Artykuł

Filip Kobiela: Przekładaniec: Stanisław Lem wobec dylematów transplantacji

Słynny amerykański pisarz science fiction Philip K. Dick w 1974 r. w liście do FBI pisał, że „Lem jest najprawdopodobniej wieloosobowym komitetem, a nie pojedynczym osobnikiem, gdyż pisze wieloma stylami i raz zna niektóre obce języki, a raz nie” [Jęczmyk, s. 65]. Gdyby Dick wziął pod uwagę utwory Lema takie jak Czy pan istnieje, Mr Johnes oraz Przekładaniec, być może rozważyłby też inne hipotezy dotyczące tożsamości Lema niż ta, że jest „komórką partii zza żelaznej kurtyny” [tamże].

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2021 nr 5 (41), s. 54–55. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Wiele refleksji Lema można określić jako filozofowanie w kontekście nauki i techniki, a zwłaszcza ich wpływu na kulturę. W ocenie tego wpływu występuje u Lema pewna ambiwalencja. Z jednej strony fascynowały go niesione przez technoewolucję możliwości, które zresztą znakomicie przewidywał, jak na przykład wirtualną rzeczywistość. Z drugiej jednak strony – i to spojrzenie zdaje się z czasem u Lema dominować – niepokoją go społeczne i moralne konsekwencje realizacji owych możliwości.

Istotną rolę w analizie kolizji pewnych tradycji kulturowych oraz ujmowanego fatalistycznie postępu techniki odgrywają u Lema zagadnienia związane z postępem medycyny (w 1948 r. Lem otrzymuje absolutorium w zakresie medycyny), w tym z transplantologią. Transplantacje (przede wszystkim ex mortuo, czyli po śmierci dawcy) są techniką medyczną, która wywołuje interesujące dyskusje etyczne, antropologiczne oraz dotyczące filozofii kultury, co nie uszło uwadze Lema. Jego odnośne refleksje (niekiedy wraz z pokrewnymi zagadnieniami cyborgizacji i klonowania) są rozproszone w eseistyce (Summa technologiae), publicystyce (Dziury w całym) oraz przede wszystkim w beletrystyce (powieść Kongres futurologiczny, słuchowisko radiowe Czy pan istnieje, Mr Johnes oraz scenariusz filmowy Przekładaniec). W 2004 r. pisał:

Nauki zamrozić się nie da, nie miałbym jednak nic przeciwko temu, żeby powstała grupa […] detektywów, którzy by poszukiwali rozmaitych Frankensteinów i uniemożliwiali im klonowanie ludzi, przeszczepianie głów czy też realizację innych obłędnych pomysłów [Lem 2004, s. 137].

Czy pan istnieje, Mr Johns?

Groteska dramatyczna Czy pan istnieje, Mr Johns?, po raz pierwszy opublikowana w 1957 r., jest pierwowzorem scenariusza filmowego Przekładaniec (pierwotnie opublikowanego w roku 1968) i dlatego rzuca ciekawe światło na ten ostatni utwór.

Ulegający kolejnym wypadkom kierowca rajdowy Harry Johns nabywa na kredyt w firmie Cybernetics Company protezy, by po pewnym czasie ze swego oryginalnego biologicznego organizmu zachować już tylko jedną półkulę mózgu. Żądanie zwrotu niespłaconych protez zostaje przez sąd odrzucone, gdyż uniemożliwiłoby to Johnsowi dalsze istnienie. Trapiony różnorakimi dolegliwościami Johns daje się namówić sekretnemu wysłannikowi firmy do zastąpienia swojej półkuli mózgu, podobnie jak pierwszej, mózgiem elektronowym; ma to usunąć przyczynę owych dolegliwości – to, że jego półkula mózgu źle czuje się w „wyprotezowanym otoczeniu”. Po tym ostatnim zabiegu firma wnosi do sądu kolejny pozew – tym razem o przyznanie jej pełnych praw własności nad „byłym Johnsem”, jako w całości wyprodukowanym przez nią „samo­zwańczym zespołem protez”. Wedle Cybernetics Company obecnie Johns jest pewnym materialnym przedmiotem, maszyną głoszącą, że należy do samej siebie.

W swojej obronie Johns przedstawia, co skądinąd dobrze świadczy o jakości mózgu elektronowego dostarczonego przez Cybernetics Company, pewien dylemat. Otóż przed sądem albo staje sprotezowany człowiek, który (jako człowiek) nie może stać się własnością firmy, albo niebędący człowiekiem zbiór protez, który jako taki nie może zostać pozwany przed sąd.

Przekładaniec, czyli kim pan jest, Mr Jones?

O ile w przedstawionym w Czy pan istnieje, Mr Johns? problemie statusu ontologicznego Johnsa Lem nawiązuje do cybernetyki (co jest szczególnie wyraźne w wątku zastąpienia naturalnego mózgu sztucznym mózgiem elektronowym), to w Przekładańcu kluczową rolę odgrywa transplantologia. Kierowca rajdowy Ryszard Jones i jego brat Tomasz, będący pilotem, tworzą zespół Jones i Jones (w ekranizacji A. Wajdy – zespół Fox i Fox). Po wypadku, w którym ginie Tomasz, niektóre jego organy zostają przeszczepione Ryszardowi. Powoduje to komplikacje związane z wypłatą ubezpieczenia na życie. Wedle rzecznika towarzystwa ubezpieczeń żyje ten, czyje niezbędne życiowo organy żyją, niezależnie od ich lokalizacji, w związku z czym towarzystwo zamierza wypłacić jedynie taki procent ubezpieczenia na życie, w jakim organy Tomasza nie zostały przeszczepione. Zarazem pojawia się problem związany z ojcostwem dzieci Tomasza, jako że możliwe jest, iż jego organy zawiadujące ojcostwem biologicznym zostały przeszczepione Ryszardowi.

Wszystko to zmienia się wskutek następnego wypadku Jonesa i nowych przeszczepów, pochodzących od kilku osób, w tym dwóch kobiet (a także psa), co powoduje dalsze komplikacje prawne. O ile po pierwszym wypadku Ryszard tylko w bardzo nieznacznym stopniu przejął zachowanie Tomasza, to po drugim wypadku wyraźnie widoczny jest już wpływ przeszczepów na osobowość Ryszarda, stającego się w coraz większym stopniu różnorodną „składanką”, tytułowym przekładańcem. Wprawdzie tytuł ten wskazuje przede wszystkim na wielowarstwowy, heterogeniczny charakter bohatera, ale można w nim jeszcze dostrzec także pewną grę słów odnoszącą się do pojęcia przekładu. Do specyfiki podmiotu takiego, jakim jest Ryszard Jones, należy bowiem problem wzajemnego porozumienia jego poszczególnych „części”, przekładu ich „języków”, od poziomu biologicznego (problem odrzucenia przeszczepu) aż po psychiczny, co jest widoczne w zapisach sesji wolnych skojarzeń, które Ryszard odbywał u swego psychoanalityka.

W związku z metamorfozami Jonesa warto dodać, że w tekście wprawdzie nie wspomina się o przeszczepach mózgu, ale też takiej możliwości się nie wyklucza. Zważywszy na to, że w Czy pan istnieje, Mr Johns? mamy do czynienia z wymianą części mózgu, interpretacja dopuszczająca występowanie w Przekładańcu analogicznych przeszczepów wydaje się naturalna. Najlepiej tłumaczy ona niezwykłe przemiany w zachowaniu Jonesa i w jej świetle Przekładaniec nabiera szczególnej aktualności. Dzięki niej widać też, że Przekładaniec wyraźnie uprzedza niektóre wątki rozważań Dereka Parfita opublikowanych w 1971 r. w znanym artykule Tożsamość osobowa. Casus Ryszarda Jonesa przypomina rozważany przez Parfita przypadek fuzji – scalenia dwóch osób w jedną, mający wspierać tezę, że przetrwanie osoby może być stopniowalne.

Przekładaniec jako dzieło sztuki filmowej

Lem był krytyczny wobec niemal wszystkich ekranizacji swoich dzieł, co po części wynikało z trudności przekładu warstwy refleksji filozoficznej jego utworów na język filmu. Wyjątkiem jest Przekładaniec – wyreżyserowany przez Andrzeja Wajdę na podstawie scenariusza Lema krótkometrażowy film z 1968 r. W liście do reżysera Lem chwalił zarówno jego pracę, jak i aktorstwo oraz scenografię, a w rozmowach ze Stanisławem Beresiem mówił, że Przekładaniec zupełnie go satysfakcjonuje. Trudno się temu dziwić, gdyż jest to film nadzwyczaj dowcipny, w którym filozoficzny problem tożsamości osoby w kontekście wymiany jej materialnego podłoża współgra z walorami artystycznymi, zwłaszcza efektami komediowymi. Jak pisał Jerzy Jarzębski:

O natężeniu komizmu Przekładańca wie tylko ten, kto widział Kobielę grającego postać złożoną na raz z dwóch mężczyzn i kobiety, z nieokreśloną bliżej domieszką psa [Jarzębski 2000, s. 356].

Przekładaniec bez wątpienia należy do klasyki dzieł filmowych, które można określić jako filozoficzne; jest szczególnie inspirujący w rozważaniach antropologicznych i bio­etycznych. Bywa on przywoływany w różnych publikacjach dotyczących problematyki transplantacji, co świadczy o przynależności Lema do nurtu polskiej krytycznej refleksji nad przeszczepami. Warto tutaj wskazać niektórych przedstawicieli tego nurtu i kierunki prowadzonej przez nich refleksji: Bogusława Wolniewicza (analogia pomiędzy przeszczepami ex mortuo a kanibalizmem głodowym; transplantacje a traktowanie zwłok jako surowca), Jerzego Kopanię (analiza moralnego aspektu oczekiwania na przeszczep jako oczekiwania na cudzą śmierć), Jacka Norkowskiego (problematyka tzw. śmierci mózgowej), Pawła Okołowskiego (analiza wpływu transplantacji na tożsamość kulturową oraz więzi moralne) czy Wojciecha Załuskiego (teoriogrowa krytyka obowiązującej w polskim prawie zasady zgody domniemanej).


Filip Kobiela – doktor filozofii, adiunkt w Zakładzie Filozofii AWF w Krakowie, członek zarządu Krakowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Filozoficznego. Zajmuje się ontologią, epistemologią i filozofią gier, wykorzystując dokonania tradycji fenomenologicznej i analitycznej. W swoich badaniach stara się między innymi kontynuować rozważania polskich filozofów XX wieku, w tym zwłaszcza Romana Ingardena oraz Stanisława Lema. Jest pomysłodawcą i współredaktorem antologii Filozoficzny Lem, która wkrótce ukaże się drukiem.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Bogumił Kobiela i Marek Kobiela w rolach Ryszarda Foxa i Tomasza Foxa w filmie Andrzeja Wajdy Przekładaniec.

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy