Filozofia współczesna

Igor Grudziński: Heidegger a skateboarding

Bycie i czas nieustannie jest z nami. W każdym momencie, w którym rzuceni w świat wchodzimy w relacje z rzeczami, a raczej kiedy na mocy egzystencjalnego zdziwienia owych relacji doświadczamy, chciałoby się rzec, że Heidegger miał rację. Praktyczne obcowanie z obiektami odrywa nas od myślenia w kategoriach dualizmu podmiot-przedmiot i pozostawia splątanych w sieci światowości.

Intuicja

Jazda na deskorolce w sensie czystej lokomocji to nic trudnego. Wystarczy kilkadziesiąt minut ćwiczeń (u zdolnych śmiałków bywa, że kilkanaście), żeby złapać równowagę i, odpychając się jedną nogą od podłoża, wprawić w ruch gumowe kółka, a następnie przemieścić się z punktu A do punktu B. Kiedy uda nam się tego dokonać, możemy w zgodzie nie tylko z własnym sumieniem powiedzieć, że jechaliśmy na desce. Na tym etapie działamy instynktownie. Pierwotnie obecność sklejki z 7 warstw drewna pod naszymi stopami jawi się jako coś absolutnie nienaturalnego w ruchu. Deska to element obcy, który sztucznie oddziela nas od podłoża, niezgodnie z naszym uprzednim przyzwyczajeniem, więc ciało szuka rozwiązań, aby do nowego obiektu przywyknąć. Tak więc na początku odpychamy się niezdarnie, spadamy, nie jesteśmy w stanie zapanować nad kierunkiem jazdy, aż przychodzi moment, w którym dzieje się coś tajemniczego – stopy jakby same znajdują sobie odpowiednie miejsce. Zaczynamy kontrolować ruch i już zupełnie bez namysłu, kiedy ktoś zagadnie nas stojących w progu mieszkania z deskorolką pod ramieniem, mówimy, że idziemy pojeździć na desce.

Po kilku tygodniach ćwiczeń, o ile jesteśmy na tyle wytrwali, żeby przeboleć pierwsze skręcenia kostki, obtarcia i nadwyrężone nadgarstki (zanim nauczymy się odpowiednio upadać), wkraczamy w etap poznawania trików. Triki są celem każdego szanującego się adepta sztuki skateboardingu. Oczywiście, że nie trzeba się ich uczyć; można poprzestać na wykorzystywaniu deski do jej podstawowej funkcji, czyli przemieszczania się, tym bardziej, że istnieją odmiany sprzętu głównie ku temu stworzone, ale większość wchodzących w rzeczony sport osób robi to właśnie z uwagi na chęć opanowania widowiskowych sztuczek.

Teoria

Najważniejszym trikiem w nowoczesnym skateboardingu, trikiem – matką, stanowiącym wrota do większości innych, jest ollie. Ollie polega na wykonaniu takiej sekwencji ruchów, która podczas wyskoku ciała w górę zapewni, że deskorolka oderwie się od podłoża, podąży za ciałem, a następnie pozwoli temu ciału na sobie wylądować. Dzięki tej sztuczce skater jest w stanie wskakiwać na obiekty lub je przeskakiwać i po kolejnych miesiącach praktyki robić inne triki, które stoją w kontrze do siły grawitacji.

XXI wieku naukę ollie każdy skater zaczyna od sprawdzenia instrukcji na YouTube. Kanałów z poradami, filmikami w zwolnionym tempie, a także graficznymi symulacjami jest naprawdę sporo, często prowadzonych przez prawdziwe gwiazdy w branży, więc od poznania techniki dzieli nas zaledwie kilka stuknięć w klawiaturę i dwa, trzy kliknięcia kursorem. Kiedyś tę wiedzę – o zgrozo! – przekazywano ustnie. Dzisiaj odpalamy sobie wybrany materiał i po krótkim seansie wiemy wszystko. Wystarczy jedną stopą nacisnąć na ogon deski (jej tylną część), a drugą, gdy całość uniesie się w górę, ruchem polegającym na tarciu krawędzią buta o papier ścierny (pokryta jest nim wierzchnia strona deski), wypchnąć ją do przodu. Nic prostszego – myślimy sobie – wybicie, tarcie, lądowanie. Łapiemy deskę, żwawo zmierzamy do najbliższego placyku, jeszcze pełni zapału, na miejscu kładziemy deskę na podłożu, zajmujemy pozycję zgodnie z instrukcją, którą mamy w pamięci, próbujemy wyskoczyć i nic. Próbujemy jeszcze raz. Nic. Potem jeszcze raz i jeszcze raz. Wciąż nic.

Kilka kolejnych dni i tygodni można określić mianem etapu gorzkiego rozczarowania. Pierwsze próby budzą w nas wątpliwość graniczącą z przekonaniem, że triku nie opanujemy nigdy. Wracamy do oglądania filmików instruktażowych, zastanawiając się, czy ich autorzy wiedzą o ollie coś, czego my jeszcze nie wiemy. Krok po kroku analizujemy nagrania, pochylając się z naszym mędrca szkiełkiem i okiem nad poszczególnymi sekwencjami ruchu, czytamy opinie w Internecie, żeby ostatecznie przekonać się, że już po pierwszym filmiku wiedzieliśmy wszystko. Teoria nie daje nam wiele. Wracamy zatem do ćwiczeń.

Praktyka

Podskakujemy i podskakujemy na tej deskorolce. Nasze próby liczymy już nie w setkach, ale nawet w tysiącach razy. Pewnego dnia, zupełnie niespodziewanie, robimy ollie. Choć nie mamy pojęcia, w jakim obszarze nasze ciało dokonało zmiany, czujemy, że dokładnie o tę zmianę chodziło. Powtarzamy trik i znowu wychodzi! Jakieś magiczne spoiwo łączy nas z tym martwym kawałkiem drewna pod naszymi nogami i przez drobny ułamek czasu jesteśmy jednością.

I w tym ulotnym, nagłym niczym pstryknięcie palcami momencie odnajdujemy słuszność intuicji Heideggera odnośnie tego, jak podmiot zatapia się w świecie rzeczy. Możemy kontemplować deskorolkę, uruchomić teoretyczną część naszego umysłu, która wyodrębni poszczególne właściwości każdego z elementów owego narzędzia, a wreszcie znaleźć matematyczne równania odpowiadające na pytanie, z jaką siłą i gdzie musimy zadziałać stopami, aby przedmiot wraz z nami uniósł się nad podłożem, ale w żaden sposób nie przybliża nas to do odnalezienia założonej funkcji. Deskorolka jest dla nasjest do czegoś. W swojej czystej obecności stanowi jedynie złożenie różnych parametrów fizycznych, ale kiedy „wyrzucimy ją z głowy” i na powrót wrzucimy w świat człowieka, w którym także jest sport, są skateparki, widownia, czas wolny, rozrywka, to parametry zmienią się w przedmiot. Zaprojektowaliśmy cel, mający pojawić się w czasie jako zdarzenie – w tym wypadku trik ollie – i nie wiedza teoretyczna, ale wielokrotne użycie narzędzia może nas przybliżyć do źródłowego doświadczenia rzeczy.


Igor Grudzińskirocznik 1984. Absolwent filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim. Śpiewa w zespole hardcore’owym, pisze felietony o muzyce i próbuje zostać literatem. Fascynuje się Hanną Arendt, psami oraz pitami z hummusem. Filosemita. 

Najnowszy numer można nabyć od 3 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy