Artykuł Felieton

Jacek Jaśtal: „Nie porzucajcie nigdy nadziei, wy, którzy tu wchodzicie”

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2022 nr 2 (44), s. 40–41. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Nikt nie zna tylu wspaniałych anegdot o LIGO, co Rai Weiss. Uważa się go za pomysłodawcę całego przedsięwzięcia, a nawet za wynalazcę interferometrii laserowej. Ma porywającą osobowość. Pełen energii, zapału, zrozumienia – wszyscy, którzy kiedykolwiek z nim pracowali, czule go wspominają (no, prawie wszyscy). Wielu uważa, że bez jego przebojo­wości i niesłabnącego entuzjazmu LIGO nigdy by nie powstało.

G. Schilling, Zmarszczki czasoprzestrzeni, Warszawa 2018, s. 150

Fala grawitacyjna to przemieszczające się z prędkością światła odkształcenie czasoprzestrzeni wywołane przez ciało poruszające się z przyspieszeniem. Istnienie tych fal wynika z ogólnej teorii względności, choć sam Albert Einstein kilkakrotnie zmieniał w tej kwestii zdanie. W końcu uznał, że istnienie fal grawitacyjnych jest niepewne, a ich właściwości trudne do przewidzenia.

Następcy Einsteina ostatecznie zaakceptowali poprawność wywodów przemawiających za istnieniem takich fal, ale ze względu na znikomość efektu odkształcenia czasoprzestrzeni doświadczalne ich udowodnienie wydawało się niemożliwe. Zauważalne na Ziemi fale mogą powstać jedynie jako wynik zderzeń czarnych dziur lub innych bardzo masywnych obiektów, a dokonanie stosownych pomiarów wymagałoby opracowania nowej techniki pomiarowej i zbudowania niesłychanie czułego detektora.

Koncepcję interferometru fal grawitacyjnych opracował w 1972 r. Rainer Weiss, wówczas czterdziestoletni, szerzej nieznany fizyk doświadczalny. Ze względu na liczne problemy techniczne oraz duże koszty budowy detektora w ciągu kolejnej dekady Weiss stworzył jedynie prototyp (o ramionach półtorametrowych) na MIT, inne urządzenia powstały w Monachium (3 m), w Glasgow (10 m) oraz w Kalifornii. Żadne z nich nic jednak nie wykryło. Gdy w końcu udało się kilku ośrodkom badawczym zdobyć wspólny grant na budowę kilkudziesięciometrowego detektora, okazało się, że główni teoretycy projektu – Kip Thorne i Ronald Drever – mają tak różne koncepcje, że nie są w stanie razem pracować.

Weiss jednak nie rezygnował. W 1986 r. przekonał amerykańską Narodową Fundację Nauki, by podjęła decyzję o rozpoczęciu budowy dwóch interferometrów o imponującej czterokilometrowej długości ramion. Projekt urządzeń LIGO był gotowy w roku 1989, ale ze względu na wysokie koszty – 300 mln dolarów – trzeba było jeszcze uzyskać zgodę amerykańskiego Kongresu, co udało się dopiero w 1992 r. Niestety, kolejni kierownicy projektu tak bardzo się pokłócili, że trzeba było ich z niego usunąć, więc budowa znów się opóźniła. Nowy szef, Barry Barish, oszacował, że LIGO uzyska pełną sprawność dopiero w 2015 r., a koszty wzrosną o 40%. W końcu udało się wywalczyć środki na kontynuowanie przedsięwzięcia.

Na początku XXI w. detektory były gotowe, ale przez prawie 13 lat nic nie wykryły. Dopiero po kolejnej modyfikacji wielokrotnie zwiększającej ich czułość 14 września 2015 r. LIGO wskazał odchylenie, które po kilkumiesięcznej weryfikacji uznano za dowód istnienia fal grawitacyjnych. Dwa lata później, 45 lat po opublikowaniu artykułu opisującego koncepcję interferometru grawitacyjnego, Weiss oraz Thorne i Barish odebrali Nagrodę Nobla.

Celem aktywności poznawczej jest ustalenie prawdy i poszerzenie wiedzy. Najczęściej tego rodzaju aktywność łączymy z dociekaniami teoretycznymi, koncentrującymi się na najbardziej podstawowych prawach rządzących rzeczywistością. Na tym polega najważniejsza zdaniem Arystotelesa cnota dianoetyczna – mądrość, która wiedzie do najwyższego szczęścia, czyli czystej kontemplacji poznawczej. Ale poznania nie da się oddzielić od działalności praktycznej, ponieważ dążenie do prawdy jest również aktywnością, którą musimy mieć ochotę podejmować. I jako działalność praktyczna wiąże się z wysiłkiem, silną motywacją, uporem czy poczuciem zadowolenia. Inaczej nie sposób wykonywać tych wszystkich uciążliwych czynności przybliżających nas do poznania prawdy. Ślęczenie nad książkami, doglądanie aparatury pomiarowej, prowadzenie obliczeń, analizowanie wyników czy wreszcie zdobywanie funduszy, organizowanie pracy grupy badawczej i tworzenie naukowej infrastruktury bywa niekiedy satysfakcjonujące, ale zazwyczaj niesie też zmęczenie, rozczarowanie, żal i frustrację. Nie da się ich pokonać bez pewnych szczególnych cech charakteru, takich jak krytycyzm, sumienność, wytrwałość czy cierpliwość.

Zdaniem niektórych filozofów istnieją dobre powody, by tego rodzaju cechy intelektualne opisywać analogicznie do cech charakteru ważnych z etycznego punktu widzenia, czyli cnót etycznych (takich jak męstwo, sprawiedliwość, wspaniałomyślność lub opanowanie). Z takiej perspektywy, jak sądzi np. Nancy Snow, za jedną z najważniejszych cnót intelektualnych można uznać cnotę nadziei.

Nadzieja to dość złożona dyspozycja, którą ujawniamy, gdy na czymś nam bardzo zależy, ale jednocześnie postrzegamy to coś jako trudne do osiągnięcia i w dużej mierze będące poza naszą kontrolą. W takiej sytuacji zazwyczaj zawieszamy nasze przekonanie o nikłych szansach na realizację celu i działamy tak, jakby jego osiągnięcie mimo wszystko było w naszej mocy. Daje nam to dodatkową motywację i zachęca do wysiłku, który – wbrew rozsądnym kalkulacjom – może zakończyć się sukcesem.

Dzięki nadziei jako cnocie intelektualnej traktujemy poznanie prawdy jako cel nadrzędny i – pomimo wszelkich trudności teoretycznych i praktycznych – zasadniczo możliwy do osiągnięcia. Dyspozycja ta ukierunkowuje wysiłki poznawcze, zachęcając do wytrwałości, cierpliwości, elastyczności czy ponawiania prób i niezrażania się niepowodzeniami. Jak każda cnota, nadzieja nawiązuje także do dobrych, uznanych praktyk społecznych – np. obowiązujących standardów prowadzenia obserwacji i analizy ich wyników – ale jednocześnie każe je traktować w sposób krytyczny. Wysiłki związane z tak rozumianą nadzieją muszą być również nakierowane na samo ustalenie prawdy, a nie na jakieś inne cele, np. zgromadzenie majątku czy zdobycie Nagrody Nobla. To po prostu niczym nieskalana potrzeba poznawania świata, której towarzyszy silna wiara, że odkrycie prawdy pomimo wszystko jest możliwe.

Gdy Weiss opracowywał pomysł interferometru grawitacyjnego, szacowano, że zdarzenia kosmiczne umożliwiające detekcję fal grawitacyjnych na Ziemi zachodzą średnio dwa razy na dekadę, a urządzenie pomiarowe musi wtedy uchwycić zaburzenie przestrzeni znacznie mniejsze od wielkości protonu trwające ułamek sekundy. By tego dokonać, trzeba jeszcze – baga­tela – przekonać setki decydentów, zgromadzić kilkaset milionów dolarów i zorganizować zespół badaczy, który będzie intensywnie pracował przez kilkanaście lat.

Rzeczywiście, trzeba mieć nieprzebrane pokłady nadziei, by poświęcić temu 45 lat swojego życia.


Jacek Jaśtal – dr hab. filozofii, pracuje na Politechnice Krakowskiej. Zajmuje się metaetyką oraz historią etyki i moralności. Wolne chwile poświęca na czytanie książek historycznych oraz słuchanie muzyki operowej. Pasjonat długodystansowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Mira Zyśko

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować