwyższym, to byna­jm­niej nie mamy na myśli przy­jem­noś­ci roz­pusty, ani przy­jem­noś­ci zmysłowych, jak twierdzą ci, którzy nie zna­ją naszej nau­ki albo się z nią nie zgadza­ją, czy wresz­cie źle ją inter­pre­tu­ją. Przy­jem­ność, którą mamy na myśli, charak­teryzu­je się nieobec­noś­cią cier­pień fizy­cznych i brakiem niepoko­jów duszy. Ani bowiem pijaty­ki i związane z nimi hulan­ki, ani obcow­anie z piękny­mi chłop­ca­mi i kobi­eta­mi, ani ryby i inne smakoły­ki, jakich dostar­cza zbytkowny stół, nie rodzą przy­jem­nego życia, ale trzeźwy rozum, docieka­ją­cy przy­czyn wszelkiego wyboru i unika­nia i odrzu­ca­ją­cy czcze domysły będące źródłem najwięk­szych utrapień duszy. Z tego wszys­tkiego mądrość jest początkiem i najwięk­szym dobrem, a wskutek tego jest nawet cen­niejsza od filo­zofii; jest bowiem źródłem wszys­t­kich innych cnót. Ona nas uczy, że nie moż­na żyć przy­jem­nie, jeśli się nie żyje mądrze, pięknie i spraw­iedli­wie, i na odwrót, że nie moż­na żyć mądrze, pięknie i spraw­iedli­wie, jeśli się nie żyje przy­jem­nie. Wszak cno­ty tworzą wraz z przy­jem­nym życiem nat­u­ral­ną jed­ność i życie przy­jemne jest dla nich nieodłączne.

Bo kogo mógłbyś wyżej cenić od mędr­ca, co zbożnie wiel­bi bogów i w ogóle śmier­ci się nie lęka, i pojął jakie jest ostate­czny cel przy­rody, i zrozu­mi­ał, że najwyższe dobro moż­na łat­wo osiągnąć i bez trudu zdobyć, a najwięk­sze zło albo trwa krótko, albo spraw­ia lek­ki tylko ból; z wszech­moc­nego przez­naczenia, które pewni filo­zo­fowie wprowadza­ją jako władzę naczel­ną nad wszys­tkim śmieję się, mówiąc, że pewne rzeczy pow­stały z koniecznoś­ci, inne przez przy­padek, a jeszcze inne dzię­ki nam samym, ponieważ konieczność wyk­lucza wszelką odpowiedzial­ność, a przy­padek jest zmi­en­ny, nasza zaś wola nie zależy od żad­nego auto­ry­te­tu zewnętrznego, wobec tego postęp­kom jej towarzyszą zarówno pochwały, jak i nagany. Zaiste, lep­iej by było uznać mito­log­iczne baj­ki o bogach, niż stać się niewol­nikiem przez­naczenia przy­rod­ników. Mitolo­gia bowiem dopuszcza przy­na­jm­niej możli­wość prze­bła­gania bogów odd­awaną im czcią, przez­nacze­nie nato­mi­ast jest nieubła­gane. Również przy­pad­ku nie uważa mędrzec za bóst­wo, na wzór upodobań pospólst­wa, (bo w dzi­ała­niu bóst­wa nie ma miejs­ca na chao­ty­czny nieład), ani na zmi­en­ną przy­czynę. Nie sądzi, by przy­padek obdarzał ludzi dobrem lub złem w celu zapewnienia im szczęśli­wego życia; uważa tylko, że dostar­cza im skład­ników wiel­kich dóbr albo wielkiego zła. Wierzy, iż lep­iej być nieszczęśli­wym z rozumem niż szczęśli­wym bez rozu­mu. Lep­iej oczy­wiś­cie, gdy rzetel­ny sąd nie będzie w dzi­ała­niu oczeki­wał pomo­cy ze strony przy­pad­ku.

Prze­myśl więc dokład­nie te sprawy a także zagad­nienia pokrewne. Rozmyślaj dzień i noc. Sam i z kimś, kto podob­nie myśli, a nie zaz­nasz niepoko­ju ani we śnie, ani na jaw­ie i będziesz żył wśród ludzi jak bóg. Albowiem człowiek żyją­cy w sferze dóbr niezniszczal­nych jest zgoła niepodob­ny do żad­nej śmiertel­nej isto­ty.

Przełożył Kaz­imierz Leś­ni­ak


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Staraj się oswoić z myślą, że śmierć jest dla nas niczym, albowiem wszelkie dobro i zło wiąże się z czu­ciem; a śmierć jest niczym innym jak właśnie całkow­itym pozbaw­ie­niem czu­cia.” — bard­zo cel­na obserwac­ja. Lubię tego rodza­ju filo­zofię jak przed­staw­iona w tym artykule, która ma wartoś­ci ter­apeu­ty­czne, pozwala pogodz­ić się ze śmier­cią.

    • Ze śmier­cią nie należy się oswa­jac, ponieważ to jest zło /i brud/! Jest ona skutkiem grzechu pier­worod­nego, złych uczynków, sprze­ci­wu wobec Jah­we /vide ST/NT Bib­lia, KKK, Bre­viar­i­um Fidei, Ojcowie Koś­cioła Wschodu i Zachodu, “Boska Kome­dia” Dante Alighieri, Man­ni, Rader/Niesius, Bolesław­iusz, Tylkows­ki… etc.

  • Uni­w­er­salne, pożyteczne, moc­ne; por. ST/Biblia, ks. Mdr., Syr., Ps.
    Te ostat­nie księ­gi z Pis­ma św. są podob­nie cenne, lecz jed­nak są bardziej duchowe, pozy­ty­wne, optymisty­czne, życiowe /nie tak zimne, oschle, bezwzględne jak u Epiku­ra ówczes­ny świat antyczny/ i wiernie Jah­we, co najważniejsze i oczy­wiste.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy