Felieton

Jacek Jaśtal: Pedagogika muzycznej dżungli

Popiersie Greka antycznego w harfie

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2025 nr 5 (65), s. 44–45. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


O ile studenci nie są miłośnikami literatury, o tyle z całą pewnością przepadają za muzyką. Nic bardziej nie wyróżnia tego pokolenia aniżeli nałóg słuchania muzyki. Żyjemy w epoce muzyki i stanów duszy, które jej towarzyszą. […] Dzisiaj bardzo duży odsetek ludzi w wieku od dziesięciu do dwudziestu lat żyje dla muzyki. Muzyka jest ich namiętnością; nic ich tak bardzo nie przejmuje jak muzyka; nie potrafią traktować poważnie niczego, co jest muzyce obce. […] Muzyczna dżungla rozkwita z tropikalną bujnością.
A. Bloom, Umysł zamknięty, tłum. T. Bieroń, Poznań 1997, s. 78–79.

Opublikowana w 1987 r. książka Allana Blooma wywołała duże poruszenie, ponieważ zawierała ostrą diagnozę kryzysu amerykańskiego szkolnictwa wyższego, a pośrednio stanu kultury współczesnej. Wydźwięk tej diagnozy był mocno konserwatywny, co zapowiadał już sam podtytuł eseju: O tym, jak amerykańskie szkolnictwo wyższe zawiodło demokrację i zubożyło dusze dzisiejszych studentów. Do dziś książka Blooma należy do kanonicznych pism krytykujących klasyczny liberalizm jako filozofię społeczną i polityczną. Muzyce współczesnej (a dokładniej – rockowej) autor poświęcił jeden z kluczowych rozdziałów opisujących postawy współczesnych studentów. Teza tej analizy jest bardzo radykalna: rock dostarcza przeżyć, które do tej pory łączyły się z najbardziej wzniosłymi osiągnięciami człowieka – miłością, twórczością artystyczną, przeżyciem religijnym czy poszukiwaniem prawdy. Ale pozwala ich doznawać bez wysiłku, determinacji, rozwijania talentu, a przede wszystkim bez korekty ze strony rozumu, na drodze czysto emocjonalnej. Pełni zatem tę samą rolę co narkotyk – jest bezwartościowym zastępnikiem, dostarcza najbardziej prymitywnej rozrywki, która jedynie degraduje.

W swojej książce Bloom chętnie odwołuje się do filozofii starożytnej. Przekonanie, że pewne rodzaje muzyki mogą być narzędziem kształtowania osobowości, ponieważ korespondują z naturą ludzkiej duszy, było w antyku dość powszechne. „Okazuje się, że muzyka posiada zdolności pewnego wpływania na moralne kształcenie duszy. […] Zdaje się też istnieć pewne pokrewieństwo między duszą a harmoniami i rytmami” – pisał Arystoteles w Polityce [1340b]. Rola muzyki wydaje się jednak tylko pomocnicza: nie uczy cnoty, jedynie przygotowuje duszę do jej przyjęcia – twierdził Seneka [Listy do Lucyliusza, list 88], a Arystoteles tłumaczył, dlaczego jest użyteczna: „bo młodzi właśnie ze względu na swój wiek nie imają się chętnie żadnej rzeczy, która nie sprawia im przyjemności, a muzyka z natury swojej należy do rzeczy rozkosznych” [1340b].

Bloom przyjmuje te tezy, ale w wersji bardziej radykalnej, Platońskiej. Zdaniem Platona muzyka wyraża w istocie to, co jest punktem wyjścia procesu wychowania – pierwotną, barbarzyńską naturę człowieka, czystą zmysłowość nieujętą w żadne ramy racjonalności (czyli to, co Nietzsche nazwie potem naturą dionizyjską). Właśnie te prymitywne namiętności wymagają ukształtowania, co jest zadaniem wychowania, paidei. A ponieważ zbiorowa mądrość wyrażająca się w zasadach funkcjonowania państwa doskonale wie, co jest ostatecznie dobre i prawdziwe, wychowanie musi eliminować te formy sztuki, które są szkodliwe (np. pewne „płaczliwe” harmonie [Państwo 398e]). Powinno natomiast propagować te formy, które mogą wspierać wychowanka na drodze ku dobru, zwłaszcza wtedy, gdy jego rozum jest jeszcze słaby i chwiejny. Rock i cała współczesna muzyka popularna to – zdaniem Blooma – właśnie powrót do barbarzyństwa, który w żadnym wypadku nie może być legitymizowany przez uniwersytet, jako wyraziciela kultury „właściwej”, wyższej. Tę wyższą kulturę wyraża natomiast muzyka klasyczna.

Możliwe odpowiedzi na krytykę Blooma są dobrze znane. Pierwsza stwierdza wprost: „I co z tego?”. Wszak właśnie ową „barbarzyńskość”, emocjonalność, siłę pierwotnych namiętności można uznać za wartość, która ratuje nas przed błędami rozumu. W szczególności może być przeciwwagą dla tego, czego domaga się od nas autorytarne państwo, które tak cenią współcześni uczniowie Platona. Jaką rolę pełni w tym muzyka, pokazują zarówno Beethoven i Verdi, jak i Dylan, U2 czy Kaczmarski. Takiemu podejściu łatwo jednak zarzucić ten sam rodzaj radykalizmu co krytyce Blooma.

Druga odpowiedź jest bardziej złożona. Nie zaprzecza ona, że współczesna kultura liberalna – a wraz z nią także szkolnictwo wyższe – przeżywa kryzys, nie redukuje też roli muzyki i sztuki do funkcji czysto wychowawczych. Stara się także uwzględnić złożoność współczesnego świata – zarówno w wymiarze kulturowym, jak i ekonomicznym. Utrzymaną w tym duchu odpowiedź na manifest Blooma opublikowała Martha C. Nussbaum – bardzo znana i ceniona badaczka antyku, a także filozofka polityki, prawa i moralności. W książce W trosce o człowieczeństwo. Klasyczna obrona reformy kształcenia ogólnego [1997, polskie wydanie 2008] Nussbaum także odwołuje się do myśli starożytnej. Zdecydowanie wyżej od Platona ceni jednak Sokratesa, jakiego znamy z wczesnych dialogów jego ucznia – Sokratesa poszukującego, praktyka, który stara się wspierać wychowanków i pomagać im znajdować własne rozwiązania. W takim ujęciu muzyka, podobnie jak dorobek wszystkich innych Muz, jawi się jako wspólne dziedzictwo, którego znaczenie musi być oceniane przez pryzmat indywidualnych potrzeb konkretnych osób, ich uwarunkowań i możliwości. Nie ma sztywnego modelu kształcenia, są osobiste poszukiwania wyrastające z postawy krytycznej i dialogu z innymi ludźmi i tradycjami.

Odpowiedź Nussbaum dobrze koresponduje z nastawieniem współczesnych odbiorców. Z różnych powodów muzyka jest dziś wszechobecna w życiu codziennym, pełni jednak bardzo wiele różnych funkcji. Zadanie rozwoju osobowego doświadczenia, które akcentował Bloom, jest tylko jedną z nich. Muzyka także relaksuje, wpływa na nastrój, wspiera w wykonywaniu wielu codziennych czynności, wpływa na relacje towarzyskie, a czasami po prostu izoluje. Konsumenci produkcji muzycznej raczej już nie hierarchizują jej wytworów, ale dopasowują je do aktualnych potrzeb i stanów, w jakich się znajdują. Bloom nie ma zatem racji, twierdząc, że rock wyparł muzykę klasyczną w roli ż­yciowego przewodnika młodzieży. Kultura współczesna nie przypomina już bowiem piramidy, ale mocno poskręcane kłącze. Sztuka korzystania ze sztuki polega zatem na tym, by być świadomym „wszystkożercą”. I właśnie owa „wszystkożerność”, czyli krytyczna otwartość na wszelkie doświadczenia kulturowe cechuje współczesne elity.

Przesłanie pedagogiki liberalnej jest zatem następujące: nie ma nic złego w słuchaniu rocka czy nawet disco polo. Ważne, żeby rozumieć źródła i funkcje tych muzycznych nurtów oraz nieustannie poszerzać i kształtować swoje muzyczne doświadczenia. A nade wszystko, by nie poddać się dominującym trendom – bez względu na to, czy forsują je „lepiej wiedzący” myśliciele, czy walczący o zysk przemysł muzyczny.


Jacek Jaśtal – dr hab. filozofii, pracuje na Politechnice Krakowskiej. Zajmuje się metaetyką oraz historią etyki i moralności. Wolne chwile poświęca na czytanie książek historycznych oraz słuchanie muzyki operowej. Pasjonat długodystansowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0.

W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Małgorzata Uglik


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy