Artykuł Felieton

Jacek Jaśtal: Religia

Łatwo ulec pokusie stosowania przemocy w imię swojej religijnej wiary. Tymczasem wiara to nie wiedza, świadomość możliwości błędu powinna powstrzymywać nas przed zbyt łatwym uciekaniem się do „nadzwyczajnych środków”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2015 nr 6, s. 39. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Bez­grzesz­ny grzech

Teraz, bra­cia umi­ło­wa­ni, nad­cho­dzi czas zemsty; Bóg obie­cał Dawi­do­wi, że da mu orę­że zemsty i Babi­lon zosta­nie uka­ra­ny. […] Jakaż wspa­nia­ła nagro­da nas cze­ka i jakąż chwa­łą będzie­my uko­ro­no­wa­ni, jeśli tyl­ko będzie­my męż­nie wal­czyć. Dla­te­go też, umi­ło­wa­ni bra­cia, szy­kuj­cie się do wal­ki – nie tyl­ko, jak skrom­ni apo­sto­ło­wie, na cier­pie­nie, ale, jak wspa­nia­ła armia Dawi­da, do zemsty. Wszel­ka mądrość, wszel­kie pla­ny, zdol­no­ści i spo­so­by muszą zmie­rzać do pogrze­ba­nia wro­gów Boga i do umoc­nie­nia pra­wa Wszech­mo­gą­ce­go. Pomy­śl­cie, co wam uczy­ni­li! I to samo może­cie im uczy­nić. Taką mia­rą, jak odmie­rza­li, będzie im odmie­rzo­ne […]. I zważ­cie, że nie popeł­nia­cie grze­chu, czy­niąc to, co bezgrzeszne […].

Taki­mi sło­wy koń­czy teo­lo­gicz­ną roz­pra­wę O zemście (1534), uza­sad­nia­ją­cą pra­wo do sto­so­wa­nia prze­mo­cy i uni­ce­stwia­nia wro­gów, Bern­hard Roth­mann, ana­bap­ty­sta, zaufa­ny samo­zwań­cze­go kró­la Mün­ste­ru, Jana z Lej­dy (1534–1535).

Terror w imię czystości religijnej

Roth­mann, teo­log i kazno­dzie­ja, już kil­ka lat wcze­śniej moc­no zaan­ga­żo­wał się w odno­wę moral­ną i reli­gij­ną swo­je­go mia­sta. Po kon­flik­cie z rezy­du­ją­cym poza Mün­ster księ­ciem-bisku­pem otwar­cie prze­szedł na stro­nę Lutra i refor­ma­cji. Miesz­kań­cy sta­nę­li w jego obro­nie, co dopro­wa­dzi­ło do zawar­cia ugo­dy z bisku­pem: mogli wybrać lute­ra­nizm, ale klasz­to­ry i kate­dra pozo­sta­ły kato­lic­kie. Wkrót­ce Roth­mann zra­dy­ka­li­zo­wał swo­je naucza­nie – zaczął m.in. kry­ty­ko­wać chrzest dzie­ci, czym zwró­cił uwa­gę przy­wód­ców odła­mu ana­bap­ty­stów z pobli­skiej Holan­dii, Jana Mat­thij­sa i jego uczniów. Na począt­ku 1534 roku przy­by­li oni do Mün­ste­ru i ogło­si­li go Nowym Jeru­za­lem – ochrzci­li na nowo pra­wie pół­to­ra tysią­ca miesz­kań­ców, w tym i Roth­man­na, oraz wezwa­li do mia­sta swo­ich wyznaw­ców. Po egze­ku­cji Mat­thij­sa, któ­ry wpadł w ręce bisku­pa, nastro­je w mie­ście ule­gły rady­ka­li­za­cji. Całą wła­dzę prze­jął Jan z Lej­dy i w imię czy­sto­ści reli­gij­nej wpro­wa­dził rzą­dy ter­ro­ru: miesz­kań­cy musie­li wyzbyć się dóbr mate­rial­nych, wpro­wa­dzo­no wie­lo­żeń­stwo i wspól­ną wła­sność. Kara śmier­ci, któ­rą Jan z Lej­dy wyko­ny­wał czę­sto oso­bi­ście, gro­zi­ła nawet na zamknię­cie domu na klucz. W koń­cu Jan ogło­sił się kró­lem mia­sta na wzór Dawi­da. Fana­tyzm się­gał zeni­tu, a Roth­mann pisał kolej­ne trak­ta­ty teo­lo­gicz­ne uza­sad­nia­ją­ce nowe prawa.

W cią­gu roku rebe­lia zosta­ła stłu­mio­na, po zdo­by­ciu mia­sta Jan (któ­ry zdą­żył poślu­bić 16 kobiet) i inni czo­ło­wi przy­wód­cy zosta­li okrut­nie zamę­cze­ni. Klat­ki, w któ­rych ich trzy­ma­no, po dziś dzień wiszą na wie­ży kościo­ła św. Lam­ber­ta, gdzie Roth­mann gło­sił kaza­nia. Jego los pozo­sta­je nie­zna­ny – zapew­ne zgi­nął pod­czas sztur­mu, ale cia­ła nie odna­le­zio­no, moż­li­we zatem, że zdo­łał wymknąć się z miasta.

Wiedzieć a wierzyć

Nie ma powo­dów, by sądzić, że moty­wy refor­ma­tor­skiej aktyw­no­ści Roth­man­na były niskie i nie­szcze­re. Jego zaan­ga­żo­wa­nie reli­gij­ne wyra­sta­ło z auten­tycz­ne­go moral­ne­go obu­rze­nia sto­sun­ka­mi panu­ją­cy­mi w Koście­le, choć pod wpły­wem wyda­rzeń naj­wy­raź­niej zbyt moc­no uwie­rzył, że wie, cze­go ocze­ku­je od ludzi Bóg.
Oto wiel­ki para­doks teo­lo­gii prak­tycz­nej: ponie­waż nasza wie­dza jest frag­men­ta­rycz­na i nie­peł­na, a świat nasze­go życia nie jawi się jako spój­ny i zro­zu­mia­ły, dla­te­go nie­kie­dy szu­ka­my dopeł­nie­nia w wie­rze. Ale kie­dy zaczy­na­my następ­nie dzia­łać, dzia­ła­my w imie­niu Boga i jego praw tak, jak­by­śmy wie­dzie­li, a nie jedy­nie wierzyli.

Fana­tyzm reli­gij­ny nie jest niczym dziw­nym ani nad­zwy­czaj­nym, sztu­ką jest w fana­tyzm nie popaść: zawsze pamię­tać, że wie­rzę, bo nie wiem, i im sil­niej wie­rzę, tym bar­dziej muszę uwa­żać na to, co robię. Wia­ra nie zwal­nia z myśle­nia, wręcz prze­ciw­nie. Nie zwal­nia tak­że z moral­nej odpo­wie­dzial­no­ści – nawet jeśli świę­cie wie­rzy­my, że Bóg tak chce.


Jacek Jaś­tal – Dr hab. filo­zo­fii, pra­cu­je na Poli­tech­ni­ce Kra­kow­skiej. Zaj­mu­je się meta­ety­ką oraz histo­rią ety­ki i moral­no­ści. Wol­ne chwi­le poświę­ca na czy­ta­nie ksią­żek histo­rycz­nych oraz słu­cha­nie muzy­ki ope­ro­wej. Pasjo­nat dłu­go­dy­stan­so­wych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy