Artykuł Filozofia religii

Jacek Jaśtal: Życie na niby, ewolucja na próbę

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 2 (32), s. 32–33. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Z dwu­dzie­stu liter ami­no­kwa­so­wych zbu­do­wa­ła Natu­ra język „w sta­nie czy­stym”, któ­ry wyra­ża – za nie­znacz­nym prze­sta­wie­niem sylab nukle­oty­do­wych – fagi, wiru­sy, bak­te­rie, tyra­no­zau­ry, ter­mi­ty, koli­bry, lasy i naro­dy – jeśli ma tyl­ko do dys­po­zy­cji czas dosta­tecz­ny. Język ten, tak dosko­na­le ate­ore­tycz­ny, anty­cy­pu­je nie tyl­ko warun­ki dna oce­anów i szczy­tów gór­skich, ale kwan­to­wość świa­tła, ter­mo­dy­na­mi­kę, elek­tro­che­mię, echo­lo­ka­cję, hydro­sta­ty­kę – i Bóg wie, co jesz­cze, a cze­go my na razie nie wie­my! Czy­ni to tyl­ko „prak­tycz­nie”, ponie­waż spra­wia­jąc wszyst­ko, nicze­go nie rozu­mie, lecz o ileż spraw­niej­sza jest jego bez­ro­zum­ność od naszej mądro­ści. Czy­ni to zawod­nie, jest roz­rzut­nym sza­fa­rzem twier­dzeń syn­te­tycz­nych o wła­sno­ściach świa­ta, bo zna jego sta­ty­stycz­ną natu­rę i zgod­nie z nią wła­śnie dzia­ła: nie przy­wią­zu­je wagi do twier­dzeń poje­dyn­czych – liczy się dlań całość miliar­do­let­niej wypo­wie­dzi. Dopraw­dy, war­to nauczyć się takie­go języ­ka, któ­ry stwa­rza filo­zo­fów, gdy nasz – tyl­ko filo­zo­fie.

[Sta­ni­sław Lem, Sum­ma techno­logiae, Kra­ków 2013, s. 378]

Choć teo­ria ewo­lu­cji nie­roz­łącz­nie koja­rzy się z wyja­śnie­niem pro­ble­mu zło­żo­no­ści życia na Zie­mi, jej zna­cze­nie dale­ko wykra­cza poza nauki bio­lo­gicz­ne. Dar­win stwo­rzył pod­sta­wy zupeł­nie nowe­go para­dyg­ma­tu, któ­ry wyzna­cza dziś ogól­ny sche­mat wyja­śnia­nia tak odmien­nych na pierw­szy rzut oka pro­ce­sów jak powsta­wa­nie kosmo­su, róż­ni­co­wa­nie się ludz­kich języ­ków, funk­cjo­no­wa­nie gospo­dar­ki czy ewo­lu­cja wie­dzy nauko­wej. Głów­ną ideą tego sche­ma­tu jest powią­za­nie roz­wo­ju z rywa­li­za­cją róż­nych „obiek­tów” pod wzglę­dem naj­lep­sze­go wyko­ny­wa­nia swo­istej dla nich funk­cji w aktu­al­nie panu­ją­cych warun­kach oto­cze­nia. Rywa­li­za­cja ta, pro­wa­dzą­ca nie­odmien­nie do wzro­stu zło­żo­no­ści, odby­wa się poprzez zmia­ny na śle­po, meto­dą prób i błę­dów, ale w spo­sób bez­względ­ny: pomył­ki są osta­tecz­ne, wygry­wa­ją naj­lepiej dosto­so­wa­ni, choć wca­le nie ma gwa­ran­cji, że dzi­siej­si zwy­cięz­cy nie znik­ną, gdy tyl­ko zmia­nie ule­gną warun­ki zewnętrz­ne.

Tak ogól­ne uję­cie mecha­ni­zmów ewo­lu­cji skło­ni­ło wie­lu bada­czy do posze­rze­nia poję­cia życia. Zosta­ło ono zin­ter­pre­to­wa­ne jako zło­żo­ny sys­tem adap­ta­cyj­ny. Taki­mi sys­te­ma­mi są nie tyl­ko orga­ni­zmy bio­lo­gicz­ne (lub ich czę­ści, np. sys­tem odpor­no­ścio­wy), ale tak­że eko­sys­te­my, ludz­kie sku­pi­ska, kor­po­ra­cje, sys­te­my eko­no­micz­ne, spo­łecz­ne czy poli­tycz­ne. Sys­te­my adap­ta­cyj­ne odzna­cza­ją się pew­ny­mi szcze­gól­ny­mi cecha­mi. Przede wszyst­kim posia­da­ją zdol­ność agre­ga­cji, czy­li dzia­ła­nia w spo­sób bar­dziej zło­żo­ny niż ich ele­men­ty skła­do­we. Sys­te­my adap­ta­cyj­ne są tak­że zdol­ne do wewnętrz­nej komu­ni­ka­cji, two­rze­nia pod­sys­te­mów, sie­ci prze­pły­wów (np. układ ner­wo­wy, wymia­na kapi­ta­łu) oraz róż­ni­co­wa­nia się, co pro­wa­dzi do powsta­nia nowych, odręb­nych ukła­dów. Nie­któ­re z sys­te­mów adap­ta­cyj­nych, zwłasz­cza te, któ­rych roz­wój moż­na sty­mu­lo­wać poprzez róż­ne­go rodza­ju dzia­ła­nia o cha­rak­te­rze tech­nicz­nym, okre­śla się cza­sem mia­nem „sztucz­ne­go życia”.

Od poję­cia sztucz­ne­go życia już tyl­ko krok do ini­cjo­wa­nia i kon­tro­lo­wa­nia ewo­lu­cji. Z punk­tu widze­nia nauk mate­ma­tycz­nych i infor­ma­tycz­nych ewo­lu­cja da się spro­wa­dzić do szu­ka­nia mak­si­mum funk­cji opi­su­ją­cej „dosto­so­wa­nie”. W warun­kach natu­ral­nych może to być na przy­kład zdol­ność do wyko­rzy­sty­wa­nia przez orga­nizm zaso­bów ener­ge­tycz­nych, odpor­ność na uszko­dze­nia czy zdol­ność widze­nia w nocy. Podob­ne zada­nia moż­na posta­wić przed kon­struk­to­ra­mi samo­lo­tów, twór­ca­mi leków czy nanotechno­logami two­rzą­cy­mi nowe mate­ria­ły. Pro­blem w tym, że tego rodza­ju funk­cje mają cha­rak­ter nie­li­nio­wy oraz zale­żą od bar­dzo dużej licz­by zmien­nych. Zazwy­czaj nie da się więc szu­kać ich mak­si­mów meto­da­mi ana­li­tycz­ny­mi. Z pomo­cą spie­szą odpo­wied­nie algo­ryt­my prze­szu­ki­wa­nia, dziś czę­sto symu­lo­wa­ne kom­pu­te­ro­wo. Powiedz­my, że chce­my zbu­do­wać sil­nik opty­mal­ny do wyko­ny­wa­nia jakie­goś zada­nia. Pra­ca takie­go sil­ni­ka może być zależ­na od bar­dzo dużej licz­by róż­nych para­me­trów mogą­cych przyj­mo­wać bar­dzo róż­ne wiel­ko­ści. Na począ­tek weź­my zatem kil­ka­dzie­siąt róż­nych wer­sji sil­ni­ka („pierw­sze poko­le­nie”) i pod­daj­my je szcze­gó­ło­wej oce­nie. Następ­nie doko­naj­my ich selek­cji, ale w dość prze­myśl­ny spo­sób, tak aby nie dopro­wa­dzić do zbyt szyb­kie­go wyeli­mi­no­wa­nia róż­no­rod­no­ści. Może­my na przy­kład wziąć n sil­ni­ków wer­sji naj­wy­żej oce­nio­nej, n‑1 sil­ni­ków wer­sji dru­giej na liście i tak dalej aż do jed­ne­go sil­ni­ka wer­sji naj­gor­szej. W następ­nym kro­ku doko­nu­je­my repro­duk­cji – two­rzy­my nowe sil­ni­ki łączą­ce cechy np. dwoj­ga loso­wo wybra­nych „rodzi­ców”. Od cza­su do cza­su może­my tak­że doko­nać przy­pad­ko­wej „muta­cji”, zmie­nia­jąc arbi­tral­nie jakiś para­metr. W ten spo­sób powsta­je „dru­gie poko­le­nie” sil­ni­ków. Pro­ces ten powta­rza­my tak dłu­go, aż uzy­ska­my sil­nik o para­me­trach, któ­re uzna­my za satys­fak­cjo­nu­ją­ce.

Stwo­rzo­no bar­dzo dużo róż­nych warian­tów oce­ny, selek­cji, repro­duk­cji i zamia­ny. Obli­cze­nia ewo­lu­cyj­ne sta­ły się dziś osob­nym dzia­łem infor­ma­ty­ki, nie­kie­dy zali­cza­nym wprost do badań nad sztucz­ną inte­li­gen­cją. Pole ich zasto­so­wań ogra­ni­czo­ne jest już chy­ba tyl­ko wyobraź­nią inży­nie­rów, far­ma­ko­lo­gów, bio­me­cha­ni­ków czy kon­struk­to­rów prze­róż­nych typów robo­tów.

Sztucz­nej ewo­lu­cji war­to się jed­nak przyj­rzeć z nie­co innej per­spek­ty­wy. Sta­ni­sław Lem w Pasz­kwi­lu na ewo­lucję, zamiesz­czo­nym w iście pro­ro­czym zbio­rze ese­jów Sum­ma tech­no­lo­giae z 1966 roku, tro­chę iro­nicz­nie punk­tu­je wady ewo­lu­cji natu­ral­nej, któ­ra jawi się mu jako strasz­nie nie­efek­tyw­na. Pro­du­ku­je nie tyl­ko masę wer­sji nie­uda­nych, ska­zu­jąc je na poło­wicz­ne, mar­no­tra­wią­ce zaso­by funk­cjo­no­wa­nie, ale tak­że zmu­szo­na jest bazo­wać wyłącz­nie na aktu­al­nie ist­nie­ją­cych obiek­tach. Nie potra­fi ani powró­cić do już spraw­dzo­nych roz­wią­zań (może je co naj­wy­żej mozol­nie wypra­co­wy­wać na nowo), ani bez­bo­le­śnie pozbyć się cech zbęd­nych, kie­dyś przy­dat­nych, ale obec­nie neu­tral­nych lub dys­funk­cjo­nal­nych. Nie jest tak­że w sta­nie pla­no­wać z wyprze­dze­niem; każ­da zmia­na, aby się utrwa­lić, musi bowiem natych­miast oka­zać swo­ją wyż­szość z punk­tu widze­nia dosto­so­wa­nia do śro­do­wi­ska. Lem szyb­ko tłu­ma­czy się jed­nak ze swo­jej kry­ty­ki: „nie upra­wia­my pasz­kwi­lu na tę naszą bez­oso­bo­wą stwór­czy­nię serio. Idzie nam o coś zupeł­nie inne­go. Pra­gnie­my być po pro­stu dosko­nal­szy­mi od niej kon­struk­to­ra­mi i musi­my uwa­żać, aby­śmy nie popeł­ni­li jej »błę­dów«” (s. 362).

Sztucz­na obli­cze­nio­wa ewo­lu­cja sztucz­ne­go życia wyda­je się mieć rze­czy­wi­ście zde­cy­do­wa­ną prze­wa­gę nad swym natu­ral­nym pier­wo­wzo­rem: zawsze moż­na zacząć od począt­ku, wyko­rzy­stu­jąc zdo­by­te doświad­cze­nia. Oczy­wi­ście jeśli zdą­ży­my zatrzy­mać roz­pę­dzo­ne przez nas koło ewo­lu­cyj­nych cykli, a kon­tro­la nad prze­bie­giem zmian będzie jesz­cze w naszych rękach.


Jacek Jaś­tal – Dok­tor hab. filo­zo­fii, pra­cu­je na Poli­tech­ni­ce Kra­kow­skiej. Zaj­mu­je się meta­ety­ką oraz histo­rią ety­ki i moral­no­ści. Wol­ne chwi­le poświę­ca na czy­ta­nie ksią­żek histo­rycz­nych oraz słu­cha­nie muzy­ki ope­ro­wej. Pasjo­nat dłu­go­dy­stan­so­wych wypraw rowe­ro­wych.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Mał­go­rza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy