Artykuł Felieton Filozofia kultury

Jacek Jaśtal: Śmiej się, pajacu!

Pajace
Grać!… gdy ogarnięty szałem Nie wiem już, co mówię i robię! A jednak… trzeba… postaraj się! Chyba jesteś mężczyzną? Jesteś Pajacem! Włóż kurtkę i wymaluj twarz na biało. Ludzie tu płacą i chcą się śmiać. A jeśli Arlekin skradnie ci Colombinę, śmiej się, Pajacu… I wszyscy będą klaskać! Zamień w żart spazm i płacz, W grymas szloch i żal… Śmiej się Pajacu ze swej zdeptanej miłości! Śmiej się z bólu, który zatruwa ci serce. R. Leoncavallo, aria Cania z opery Pajace (przekład filologiczny)

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 1 (25), s. 36–37. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Ope­ra Paja­ce Rug­gie­ro Leon­ca­val­la (z jego wła­snym libret­tem) nale­ży do naj­wy­bit­niej­szych dzieł wery­zmu. Kie­ru­nek ten, świę­cą­cy trium­fy na prze­ło­mie XIXXX w., sta­wiał sobie za cel reali­stycz­ne odda­nie dra­ma­tu zwy­kłych ludz­kich losów i „strasz­nej praw­dy o rze­czy­wi­sto­ści”. Oto w małej wło­skiej wsi poja­wia się wędrow­na tru­pa komi­ków. Szef tru­py, Canio, domo­wy tyran cho­ro­bli­wie zazdro­sny o swo­ją żonę, Ned­dę, dowia­du­je się o jej zdra­dzie. Usta­le­nie imie­nia kochan­ka musi jed­nak odło­żyć na póź­niej – zaczy­na­ją się scho­dzić widzo­wie i trze­ba przy­go­to­wać się do wystę­pu, poma­lo­wać twarz i ubrać sto­sow­ny kostium. Wte­dy wła­śnie Canio śpie­wa swo­ją arię.

Pla­no­wa­ne przed­sta­wie­nie, w któ­rym mają zaraz wystą­pić, wyko­rzy­stu­je dobrze zna­ny wątek z kome­dii dell’arte – rywa­li­za­cję dwóch męż­czyzn o wzglę­dy Colom­bi­ny. W pier­wot­nej wer­sji byli to słu­żą­cy: jeden z nich inte­li­gent­ny i spryt­ny, dru­gi nie­co ocię­ża­ły i gapo­wa­ty. Pierw­sza postać mia­ła w sztu­ce zawią­zy­wać intry­gę, dru­ga dostar­czać spo­sob­no­ści do gagów i nie­zbyt wyszu­ka­ne­go śmie­chu. W spek­ta­klu, któ­ry obej­rzą wie­śnia­cy, Canio gra Paja­ca, męża Colom­bi­ny, gra­nej oczy­wi­ście przez Ned­dę. Pod nie­obec­ność Paja­ca Colom­bi­na pla­nu­je z kochan­kiem Arle­ki­nem uciecz­kę, któ­rą ma umoż­li­wić śro­dek nasen­ny dosy­pa­ny do potra­wy męża. Powra­ca­ją­cy do domu Pajac zaczy­na jed­nak domy­ślać się zdra­dy, choć spryt­na Colom­bi­na zwo­dzi go, jak może.

Wie­śnia­cy, któ­rzy spo­ro zapła­ci­li za obej­rze­nie przed­sta­wie­nia, chcą się przede wszyst­kim dobrze zaba­wić, ode­rwać od codzien­no­ści. Pęka­ją ze śmie­chu, widząc, jak Arle­kin z Colom­bi­ną drwią z Paja­ca, któ­ry mio­ta się na sce­nie. Nie domy­śla­ją się, że to, co zaczy­na się dziać pomię­dzy Paja­cem a Colom­bi­ną, prze­sta­je być grą. Canio nie jest już w sta­nie powstrzy­mać swo­ich praw­dzi­wych namięt­no­ści, a Ned­da zaczy­na rozu­mieć gro­zę sytu­acji. Widzo­wie są zachwy­ce­ni, rzad­ko zda­rza­ją się tak reali­stycz­nie gra­ją­cy akto­rzy. Cios nożem zada­ny żonie przez Paja­ca oka­zu­je się jed­nak nie­uda­wa­ny, Ned­da umie­ra naprawdę.

Kome­dio­we posta­ci Arle­ki­na i Paja­ca nawią­zu­ją do posta­ci bła­zna, tref­ni­sia, wesoł­ka w nie­wy­bred­ny spo­sób roz­śmie­sza­ją­ce­go towa­rzy­stwo, osten­ta­cyj­nie łamią­ce­go usta­lo­ne regu­ły i kon­we­nan­se. Postać bła­zna w róż­nych swych odmia­nach – od bystre­go komen­ta­to­ra, przez spryt­ne­go intry­gan­ta, zabaw­ne­go gbu­ra, po nostal­gicz­ne­go Pier­ro­ta – zro­bi­ła osza­ła­mia­ją­cą karie­rę. Sta­ła się wręcz sym­bo­lem iro­nicz­ne­go dystan­su, uoso­bie­niem reflek­sji, któ­ra wycho­dząc od zane­go­wa­nia utar­tych sche­ma­tów i zde­ma­sko­wa­nia nadę­tych pozo­rów, choć na moment uka­zu­je świat w innej, być może praw­dziw­szej, a z pew­no­ścią nie­ba­nal­nej per­spek­ty­wie. Śmiech bła­zna, dając roz­ryw­kę, ma przede wszyst­kim dawać do myśle­nia. W ten spo­sób bła­zen-iro­ni­sta tra­fia do dzieł filo­zo­fów, któ­rzy zaczy­na­ją się z nim iden­ty­fi­ko­wać. W tym duchu mówi o sobie Sokra­tes przed ateń­skim sądem i nie­mal dwa i pół tysią­ca lat póź­niej Leszek Koła­kow­ski, gdy na rzecz roli bła­zna odrzu­ca misję filo­zo­fa jako kapła­na, stró­ża prawd usta­lo­nych. Współ­cze­śnie bła­zeń­ska iro­nia, rozu­mia­na jako sta­ła goto­wość do wąt­pie­nia w usta­lo­ne praw­dy przy jed­no­cze­snej świa­do­mo­ści, że osta­tecz­ne praw­dy są nie­uchwyt­ne i żaden język nie zdo­ła ich wyra­zić, sta­ła się nie­mal wszech­obec­na. Jak jed­nak być nie­ba­nal­nym bła­znem, gdy bła­zeń­ski śmiech spla­ta się z wszel­ką reflek­sją, a iro­nia sta­ła się wzor­co­wym sche­ma­tem opi­sy­wa­nia rze­czy­wi­sto­ści? Czy iro­nicz­nie da się potrak­to­wać nawyk iro­ni­zo­wa­nia, moż­na obśmiać potrze­bę obśmiewania?

Jedy­ną radę, jaką mamy dziś dla zroz­pa­czo­ne­go Cania, to by pogo­dził się z wła­sną śmiesz­no­ścią i zaczął drwić sam z sie­bie, czy­niąc zadość ocze­ki­wa­niom spra­gnio­nej śmie­chu publi­ki. I Canio zda­je się to nawet rozu­mieć. Jed­nak czy żad­ne uczu­cia i prze­ży­cia nie zasłu­gu­ją już na mia­no auten­tycz­nych, do któ­rych czło­wiek ma pra­wo w całej ich banalności?

Smut­ny, zroz­pa­czo­ny bła­zen, oszu­ki­wa­ny przez żonę Pajac, zwo­dzo­ny przez dwo­rzan Rigo­let­to, sta­ją się prze­stro­gą. Okrzyk „śmiej się, paja­cu” może nie­kie­dy być naj­głęb­szym, naj­bar­dziej auten­tycz­nym krzy­kiem roz­pa­czy, wyra­zem cał­ko­wi­tej nie­mo­cy w zde­rze­niu z rze­czy­wi­sto­ścią. I jed­no­cze­śnie naj­bar­dziej bez­dusz­nym ocze­ki­wa­niem w sto­sun­ku do dru­gie­go człowieka.

P.S. Ope­rę Paja­ce spo­pu­la­ry­zo­wał E. Caru­so, któ­ry wie­lo­krot­nie wcie­lał się w rolę Cania. Wiel­ki tenor prze­żył podob­ny dra­mat: jego uko­cha­na żona zosta­wi­ła go dla tan­ce­rza z ope­ro­we­go bale­tu. Caru­so podob­no tak bar­dzo iden­ty­fi­ko­wał się z tą rolą, że teatral­ni rekwi­zy­to­rzy mie­li przy­ka­za­ne bacz­nie uwa­żać, czy aby nóż wyko­rzy­sty­wa­ny na sce­nie nie jest przez przy­pa­dek prawdziwy…


Jacek Jaś­tal – Dok­tor hab. filo­zo­fii, pra­cu­je na Poli­tech­ni­ce Kra­kow­skiej. Zaj­mu­je się meta­ety­ką oraz histo­rią ety­ki i moral­no­ści. Wol­ne chwi­le poświę­ca na czy­ta­nie ksią­żek histo­rycz­nych oraz słu­cha­nie muzy­ki ope­ro­wej. Pasjo­nat dłu­go­dy­stan­so­wych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Jędrzej Pawlaczyk

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy