Artykuł Etyka Filozofia kultury Filozofia polityki

Filip Kobiela: O Utopii Bernarda Suitsa

Wyobraźmy sobie świat, w którym, dzięki postępom nauki i techniki, mieszkańcy zostaliby wyzwoleni od konieczności pracy. Całość dotychczasowej pracy byłaby w takim społeczeństwie wykonywana przez odpowiednio zaprogramowane automaty, a dowolna potrzeba zaspokajana natychmiast po wyartykułowaniu życzenia. Jakie zajęcia wypełniałyby czas mieszkańców owego świata? I czy nie groziłaby im śmiertelna nuda?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 3 (33), s. 43–45. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Jed­ną z głęboko zako­rzenionych w naszej kul­turze idei jest przeko­nanie o wyżs­zoś­ci pra­cowitego nad próż­ni­aczym sposobem życia. Prze­maw­ia­jącą do wyobraźni ilus­tracją tej idei jest baj­ka Ezopa o Koniku Pol­nym i Mrów­ce. Pod­czas gdy zapo­biegli­wa Mrówka poświę­ciła całe lato na zbieranie zapasów na zimę, beztros­ki Konik Pol­ny odd­awał się zabaw­ie. Gdy wraz z nade­jś­ciem zimy wygłod­ni­ały Konik Pol­ny udał się do Mrów­ki z prośbą o poży­czkę, spotkała go dosad­nie wyrażona odmowa. Morał jest jas­ny: kto nie chce umrzeć z gło­du, musi pra­cow­ać, wszak piec­zone gołąb­ki nie lecą same do gąb­ki.

A jeśli nie byłoby zim?

Głównym prob­le­mem rozważanym w mono­grafii Bernar­da Suit­sa Konik Pol­ny. Gry, życie i utopia jest anal­iza i obrona sposobu życia Koni­ka Pol­nego. Kluc­zowa dla tej obrony jest obserwac­ja, że warun­ki, w jakich znaleźli się bohaterowie baj­ki Ezopa, nie mają charak­teru uni­w­er­sal­nego. Gdy­by nie było zim, na które trze­ba się przy­go­tować, morał baj­ki powinien być odwrot­ny: sposób życia Koni­ka Pol­nego okaza­ł­by się uspraw­iedli­wiony, nato­mi­ast życie Mrów­ki – absurdalne. Ponieważ jed­nak w naszym świecie ist­nieją zimy, rozważe­nie sytu­acji, w której ich nie ma, to rozważe­nie pewnego rodza­ju utopii. Suits zauważa, iż jest możli­we, że wraz z coraz szyb­szy­mi postę­pa­mi tech­ni­ki nade­jdzie czas, w którym rzeczy­wiś­cie nie będzie zim. Nadzie­ja, że które­goś dnia maszyny wyręczą człowieka w pra­cy, nie jest chy­ba zupełnie bezpod­staw­na. Jeśli tak, to sposób życia Koni­ka Pol­nego nie jest zły z zasady, lecz raczej przed­w­czes­ny. Przed­staw­ie­nie przez Suit­sa wiz­ji pewnej utopii tech­no­log­icznej służy dogłęb­ne­mu prze­myśle­niu postaw sym­bol­i­zowanych przez bohaterów baj­ki Ezopa, a więc zbada­niu logi­ki gry i logi­ki pra­cy. Jak twierdzi Suits, Utopia, której rozważe­nie jest kon­sek­wencją anal­izy baj­ki Ezopa, jest nie tyle pożą­danym stanem rzeczy, ale raczej log­iczną koniecznoś­cią. By to zrozu­mieć, należy zrozu­mieć struk­turę akty­wnoś­ci, które nazy­wamy pracą.

Praca jako czynność prowadząca do własnej eliminacji

W uję­ciu Suit­sa, wyrażonym usta­mi (czy raczej szczęka­mi) Koni­ka Pol­nego, przez pracę należy rozu­mieć nie tylko to, co robi się, „chodząc do pra­cy”, ale w ogóle wszys­tkie czyn­noś­ci instru­men­talne. W tym sze­rokim rozu­mie­niu pracą jest więc zarówno gro­madze­nie zapasów na zimę czy przy­go­towywanie wykładów z filo­zofii, jak i odchudzanie się, wkuwanie gra­maty­ki łacińskiej czy pod­danie się zabiegowi kanałowego leczenia zębów. Wartość czyn­noś­ci instru­men­tal­nych nie leży w nich samych, nie są one wewnętrznie wartoś­ciowe; ich celem są nato­mi­ast nagrody w postaci okresów wol­nych od stre­su, bólu czy nudy. Pra­ca stanowi zatem zło konieczne, które akcep­tu­je­my tylko dlat­ego, że oczeku­je­my, iż prowadzi do rzeczy wewnętrznie wartoś­ciowych. Jest poświęce­niem pewnego dobra – na przykład wol­nego cza­su – w imię jakiegoś więk­szego dobra, na przykład przetr­wa­nia. Łącząc taką ideę pra­cy z ideą postępu, Konik Pol­ny doda­je, że celem pra­cy jest redukc­ja dóbr wyma­ga­ją­cych poświęce­nia – w ostate­cznoś­ci – do zera. Pracu­je­my po to, żeby nie musieć pra­cow­ać; pra­ca oraz wprowadzanie urządzeń elimin­u­ją­cych pracę są tą samą rzeczą. W ten sposób wyła­nia się ideał ludzkoś­ci – położe­nie całkowicie wolne od instru­men­tal­nych koniecznoś­ci, w tym oczy­wiś­cie także zero­godzin­ny dzień pra­cy.

W co się bawić w Utopii?

Wyobraźmy sobie zatem, że dzię­ki zas­tosowa­niu skom­put­ery­zowanych automatów stwor­zono warun­ki, w których wszelkie potrze­by są naty­ch­mi­as­towo zaspoka­jane. Utopię tę w swoich późniejszych rozważa­ni­ach Suits okreś­lił jako współczes­ną wer­sję Kukanii (patrz ram­ka), wszak jest ona po pros­tu zre­al­i­zowaną dzię­ki postępom tech­ni­ki Krainą Piec­zonych Gołąbków. Jak mogło­by wyglą­dać życie jej mieszkańców? Początkowo pobyt w Utopii mógł­by zapewne przy­pom­i­nać luk­su­sowe wcza­sy. Na dłuższą metę jed­nak, aby zapo­biec śmier­ci z nudów lub sza­leńst­wu, jej mieszkań­cy będą potrze­bowali jakiegoś zaję­cia. Załóżmy, że predys­pozy­c­je i zain­tere­sowa­nia pewnej oso­by kieru­ją ją w stronę pra­cy naukowej. Zgod­nie jed­nak z założe­niem Utopii Suit­sa kom­put­er może naty­ch­mi­as­towo udzielić odpowiedzi na każde możli­we pytanie. Ponieważ aut­en­ty­cz­na pra­ca naukowa (i jakakol­wiek inna) jest w tych warunk­ach niemożli­wa, co pozostanie nasze­mu niespełnione­mu badac­zowi, to upraw­ian­ie „nau­ki” jako pewnego rodza­ju gry. Podob­nie jak miłośnik rozwiązy­wa­nia krzyżówek odmaw­ia zajrzenia do rozwiąza­nia, by móc czer­pać przy­jem­ność z samego rozwiązy­wa­nia, nasz naukowiec musi­ał­by odmówić sobie poz­na­nia wiedzy, którą będą dys­ponowały kom­put­ery. Podob­ny mech­a­nizm będzie rządz­ił wszys­tki­mi inny­mi zaję­ci­a­mi w Utopii, czy będzie to naprawa zle­wozmy­wa­ka, czy też niez­nane nam jeszcze zupełnie nowe czyn­noś­ci. Wszys­tkie one będą wyma­gały dobrowol­nej rezy­gnacji z zas­tosowa­nia najbardziej skutecznych środ­ków real­iza­cji ich celu w imię możli­woś­ci wykony­wa­nia danej czyn­noś­ci, cenionej dla niej samej. Ale tak zdefin­iowane czyn­noś­ci to w rozu­mienia Suit­sa gry (o kon­cepcji gier Suit­sa pisałem w numerze 6/2017 „Filo­zo­fuj!”), czyli dobrowolne pró­by pokony­wa­nia niekoniecznych przeszkód. Zasad­nicza teza Suit­sa głosi zatem, że ideał ludzkiego życia, życie w Utopii, musi zasad­nic­zo – o ile nie wyłącznie – pole­gać na gra­niu w gry. Należy przy tym pamię­tać, że tak rozu­mi­ane gry obe­j­mu­ją nie tylko znane nam gry w rodza­ju szachów czy gier sportowych, ale dowolne, w tym w najwyższym stop­niu wyrafi­nowane, czyn­noś­ci speł­ni­a­jące powyższą definicję. Jak pisze Suits, mieszkań­cy Utopii będą spoglą­dać na znanych nam twór­ców gier z taką samą pobłażli­wą łaska­woś­cią, jak współcześni nam fizy­cy spoglą­da­ją na starożyt­nych badaczy uzna­ją­cych wodę czy ziemię za pier­wot­ny bud­ulec świa­ta.

Bajka Suitsa o Mrówce i Koniku Polnym

Może­my ter­az spo­jrzeć na bajkę Ezopa z per­spek­ty­wy Utopii. W warunk­ach, w których czyn­noś­ci instru­men­talne nie będą już koniecznoś­cią, szczegól­nej wagi nabiorą gry, a więc czyn­noś­ci wewnętrznie wartoś­ciowe. W filo­zofii Suit­sa Konik Pol­ny jest kimś w rodza­ju pro­ro­ka głoszącego konieczność gro­madzenia gier (ana­log­iczną do koniecznoś­ci gro­madzenia jedzenia w warunk­ach nieu­topi­jnych), które nadadzą sens życiu po nade­jś­ciu Utopii. Na zakończe­nie swoich rozważań Suits for­mułu­je nie­jako rew­ers baj­ki Ezopa:

Grę Koników Pol­nych prz­ery­wa stukanie do drzwi Utopii. Okazu­je się, że jest to Mrówka.
– Koniku Pol­ny, proszę, daj mi jakieś zaję­cie.
– Ależ Mrówko – odparł Konik Pol­ny – masz prze­cież tyle różnych zajęć, możesz choć­by zbier­ać jedze­nie na zimę.
– Nieste­ty nie mogę tego robić – powiedzi­ała żałośnie Mrówka. – Dzię­ki tech­nolo­giom opra­cow­anym przez naszych uczonych może­my otrzy­mać jedze­nie za jed­nym naciśnię­ciem guzi­ka. Ale u was, w Utopii, widzę tyle pasjonu­ją­cych zajęć!

Wtedy Konik Pol­ny, opier­a­jąc się sil­nej pokusie odpraw­ienia Mrów­ki od drzwi, wielko­dusznie zaprasza ją do Utopii, a wraz z nią także całą jej rasę. Te mrów­ki, które okażą się zdolne do nauczenia się gra­nia w gry, staną się szczęśli­wy­mi mieszkań­ca­mi Utopii, a ich meta­mor­foza w koni­ki polne będzie wspani­ałym widok­iem. Jed­nak te, które nie będą umi­ały się zmienić, będą musi­ały ode­jść, by znud­zone i pozbaw­ione sen­su ist­nienia zniknąć na zawsze.


Fil­ip Kobiela – Dok­tor filo­zofii, adi­unkt w Zakładzie Filo­zofii i Socjologii AWF w Krakowie. Zaj­mu­je się ontologią oraz filo­zofią gier, napisał mono­grafię poświę­coną filo­zofii cza­su u Romana Ingar­de­na, jest autorem pol­skiego przekładu książ­ki Bernar­da Suit­sa Konik Pol­ny. Gry, życie i utopia.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Obraz nider­landzkiego malarza Pietera Bruegela Kraina szczęśli­woś­ci

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy