Artykuł Felieton

Jacek Jaśtal: Pasja latania

jaśtal baner
Skąd bierze się nasza potrzeba zdobywania wiedzy? Jak sukcesy i porażki naukowców przekształcają się w sukces nauki?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2016 nr 4 (10), s. 26–27. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Znaczna zwłoka w opublikowaniu naszych odkryć z zakresu techniki lotu była jedynie naturalnym skutkiem zaistniałych okoliczności. Kiedy byliśmy gotowi poświęcić każdą naszą wolną godzinę problematyce latania […], każdego człowieka, który był zaabsorbowany tymi nieprzynoszącymi dochodu kwestami, uważano w Niemczech za durnia. Już samo to wystarczało, by nie nadawać naszym pracom niepotrzebnego rozgłosu […]. Co więcej, jako młodzi, całkowicie pozbawieni środków ludzie, musieliśmy niemal oszczędzać po fenigu na jedzeniu, by stać nas było na prowadzenie naszych eksperymentów, a bywało, że walka o byt całkowicie uniemożliwiała kontynuowanie naszych prac poświęconych technice latania. Nie bylibyśmy w ogóle w stanie pozwolić sobie na dobre opracowanie wyników. Nawet na sam koniec miałem wielkie trudności ze znalezieniem wydawcy.

Te nieco gorzkie słowa, podsumowujące ponad dwadzieścia pięć lat badań, napisał Otto Lilienthal w roku 1893, gdy był już uznanym autorytetem w dziedzinie awiacji i twórcą kilku typów latających szybowców.

Eksperymenty dotyczące siły nośnej i oporu skrzydeł Otto zaczął przeprowadzać wraz z bratem Gustawem jeszcze w czasach szkolnych. Po ukończeniu studiów technicznych odrzucił propozycję pracy na uczelni, by móc poświęcić się swojej pasji. Aby zdobyć środki na badania i utrzymać rodzinę, pracował w fabryce maszyn, później założył firmę produkującą kotły parowe własnej, nowatorskiej konstrukcji. Wyniki prowadzonych w przydomowej szopie oraz we własnym ogrodzie mozolnych badań nad aerodynamiką zaczął publikować pod koniec lat osiemdziesiątych XIX wieku. Były to świetnie opracowane, choć nie wolne od błędów ustalenia, których wartość wynikała z połączenia dogłębnej znajomości teorii mechaniki z systematycznością i pomysłowością wybitnego eksperymentatora. Szeroko korzystali z nich następni uczestnicy tej nieustającej naukowo-technicznej sztafety, m.in. bracia Wright, którym w 1903 roku udało się wreszcie zbudować pierwszy samolot.

Od 1891 roku Lilienthal zaczął konstruować szybowce, które osobiście testował w okolicach Berlina. Pocztówki z jego wyczynami, reklamowane jako pierwsze zdjęcia człowieka w locie, stały się wkrótce symbolem możliwości techniki. W ciągu następnych pięciu lat przeprowadził około 200 lotów na kilkunastu różnych, wciąż udoskonalanych modelach. Ostatni z nich testował 9 sierpnia 1896 roku. Podczas drugiego ślizgu Lilienthal spadł z wysokości ok. 15 metrów i złamał kręgosłup, następnego dnia zmarł. Śmierć przerwała zaawansowane prace nad następnym etapem jego planów: prototypem skrzydłolotu (ornithoptera), czyli wyposażonej w silnik maszyny, która dzięki ruchom skrzydeł miała latać jak ptak.

W naszej tradycji filozoficznej długo panowało przekonanie, że wiedza teoretyczna, czyste poznanie ogólnych praw rządzących uniwersum, jest najwyższą, a może nawet jedyną właściwą formą ludzkiej aktywności. Aby po arystotelesowsku kontemplować świat, trzeba jednak najpierw chcieć go poznać i zrozumieć. Czy kontemplacja byłaby w ogóle możliwa, gdyby nie potrzeba odkrywania, badania, praktycznego działania, gdyby nie gotowość na wyrzeczenia, życiowe trudy, społeczne odrzucenie i stałą obecność widma porażki, gdyby nie twardy charakter i silna wola? Może właśnie takich ludzi, jak Lilienthal, miał na myśli Nietzsche, pisząc o „nadczłowieku”? Nie ma prawdziwej nauki bez pasji ludzi ją uprawiających, nawet jeśli coraz trudniej pasję tę zachować w zderzeniu z instytucjami naukowymi i codzienną rutyną zawodu badacza.

Według rodzinnej legendy ostatnie słowa umierającego w sile wieku Lilienthala brzmiały: „Pewne ofiary są konieczne”. Już kilka lat później stało się jasne, że idea skrzydłolotu, której Lilienthal podporządkował wszystkie życiowe plany i wysiłki, była całkowicie chybiona. Ci, co sądzą, że poniósł porażkę lub zmarnował życie, niech lepiej nie zajmują się nauką…


Jacek Jaśtal – dr hab. filozofii, pracuje na Politechnice Krakowskiej. Zajmuje się metaetyką oraz historią etyki i moralności. Wolne chwile poświęca na czytanie książek historycznych oraz słuchanie muzyki operowej. Pasjonat długodystansowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 PolskaW pełnej wersji graficznej można go przeczytać > tutaj.

< Powrót do spisu treści numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.