Filozofia religii Fragment z klasyka

Giovanni Boccaccio: Trzy pierścienie

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Deka­me­ron, przeł. E. Boyé, War­sza­wa: Pań­stwo­wy Insty­tut Wydaw­ni­czy 1975, t. I, s. 67–71.


Gdy opo­wieść Neifi­le, przez wszyst­kich chwa­lo­na, do kre­su dobie­gła, zgod­nie z wolą kró­lo­wej mówić zaczę­ła Filo­me­na:

– Nowe­la Neifi­le przy­po­mnia­ła mi nie­mi­ły przy­pa­dek, któ­ry się zda­rzył pew­ne­mu Żydo­wi. Ponie­waż o Bogu i o praw­dzie naszej wia­ry już dość rze­czo­ne zosta­ło, wyda­je mi się teraz nie od rze­czy zstą­pić ku przy­pad­kom i dzie­łom ludz­kim. Wysłu­chaw­szy mojej opo­wie­ści, może ostroż­niej odpo­wia­dać będzie­my na sta­wia­ne nam pyta­nia. Nale­ży, aby­ście wie­dzia­ły, dro­gie przy­ja­ciół­ki, że głu­po­ta nie­rzad­ko odbie­ra człe­ko­wi wszel­kie dobro, i w wiel­kie nie­szczę­ścia go wtrą­ca, gdy tym­cza­sem mądrość z naj­więk­szych nie­bez­pie­czeństw wypro­wa­dza i do spo­koj­ne­go a bło­gie­go sta­nu przy­wo­dzi. Przy­kła­dów na to, że głu­po­ta pozba­wia nas szczę­ścia i do sro­gich mize­ryj dopro­wa­dza, ist­nie­je mnó­stwo, ali­ści o nich tutaj roz­po­wia­dać nie będę, bowiem widać je jaw­nie z tysią­ca codzien­nych zda­rzeń. W krót­kiej mojej opo­wie­ści uka­żę tyl­ko, jak to rozum wyba­wić nas może z obie­rzy.

Sala­dyn, któ­ry dzię­ki swej oso­bi­stej dziel­no­ści nie tyl­ko z człe­ka nik­czem­ne­go sta­nu na tron Babi­lo­nu się wyniósł, ale i siła kró­lów tak chrze­ści­jań­skich, jak i sara­ceń­skich zwy­cię­żył, roz­trwo­nił swój skar­biec na czę­ste woj­ny i nie­sły­cha­ny zby­tek. Zda­rzy­ło się, że potrze­bo­wał pil­nie więk­szej sumy pie­nię­dzy, a nie wie­dząc, skąd by ją tak nagle wydo­stać, przy­po­mniał sobie o boga­tym Żydo­wi­nie, zwa­nym Mel­chi­se­dech, któ­ry w Alek­san­drii na lichwę poży­czał. Pomy­ślał Sala­dyn, że ten mógł­by mu, gdy­by tyl­ko chciał, przyjść z pomo­cą; ponie­waż jed­nak znał jego skąp­stwo, więc nie bar­dzo wie­rzył, aby mu po dobrej woli usłu­żył, gwał­tem zasię przy­mu­szać go nie chciał. Naglo­ny potrze­bą, jął Sala­dyn prze­my­śli­wać, jak by tę spra­wę z Żydo­wi­nem uła­twić, aż wresz­cie posta­no­wił użyć gwał­tu, ale tą modłą, aby miał on pozór słusz­no­ści.

Kazał przy­wo­łać Żyda, przy­jął go ser­decz­nie, posa­dził obok sie­bie i rzekł:

– Od wie­lu ludzi sły­sza­łem, mężu zacny, że jesteś wiel­kim mędr­cem i w rze­czach wia­ry oso­bli­wie wyćwi­czo­nym, dla­te­go też chciał­bym się dowie­dzieć od cie­bie, któ­ra z trzech wiar jest naj­lep­sza: żydow­ska, sara­ceń­ska czy chrze­ści­jań­ska?

Żydo­win, któ­ry w samej rze­czy był mądrym czło­wie­kiem, wraz spo­strzegł, że Sala­dyn chce go pochwy­cić za sło­wa, oczy­wi­ście nie bez ukry­tej myśli; pojął zatem, że gdy­by któ­rej­kol­wiek z tych trzech wiar wyż­szość przy­znał, wład­ca swój zamie­rzo­ny cel osią­gnie. Sku­pił umysł jak ten, kto, do odpo­wie­dzi przy­na­glo­ny, nie chce się dać przy­ła­pać na niej, i zaraz umy­ślił, jaki mu respons dać nale­ży.

– Panie mój i wład­co – rzekł – zada­li­ście mi waż­kie pyta­nie; abym mógł jed­nak mój sąd wyra­zić, muszę wam powtó­rzyć pew­ną opo­wieść. Przy­po­mi­nam sobie, o ile mnie pamięć nie zwo­dzi, że nie­raz sły­sza­łem o jed­nym boga­tym i znacz­nym człe­ku, któ­ry mię­dzy inny­mi klej­no­ta­mi posia­dał w swym skarb­cu sza­cow­ny i pięk­ny pier­ścień. Aby jego war­tość i pięk­ność nale­ży­cie uczcić i na wiecz­ność osta­wić go swo­im potom­kom, roz­ka­zał, by ten z jego synów, w posia­da­niu któ­re­go pier­ścień ów się znaj­dzie, za dzie­dzi­ca ucho­dził, był za gło­wę rodu poczy­ty­wan i jako taki uwa­ża­ny i czczo­ny. Spad­ko­bier­ca pier­ście­nia podob­nie z potom­ka­mi swy­mi postą­pił jak jego poprzed­nik. Pier­ścień prze­cho­dził z rąk do rąk, aż wresz­cie dostał się człe­ko­wi, któ­ry miał trzech uro­dzi­wych, cno­tli­wych i posłusz­nych jego woli synów; dla tej przy­czy­ny rów­ną miło­ścią ich darzył. Mło­dzień­cy, któ­rzy wie­dzie­li o tym zwy­cza­ju z pier­ście­niem, chcie­li jeden przez dru­gie­go klej­no­tem zawład­nąć, jako że każ­dy z nich za naj­god­niej­sze­go pra­gnął być uwa­ża­ny. Każ­dy pro­sił tedy usil­nie sędzi­we­go ojca, któ­ry już do śmier­ci się zbli­żał, aby jemu ten pier­ścień pozo­sta­wił. Zacny człek, wszyst­kich synów jed­na­ko­wo miłu­ją­cy, nie umiał uczy­nić wybo­ru, aż wresz­cie umy­ślił, że naj­le­piej będzie przy­rzec go każ­de­mu z nich, aby wszyst­kich po rów­no ukon­ten­to­wać. Pole­cił zaś w tajem­ni­cy zręcz­ne­mu złot­ni­ko­wi spo­rzą­dzić jesz­cze dwa pier­ście­nie, któ­re tak do praw­dzi­we­go podob­ne się oka­za­ły, że on sam, co uczy­nić je pole­cił, zale­d­wie mógł roze­znać pier­ścień praw­dzi­wy. Przed śmier­cią wrę­czył w tajem­ni­cy każ­de­mu syno­wi jeden pier­ścień. Po śmier­ci rodzi­ca każ­dy z synów o dzie­dzic­two i o cześć należ­ną się upo­mi­nał i jeden zaprze­czał praw dru­gie­mu, przed­sta­wia­jąc na dowód swój pier­ścień. Ponie­waż trzy pier­ście­nie tak podob­ne się oka­za­ły, że praw­dzi­we­go poznać nie moż­na było, nie roz­strzy­gnię­te po dziś dzień zosta­ło, kto jest wła­ści­wym dzie­dzi­cem.

Podob­nie rzecz się, mój panie i wład­co, a trze­ma reli­gia­mi, dany­mi przez Boga trzem nacjom. Każ­da z nich mnie­ma, że posia­da istot­ną spu­ści­znę i praw­dzi­we pra­wo boże; któ­ra jed­nak ma słusz­ność, nie wia­do­mo, jak i nie wia­do­mo, kto praw­dzi­wy pier­ścień posia­da.

Sala­dyn spo­strzegł, że Żydo­win unik­nął zręcz­nie zasta­wio­nych nań sie­ci. Posta­no­wił zatem otwar­cie o potrze­bach swo­ich go uwia­do­mić, aby prze­ko­nać się, zali mu usłu­żyć zechce, zdra­dził mu przy tym, co zamy­ślał z nim uczy­nić i co by, ani chy­bi, zro­bił, gdy­by tak rozum­nej odpo­wie­dzi nie otrzy­mał.

Żydo­win dał Sala­dy­no­wi po dobrej woli żąda­ną sumę. Sala­dyn zaś nie tyl­ko po pew­nym cza­sie dług swój w cało­ści spła­cił, ale jesz­cze wspa­nia­ły­mi dara­mi go obsy­pał, uwa­żał go za swe­go przy­ja­cie­la i zatrzy­mał przy sobie z ozna­ka­mi czci wiel­kiej”.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Sta­re jak świat dwu­znacz­no­ści, dziś nie­po­praw­ne poli­tycz­ne; pod­losc grzesz­nej natu­ry ludz­kiej?!
    Pesy­mizm z polo­tem. Cho­ciaż nie egzy­sten­cja­lizm. Dziw­ne.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy