Artykuł Filozofia w filmie Omówienia i recenzje

Iwona Krupecka: Zwiewna zasłona obyczajów

Dzikie historie, w szacie czarnej komedii, zadają pytanie o podmiotowość. Co się bowiem dzieje z racjonalnym, samoświadomym „ja”, gdy zalewa je niekontrolowany wybuch emocji, tych najbardziej niszczących? Nie można oprzeć się wrażeniu, że odpowiedź na nie będzie brzmieć: rozpada się, ujawniając swój iluzoryczny charakter.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 4 (16), s. 46–48. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pliku


W aka­de­mic­kim dys­kur­sie o czło­wie­ku emo­cje poja­wia­ją się z regu­ły w posta­ci obła­ska­wio­nej: już to roz­pi­sa­ne na che­micz­ne reak­cje, już to wyja­śnio­ne poprzez ujaw­nie­nie mecha­ni­zmów ich powsta­wa­nia, pod­trzy­my­wa­nia i nik­nię­cia, już to zneu­tra­li­zo­wa­ne poprzez myśle­nie o nich w kate­go­riach ele­men­tu „wzbo­ga­ca­ją­ce­go” ludz­kie życie, ewen­tu­al­nie wyzwa­nia, z któ­rym nale­ży się zmie­rzyć. Dzi­kie histo­rie (2014), argen­tyń­ski film w reży­se­rii Dami­ána Szi­fró­na, poka­zu­je emo­cje bez osłon, jako siłę nisz­czą­cą i nagłą, jako wtar­gnię­cie ele­men­tu nie­prze­wi­dzia­ne­go i pozo­sta­ją­ce­go cał­ko­wi­cie poza ludz­ką kon­tro­lą. A w ten spo­sób zachę­ca do zada­nia fun­da­men­tal­nych pytań filo­zo­ficz­nych o kon­sty­tu­cję pod­mio­to­wo­ści – auto­no­micz­ne­go i racjo­nal­ne­go „ja”, reflek­syj­nie dystan­su­ją­ce­go się od świa­ta zewnętrz­ne­go i wewnętrz­ne­go swe­go życia, od norm i potocz­nych sądów – w świe­tle obec­ne­go w nas i wciąż tlą­ce­go się jądra irracjonalności.

Choć Dzi­kie histo­rie są kome­dią – czar­ną kome­dią, osu­wa­ją­cą się w gro­te­skę – to ich odbiór nie jest łatwy. A to dla­te­go, że widz jest wrzu­co­ny w sytu­ację swo­iste­go kon­flik­tu norm: głę­bo­ka nie­zgod­ność przed­sta­wia­nych w fil­mie wyda­rzeń z naszy­mi prze­ko­na­nia­mi moral­ny­mi spra­wia, że śmiech nabie­ra trans­gre­syw­nej mocy i ­pozwa­la nam prze­pra­wić się na dru­gą stro­nę tego, co uzna­je­my za oczy­wi­ste. Bo jak­że się śmiać przy sce­nie roz­bi­ja­nia samo­lo­tu peł­ne­go ludzi, przy obra­zach dźga­nia, pod­pa­la­nia, deto­no­wa­nia bomb. Film jed­nak z zało­że­nia roz­gry­wa się wła­śnie w sfe­rze zawie­sze­nia, gdy nie wia­do­mo, jak zare­ago­wać, gdy rozu­mie­my strasz­li­wy gniew boha­te­rów, gdy widzi­my, jak dążą do samo­znisz­cze­nia, a jed­nak wie­my, że prze­kro­czy­li już linię, zza któ­rej nie ma powro­tu. Bo Dzi­kie histo­rie to sześć krót­kich histo­ry­jek o tym, jak opa­da zasło­na oby­cza­jów, racjo­nal­no­ści, „cywi­li­zo­wa­nia”, a naszym oczom uka­zu­je się pod­miot w roz­pa­dzie. W Dzi­kich histo­riach nie ma boha­te­rów tra­gicz­nych, jakich zna­my z innych opo­wie­ści o zemście, jak choć­by z Ham­le­ta – wszy­scy wie­dze­ni są nagłym impul­sem i wyda­ni na pastwę sił, któ­re ich prze­ra­sta­ją. Tam zaś, gdzie nie ma wybo­ru, tra­ge­dii rów­nież już nie ma. Pozo­sta­je tyl­ko gro­te­ska. Głów­nym moto­rem napę­do­wym ich dzia­ła­nia jest gniew, któ­ry prze­ja­wia się w żądzy zemsty na byłej dziew­czy­nie, na opraw­cy czy na sys­te­mie. Absurd tych sytu­acji – gdy środ­ki są zde­cy­do­wa­nie nie­pro­por­cjo­nal­ne do celów – pod­kre­śla jesz­cze irra­cjo­nal­ność dzia­ła­nia boha­te­rów. Czy raczej: quasi-boha­te­rów, gdyż z pod­mio­to­wo­ścią defi­nio­wa­ną poprzez auto­no­mię – taką mia­no­wi­cie, iż to sami boha­te­ro­wie podej­mo­wa­li­by decy­zje o wła­snych dzia­ła­niach – nie mamy tu już do czynienia.

Kon­stru­ując swo­ich boha­te­rów na kształt mario­ne­tek, cał­ko­wi­cie pochło­nię­tych destruk­cyj­nym sza­łem, Dami­án Szi­frón wci­ska się kli­nem mię­dzy tych, któ­rzy uwa­ża­ją, jak ety­cy cnót, iż moż­li­we jest wycho­wa­nie do moral­no­ści i stwo­rze­nie czło­wie­ka zdol­ne­go do zacho­wa­nia dystan­su wobec wła­snych emo­cji, jak i sytu­acjo­ni­stów (takich jak Zim­bar­do), któ­rych poglą­dy w świe­tle fil­mu i tak wyda­ją się zbyt opty­mi­stycz­ne. Struk­tu­ral­ną zasa­dą wszyst­kich opo­wie­ści z Dzi­kich histo­rii jest dość pro­ste odwró­ce­nie: to, co racjo­nal­ne, oka­zu­je się cien­ką powierzch­nią, nie­zbęd­ną, by moż­li­we było jakie­kol­wiek życie spo­łecz­ne, lecz na tyle kru­chą, iż wystar­czy drob­ny incy­dent, aby wszyst­kie zasa­dy prze­sta­ły obo­wią­zy­wać, a pod­miot pogrą­żył się w gnie­wie aż do roz­pusz­cze­nia się w nim. Inny­mi sło­wy, racjo­nal­ne isto­ty sta­ją się cał­ko­wi­cie irra­cjo­nal­ne, gdy tyl­ko zdej­mie się z nich zwiew­ną zasło­nę oby­cza­jów, sta­no­wią­cą w isto­cie pozór racjo­nal­no­ści czy kul­tu­ry. Pyta­nie, jakie zada­ją Dzi­kie histo­rie, było­by zatem nastę­pu­ją­ce: czyż­by­śmy byli jedy­nie dzi­ki­mi bestia­mi, pokry­ty­mi co naj­wy­żej nalo­tem spo­łecz­nych i moral­nych zasad? Czy też może w pro­ce­sie socja­li­za­cji i akul­tu­ra­cji na tyle moc­no przy­swa­ja­my sobie i czy­ni­my te zasa­dy wła­sny­mi, że sta­ją się dla nas nie­uświa­da­mia­ny­mi dyrek­ty­wa­mi dzia­ła­nia? Czy zatem „oby­czaj jest naszą dru­gą naturą”?

Dla­cze­go w obli­czu Dzi­kich histo­rii nawet teo­ria Phi­li­pa Zim­bar­da oka­zu­je się opty­mi­stycz­na? Eks­pe­ry­ment wię­zien­ny poka­zał, iż w wyse­lek­cjo­no­wa­nej gru­pie osób pod wpły­wem sytu­acji, któ­ra gene­ru­je napię­cie, zapew­nia bez­kar­ność i zachę­ca do sto­so­wa­nia prze­mo­cy, pewien odse­tek „nor­mal­nych” osób do tej prze­mo­cy – nawet w posta­ci skraj­nej – się uciek­nie. Zwy­cza­je sta­no­wią zatem mecha­nizm spo­łecz­ny, któ­ry spraw­dza się w tak zwa­nych „nor­mal­nych” sytu­acjach, ale w „nad­zwy­czaj­nych” – na przy­kład w sytu­acji uzy­ska­nia poczu­cia wła­dzy poprzez pod­po­rząd­ko­wa­nie się auto­ry­te­to­wi – ten ­mecha­nizm się ­zaci­na i uka­zu­je swo­je praw­dzi­we obli­cze. Oka­zu­je się mia­no­wi­cie „przy­kryw­ką” dla z grun­tu nie­sta­bil­nej ludz­kiej natu­ry, tar­ga­nej emo­cja­mi i namięt­no­ścia­mi, „przy­kryw­ki”, któ­ra umoż­li­wia trwa­nie spo­łecz­no­ści, dopó­ki nie wyda­rzy się nic nadzwyczajnego.

Otóż w Dzi­kich histo­riach erup­cja strasz­li­wych emo­cji wyda­rza się w samym środ­ku dnia, w peł­ni nor­mal­no­ści; wyda­rza się „nor­mal­nym” ludziom – jed­nak bez pośred­nic­twa auto­ry­te­tów, bez pośred­nic­twa zro­zu­mia­łych dla nauk spo­łecz­nych mecha­ni­zmów, któ­re wtór­nie pozwa­la­ły­by zra­cjo­na­li­zo­wać dzia­ła­nie boha­te­rów. W pew­nym sen­sie film obna­ża nie tyl­ko figu­rę czło­wie­ka racjo­nal­ne­go, ale też czło­wie­ka „udo­mo­wio­ne­go”, kul­tu­ral­ne­go. Oka­zu­je się on mitem, któ­ry pole­ga na tym, iż nie­sta­bil­ne­mu pro­duk­to­wi struk­tu­ry spo­łecz­nej przy­da­je się pozo­ry cze­goś sta­łe­go, pod­mio­to­wo­ści jako takiej. Pozor­nie jeste­śmy wol­ni i kie­ru­je­my się nor­ma­mi, pozor­nie sta­no­wi­my jed­ność (trwa­my w cza­sie jako samo­świa­do­me oso­by, pamię­ta­ją­ce swo­ją prze­szłość i pro­jek­tu­ją­ce przy­szłość), tak jest na pozio­mie świa­do­mo­ści. Jed­nak­że wybuch emo­cji wyda­rza się nie­ja­ko poza świa­do­mo­ścią indy­wi­du­al­ne­go pod­mio­tu i poza jego kon­tro­lą w ten spo­sób, iż mrocz­ny impuls prze­bie­ga przez pod­miot, jak­by ten był led­wie środ­kiem do reali­za­cji siły wyż­szej, podob­nej w swej irra­cjo­nal­no­ści do Scho­pen­hau­erow­skiej Woli. To ozna­cza, że będąc pona­do­so­bo­wą, wszech­ogar­nia­ją­cą pod­sta­wą bytu, osno­wą rze­czy­wi­sto­ści, Wola „wyko­rzy­stu­je” indy­wi­dua, prze­ni­ka­jąc je na wskroś. Osta­tecz­nie, nawet to, co zda­je się brać wyłącz­nie z wol­nej decy­zji pod­mio­tu, oka­zu­je się ste­ro­wa­ne z zewnątrz, na nie­świa­do­mym pozio­mie. Wol­ność zni­ka. Żaden z boha­te­rów nie obmy­śla zemsty, nie pod­da­je rze­czy­wi­sto­ści racjo­nal­nej ana­li­zie, nie podej­mu­je decy­zji w spo­sób wol­ny, nawet gdy­by ta wol­ność mia­ła uwzględ­niać oddzia­ły­wa­nie czyn­ni­ka emo­cjo­nal­ne­go. Prze­ciw­nie, mamy tu do czy­nie­nia wyłącz­nie z zewnętrz­ny­mi impul­sa­mi (zewnętrz­ny­mi wobec świa­do­mo­ści), tak jak­by sfe­ra emo­cji w ogó­le w racjo­nal­nym rachun­ku nie mogła zostać uwzględ­nio­na i rację miał osta­tecz­nie Kar­te­zjusz, prze­strze­ga­jąc nas przed tym, co poza polem uświa­da­mia­nych idei ma swo­je domi­nium. Zły Demon, figu­ra nie­świa­do­me­go, może spra­wiać – mówi Kar­te­zjusz – że fałsz bie­rze­my za praw­dę, a życie nasze sta­je się grą luster i iluzji.

Moż­na by rzec, że świat Dzi­kich histo­rii redu­ku­je się do dwóch płasz­czyzn. Z jed­nej stro­ny mamy mecha­ni­zmy spo­łecz­ne (oby­cza­je, nor­my moral­ne, zasa­dy towa­rzy­skie), któ­re prze­kształ­ca­ją pod­miot w wyko­naw­cę pro­ce­dur spo­łecz­nych (czy – jak powie­dział­by zapew­ne Max Hor­khe­imer – w for­mal­ne cen­trum tych pro­ce­dur). Z dru­giej stro­ny – wszech­moc­ną, okrut­ną siłę, któ­ra wyko­rzy­stu­je pod­miot jako narzę­dzie samo­re­ali­za­cji. Zni­ka więc isto­ta ludz­ka w jej zło­żo­no­ści, z tym, co rozum­ne, i tym, co cie­le­sne, z mozai­ką racjo­nal­ne­go i irracjonalnego.

Ja” oka­zu­je się ilu­zją. Jedy­ną rze­czy­wi­sto­ścią pod­mio­tu jest zatem bycie „poza sobą” – a więc wyobcowanie.


Iwo­na Kru­pec­ka – Dok­tor filo­zo­fii, adiunkt w Zakła­dzie Histo­rii Filo­zo­fii w IFSiD UG; zaj­mu­je się histo­rią filo­zo­fii nowo­żyt­nej, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem filo­zo­fii hisz­pań­skiej; autor­ka książ­ki Don Kicho­te w kra­inie filo­zo­fów (2012), tłu­macz­ka, m.in. Dys­pu­ty w Val­la­do­lid (1550/1551) (2014).

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

 < Powrót do spi­su tre­ści nume­ru

Fot: Kadr z fil­mu Dzi­kie historie


tytuł : Dzi­kie historie
reży­se­ria: Dami­án Szifrón
gatu­nek: Czar­na komedia
czas trwa­nia: 2 godz. 2 min
pro­duk­cja: Argen­ty­na, Hiszpania
pre­mie­ra: 17 maja 2014 (świat)
sce­na­riusz: Dami­án Szifrón

Najnowszy numer można nabyć od 1 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy