Fragment z klasyka Historia filozofii nowożytnej

Georg Wilhelm Friedrich Hegel: Chytrość rozumu

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Wykła­dy z filo­zo­fii dzie­jów, przeł. J. Gra­bow­ski, A. Land­man, tom I, War­sza­wa: PWN 1958, s. 14, 18, 25–32, 38–39, 49.


Ogól­nie bio­rąc filo­zo­fia dzie­jów nic inne­go nie ozna­cza, jak myślą­ce ich roz­wa­ża­nie. […] Jedy­ną myślą, jaką wno­si filo­zo­fia, jest ta pro­sta myśl, że rozum panu­je nad świa­tem, że prze­to i bieg dzie­jów powszech­nych był rozum­ny. […] Kto spo­glą­da na świat rozum­nie, na tego i świat patrzy rozum­nie: jed­no i dru­gie warun­ku­je się wzajemnie. […] 

Przede wszyst­kim win­ni­śmy mieć na uwa­dze, że przed­miot nasz, tj. dzie­je powszech­ne, leży w dzie­dzi­nie ducha. […] Filo­zo­fia spe­ku­la­tyw­na pro­wa­dzi do pozna­nia, że jedy­nym praw­dzi­wym zna­mie­niem ducha jest wol­ność. Mate­ria jest o tyle cięż­ka, o ile cią­ży ku środ­ko­wi […]. W prze­ci­wień­stwie do tego duch jest czymś, co posia­da ośro­dek w sobie samym. Duch odna­lazł swą jed­nię, nie ma jej [na] zewnątrz sie­bie; ist­nie­je w sobie samym i u same­go sie­bie. Mate­ria ma swą sub­stan­cję poza sobą; duch jest bytem u same­go sie­bie. Na tym wła­śnie pole­ga wol­ność, gdyż sko­ro jestem zależ­ny, odno­szę sie­bie do cze­goś inne­go, czym nie jestem, nie mogę ist­nieć bez cze­goś zewnętrz­ne­go; jestem zaś wol­nym, gdy jestem u same­go sie­bie. Ten byt ducha u same­go sie­bie jest samo­wie­dzą, świa­do­mo­ścią sie­bie same­go. Dwie rze­czy odróż­nić nale­ży w świa­do­mo­ści: po pierw­sze, że wiem, po dru­gie, co wiem. W samo­wie­dzy zle­wa się jed­no z dru­gim, ponie­waż duch wie o sobie samym, jest oce­ną wła­snej isto­ty i rów­no­cze­śnie czyn­no­ścią docho­dze­nia do sie­bie i two­rze­nia w ten spo­sób sie­bie same­go, czy­nie­nia się tym, czym jest w sobie samym.

Zgod­nie z tym abs­trak­cyj­nym okre­śle­niem powie­dzieć moż­na o dzie­jach powszech­nych, że są one przed­sta­wie­niem ducha w jego spo­so­bie wypra­co­wa­nia w sobie świa­do­mo­ści tego, czym jest sam w sobie. I jak kie­łek kry­je w sobie całą natu­rę drze­wa, kształt i smak jego owo­ców, tak już pierw­sze śla­dy ducha zawie­ra­ją w sobie vir­tu­ali­ter [poten­cjal­nie] całość dzie­jów. Ludy Wscho­du nie wie­dzą tego jesz­cze, że duch, czy­li czło­wiek jako taki, jest sam w sobie wol­ny; ponie­waż tego nie wie­dzą – nie są wol­ne; wie­dzą one, że tyl­ko jeden czło­wiek jest wol­ny, ale wła­śnie dla­te­go wol­ność taka jest tyl­ko samo­wo­lą, dzi­ko­ścią, tępo­tą namięt­no­ści albo też jej łagod­no­ścią i łaska­wo­ścią, przy czym sama namięt­ność jest tyl­ko pozo­sta­ło­ścią przy­ro­dy albo samo­wo­lą. Dla­te­go taka jed­nost­ka jest tyl­ko despo­tą, a nie wol­nym człowiekiem.

Dopie­ro u Gre­ków poja­wi­ła się świa­do­mość wol­no­ści i dla­te­go byli oni wol­ni. Ale oni, podob­nie jak Rzy­mia­nie, wie­dzie­li tyl­ko to, że nie­któ­rzy ludzie są wol­ni, a nie czło­wiek jako taki. O tym, że czło­wiek jest wol­ny jako taki, nie wie­dział nawet Pla­ton i Ary­sto­te­les. Dla­te­go Gre­cy nie tyl­ko mie­li nie­wol­ni­ków, z czym zwią­za­ne było ich życie, ist­nie­nie ich pięk­nej wol­no­ści, ale nawet sama ich wol­ność była po czę­ści tyl­ko przy­pad­ko­wym, prze­mi­ja­ją­cym i ogra­ni­czo­nym kwia­tem, po czę­ści zaś twar­dym ujarz­mie­niem pier­wiast­ka ludz­kie­go, humanistycznego.

Dopie­ro naro­dy ger­mań­skie osią­gnę­ły w chrze­ści­jań­stwie świa­do­mość, że czło­wiek jest wol­ny jako czło­wiek, i że wol­ność ducha sta­no­wi jego naj­wła­ściw­szą isto­tę. Świa­do­mość ta zaświ­ta­ła zra­zu w reli­gii, tej naj­bar­dziej wewnętrz­nej dzie­dzi­nie ducha; ale wcie­le­nie tej zasa­dy w życie świec­kie było zada­niem dal­szym, któ­re­go roz­wią­za­nie i wypeł­nie­nie wyma­ga­ło żmud­nej pra­cy kul­tu­ral­nej. Np, wraz z przy­ję­ciem reli­gii chrze­ści­jań­skiej nie usta­ło jesz­cze od razu nie­wol­nic­two, a tym bar­dziej nie zapa­no­wa­ła przez to od razu w pań­stwach wol­ność; rzą­dy i ustro­je nie zosta­ły w rozum­ny spo­sób zor­ga­ni­zo­wa­ne czy nawet opar­te na zasa­dach wol­no­ści. Zasto­so­wa­nie owej zasa­dy do życia świec­kie­go, prze­po­je­nie przez nią i prze­kształ­ce­nie sto­sun­ków świec­kich, to pro­ces dłu­gi, sta­no­wią­cy wła­śnie treść dzie­jów. […] Dzie­je powszech­ne to postęp w uświa­do­mie­niu wol­no­ści, postęp, któ­ry mamy poznać w jego konieczności. […] 

Zwró­ci­li­śmy dalej uwa­gę na donio­słość nie­skoń­cze­nie wiel­kiej róż­ni­cy mię­dzy zasa­dą, mię­dzy tym, co jest dopie­ro tyl­ko samo w sobie, a tym, co rze­czy­wi­ście ist­nie­je. Zara­zem jed­nak sama wol­ność w sobie – ponie­waż jest, zgod­nie ze swym poję­ciem, wie­dzą o sobie – zawie­ra nie­skoń­czo­ną koniecz­ność doj­ścia do wła­snej świa­do­mo­ści i sta­nia się tym samym rze­czy­wi­sto­ścią. Jest ona dla sie­bie celem, któ­ry urze­czy­wist­nia, i jedy­nym celem ducha. […] 

Zagad­nie­nie środ­ków, za pomo­cą któ­rych wol­ność sta­je się świa­tem, wpro­wa­dza nas w samo sed­no zja­wi­ska dzie­jów. Jeśli wol­ność jako taka jest poję­ciem przede wszyst­kim wewnętrz­nym, to środ­ki są czymś zewnętrz­nym, czymś, co się prze­ja­wia, co w dzie­jach bez­po­śred­nio i dostrze­gal­nie przed­sta­wia się naszym oczom. Pobież­ny rzut oka na dzie­je prze­ko­ny­wa nas, że dzia­ła­nia ludzi wyni­ka­ją z ich potrzeb, namięt­no­ści, inte­re­sów, cha­rak­te­rów i talen­tów, przy czym w owym dra­ma­cie ludz­kich dzia­łań tyl­ko potrze­by, namięt­no­ści i inte­re­sy wyda­ją się sprę­ży­na­mi i wystę­pu­ją jako czyn­nik głów­ny. Rzecz pro­sta, że dzia­ła­ją tam rów­nież i cele ogól­ne: pra­gnie­nie dobra, wznio­sła miłość ojczy­zny; cno­ty te wszak­że i te cele ogól­ne gra­ją nie­znacz­ną rolę w sto­sun­ku do świa­ta i do wszyst­kie­go, co on wytwarza. […] 

Kie­dy patrzy­my na ten dra­mat namięt­no­ści i widzi­my skut­ki gwał­tu i nie­ro­zu­mu, któ­re towa­rzy­szą nie tyl­ko namięt­no­ściom, ale rów­nież, i to nawet prze­waż­nie, dobrym zamia­rom i celom zgod­nym z pra­wem, kie­dy widzi­my pły­ną­cą stąd nie­do­lę i zło, upa­dek kwit­ną­cych państw, dźwi­gnię­tych mocą ludz­kie­go ducha, nie może­my oprzeć się smut­nej reflek­sji nad zni­ko­mo­ścią wszyst­kie­go; a ponie­waż upa­dek ten jest dzie­łem nie tyl­ko przy­ro­dy, ale i woli czło­wie­ka, dra­mat w koń­cu zasmu­ca nas moral­nie i obu­rza nasze sumie­nie, o ile je posia­da­my. […] Ale rów­nież wte­dy, kie­dy patrzy­my na dzie­je jako na pobo­jo­wi­sko, na któ­rym skła­da­no w ofie­rze szczę­ście ludów, mądrość państw i dziel­ność jed­no­stek, myśli naszej nasu­wa się nie­od­par­te pyta­nie: komu, w imię jakie­go celu osta­tecz­ne­go skła­da­ne były tak potwor­ne ofiary? […] 

Ten nie­zmie­rzo­ny ogrom aktów woli, inte­re­sów i dzia­łań – to narzę­dzia i środ­ki ducha świa­ta, słu­żą­ce do speł­nie­nia jego celu, do uświa­do­mie­nia go i urze­czy­wist­nie­nia, a celem tym jest: odna­leźć sie­bie, dotrzeć do sie­bie i oglą­dać sie­bie jako rzeczywistość.

To wszak­że, że żywe jed­nost­ki i naro­dy, dążąc do swo­ich celów i speł­nia­jąc je, są zara­zem narzę­dzia­mi i środ­ka­mi celów wyż­szych i szer­szych, o któ­rych wca­le nie wie­dzą i dla któ­rych pra­cu­ją bez­wied­nie, jest wła­śnie czymś, co mogło być, i w isto­cie było, kwe­stio­no­wa­ne, cze­mu wie­lo­krot­nie już zaprze­cza­no, co nawet pogar­dli­wie okrzy­cza­no, nazy­wa­jąc two­rem fan­ta­zji i filozofią. […] 

Inte­res szcze­gól­ny namięt­no­ści jest więc nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ny z wpro­wa­dze­niem w czyn celu ogól­ne­go; to, co ogól­ne, wyni­ka bowiem z tego, co szcze­gó­ło­we i okre­ślo­ne, oraz z ich nega­cji. Inte­re­sy szcze­gó­ło­we zwal­cza­ją się wza­jem­nie i część ich ska­za­na jest na zagła­dę. Idea ogól­na nie wda­je się w te prze­ci­wień­stwa i w tę wal­kę, nie nara­ża się na nie­bez­pie­czeń­stwo; nie­za­gro­żo­na i nie­na­ru­szo­na trzy­ma się jak­by na dal­szym pla­nie. Moż­na to nazwać chy­tro­ścią rozu­mu, że każe namięt­no­ściom dzia­łać dla sie­bie, przy czym to, co dzię­ki temu docho­dzi do ist­nie­nia, pono­si stra­ty i ofiary.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Dobre, moc­ne, kon­kret­ne, twar­de i męskie… sta­ry, nie­bez­piecz­ny i “ten nie­do­bry, zły” Hegel/heglizm/ukąszenie heglow­skie… “Znie­wo­lo­ny umysł” Cz. Miłosz, “Hań­ba domo­wa” J. Trzna­del, JMR, J. Sie­dlec­ka etc./
    Signum temporis!
    Gdy­by choć dziś było coś takiego…
    O tem­po­ra! O mores!

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy