Artykuł Felieton

Jacek Jaśtal: Jak to jest być bogiem Lono?

Czy jesteśmy w stanie wyjść poza system kategorii naszej własnej kultury? Na ile nasze własne opowieści są uniwersalne?

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2016 nr 5 (11), s. 38–39. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Nie widzia­łem nigdzie na tych wodach tak wiel­kiej licz­by ludzi zgro­ma­dzo­nych w jed­nym miej­scu; poza tymi na łodziach całe wybrze­że zato­ki pokry­te było ludź­mi, a set­ki ich pły­wa­ły tak­że wokół stat­ku, niczym ławi­ce ryb. […] Pośród wie­lu odwie­dza­ją­cych [sta­tek] był czło­wiek imie­niem Tou-ah-ah, któ­re­go uzna­li­śmy za kapła­na […]. Wrę­czył mi małą świ­nię, dwa orze­chy koko­so­we i płat czer­wo­nej tka­ni­ny, w któ­ry mnie owi­nął. […] Po połu­dniu popły­ną­łem na brzeg w towa­rzy­stwie Touahah, Parei, pana Kin­ga i innych osób. Zaraz po lądo­wa­niu Touahah wziął mnie za rękę i zapro­wa­dził do dużej [świą­ty­ni] Morai.

Ten zapis z 17 stycz­nia 1779 roku koń­czy dzien­nik kapi­ta­na Jame­sa Cooka (1728–1779), wiel­kie­go żegla­rza i odkryw­cy. Z nie­wia­do­mych powo­dów aż do swo­jej śmier­ci mie­siąc póź­niej (14 lute­go) nie zano­to­wał już nic. Z rela­cji innych uczest­ni­ków wypra­wy wie­my jed­nak, że rytu­ały, któ­rym pod­da­no Cooka na Hawa­jach, znacz­nie odbie­ga­ły od cere­mo­nii powi­tal­nych na innych wyspach Pacy­fi­ku. Mary­na­rze mie­li poczu­cie, że uczest­ni­czą w jakimś waż­nym obrzę­dzie reli­gij­nym, w któ­rym ich kapi­ta­no­wi przy­pi­sa­no klu­czo­wą, choć moc­no nie­ja­sną dla nich rolę.

Wypra­wa dotar­ła do wyspy w okre­sie świę­ta Maka­hi­ki obcho­dzo­ne­go na cześć boga Lono. Za spra­wą licz­nych zbie­gów oko­licz­no­ści wpły­nię­cie bry­tyj­skich stat­ków do zato­ki wyda­wa­ło się ide­al­nie wpi­sy­wać w wie­rze­nia Hawaj­czy­ków, któ­rzy zapew­ne jakoś połą­czy­li Cooka z czczo­nym bóstwem. Prze­ko­na­nie to nasi­li­ło się jesz­cze wśród uczest­ni­ków wypra­wy po śmier­ci kapi­ta­na, któ­rej oko­licz­no­ści tak­że były nie­ja­sne. Gdy jeden ze stat­ków uszko­dził maszt zaraz po odpły­nię­ciu z wyspy, wypra­wa musia­ła na nią zawró­cić. Wywo­ła­ło to nie­spo­dzie­wa­ną wro­gość tubyl­ców, być może dla­te­go, że powrót Lono zakłó­cił cykl reli­gij­ny, któ­ry wszedł już w fazę mrocz­ne­go boga Ku. Zbyt poryw­cza reak­cja Cooka nie­po­trzeb­nie zaostrzy­ła kon­flikt, co zakoń­czy­ło się ata­kiem roz­gnie­wa­ne­go tłumu.

Co w takim razie wyda­rzy­ło się w owych dniach na Hawa­jach? Czy kapi­tan Cook został wprost uzna­ny za wcie­le­nie Lono, czy też jedy­nie przy­zna­no mu rolę hono­ro­we­go kapła­na w obrzę­dach reli­gij­nych? Czy zgi­nął w przy­pad­ko­wej bija­ty­ce wywo­ła­nej przez typo­wą dla euro­pej­skich podróż­ni­ków aro­gan­cję, czy też jako bóg zło­żo­ny w ofie­rze w kolej­nej odsło­nie miej­sco­wych misteriów?

Pod koniec XX wie­ku pro­blem ten stał się przed­mio­tem gło­śnej deba­ty. Gana­nath Obey­ese­ke­re, z pocho­dze­nia Cej­loń­czyk, zde­cy­do­wa­nie zakwe­stio­no­wał tra­dy­cyj­ną na Zacho­dzie inter­pre­ta­cję, według któ­rej na Hawa­jach doszło do ubó­stwie­nia Cooka. Jego zda­niem tego rodza­ju opo­wie­ści same sta­no­wią wytwór mito­lo­gii euro­pej­skiej, zgod­nie z któ­rą „pry­mi­tyw­ne” ludy samo­ist­nie uzna­wa­ły wyż­szość przy­by­szów. W ten spo­sób uza­sad­nia­no pod­bo­je i eks­plo­ra­cję zaję­tych ziem, a tak­że narzu­ca­nie wła­snej kul­tu­ry za cenę nisz­cze­nia całe­go sys­te­mu lokal­nych norm i spo­so­bów inter­pre­to­wa­nia świa­ta. Wszyst­ko, co wie­my o kul­cie Lono oraz na temat wyda­rzeń z począt­ku 1779 roku, wyra­sta osta­tecz­nie z naszych wła­snych sys­te­mów poję­cio­wych, norm i war­to­ści. Uczest­ni­cy wypra­wy prak­tycz­nie nie zna­li miej­sco­wych języ­ków, w swo­ich opi­sach posłu­gi­wa­li się nie­ade­kwat­ny­mi poję­cia­mi, nie zna­li też szer­sze­go spo­łecz­ne­go kon­tek­stu wyda­rzeń. Miej­sco­we świa­dec­twa źró­dło­we na temat kul­tu boga Lono zbie­rać zaczę­li dopie­ro bia­li misjo­na­rze kil­ka­dzie­siąt lat póź­niej, a kul­tu­ra hawaj­ska już w poło­wie XIX wie­ku zatra­ci­ła cał­ko­wi­cie swój pier­wot­ny cha­rak­ter. Nigdy nie zro­zu­mie­my, jak miej­sco­wi postrze­ga­li wizy­tę Cooka. Nie nale­ży jed­nak zakła­dać, że byli aż tak nie­ra­cjo­nal­ni, by wbrew oczy­wi­stym fak­tom uznać go za boga. Odpo­wiedź dru­giej stro­ny spo­ru (Mar­shall Sah­lins) była rów­nie pryn­cy­pial­na: dla­cze­go nale­ży przyj­mo­wać, że tubyl­cy byli podob­nie jak my racjo­nal­ni, sko­ro jed­no­cze­śnie zakła­da­my, że wszel­kie poję­cia nor­ma­tyw­ne słu­żą­ce do wyja­śnie­nia fak­tów – a zatem tak­że poję­cie racjo­nal­no­ści – noszą trwa­łe pięt­no kon­kret­nej kultury?

Gdy­by wyda­rze­nia te zaszły na Ton­ga, mie­li­by­śmy ich świad­ka, któ­ry dożył nie­od­le­głych cza­sów. Żółw poda­ro­wa­ny przez Cooka kró­lo­wi wyspy w 1777 roku zdechł dopie­ro w roku 1965, sam sta­jąc się w mię­dzy­cza­sie trwa­łym ele­men­tem miej­sco­wej kul­tu­ry. Nie­ste­ty, nic nie wska­zu­je na to, by żół­wie dys­po­no­wa­ły jakimś roz­bu­do­wa­nym sys­te­mem wzor­ców, norm i sym­bo­li pozwa­la­ją­cych na inter­pre­to­wa­nie tego, cze­go są świad­ka­mi i prze­ka­zy­wa­nie tej wie­dzy innym. Cóż w takiej sytu­acji mogą wie­dzieć o świecie?

Być może, aby zro­zu­mieć isto­tę i funk­cję kul­tu­ry, nie nale­ży pytać, jak to jest być bogiem Lono, ale jak to jest być żółwiem?

PS: Cook mógł się łatwo ura­to­wać, prze­pły­wa­jąc kil­ka­na­ście metrów od pla­ży do łodzi, na któ­rej byli jego ludzie. Nie­ste­ty ówcze­sny kul­tu­ro­wy wzo­rzec bry­tyj­skie­go gen­tle­ma­na nie obej­mo­wał umie­jęt­no­ści pły­wa­nia. W przy­pad­ku mary­na­rzy uwa­ża­no ją nawet za wadę: mogła uła­twić dezercję…


jastal-fotoJacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zo­fii, pra­cu­je na Poli­tech­ni­ce Kra­kow­skiej. Zaj­mu­je się meta­ety­ką oraz histo­rią ety­ki i moral­no­ści. Wol­ne chwi­le poświę­ca na czy­ta­nie ksią­żek histo­rycz­nych oraz słu­cha­nie muzy­ki ope­ro­wej. Pasjo­nat dłu­go­dy­stan­so­wych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 5 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy