Artykuł

Jacek Jaśtal: Życie seksualne od 9.00 do 17.00

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2022 nr 5 (47), s. 36–37. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Seks jest słowem, które przyciąga uwagę niezależnie od tego, czy odnosi się do aktu fizycznego, czy też do tożsamości płciowej danej osoby. Od pierwszej chwili, gdy dowiadujemy się o płci, ludzie intuicyjnie przyjmują więcej niż jedną definicję i wiele obrazów – dobrych i złych. (I nawet terminy dobryzły, gdy odnoszą się do seksu, są subiektywne). Seks to prokreacja i ewolucja ludzkości. Seks jest o ludzkich popędach, instynktach i zachowaniach, które definiują nasz styl życia. Seks to płeć i jej rola w społeczeństwie. Seks jest definiującą częścią większości systemów moralności. Seks jest o wszystkim, co chcesz, aby to oznaczało, o ile odnosi się do ludzkiej natury i warunków, które określają, kim jesteśmy. Seks jest nieuchronnie, myląco, bez końca polityczny.

M. Florence, Sex at Work: Attraction, Orientation, Harassment, Flirtation and Discrimination, Los Angeles 2004, s. 1 (tłum. J. Jaśtal).

Słów Mari Florence nie sposób traktować inaczej niż jako przestrogę: kimkolwiek jesteś i jakiekolwiek są motywy zajęcia się przez ciebie problemem ludzkiej seksualności, na pewno będzie to praca fragmentaryczna, nieusuwalnie osadzona we wciąż podważanych paradygmatach oraz na stałe wpisana w spory etyczne i ideologiczne. Co więcej, przyniesie ci ona środowiskową stygmatyzację, a twoja postawa zostanie zredukowana przez otoczenie do któregoś z nośnych stereotypów, by ostatecznie uwikłać cię w bieżącą walkę polityczną. Każda debata publiczna jest dziś nacechowana odniesieniami do płciowości, a odniesienia te stały się elementem marketingu politycznego z premedytacją wykorzystywanego przez antagonistów.

Wszystkie te społeczne mechanizmy pojawiają się także, gdy staramy się zmierzyć z problemami płciowości i seksualności w miejscu pracy. Już sam zamiar podjęcia próby uporządkowania tych problemów może być odebrany jako działalność ideologiczna, budzić sprzeciw lub przynajmniej bierny opór. Łatwo bowiem przyjąć, że z definicji nikt nie jest tu bezstronny. W efekcie pojawia się presja, by kwestię płci i seksualności ignorować, uznając ją za całkowicie nieistotną, za pozorny problem, którego podjęcie prowadzi jedynie do zburzenia status quo.

Odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało, jest wiele – i każdą z nich również można bez problemu uznać za „ideologiczną”. Ponieważ jednak od czegoś trzeba zacząć, zacznijmy od filozofii. Współczesna antropologia filozoficzna kładzie duży nacisk na pokazanie, że nasze „ja” jest konglomeratem całego uniwersum cech, z których żadnej nie można traktować jako głównej czy podstawowej, a znaczna część z nich jest zmienna i zależna od sytuacji. Tylko w ten sposób można spójnie opisać całą paletę naszych indywidualnych doświadczeń i wyborów. Tym samym stało się oczywiste, że również cielesność i seksualność muszą mieć wpływ na odpowiedź, kim jest ten oto człowiek, oraz współokreślać sposoby wyrażania indywidualnych potrzeb i celów, swojego niepowtarzalnego „ja”.

Ponieważ płciowość została uznana za jeden z elementów tworzących „ja”, siłą rzeczy zaczęto ją także wykorzystywać w sferze kluczowej dla rozwoju gospodarki wolnorynkowej, czyli promocji konsumpcji. Jednocześnie zanikały kolejne bariery zawodowe związane z płcią. Role społeczne zaczęły być określane przez sprawność w realizacji – często rutynowych – zadań, ta natomiast przestała (głównie dzięki rozwojowi techniki) zależeć od płci. Domeną płci stała się zatem sfera czasu wolnego, relaksu, przyjemności. To ta sfera najgłębiej wyraża dziś ludzką potrzebę samorealizacji i poszukiwania indywidualnej, osobowej autentyczności. I to ona stała się głównym polem zabiegów zmierzających do generowania konsumpcji, a seksualność stała się tu głównym motorem napędowym. W ten sposób pojawiła się presja, by praca stawała się „aseksualna” – ponieważ role zawodowe uniezależniły się od płci – a sfera prywatna „panseksualna” – ponieważ zaczęła być wiązana z naszym prawdziwym „ja”, nierozerwalnie spojonym z cielesnością i płciowością.

Ogólne przeciwstawienie „aseksualnego” środowiska pracy i „panseksualnego” środowiska konsumpcji jest jednak zbyt wielkim uproszczeniem, tych sfer nie sposób odseparować. Powodów można wskazać wiele. Na przykład znaczna część stanowisk pracy związana jest dziś ze sferą usług, której celem jest zaspokajanie indywidualnych potrzeb związanych z cielesnością (np. uroda, fitness, moda, rozrywka, wypoczynek). Wymaga to od pracowników tych branż wyciszenia własnych emocji i odgrywania ich na żądanie, a mniej lub bardziej dyskretne manifestowanie stereotypowych dla danej kultury aspektów seksualności stanowi część kompetencji zawodowych. Nie sposób także traktować niezależnie sfery zawodowej i rodzinnej, która w większej mierze bazuje na płci – także dlatego, że zachowania seksualne stały się kluczowym elementem budowania głębokich więzi uczuciowych w związkach. Gdy praca wypełnia większość dnia, nie zostaje również wiele czasu na pozazawodowe swobodne zachowania związane z ekspresją siebie. W efekcie część tego rodzaju zachowań przenosimy do relacji zawodowych. Biuro, uczelnia czy punkt usług stają się niekiedy jedynymi miejscami, w których osoba ma okazję zamanifestować swoją seksualność i cielesność, wejść w re­lacje intymne lub przynajmniej przećwiczyć różne strategie ich nawiązywania.

Tu rodzi się kolejne ważne pytanie: skoro odwołania do cielesności wydają się naturalne w sferze prywatnej, w zakresie budowania relacji interpersonalnych i indywidualnej ekspresji swojego „ja”, to dlaczego należy je ograniczać w środowisku pracy? Odpowiedź jest oczywista: chodzi o władzę i dominację, czyli granice naszej wolności. Zazwyczaj praca związana jest z typem relacji o wysokim stopniu sformalizowania i zhierarchizowania. Pracownik raczej nie ma na to wpływu i musi te zależności akceptować, przy­muszony sytuacją życiową lub uwikłaniami wynikającymi ze zobowiązań zawodowych. Dlatego sfera płci to jeden z najbardziej newralgicznych elementów wiodących do dyskryminacji i wykorzystywania.

Gdzie zatem leży nieprzekraczalna granica seksualizacji w relacjach zawodowych i w jaki sposób skłonić pracowników do jej respektowania? To dziś jedno z najważniejszych pytań etyki seksualnej. Odpowiedź wydaje się prosta: wszelkie relacje seksualne muszą bazować na dobrowolności wyrażonej wprost (a nie jedynie domniemanej) i przy pełnej świadomości uwarunkowań i konsekwencji wybranych zachowań. Nie mogą też w najmniejszym stopniu wpływać na relacje zawodowe, kariery i sposób traktowania osób, z którymi jesteśmy związani relacją seksualną, na tle innych pracowników. Jak to zwykle bywa, życie okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowane. Co dziś jawi się jako dobrowolne, po czasie okazuje się wytworem nieporozumień, złudnych oczekiwań, silnych emocji lub wprost czyjeś manipulacji. Co wydaje się ograniczać do „tu i teraz”, z czasem odsłania konsekwencje, których nikt nie brał pod uwagę i które ciążą każdej ze stron.

Najprostszym sprawdzianem dobrowolności wyborów relacji intymnych jest równoczesne zaprzestanie relacji profesjonalnych bazujących na hierarchii, władzy i zależności. Zawsze będą się zdarzać romanse pomiędzy profesorami(-kami) a doktorantami(-kami), psychoterapeutami(-kami)a pacjentami(-kami), przełożonymi a podwładnymi. Uczciwość nakazuje jednak, by w momencie powstania takich relacji doktorant(-ka) przesta­wał(-a) być doktorantem(-ką), pac­jent(-ka) pacjentem(-ką), a asystent(-ka) asystentem(-ką).

Tyle tylko, że zazwyczaj ciężar konsekwencji takich wyborów dla życia zawodowego spada na te osoby, do których pasuje końcówka ‑ka. No i wracamy do punktu wyjścia: niestety płeć ma w pracy ciągle znaczenie.


Jacek Jaśtal – dr hab. filozofii, pracuje na Politechnice Krakowskiej. Zajmuje się metaetyką oraz historią etyki i moralności. Wolne chwile poświęca na czytanie książek historycznych oraz słuchanie muzyki operowej. Pasjonat długodystansowych wypraw rowerowych.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Zuzanna Bołtryk

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy